Ruchy dziecka pod koniec ciąży

A mi się skurcze nie pisały wszystkie A były niekiedy ktg wariuje

oj ktg lubi wariować zwłaszcza jak dziecko wtedy tańczy w brzuchu tak jak moje :stuck_out_tongue: Paula z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że idzie nie być pewnym skurczy porodowych, ja miałam te krzyżowe i na początku pomyliłam z bólem kręgosłupa i poszłam spać, ale rano jak były już bardzo regularne i coraz bardziej bolesne to stwierdziłam, że to jednak muszą być skurcze

Ja miałam tak samo jak Agnieszka bo mi się zaczęło od krzyżowych i sobie pomyślałam że cóż kręgosłup znów i mały pewnie mi uciska coś na kregoslupie rano jak się okazało to wcale nie był kręgosłup tylko skurcze tyle że ja ich nie czułam bo sądziłam że to zwykły ból kręgosłupa na badaniu okazało się że mam 5cm rozwarcia dopiero później skurcze daly znać że to porodowe .

Ja też miałam bóle krzyżowe.
A jak mi się te skurcze nie pisały to pierwsza położna tylko krzyczała, że mam nie udawać bo tu się nic nie pisze, więc na pewno nie mam skurczy. A wystarczyło, że mąż dojechał na porodówke i od razu milutka się zrobiła. Jak miałam skurcz to podeszła i powiedziała coś w stylu ojej pani ma skurcze a tu się nie piszą…

Paula bo skurcze krzyżowe nie piszą się w zasadzie tzn położna u nas w szpitalu mówiła że skurcze krzyżowe niestety ale nie piszą się na ktg jeśli są same krzyżowe no i powiedziała też ze na ktg trzeba brać poprawkę bo jak maluch wariuje to często odczytuje ruchy dziecka u mnie tak było syn nienawidził ktg i ciągle stukal w to co przyczepiali do brzucha.

No dobrze, ale jakim cudem położna zarzuca rodzącej kłamstwo. Paula, dlatego też warto gdy ktoś jest z nami przy porodzie. Ktoś kto patrzy na sytuację świeżym okiem, jest z „zewnątrz” i po części może nas obronić

Paulla gdzie wkoncu rodzilas bo gdzieś widziałam, że się wachalas między Radomiem a Grojcem?

Dokładnie jak jest ktoś z nami przy porodzie to też inaczej zajmują się bo jest ktoś kto nas obroni i trzeźwo myśli bo rodząca to w bólu to nie zawsze ustawi do pionu.

Dzisiaj na ktg byłam w szoku jak zobaczyłam skurcze. Pierwsze trzy w ogóle nie wiedziałam kiedy miały miejsce. Dopiero bardzo się skupilam przed następnym i wpatrywalam się w wydruk. W pewnej chwili byłam przekonana, że to synek znowu się wypina- jak to ma w zwyczaju- i trzyma napięcie, aż w końcu odpuści. Okazało się, że to właśnie skurcz, a nie szaleństwo malucha. Bardzo łatwo pomylić z ruchem dziecka. Narazie na szczęście nie pojawiły się bóle krzyżowe. Rano kolejny raz miałam delikatne pobolewanie podbrzusza.

Teraz to moga być skurcze ćwiczebne one się piszą na ktg i można czuć w postaci napinania się brzucha bądź twardnienia brzucha też. Jak będą porodowe to na pewno się je rozpozna w końcu

Martq rodziłam w Radomiu i jestem w sumie zadowolona gdyby tylko nie ta nocna zmiana…

te nocne zmiany to chyba coś do siebie mają bo ja też tylko z jednej nocnej byłam niezadowolona a cała reszta super

Bo w szpitalu osoby pracujące na noc poszły tam się wyspać a nie zajmować chorymi czy rodzącymi. I widać jakie mają pretensje, że ich się obudziło. Strajki robią o podwyżki a w nocy w szpitalu opieki lekarskiej ani pielęgniarskie się nie uzyska.

Oj Paulina, musisz jednak pamiętać, że nie wszędzie tak jest, Nie powiem, że nie zgadzam się z Tobą bo bywa różnie. Jednak moja mama jest położną pracującą w zawodzie przeszło 30 lat. Kocha swoją pracę i oddaje się jej w pełni, zawsze stara się poświęcić każdej pacjentce czas i dzieli się wiedzą. Zdarzało się wielokrotnie, że podczas dyżuru nocnego nie miała czasu zjeść nawet kanapki - podobnie jak w ciągu dnia. Czasami była nawet sama na dwa oddziały, gdzie biegała dosłownie z miejsca na miejsce by zrobić wszystko co trzeba. Po każdej nocy wraca do dziś jak zombie i ledwo trzyma się na nogach, ponieważ nawet nie może usiąść na chwilę pomimo swojego wieku. Praca w święta, zmiany dzienne i nocne, dyżury bez przerwy niemalże. Nigdy nie odmawia pomocy i nie rozumie tego co czasem pokazują media i pisze prasa - przerażające jest to, że czasem dzieje się tak jak Ty mówisz. Jednak wiem jak wygląda praca w tym szpitalu i wiem ile mama wysiłku wkłada na nocnych zmianach i jak bardzo zdrowie jej przez to pada. Zarabia śmieszne pieniądze - mniejsze niż minimalna stawka w korporacji dla żółtodzioba. Korpo pracownik siedząc 8 h i klikając to samo w kółko bez żadnej odpowiedzialności zarabia 2500 zł na rękę. Więc można sobie odpowiedzieć jakie stawki mają położne, które nie pracują w wielkich aglomeracjach… Jest to przykre, że tak się dzieje jak mówisz, ale jest to również niesprawiedliwe, że stawki są tak drastycznie różne w całej Polsce. Wszędzie poza krajem zawód położnej jest szanowany - tutaj nie … może przez to właśnie rodzi się frustracja i zniechęcenie do pracy, jeśli człowiek wykonuje zawód bez pasji, albo pomału traci ją patrząc na marne zarobki i brak perspektyw na zmianę ? Ciężko zrozumieć i odpowiedzieć.

Eleonorka takich ludzi jest już co raz mniej. A ja mówię o swoim doświadczeniu i o tym co widziałam w szpitalu. a byłam w nim tydzień na dwóch oddziałach i wszędzie to samo. I gdyby nie mąż to do rana byłabym sama a położna nawet się nie interesowała czy mi kroplówka się kończy i mąż musiał jej szukać po salach aż w końcu się okazało, że śpi sobie w najlepsze. Nie polecam nikomu trafić do szpitala w nocy a tym bardziej na porodówkę.

Eleonorka fakt jest jak jest ale powiem Ci że w korporacjach 2500 zł na rękę dla zoltodzioba nie dają przynajmniej ja nie widziałam jeszcze takich ofert na oczy wszystko to najniższa krajowa… albo 200 zł więcej niż najniższa krajowa

A tak z innej beczki jak zmieniłaś Nick na forum ? Bo wcześniej miałaś inny nie ?

Paula, niestety coraz ciężej :frowning: Jednak trzeba wierzyć w ludzi, ponieważ nic innego nam nie zostało. Najważniejsze, że miałaś kogoś bliskiego na kim mogłaś w takiej sytuacji polegać. Jednak dla mnie jest to niewyobrażalne. Nie wyszłabym ze szpitala bez porozmawiania z panią oddziałową na temat opieki a raczej jej braku.

Zgadza się Aisa, zmieniłam. Przyznam, że pracowałam w dużej korporacji w sporej metropolii, dlatego też takie stawki były tam na start. Dlatego uważam, że jest to ogromnie niesprawiedliwe mając na uwadze odpowiedzialność, czas i trud włożony w pracę osoby ze służby zdrowia a wynagrodzenie za pracę w biurze. Jest to upokarzające dla osób dbających o życie i bezpieczeństwo człowieka, albo i dwojga jednocześnie.

Eleonorka A ja jestem ciekawa jak jeśli oczywiście masz chęć to chętnie się dowiem jak zmieniłaś Nick:)
No tak U mnie w mieście to dają stawki coz marne może w większych np stolica czy największe miasto w województwie dają większe nie wiem ale u nas np w największym mieście w województwie marne grosze się zarabia nawet studenci do pracy chodzą i szału nie ma bo są marne stawki za godzinę

U nas pod koniec ciąży Malutka kręcila się strasznie- wywijała rękami, nogami, wyginała ciałko i odwracała się pupą lub główką do głaskania:) ale szaleństwo zaczynalo się, jak chwilkę sobie odpoczywałam albo szłam spać- to był prawdziwy koncert perkusyjny na moich żebrach i organach. Do tego miała swoich ulubieńców- uwielbiała tatusia i kuzynkę- jak tylko ich slyszała, to podskakiwała jak szalona. Miała też ulubione piosenki i jak je słyszała to się uaktywniala - kręciła się, wyciągała rączki i nóżki i kopała. A im bliżej było do porodu tym mocniej i szybciej:) na usg lekarz się śmiał, że goni po brzuszku, że nie może jej aparat złapać:) a co ciekawe nawet pod koniec ciąży potrafiła sie obrócić kilka razy w tygodniu i zmienić pozycję np. z pośladkowej na poprzeczną- taka mała wiewiórka skoczna:D

Aisa, Eleonorka już w dwóch innych wątkach pisała, że zmieniła nick pisząc maila do redakcji :wink: Eresz, ale ci mała wywijała normalnie mała tancerka :smiley: