Ja patrzyłam większe plastikowe w Martes
Sanki to super prezent
I warto kupić je właśnie jak jeszcze śniegu nie ma, bo jak już śnieg spadnie to wszyscy się na nie rzucą i może być ciężko z dostępnością tak stacjonarnie ![]()
O dokładnie, u nas leżenie było okej do momentu właśnie siadu oraz jeśli zasnęła teraz spacerówka jest w miarę okej choć właśnie zaczyna etap staje i chodzę więc również jest ciężko
Szkoda że tak się zmieniło , taki śnieg to i dla rodzica frajda ,że może z dzieckiem aktywnie spędzić czas ![]()
może jeszcze tej zimy śnieg nas jakiś większy zaskoczy . Bo na białe święta chyba nie ma co już liczyć
Już od paru lat nie ma białych świąt u nas
Znaczy przy niemowlaku i aby wózek nie uciekał i przedzierać się przez zaspy to wątpliwa przyjemność, ale przy starszaku sama radość
Przy niemowlaku pewnie i tak . Ale mam też starszego syna 7lat , i z utęsknieniem patrzy w okno czy pruszy śnieg
![]()
Napiszę sobie tutaj do was bo musze wyrzucić to z siebie . Dopiero wróciłam do domu . Pisałam wam że mój syn ma to pęknięcie za uchem , chciałam rano wyczyścić mu rankę i udało się ale on zaczął ode mnie uciekać bo Ala ała , pobiegł z drugiej strony pokoju i nie wiem jak się nagle się uderzył o wielki głośnik , tak zaczął krzyczeć podbiegam do niego a on ma dziurę w brodzie . Myślałam że mi głowę wybuchnie tak mi się źle zrobiło . Jak chciałam pacem podnieść brodę żeby zobaczyć co się stało to rana mi się otworzyła . Z Rykiem zadzwoniłam po męża że musimy już teraz do szpitala jechać , ja nie mogłam bo oddałam auto na serwis mąż 15 km stąd pracuje . Pojechaliśmy do szpitala a oni że tego nie zszyją bo nie ma chirurga dziecięcego i mamy jechać do innego szpitala ( kolejne 30 km ) a oni założą PLASTER . starszak do 12 w przedszkolu a ja muszę jechać z małym wiec już się denerwowałam że nie zdążę i będzie na mnie czekał w szatni
Na szczęście mój tata zadzwonił że wyjedzie z pracy , zabierze do swojego domu i tam na mnie poczekają . ( defakto mój ojciec jechał 35 km żeby odebrać mi syna a moja teściowa pracuje 3 min spacerkiem od przedszkola ) Dziecko wykończone , śpiące i ciągle mówi ała ała . Dojechaliśmy tam wszytscy byli dla nas bardzo mili , od razu go przyjęli ale nie chcieli go szyć bo się bali o możliwość wyrwania przez małego szwów . Posklejali go klejem tkankowym opatrzyli . I teraz siedzę w domu z tym moim małym synusiem taka zła na siebie że go nie upilnowałam , a byłam 4 kroki od niego …
Nie powinnaś być zła na siebie. Tak jest z maluchami. Mogą być obok i nie zdarzysz złapać czy podtrzymać. Całe szczęście że wszystko się dość dobrze skończyło
U mnie bywa bardzo różnie — są poranki pełne spokoju, ale zdarzają się też takie, kiedy energia znika szybciej niż bym chciała.
Jestem w 5. miesiącu ciąży i coraz wyraźniej czuję, jak bardzo moje samopoczucie zależy od światła i pogody. W dni, kiedy niebo jest ciężkie i ciemne, mam wrażenie, że ciało szybciej się męczy, a głowa potrzebuje więcej czułości i wyrozumiałości.
Za to wystarczy jeden promyk słońca, nawet krótki moment jasności za oknem, a od razu czuję przypływ energii ![]()
Chce się wyjść na spacer, głębiej oddychać, uśmiechnąć bez powodu. Jakby słońce przypominało mi, że wszystko jest w porządku — i że ta energia wciąż we mnie jest.
Staram się wtedy łapać te chwile: wyjść na świeże powietrze, napić się czegoś ciepłego, zwolnić tempo i nie mieć do siebie pretensji w gorsze dni. Uczę się, że teraz nie chodzi o „więcej”, tylko o łagodniej.
Przytulam Cię mocno ![]()
To, co przeżyłaś, to ogromny stres i naprawdę każda mama na Twoim miejscu czułaby dokładnie to samo. Ale spróbuj choć na chwilę odpuścić myśl, że to Twoja wina. To był nieszczęśliwy wypadek, sekundy, których nie da się przewidzieć ani kontrolować byłaś obok, reagowałaś natychmiast, zrobiłaś wszystko, co mogłaś. 🫶🏻🫶🏻🫶🏻
Kochana, absolutnie nie miej do siebie pretensji! Nawet tak nie myśl. Masz żywe srebro w domu i takie nieszczęśliwe wypadki niestety się zdarzają… przecież nie kazałaś mu wpaść specjalnie na ten głośnik…
Z jednej strony szkoda że w pierwszej placówce nie udało się tego ogarnąć, tym bardziej że mogli chociaż tam założyć mu plaster… no ale cóż, służba zdrowia lubi nam życie utrudniać i chyba myślą że my to elastyczni czasowo i z przyjemnością i rekreacyjnie jeździmy z jednego miejsca w drugie jak nas odsyłają…
Najważniejszym że wszystko szczęśliwe się skończyło i udało się to ogarnąć ![]()
Hej! Niestety nie mamy na prwne rzeczy wpływu i nie wiem jak musiałabyś milnować dziecka, żeby uniknąć niektórych sytuacji! Takie rzeczy mogą się wydarzyć na naszych oczach!
Najważniejsze, że zachowałaś rozsądek i pojechaliście do szpitala - zrobiłaś wszystko co w Twojej mocy, żeby pomóc dziecku 🩷
Myślę, że wyrzuty sumienia u każdej nas by się pojawiły ale to ostatnie czego potrzebuje maluch.
Najważniejsze, że byłaś obok kiedy Cię potrzebował i szybko zareagowałaś na aktualne potrzeby
brawo!
No to super, powoli powoli wszystko będzie super
To ekstra , czyli powinien wracać do siebie a rana się goi. Do świąt będzie już miał zagojone
A miałyście styczność z tym klejem tkankowym ? Blizna będzie ?
Dopiero przeczytalam cala historie. Mamo ! Nie miej wyrzytow. Bylas obok. Ale nie uchronisz dziecka przed wszystkim - mimo ze zawsze chcemy i sie staramy.
Corka mojej siostry miala chyba tez na brodzie taki klej i pieknie sie zagoilo i nie ma blizny. Choc zastanawiam sie czy to na pewno byl klej czy nie takie plastry specjalne. Az do niej napiszę
Ja nie miałam styczność.
Miałam klejona jedną ranę na plastry. U mnie było to po zabiegu więc bliznę i tak mam, ale jak boisz się że zostanie ślad zaraz po zagojeniu możesz kupić maść na blizny lub taki specjalny plaster silikonowy
tylko aby to pomogło trzeba od razu działać po zagojeniu rany
Dla mnie najcięższym miesiącem jest listopad, pochmurne dni, dobijające wręcz. Włącza mi się wtedy weltschmertz. Głównie pomaga mi na to spędzanie czasu ze znajomymi lub rodziną, jakąś gierka w planszowki czy karty, dobra książka lub film. Grudzień już nie jest tak trudny, bo czuć święta, ten klimat, który kocham
gdyby jeszcze był śnieg, to już w ogóle cudownie ![]()
