No tak, dziecko ciekawi to co jest niedostępne. Jak coś może to nie jest już to tak interesujące
Tak , to są takie różne etapy. Moja córka ma 7 lat i ostatnio zaczęła do nas przychodzić. Z tym , że koleżanka nagadała jej głupot i ją nastraszyła ![]()
U nas córka 5 lat spała z nami jeszcze jak byłam w ciąży od kiedy pojawiła się młodsza ani razu już nie przyszła.
Niestety tak bywa
czasami dziecko się też czegoś po prostu wystraszy i też przyjdzie
Dokładnie tak , szkoda tylko że mała dziewczynka potrafi tak nastraszyć swoją koleżankę. Szok co ona za historie opowiadała
Tak to prawda , kiedyś czas leciał jakby wolniej . Od kad córka się urodziła to pędzi tak szybko , tylko patrzę jak wyrasta z ciuszków które przecież dopiero co układałam do szafki na rozm 62 ![]()
My kojec mamy , ale tylko dla tego że dostaliśmy w prezencie na chrzest syn i tak nie chciał w nim przebywać zainteresowanie było jak wszystkim tylko przez chwilę , potem musiał i tak być otwarty aby mógł sobie do niego wchodzić i wychodzić ![]()
Też miałam takie odczucia, zresztą chyba jak większość kobiet. Jak byłam młodsza to mocno się buntowałam na ten porządek, ale o dziwo, gdy zaszłam w pierwszą ciążę to jakoś wewnętrznie się z tym pogodziłam. Jak dla mnie to jest to takie pół na pół. Z jednej strony ciąża to niedogodności, ból porodowy, początkowo ból przy karmieniu piersią. A z drugiej strony to wyjątkowa więź z dzieckiem, coś, czego mężczyzna nigdy nie poczuje. Nie poczuje tech kopniaczkow w brzuchu, nie zobaczy tak tych wpatrzonych w Ciebie oczu przy karmieniu i nie poczuje tej dumy, która się odczuwa zaraz po porodzie, że dało się radę i wydało na świat taki cud. Przynajmniej to są moje odczucia po dwóch porodach. Natomiast mój mąż mówi,że wolałby sam rodzic i wziąć ten ból niż na to patrzeć
on gra w piłkę nożną w klubie i obecność przy porodzie porównał do stresu, który czuje gdy siedzi na ławce i patrzy na mecz, niż gdy sam jest na boisku i gra. Wg niego gorzej jest patrzeć
no cóż, nie zgadzam się z nim ![]()
Dokładnie tak i tego nie da się opisać i tego nie da się opowiedzieć bo to się musi poczuć. Ja sama mówiłam parokrotnie nie chciałam być w ciąży miałam być podróżniczką jestem mamą dwójki dzieci. Przysięgam nie zamieniłabym tego za nic.
Ale też pamiętam, jak mojemu mężowi po 2 miesiącach bycia razem powiedziałam że kiedyś urodzę jego dziecko. Co powiedzmy sobie jest abstrakcją
No ja wolę że jest jak jest. Fajnie przeżywać ciążę a nie ja tylko obserwować ![]()
![]()
Razem z mezem ogladalismy kiedus jak Kossakowski podpial sie do sprzetu imitujacego bole porodowe. Maz wie ze to bardzo boli, duzo o tym czytal i sam stwierdzil ze dziwne ze kobiety w naszych czasach musza tak cierpiec zeby byc matkami.
Zna mnie tez jak nikt inny i wie ze prog mojego bolu jest naprawde wysoki -przy pierwszym cc przyjmowali mnie ze skurczami porodowymi ktorych ja nie czulam
nie wiedzieli co ze mna zrobic ale finalnie cc odbylo sie nastepnego dnia zgodnie z planem.
Przy drugiej cesarce czekajac na sale.operacyjna tez mialam skurcze porodowe i przyszla lekarka czy jest ok i znowu okazalo sie ze w sumie to nie boli az tak.
Dopiero skurcze po 2h co 3min regularne i odejscie wod to byl bol okropny. Na szczedcir wyrobilismy sie z cc.
Natomiast jak maz widzial kiedy lzy jak grochy mi leca gdy wstaje po cc i szczęka mi lata z bolu - wiedzial ze to nie jest jakis tam bol. Wiedzial ze boli mnie niemilosiernie. Sam tez nie wiedzial co zrobić by mi jakkolwiek pomoc i jego mina wtedy byla straszna - rowniez chcial zabrac ode mnie ten bol o czul sie strasznie bezradny.
To prawda, ból na początku po cc jest ciężki. Ja wiedziałam czego się spodziewać trochę bo miałam wcześniej w życiu dwie operacje ginekologiczne (jedna otwarta) to jamsadzipam byłam przygotowana na to ale człowiek zapomina i dzień po cc ledwo chodziłam i ten ból przy ranie to z 2 tygodnie się utrzymywał
Wlasnie dla mnie najgorszy byl dzien po cc. Najwiekszy bol. Pozniej juz bylo troszke lepiej
Ja miałam zespół popunkcyjny po cc , matko jedyna co to był za ból
do dzisiaj aż mi się słabo robi na samą myśl ;( głowa tak bolała jakby mnie traktor rozjeżdżał ;( nie mogłam się ruszać , podniesienie głowy to był tak ogromny wyczyn. Coś potwornego ![]()
Nigdy o tym zespole nie słyszałam. Natomiast słyszałam że przy CC w trakcie zabiegu potrafi boleć bark (mnie się to na szczęście nie przytrafiło)
Kwestia jak pójdzie znieczulenie podpajęczynowe, ale często tak to wygląda.
Ja też nie słyszałam dopóki się sama o tym nie przekonałam. W szpitalu dopiero mnie uświadomiono ![]()
I czym się to objawiało, jak się leczyło i ile trwało?
To potworny ból głowy , żadne leki nie pomagały. Boli głowa tak mocno , że dosłownie nie masz siły jej podnieść. Jednocześnie jakby paraliż a głowa wydaje się jakby ważyła kilka ton i nie masz siły jej utrzymać. Jak stałam to kręciło mi się w głowie , bralo mnie na wymioty. Żadne leki nie pomagają , musi minąć kilka dni i przechodzi. Podawały mi pielęgniarki leki przeciwbólowe , ale nie pomagały. Lekarz chciał mnie zostawić kilka dni dłużej w szpitalu ze względu na to , ale ja twardo twierdziłam że już jest lepiej. Chciałam robić do domu . Co mi była za różnica czy będę cierpiała w domu czy w szpitalu skoro i tak nie mogli mi pomóc. A w domu zawsze czujemy się lepiej i wiedziałam , że mąż mi pomoże .
To prawda, w domu człowiek jakoś szybciej dochodzi do siebie