Strach, obawy, lęki przed ciążą i porodem

Tak! Co chwilę najpierw na ginekologii a to na ktg, a to posłuchać brzuszka, ciśnienie zmierzyć, krew pobrać :hear_no_evil: później nanowoeodkoym też co chwilę a to z karmieniem, a to sprawdzić jak się macica obkurcza, a to pielęgniarka, lekarz i co chwile ktoś :sweat_smile:

No właśnie ja w domu odżyłam na nowo . Wtedy zaczęłam mieć lepsze samopoczucie psychiczne i co za tym szło , fizycznie też się lepiej czułam. Dopiero po powrocie do domu czułam , że dziecko jest moje i że to ja mam do niego prawo. W szpitalu co chwilę słuchałam , że lepiej już go przebrać , że nie dawać smoczka , że butelka to mam nie dokarmiać itp. itd. Po prostu miałam tak dosyć psychicznie , że gdyby mnie chcieli zostawić dłużej to tym się wypisała na własne żądanie.

1 polubienie

Mnie neonatolog ordynator doprowadziła do takiego stanu że ja w życiu takiego ciśnienia nie miałam. Wypisałam siebie i dziecko na własne żądanie

A mnie nastraszyli robiąc wypis ze dziecko ma podejrzenie wady stopy. Dostałam skierowanie do ortopedy. A ortopeda powiedział że to przygięci jest ulozeniowe (miał mało miejsca w brzuchu) i fizjoterapia i ćwiczenia wystarczyły

To u mnie była sytuacja taka że na 8 neonatologów pani ordynator słyszała szmery nad sercem dziecka i chciała przetrzymać mnie tydzień w szpitalu. Ja na to że jestem w stanie załatwić wizytę u kardiologa na kolejny dzień. Na pewno nie, bo czeka się 3 miesiące. Normalnie tak, ale ja mogę załatwić sobie taką wizytę inaczej.

Podobno to częsta praktyka tej lekarki dla dzieci urodzonych w czwartek/piątek aby przedłużyć pobyt w szpitalu.

Aha no to dziwne trochę

1 polubienie

Dokładnie i naprawdę myślałam, że rosadzę tam wszystko jeszcze zostając rozdzieloną ze starszą

A ja w szpitalu po prostu byłam wykończona, nie spałam w nocy z piątku na sobotę, bo dostałam skurczy. Z soboty na niedzielę już rodziłam, więc też nie spałam, córka darła się z niedzieli na poniedziałek i poniedziałku na wtorek, więc chciałam już do domu, żeby ktoś mi po prostu pomógł…

Niestety , ale tak to często wygląda. W szpitalu jesteśmy same a w domu można liczyć na pomoc. Dlatego ja zawsze lepiej się czuję i dochodzę do siebie w domu

1 polubienie

A to chyba zależy od szpitala bo ja np miałam super położne na oddziale. Leżałam 5 dni bo mały dużo spadł z wagi ale położne od razu powiedziały że jak będę czegoś potrzebować to mam do nich przyjść.
@DDoominika kurcze to u nas położna jednej mamie zabrała dziecko na noc żeby mama mogła się wyspać i zregenerować

U nas przychodziły panie od kąpania wieczorem o pytały czy pomóc zrobić wieczorną toaletę czy pomoc przebrać czy może wykąpać.
Może ja trafiłam na jakieś super położne ale no przez 5 dni to chyba wszystkie były które tam pracują. Jak chciałam się iść wykąpać na spokojnie to brały dziecko do siebie bez żadnego gadania. Ja wręcz wypoczęłam w szpitalu. Na wieczór zawsze była buteleczka z mm gdybym chciała dokarmić w nocy ale nie było nacisku żadnego

No to trzeba trafić mnie tak wkurzali wszyscy w szpitalu, że masakra ciśnienie mi skakało ze zdenerwowania.

1 polubienie

U nas na noc nie zabierali :confused: fakt, przychodziła i naprawdę dużo mi przy niej pomagała, ale mimo wszystko spać nie miałam jak, jak skończyło się wycie, to zaś ściąganie mleka i tak w kółko :rofl:
W Niemczech to podobno standard, że położne chodzą i pytają, czy zabrać dziecko na noc.

No właśnie u nas w szpitalu tylko kobietom po cesarskim cięciu zabierali jak rodziłaś naturalnie zapomnij o takiej sytuacji.

No u mnie jak byłam po CC to faktycznie na pierwszą noc zabrali około 21 godziny. Ale z emocji o tak mi było ciężko zasnąć :star_struck: i tego też dnia przyszły położne i nam pomogły się wykąpać i wszystkie pakiet były super. Ale na drugi dzień jak już mnie przenieśli z oddziału po CC to już zjawiały się tylko z lekami i tyle je widziałam :see_no_evil: trzeba było samej sobie radzić. Zero pomocy. Nawet jak szłam po mm bo miałam mało pokarmu na początku to musiałam iść kawał drogi po to mleko do nich z dzieckiem a po cc to ledwo łaziłam po cc pierwszą dobę

U mnie w szpitalu po cc zabierali dziecko do pokoju obok i tam położne się nim zajmowały ale jak chciałam mieć synka przy sobie to go zabierałam. Pinciezkich porodach SN też położne się zajmowały maluszkami

U nas nawet panie po CC siedziały z maluchami. Fakt, że częściej odwiedzała je położna, chyba, że już były pionizowane i nie zgłaszały złego samopoczucia, to wtedy odwiedzała je tak samo jak te po SN

Kapały maluszka ? W moim szpitalu podobno nie kąpią w ogóle, jeśli się leży tylko te 3 dni podstawowe ….

U nas w spziatalqch w Gdańsku nie kąpią

U nas pytały czy mama sobie życzy żeby wykąpać chyba w drugiej dobie już pytają. Mojego też wykąpały w czwartek a urodził się w poniedziałek ale był już tak nie świeży że kazałam wykąpać :grin::grin:

1 polubienie

U nas w pierwszej dobie po porodzie SN proponowały panie położne żeby zabrać malucha żebym mogła się zdrzemnąć i odpocząć :blush: ale nie chciałam go oddać :stuck_out_tongue_winking_eye::sweat_smile: zdecydowałam że poznajemy się i walczymy już razem :grin::muscle:t2:

1 polubienie