Sanki

Mamusie,
zaczynają się nam w pogaduchach na ogólnym rozmowy o sankach, więc zakładam tutaj ten wątek. Jakie mamy, jakie chcemy mieć, jakie warto mieć. Start:)

Może się myle, ale wydaje mi się, że dużo zależy od dziecka. Jeśli Twój syt stanilnie siedzi i jesteś pewna że utrzyma się na sankach to możesz spróbować. Aczkolwiek osobiście uważam że lepiej poczekać jeszcze rok lub do lutego (o ile będzie wtedy śnieg)

jak siedzi stabilnie to mozesz kupić , najlepsze bedą takie z oparciem, nasz tez ma 7 i saneczki w piwnicy stoją i czekaja na snieg

Jezeli siedzi stabilnie to jak najbardziej, tylko kup te z oparciem i zabezpiecz malucha. :wink: no i spiworek na takie saneczki zawsze sie przyda. ,:wink: moja corka na razie nie siedzi i nie wiem kiedy usiadzie, dlatego my jeszcze saneczek nie mamy.

Czemu za wcześnie. Jeżeli tylko dzidziuś siedzi stabilnie to uważam że można kupić. Dopiero będzie miał frajdę :slight_smile:

To zależy od dziecka też nie każdemu sanki odpowiada ja.
Jeśli siedzi stabilnie już to można sprobowac czemu nie. Sanki to zakup na lata a więc czy kupimy teraz czy później nie ma większego znaczenia bo którejś zimy napewno nam posłużą . Jeśli sadzamy małe dziecko to pamiętajmy jakiś kocyk pod dupcie by było cieplutko i można jakiś kocyk na nóżki albo odpowiednio ciepło ubrać gdyz pamiętajmy że wózek jest zabudowany A sanki nie A dziecko jednak siedzi bez ruchu.

Jeśli Maluch już stabilnie sam siedzi to możesz kupić sanki ale takie z oparciem dla bezpieczeństwa.
Pod pupę połóż kocyk i kocykiem nakryj nóżki i można śmiało korzystać ze śniegu.

Moim zdaniem można kupić sanki, najwyżej troszkę poczekają w piwnicy - do kolejnego roku.

moje zdanie jest jak najbardziej na Tak pod warunkiem ze dziecko siedzi.Moja córcia dostała pod choinkę od dziadków saneczki jak skończyła 8msc.Jak miała niecałe 9msc to pierwszy raz wybraliśmy się na spacerek saneczkowy, bo dopiero wtedy było trochę śniegu.
Saneczki sa super, na metalowym stabilnym stelażu z oparciem i wygodna rączka do pchania sanek. W komplecie był spiworek, który się zakłada na całe oparcie też,jednak dla pewności wkładalam kocyk pod pupę i przykrywalam cienkim kocykiem.zaś ja na rączce miałam mufkę na dłonie.sanki te mają pasy bezpieczeństwa, więc miałam pewność że dziecko nie wypadnie

Wszystko zależy od tego czy synek dobrze siedzi, nie chwieje się na boki. Ogólnie jestem za :wink: dzieciaczki uwielbiają takie atrakcje

Sanki w tym wieku to dobry pomysł, jeżeli dziecko siedzi stabilnie. I wiadomo trzeba uważać podczas ciągnięcia sanek, jechać prostymi ścieżkami bo każde większe wstrząsy nie są wskazane, szczególnie dla delikatnego układu kostnego kręgosłupa. Oparcie w sankach i kocyk to również istotne rzeczy :slight_smile: sama już się nie mogę doczekać tego naszego pierwszego sankowego szaleństwa :slight_smile:

Nie mam niestety na telefonie zdjęć sanek na żywo, ale mamy takie same, bardzo polecam.Są dość duże, ale stosunkowo lekkie i bardzo wyg odne i bezpieczne dla takiego maluszka.My ten model bardzo sobie chwalimy.

1

Dzieci bardzo lubią zabawy na śniegu, więc myślę, że to jak najbardziej dobry pomysł. :wink:

Dziewczyny a jakie sanki polecacie drewniane, czy metalowe?

Dokladnie tak jak pisza dziewczyny, jeśli synek siedzi juz stabilnie to jak najbardziej polecam sanki drewniane z tylu z oparciem nie wyobrazam sobie bez oparcia i można cieszyc sie zima;-)

Ja również polecam drewniane sanki. Są lżejsze od metalowych, poza tym bezpieczniejsze dla maluszka, w przypadku uderzenia się np. o ramy sanek to drewniane nie będą stanowić takiego zagrożenia jak metalowe. Fajną opcją są też śpiworki do sanek, dziecku jest cieplej, nie potrzebujemy żadnego dodatkowego okrycia, które może się zsuwać podczas jazdy.

Mój mąż wczoraj wymyślił że zrobi sanki dla syna. Ale takie żeby można było przyczepić nosidełko bo syn jeszcze sam stabilnie nie siedzi :slight_smile:

Tak masz złotą rączkę w domu :slight_smile:

Kinga to jak mąż zrobi te saneczki to koniecznie wklej zdjecie i się nimi pochwal. :wink:

Kinga az jestem ciekawa jak te sanki beda wyglądać zeby nosidełko mozna bylo doczepic, chociasz ja nawet z nosidełkiem balabym sie jechać z dzieckiem…juz bym wolała trzymac na kolanach a maz zeby trochę nas popchal, zawsze to tez jest jakas frajda;-)