Samodzielny poród w szpitalu - Wasze historie

A do szycia nie dostałaś znieczulenia miejscowego?

Dziwne to że nieraz nagle tej pandemii nie ma, odkąd wybuchła wojna na Ukrainie

Kiedy rodziłam córkę porody rodzinne nie były jeszcze w modzie. Byłam przy porodzie sama i nie było to komfortowe. Hmmm na co warto zwrócić uwagę na pewno na to żeby mieć choćby wodę pod ręką. Drugi poród był już z mężem i było zdecydowanie łatwiej bo pomagał we wszystkim

Wiem o co chodzi, ja też nie lubię takich motywacyjnych tekstów. Mój jest tak wytresowany że wie kiedy nie mówić nic.

@Michaska dokładnie miałam identyczną sytuację.

@Kasia4166 dawali ale dla mnie zachowanie lekarki było śmieszne bo posmarowała i od razu szyła, a sama pracowałam w medycynie estetycznej i dobrze wiem że trzeba odczekać najlepiej 10 minut. Ale to było już po północy, więc pewnie chciała jak najszybciej.

A za pierwszym razem lekarzowi się zapomniało

Ale ja ogólnie dobrze poród wspominam. Pomimo bólu po operacji i tego że trzeba było zagryźć zęby i się szybko pozbierać by ogarniać siebie i malucha to było całkiem ok.

1 polubienie

Oczywiście jest to indywidualna sprawa każdej kobiety, ponieważ jedne nie wyobrażają sobie rodzic bez wsparcia osoby bliskiej czy np douli, natomiast inne wolą przeżyć to w samotności, jedynie w obecności niezbędnego personelu medycznego :blush:
Ja od początku byłam nastawiona na to, że mąż będzie mi towarzyszył podczas całego porodu :blush:
On początkowo niekoniecznie podzielał moje zdanie, byłam gotowa to uszanować, a jednak pewnego dnia powiedział, że namyślił się i jednak chciałby ze mną być w tym czasie :smiley::smiling_face_with_three_hearts:
W moim osobistym odczuciu, było to ogromne wsparcie przede wszystkim psychiczne, kiedy już nadchodziły chwile wyczerpania :smiling_face_with_three_hearts: ale też na bieżąco podawał mi po małym łyku wody, czy masował okolicę lędźwiową, to było też ogromnie pomocne :blush:
Według mnie jeśli ktoś się zastanawia czy mieć w tej chwili kogoś obok, to uważam, że zdecydowanie tak i warto :star_struck:

2 polubienia

Przed porodem obydwoje z mężem jednogłośnie stwierdziliśmy że mąż nie będzie uczestniczył w całej akcji porodowej a finalnie wyszło troszeczkę inaczej. Pierwsze skurcze rozpoczęły się w domu, w szpitalu okazało się że już mam całkiem duże rozwarcie i cały poród przeszedł naprawdę sprawnie. Mąż nie uczestniczył w całym porodzie, był od samego początku w zasadzie, później był, ale za ścianą sali i mogłam poprosić go w każdej chwili.
Trafiłam na świetną położną która kierowała mnie swoimi instrukcjami, ale w tym amoku nie koniecznie dobrze współpracowałam i w sumie w tym momencie żałuję, że nie poprosiłam męża aby wtedy został, być może jednak bardziej pilnowałby mnie w wykonywaniu poleceń niż ja sama :grinning:
Decyzja była taka a nie inna, bo obawialiśmy się, że mąż nie będzie odporny na widok całego procesu, a w rzeczywistości wyszło że poradził sobie świetnie i mam nadzieję, że jeżeli będzie nam dana kolejna ciąża to będzie przy mnie podczas całego porodu.

A na co zwrócić uwagę, jeżeli partner nie może być obecny - to na pewno na to, aby współpracować z personelem, położną i słuchać swojego ciała, w przypadku porodu naturalnego.
W przypadku cc w zasadzie w pełni oddajemy się personelowi, ale uważam że przy takim porodzie, głównie po, obecność partnera jest bardzo ważna.

1 polubienie

Tak to prawda, tak było

O boże jak można zapomnieć … ja miałam ostrzykiwanie miejsce do szycia więc dosyć szybko zadziałało

osobiście miałam cc takzw ciężko zaplanowac z szczegółami. dla mnie najważniejsze było aby po prostu był szczególnie pierwszym razem. i tak sie stalo cały czas byl w szpitalu i mocno mi to pomoglo mimo ze na blok nie mogl wejsc
zanim wiedzialam ze cc rozważałam wykupic prywatną położną bo szpital miał taką opcję. czasami można tez miec doule co tez mocno psychicznie pomaga.
drugim razem tez cc i podobna sytuacja

Ja sobie nawet nie wyobrażałam, że mojego męża mogłoby nie być przy porodzie i szczerze mówiąc podziwiam każdą kobietę która z jakiegoś powodu tak rodzi. Gdyby się okazało że mój mąż nie może być ze mną to rozważyłabym zabranie na porodówkę inną bliską osobę. Mąż był dla mnie nieocenionym wsparciem i był ze mną przez cały czas, widział mnie w jednej z najgorszych wersji siebie, trzymał za rękę i wspierał i naprawdę sobie nie wyobrażam że miałoby by nie być ze mną

1 polubienie

Ja akurat nie rodziłam SN, ale pamiętam, że kiedyś byłam przekonana, że chyba nie chciałabym, żeby mąż był przy porodzie :see_no_evil: Teraz mam zupełnie inne podejście…
Przy cc wiadomo – mąż nie mógł być ze mną na sali operacyjnej, ale był przy mnie tak długo, jak tylko się dało. Spędził ze mną kilka godzin na sali przygotowawczej, aż do momentu, kiedy zabrali mnie na blok. I naprawdę – to było ogromne wsparcie :heart:

Dlatego teraz, gdybym miała rodzić SN, bez wahania zabrałabym go ze sobą :crazy_face:

Też miałam ostrzykiwane , i dziękuję Bogu za to że mi to zrobili o wiele szybciej doszłam do siebie :smiling_face::smiling_face:

1 polubienie

Plany faktycznie łatwo się zmieniają w nowych okolicznościach, dziękujemy za komentarz :smiling_face_with_three_hearts: :heart:

Wsparcie bliskiej osoby (często jest to partner) jest bardzo ważne i super, że mąż był blisko :heart:

1 polubienie

Wspaniale, że położne i pielęgniarki były dla Ciebie wsparciem! :heart_eyes: :heart:

1 polubienie

Dziękujemy za podzielnie się doświadczeniem :revolving_hearts: :heart:

1 polubienie

Ja od początku chciałam żeby mąż był przy porodzie i mój mąż też chce być . Rodzę w maju i mam nadzieję , że z żadnych przyczyn losowych nie będę musiała być sama . W razie jak coś by się wydarzyło na miejscu jest moja mama, która by pojechała ze mną , aczkolwiek nie biorę takiego rozwoju wydarzeń pod uwagę . Na pewno nie dałabym rady być w takiej chwili sama . Należę do tej grupy osób, która potrzebuje wsparcia na wielu płaszczyznach, a co dopiero przy porodzie.

1 polubienie

Maj to piękny miesiąc na narodziny dziecka! :grin: U nas 02.05. będzie roczek :smiling_face_with_three_hearts: Nie wiem kiedy to zleciało! Trzymam kciuki, żeby wszystko było tak jak sobie wymarzyłaś!

2 polubienia

Ooo to się maluszek urodził prawie na majówkę :heart_eyes: ja tez jestem z maja