Stres u dziecka 👦, brak pewności siebie

@Mamina bardo się cieszę , że wszystko ci się poukładało w życiu . Wiadomo idealnie nigdy nie jest , ale zasłużyłaś na szczęście jakie ci towarzyszy każdego dnia :slight_smile: super , że trafił ci się taki mąż :slight_smile:

1 polubienie

U nikogo nie jest idealnie. Ale faktycznie maz mi sie trafil najlepszy :heart:
Bardzo Ci dziekuje za tak mile slowa :heart:
Hah ! To tez gdzies we mnie tkwi - nie potrafie przyjmowac komplementow. Jestem tak zafiksowana na tym ze pewnie ktos chce byc tylko mily wiec sciemnia albo pisze tak bo tak sie powinno itp. To rowniez jest przez niska samoocene. @Mama.urwisa
A sam fakt ze TO zauwazasz u swojego dziecka i chcesz cos z tym zrobic swiadczy ze ma najwspanialsza mame na swiecie :heart:

1 polubienie

@Mamina ale bardzo mi się w tobie poda, że szczerze piszesz o swoich……wadach . Teraz większość ludzi chciałaby być idealna :wink: a o wadach wolą nie wspominać. A wady to część naszego życia , część nas. Ja mam ich wiele , ale staram się jakoś z nimi uporać. Ostatnio totalnie mi nie idzie. Obiecuję sobie , że już nie będę tak robiła, no ale za chwilę i tak to robię. Mimo , że wiem - nie powinnam . To też takie frustrujące

1 polubienie

Mysle ze ja zaakceptowalam siebie taka jaka jestem. Z wadami ktore tkwia gleboko we mnie i nie sa ode mnie zawsze zalezne tylko od tego co przeszlam.
A mowienie o tym glosno tez jest dla mnie formą terapii.
Oczywiscie mam tez wady ktorych sie wstydze bo wiem ze wynikaja one z mojego lenistwa np :rofl:
Aktualnie moja wada jest moja waga i to ze obiecuje sobie duzo a przychodzi jutro i nie potrafie sie opanowac w jedzeniu i nie potrafie sie zmotywowqc do ruszenia doopy :rofl:

2 polubienia

@Mamina to co piszesz też mi daje do myślenia. Ostatnio byłam na urodzinach chrześnicy (siostrzenicy). Moja siostra ma też synka. I za każdym razem jak się spotykamy to ten jej syn płacze i chce być na rękach (ma 14 miesięcy) zwłaszcza jest taki płaczący jak jest w nowym miejscu (nie w domu) i są osoby z którymi nie przebywa za często i tak jest na początku nim się przyzwyczai a ja tylko stale słyszę (zamiast być przy nim i mu tłumaczyć, rozmawiać z nim czy mówić do niego) jak go tylko strofują typu nie rycz, o co ryczysz, nic Ci się nie dzieje, odejdź ode mnie itd aż ja się odezwałam że przecież nie płacze bo tak lubi tylko może te emocje go przerastają …… ja nie mogę wyjść z podziwu (negatywnego) jak można tak odtrącać dziecko bo płacze bo ich to wkurza bo jak przychodzą to uważają że dzieci powinny się sobą zająć lub babcie i ciocię powinny się nimi zająć bo oni chcą odpocząć …… to jest dla mnie niepojęte. A potem moja siostra do mojego syna że taki jest grzeczny, spokojny i się nie boi ludzi …. Taki jest bo dużo czasu mu poświęcam, rozmawiam z nim i przytulam kiedy tylko chce i nigdy go nie odtrącam.

1 polubienie

Taaaaak, jak mnie a ogole wkurza to zdziwienie ze dziecko czuje sie nieswojo przy praktycznie obcych ludziach. Zawsze mu mówię kto bedzie itp zeby bylo mu latwiej, czasem opowiem o tej osobie jakas smieszna historie aleeee. Pozwalam kojemu dziecku byc zawstydzonym. To normalne. Nie naciskam na buziaczki z Ciocia Klocia ktora widzi drugi raz na oczy, nie nakazuje usiasc na kolanka wujka z Ciechanowa bo on tak chce. Z reszta zauważyłam ze im ludzie mniej wchodza w interakcje z moim synem tym bardziej sie na nich otwiera, przynosil zabawki swoje nie tym ktorzy go zagadywali i zaczepiali tylko tym spokojnym ktorzy po prostu patrzyli.
Ja też czasem czuje sie nieswojo w towarzystwie i nienawidze jak ktos mi mowi " no usmiecjnij sie, no idz pogadaj, no wez"
W takich momentach kiedy dziecko czuje sie niepewnie wlasnie powinnismy byc obok. Z reguly przeciez ta sytuacja jest chwilowa i dziecko gdy poczuje sie bezpiecznie to leci do zabawy z innym dzieckiem

1 polubienie

No dokładnie, powinno si być oparcie. A jak ma się czuć dziecko jak rodzice którzy są bezpieczna przystania go od siebie odpychała i mówią nie rycz. Dla mnie to dramat. Ja z siostrą jesteśmy z tego samego domu a każda z nas inaczej wychowuje i ma inne podejście. Oni też często podnoszą głos na nich i o zgrozo często mówią że jak czegoś nie zrobią to im zabawki zabiorą. Średniowiecze normalne

1 polubienie

Jej dopiero zauważyłam twoją odpowiedź, gdzieś mi umknęło…
To, że łapiesz się na tym „nie chcę powielać schematów”, już pokazuje, jak bardzo jesteś uważną mamą. Naprawdę. Ogrom ludzi w ogóle tego nie zauważa i powiela to, co zna. Ty zatrzymujesz się i wybierasz inaczej to jest wielka zmiana pokoleniowa. 🫶🏻🫶🏻🫶🏻
Twoje doświadczenie z dzieciństwa było trudne. Słyszeć „przestań ryczeć” to w praktyce usłyszeć „Twoje emocje są za dużo. Nie chcę ich”. Nic dziwnego, że dziś tak bardzo chcesz, żeby Twój syn wiedział, że jego emocje są bezpieczne. To jest piękne. 🩷🩷🩷 dziękuję że tak się tym dzielisz , :smiling_face: chciałbym tak piękne mówić o emocjach jak ty . Jak bardzo bym chciała pomóc mojemu synkowi . Nie wiem może on też jakoś mieć to po mnie ja też jestem bardzo wrażliwą osobą , odczuwam depresję której niestety jeszcze nie zaczęłam leczyć , ciężko zrobić mi ten pierwszy krok . Ja potrafię z kimś rozmawiać jednocześnie płacząc, nie lubię tego bo nieraz nie potrafię wyrzucić z siebie słów bo zaraz płaczę, nie miałam żadnych problemów z rodzicami w dzieciństwie czemu to tak jest :sob:. To, że dużo analizujesz, przewidujesz scenariusze, zastanawiasz się „a co jeśli” to bardzo naturalne przy Twojej historii. Ja nie mam takiej historii jak ty ale też tak mam , i dla czego tak może być ?

Ja tobie też dziękuję za te słowa 🩷 fajnie że dzielisz się swoją historią, a jak teraz na przestrzeni lat czujesz się o tym pisząc ? Przepracowałaś to już do końca , czy jeszcze potrzebujesz nieraz porad w tym wszystkim . Piękne jest to w tej całej twojej historii że trafiłaś na takiego dobrego męża . :smiling_face_with_three_hearts::smiling_face_with_three_hearts::smiling_face_with_three_hearts::smiling_face_with_three_hearts:

@P.Iwanicka dokladnie tak dobrze jak potrafimy o tym mówić , bo nie ma ludzi bez wad , każdy jakieś ma , najlepiej zaakceptować siebie takim jakim się jest

@Michaska smutne to co piszesz , ale ja też widziałam jak jeden ,tatuś , był agresywny dla swojego syna bo płakał z nudów a on na niego krzyczał bo przeszkadzał mu w piciu drinka , niektórzy poprostu nie dorośli do dzieci , lub się poprostu na rodziców nie nadają

1 polubienie

Wiesz z jednej strony wiem że siostra kocha swoje dzieciaki z drugiej jej egoizm zwoliazany z tym że ona musi odpocząć ona musi się wyspać czy mieć chwilę spokoju ponad dobro dziecka jest dla mnie straszne. Ja rozumiem że każdy potrzebuje wytchnienia ale nie kosztem dziecka/dzieci. Podrzucanie dzieci wszystkim wokół bo oni muszą leżeć i odpowczywac nie jest ok.
Po to są we dwoje by się wymieniać

1 polubienie

Czy to co widzisz u siostry, to na pewno egoizm, czy może bardzo duże zmęczenie? Czasem z zewnątrz wygląda to jak „ona musi odpocząć”, a w środku może to być: „jestem na granicy i jeśli nie odpocznę, rozsypię się”. :pleading_face::pleading_face::pleading_face::pleading_face::pleading_face:

Rozumiem Twoje przekonanie, że rodzice powinni wymieniać się między sobą. To zdrowe. Ale nie zawsze każda para ma równą gotowość, zasoby czy wsparcie. I czasem proszenie innych o pomoc nie jest zaniedbaniem dziecka, tylko próbą zadbania o to, żeby później mieć dla niego więcej cierpliwości.

1 polubienie

Masz rację ale za dużo było wg mnie sytuacji które odbiło się na dzieciach. :girl: tam stale ktoś jest do pomocy jak nie mama partnera, to moja mama i codziennie opiekunka. Minimum 2 osoby do pomocy prawie 24h na dobę. Więc to nie to że jest mega przemęczona bo są ludzie co nie mają tyle pomocy. A nawet gdyby to nie powód by krzyczeć na dzieci czy je szantażować że nie dostaną czegoś, lub że się im schowa lub zabierze zabawki.

Najgorsze jest to że ona uważa że to jest obowiązek wszystkich by im pomagać, a jak coś się wydarzy losowego i moja mama odmówi to ma całą litanie jaką to jest jak to nie pomaga …… i nie ważne czy się źle czuje czy ma coś innego do zrobienia. To nie jest ważne, ważna jest moja siostra i jej plany ….

To też masz rację nic nie usprawiedliwia nigdy krzyku na bezbronne dzieci , czy też szantaż nimi .

Anto to już całkiem inaczej to wygląda , wygląda na to cze nie odczuwa nawet wdzięczności że ktoś im pomoże

2 polubienia

Bardzo pomogla mi terapia. Oczywiscie na poczatku bylo bardzo ciezko bo nim wypowiedzialam pierwsze slowa to polal sie potok lez.
Ale terapeutka podala mi chusteczki i zapewnia ze tu sie placze, tu sie smiejez tu sie wyrzuca wszystkie emocje i jest to ok :wink:
Duzo zrozumienia mi daly te rozmowy, nie podchodze do tego juz tak emocjonalnie. Dalej oczywiscie to boli, tym bardziej ze przez to wszystko postanowilam zerwac kontakt z rodzicami. Ale to tez wymagalo ode mnie niesamowitej odwagi i zrozumienia sytuacji. Ze sa relacje ktore niszcza i niewazne czy to kolezanka czy ciotka czy matka - jesli nas niszczą to trzeba je zakonczyc.
Pierwszy krok jest najtrudniejszy - potem okazuje sie ze te rozmowy sa tak potrzebne, ja czekalam na ten dzien zeby tam pojechac i pogadac. Tam nikt mnie nie ocenial ani moich wyborow. Nikt nie sugeruje ze musisz byc szczesliwa bo inni maja gorzej. Tam kazdy problem jest ważnym problemem :heart:

1 polubienie

Wiesz ja nigdy nie byłam na terapii i właśnie dlatego bardzo mnie to ciekawi. Zawsze mam w głowie myśl: jak to w ogóle może pomóc, że opowiem swoje życie komuś obcemu, kto mnie nie zna? Co daje samo wyrzucenie emocji, skoro ta osoba nie jest częścią mojej historii?
Chętnie przeczytałabym więcej, jak to wyglądało u Ciebie i co konkretnie sprawiło, że poczułaś zmianę nie tylko ulgę na chwilę, ale takie głębsze zrozumienie.
Oczywiście liczę z tym się że jest to dla ciebie trudne i jeśli nie chcesz to rozumiem . Ale twoje wypowiedzi są takie fajne i widzę że wiele przeszłaś , i przedEmma też jest właśnie ten pierwszy krok w tym kierunku dla tego też mam tyle pytań . 🩷:two_hearts::face_holding_back_tears:

To bardzo mile, ze moje wypowiedzi moga byc dla kogos pomocne, ze ktos lubi je czytac :heart:

Ja jestem z tych co ufaja lekarzom i specjalistom. Gdy zauwazylam u siebie pogorszenie stanu juz tak oporowo to moja siostra mi zaproponowala swoja terapeutke na zasadzie wlqsnie idz i sie wygadaj.

A że ja bardzo lubię gadać i nigdy nie miałam problemów z tym żebym mówić wprost że jestem Z patologicznej rodziny to poszlam.
Oczywiscie przed wejsciem do gabinetu bylam bardzo spieta i zdenerwowana.
Ale zobaczylam Pania Anne, wysoka blondynka z wytuszowqnymi rzesami. Zadnych modnych ciuchow, zrobionych brwi… ta jej naturalnosc byla dla mnie kluczem bo bilo od niej cieplo i dobroc bez “maski”.
Zaproponowala melise i weszlysmy.
Nie wiedziałam co powiedziec wiec to ona zaczela, przedstawila sie, powiedziała o swojej rodzinie i tym czym sie zajmuje. Jej glos byl spokojny i kojacy.
Zapytala mnie dlaczego zdecydowalam sie przyjsc, kto mnie pokierowal i tak zaczela sie rozmowa.
Myślę że właśnie najlepszym co mnie spotkało było to że ta kobieta w ogóle mnie nie zna więc nie będzie oceniać mnie i mojego zachowania nie będzie oceniać tego czy moje łzy w danej sytuacji są przesadzone czy nie bo to ona mi pokazała że ja mam prawo do swoich emocji i mam prawo te emocje wyrażać w różny sposób ponieważ nie zostałam nauczona jak z nimi żyć. Oczywiście ja nie powiedziałam od razu że przyszłam tutaj bo mam rodziców alkoholików i nie radzę sobie w życiu do tego doszliśmy tak naprawdę Pod koniec pierwszego spotkania że to wszystko jednak zaczyna się od naszego dzieciństwa i na tym się skupimy. Nigdy od niej nie usłyszałam że przesadziłam że coś było niepotrzebne, to ona mnie pytała czy z perspektywy czasu mogłabym zrobić coś inaczej czy chciałabym coś zrobić inaczej I jak ja to widzę z perspektywy czasu najwięcej chyba dało mi to zawsze mówiła że ja mam do czegoś prawo że ja jestem odważna i ważna że moje uczucia są ważne to moje pragnienia są ważne Po prostu dała mi tą pewność siebie podniosła mi samoocenę najgorsze chyba dla mnie było pytanie co ja w sobie lubię bo w sumie to nie potrafiłam powiedzieć i po dłuższych namysłach powiedziałam że lubię swoje oczy…

2 polubienia

ale piękna wypowiedź . wszystko zaczyna się od dzieciństwa…
mnie najbardziej boli brak ojca.
Dużo ostatnio się słyszy o DDA dorosłe dziecko alkoholika…
lepiej się wygadać u obcej osoby która nie będzie plotkować, niż obcej osobie która może plotkować.
“najlepszy przyjaciel to wróg który się jeszcze nie ujawnił” to są bardzo mądre słowa :heart:
tez chodziłam do psychologa w szkole właśnie o śmierci ojca…

1 polubienie

Też jestem zdania że lepiej się wygadać obcej osobie

1 polubienie

Oj tak ja tez zswsze jestem ostrozna co do przyjaciolek bo to chwila i jest wielka klotnia i rozgadywanie sekretow…

2 polubienia

No niestety tak jest. Jak wchodzą kłótnie w grę to ludzie potrafią takie rzeczy wyciągać pomimo że obiecały tego nie robić. Ja jestem ostrożna i wszystko mówię tylko mojemu mężowi który jest moim przyjacielem

1 polubienie