Rocznica ślubu

Rozlaka choćby na kilka dni jest bardzo dobrym pomyslem tak jak już wcześniej wspomniałam. Pomyśl jeszcze o tym czy może ktoś by Cie na kilka dni przyjął, ewentualnie jeśli Cię stać to wyjedź gdzieś niedaleko tak żebyś mogła też dziecku jakieś atrakcje zapewnić i zapłać za nocleg. Jeśli po takiej rozlace mąż nie wyrazi zainteresowania, nie będzie go obchodziło to pomyśl o jakiejś poradni rodzinnej. Szkoda się męczyć w związku tylko dlatego że jest dziecko, chociaż wiem że ślub zobowiązuje. Sama nie chciałabym rozwodu ani życia w separacji.

Ja się nie męczę ze względu na dziecko tylko ze względu na sytuację materialna i to że nie mam gdzie iść. Blawatkowa mam siostrę młodsza która pracuje i też ma faceta. Czasem przyjeżdża ale czasu też ma malutko. Wynajmuje tylko pokój bo na więcej ja nie stać z obca dziewczyna więc nocowanie nie wchodzi w grę. Moje przyjaciółki też nie mają niestety takich warunków i to jest ten problem. Wszystkie wynajmują małe mieszkanka. Jedna tylko mieszka na swoim ale też nie bardzo jest jak i pewnie jej mąż by się nie zgodził. Patrzyłam już żeby np na weekend gdzieś nocować poza domem ale mieszkam w Warszawie i wszystko dookoła to hotele z takimi cenami że szkoda gadać. Pod miastem zajazdy ale o tej porze roku bez szans na nocleg gdyż są to sale weselne z pokojami no a wiadomo sezon wesel w pełni.
Monika ja codziennie się maluje noszę sukienki maluje paznokcie (przynajmniej się staram) ćwiczę. Wszyscy dookoła zauważają że wyglądam super tylko nie mój mąż. Mój mąż zostaje z dzieckiem o ile czas pozwala bo ostatnio wziął pracę dodatkowa wychodzi o 4.30wraca na godz na obiad i potem wraca wieczorem wiec pytam kiedy mam wyjść? Mojego męża to nie rusza zupełnie. Ostatnio miałam lekarza założyłam sukienkę buty na koturnie itd i co nic

Skoro mąż wpada na obiad to może przestań robić. Zrób ja siebie i dziecka a jemu powiedz ze źle się czułas, że nie miałaś siły zrobić obiadu a trzeba było się dzieckiem zająć. Może w drugą stronę spróbuj, tzn nie maluj sir przez kilka dni, ubierz się w dresy. Może wtedy zobaczy że jest coś nie tak. Poza tym powiedz mężowi że nie chcesz by brał pracę dodatkowe, no chyba że już naprawdę nie macie za co żyć i potrzebna jest ta praca.

Monika twoje rady są jak najbardziej słuszne tyle że wszystkie prawie wypróbowane. Obiadu nie zrobię ok. Przyjdzie i wyjdzie bo musi po drodze zdążyć zjeść kebaba zero tematu. Maluje się dla siebie nie dla męża nie lubię być zaniedbana źle się wtedy czuje obniża mi się nastrój ale bywają dni że nie mam makijażu czy coś mam wrażenie że mąż nawet tego nie zauważa. Jemu to lotto jak wyglądam. Jak jestem cała zaplakana też. O tą dodatkowa place zaczęła się lawina awantur bo mamy za co żyć i powiedziałam wprost że nie chce ze sobie nie radzę cały dzień z dzieckiem były łzy itd. Usłyszałam. Jakoś inne sobie radzą przyzwyczaisz się.

Nie wiem w jakim wieku macie dziecko, ale może pasowałoby pomyśleć żebyś poszła do pracy, dziecko żłobek i sama byś się wyprowadziła z dzieckiem. To co mąż teraz zarabia to wasze wspólne, więc też masz prawo z tego korzystać.

Moniko moje dziecko ma prawie 15miesięcy.problem w tym że nawet jak pójdę do pracy to nie stać mnie na wyprowadzke bo nie mam swojego mieszkania a u nas 3/4pensji kosztuje wynajęcie mieszkania. A gdzie do tego żłobek czy opiekunka na państwowy żłobek nie ma szans póki jesteśmy małżeństwem no i utrzymanie. Rodzice odpadają. I dlatego moja sytuacja jest tak trudna bo nawet pracując nie jestem w stanie utrzymać siebie i dziecka

Pamela doskonale to rozumiem co mam tak samo po co mi kasa jak nie mam chwili dla siebie żeby ją wydać po co nam jak nie spędzamy ze sobą czasu. Dla mnie to jest bez sensu

Justyna, a może Mąż ucieka w pracę ze względu na Wasz kryzys małżeński? Mój pracuje od poniedziałku do piątku od 8:00 do 17:00, a w soboty od 8:00 do 14:00. W tygodniu po pracy je obiad, poświęca czas chłopakom i o 19:00 idzie do swojego warsztatu. Wczoraj wrócił o 1:00 w nocy. Na szczęście niedługo wyjeżdżamy do Stegny na kilka dni i trochę razem pobędziemy. Mąż obiecał mi, że na jesieni nie będzie już tyle pracował. Wiem jednak, że robi to dla nas, dla naszego przyszłego domku :slight_smile: Momentami jest ciężko, ale jak pomyślę o naszych marzeniach, to jest mi cieplej na sercu :slight_smile:

Justynka, a może wyjedźcie gdzieś razem?

Justyna w jakiś swój sposób Twój mąż się stara, przynajmniej o pieniądze skoro znalazł drugą pracę. To też wykańcza człowieka. A niedzielę ma wolne?Może w niedzielę zajmie się synkiem a Ty sobie od codziennych zajęć odpoczniesz. Masz dobry kontakt z teściami? Jeśli nie chcesz nie odpisuj:)

Do teściów warto żebyś się nawet sama z dzieckiem wybrała. Trochę tam pobędziesz i oni dziecko zobaczą. A mężowi może zaproponuj żebyście na wakacje tygodniowe pojechali, albo chociaż na 3 dni.

Z teściami mam kontakt powierzchownw i grzecznosciowy nie ma sporów chodź dużo odmiennego zdania ale też sama do nich nie pojadę nie zwierzam się itd. Może tak być Blawatkowa że mąż wziął pracę dodatkowa ze względu na sytuację między nami ale w życiu mi tego nie powie. Co do wyjazdu jedziemy na 5dni na początku sierpnia na wakacje nad morze. WeKEmdw mąż ma wolne i jedyne co robi dla mnie to wstaje z synkiem i pozwala mi dłużej spać pod warunkiem że mały kupy nie zrobi bo wtedy muszę go przewińac no i jedzenie muszę zostawić naszykowame . Ale nie jest to znów super poświęcenie bo jeśli mąż codziennie wstaje o 4i tak jest przyzwawajmmw to i tak zazwyczaj nie może dłużej spać niż do 6-7.Ale jak wstaje i chce się ogarnąć i chce żeby zabrał synka na dwór to słyszę. Znowu ja?:-/

Justyna powiem Ci, że wszystko zależy od tego na co od początku pozwolimy naszemu facetowi. Jeżeli wszystko będziemy robiły same, czyli przebierały dziecko, karmiły, sprzątały to Mąż się bardzo szybko przyzwyczai do dobrego i będzie uważał, że tak jest ok. Ja taki błąd popełniłam przy pierwszym dziecku. Kiedy Mały zrobił kupę to Mąż zawsze znalazł jakiś wykręt żeby Go nie przebrać: “Tak po jedzeniu?”, “Mały za bardzo narobił i będzie jeszcze więcej sprzątania niż to warto, nie ogarnę tego”, albo “Ty masz lepszą wprawę”. No dobra, przy pierwszym synu machnęłam na to ręką. Ale kiedy urodził się drugi syn i czasem zdarzało się, że chłopaki narobili w jednym czasie, Mąż był zmuszony mi pomóc. Kiedy Staś się urodził Franio miał niecałe 14 miesięcy. Mąż zobaczył, że jest mi ciężko i nagle nauczył się wszystko ogarniać. Doszedł do takiej perfekcji, że aż niewiarygodne :slight_smile: Powiedz Mężowi, że masz mdłości i nie jesteś w stanie przebrać małego bo zaraz zwymiotujesz. Zobaczysz, że jak raz przebierze, to drugi raz też to zrobi :slight_smile:
Dobrze, że razem wyjeżdżacie :slight_smile: Taki wspólny wyjazd dobrze Wam zrobi :slight_smile:

Blawatkowa u nas jest za odwrót i to autentycznie mąż ma odruch wymiotmy jak mały zrobi kupę jeszcze przez spodnie. Jak ja jestem w domu nie ma fizycznej siły żeby go zmusiła do przebrania synka. Jak wychodzę na dłużej to nie ma wyjścia ale żeby to zrobić psika koszulkę od środka perfumami i zakłada sobie na nos. On jest mega wrażliwy po psie też nie sprzątnie manet wymiocin byłam światkiem jak próbkowaj i sam zaraz wymiotowal. Nie wiem dla mnie to chore no ale co mam zrobić

Twój mąż też powinien dziecko przebierać. Nie powinnaś wstawać gdy on Cie obudzi do przebrania dziecka. Powinien się nauczyć skoro do tej pory tego nie robił, zawsze możesz powiedzieć że Ci słabo, źle się czujesz i nie dasz rady wstać. Wiem że to nie łatwe ale spróbuj przeleżeć całą sobotę lub niedzielę w łóżku pod pretekstem że źle się czujesz. Mąż musi się nauczyć robienia wszystkiego przy dziecku. Obiady w weekend pewnie też sama robisz. Ja nie raz jak się ogotuję cały tydzień to w weekend mąż przynajmniej ma ziemniaki obrać. Ja robię obiad. Mąż robi śniadanie i kolację. Trzeba się dzielić obowiązkami. Jak ja nie jestem w stanie zrobić obiadu bo źle się czuję to mąż ma mi zrobić obiad i go podać nawet do łóżka jak nie jestem w stanie wstać. Odkąd zaszłam w ciążę to do końca 5 miesiąca mąż mi sniadania i kolację robił i w nocy jeszcze wstawał robić mi jeść bo ja nie byłam w stanie. Obiady czasem robił jeśli ja też nie byłam w stanie tego zrobić. Musisz koniecznie coś zmienić w swoim życiu.

Justyna, to widzę, że Twój Mąż jest odporny na wszystko. Wiesz, mieszkamy w domu bliźniaczym z Męża bratem, bratową, ich dwoma dorosłymi synami, ich synową i wnukiem. Oczywiście mamy dwa osobne wejścia, my od podwórka, Oni od ulicy. I powiem Ci, że nie raz słyszałam, jak szwagierka nagadywała na swoją synową przez telefon (u nas w łazience wszystko słychać). Mówiła, że synowa jest leniwa, nic nie robi, że Jej syn musi sobie robić sam kanapki do pracy, że się nie wysypia, itp. Zszokowało mnie to bo niedawno urodziło Im się dziecko i synowa koncentrowała się głównie na Nim. Dla szwagierki jest nie do przyjęcia to, że facet może robić sobie sam kanapki do pracy, albo nakładać obiad, a przebieranie dziecka to już Science Fiction. Mieszka z dwoma synami, córka się już wyprowadziła. Myślisz, że któryś Jej w czymś pomoże? Jeżeli kobiety tak wychowują synów, to nic dziwnego, że potem Mąż wymiotuje przy prostej czynności, jaką jest przebieranie dziecka.

U mnie mąż też ma czasem odruchy wymiotne, ja zresztą teraz też bo starczy że z kosza na śmieci śmierdzi i już jest ze mną źle. Ale nie pozwala mi robić pewnych rzeczy teraz w ciąży i jak czuję że mam odruchy wymiotne to nawet jeśli on ma ten sam objaw to mi karze iść odpoczywać a sam kończy to co trzeba.

Dziewczyny u mnie nie działa nic. Rano jak mały zrobi kupę i śpię to przynosi mi go do łóżka razem z pielucha i chusteczkamg żebym nie wstawaja i wychodzi z pokoju. Nie ma że nie przewinę bo szkoda mi dziecka bo on go u mnie zostawi i zamknie drzwi. Posiłki przygotowuje wszystkie ja no od wielkiego dzwonu zrobi kolacje jak naprawdę źle się czuję albo coś robię ale masłem nie posmartjd bo nie lubi tego robić więc albo bez maska albo w ogóle. Warzywa to też dużo roboty ale ostatecznie pomidora ukroi bo obrać nie trzeba. Do obiadów nie dotyka się w ogóle no poza nr.ugotowanidm makaronu czasem. Nie umie nic ugotować i nie chce się nauczyć. Jak nie zrobię obiadu ok ale zamówi pizze czy innego fast fooda a napewno nic nie zrobi i cierpi na tym nasz budżet. Jak byłam w ciąży i wiedziałam że będę miała cc i chciałam karmić piersią to wiedziałam że fast fooda nie zjem a na męża liczyć z tej kwestii nie mogę no a pewnie nie będę miała siły żeby gotować na początku więc w 9miesiącu ciąży gotowajam zdrowe gotowane obiady i wszystko mrozilam bo co miałam zrobić. I przydało się bardzo. Jedyne co mój mąż robi to wychodzi czasem z małym na dwór i raz w tyg w sobotę ściera kurze odkurza myje podłogę. No i wychodzi z psem wieczorem i rano

Uważam, że powinnaś jednak nie gotowac dla niego, przestać robic mu sniadanie, kolację, obiad. Zamówi sobie jedzenie, będzie na miasto wychodzil i tam jadł to jak zobaczy w którymś momencie że nie masz za co dziecka nakarmić to może wtedy coś z tym zrobi. Jak będzie przystawiony do ściany i nie będzie miał za co zapłacić rachunków to będzie musiał nauczyć się oszczędzać i zacząć robić jeść w domu.

Monika to naprawdę nie ten typ faceta przyjdzie i powie no nie gotujesz to muszę gdzieś jeść. Jak nie uprasuje mu koszulet do pracy to przyjdzie i powin że musi karę zapłacić bo nie uprasowajam ale następnym razem też sam tego nie zrobi. Rachunki? Mój mąż z ogóle o nich nie myśli. On wydaje pieniądze a rachunki może jak już tel wyłącza i jeszcze na.kasę no bo jak nie ma to trudno przecież nie wytrzasnie no chyba że pożyczy bo tak też bywa. Niczego się nie boi żadnych zaległości i długów a kombinacje to jego drugie imię. Nie ma co się oszukiwać źle wybrałam i teraz pomorze tego konsekwencje i ponosić będę długo

Justyna z Twoim mężem nie masz łatwego życia niestety… A najgorsze jest to, że Ty już spróbowałaś chyba wszystkiego i dalej nic się nie dzieje. Jedyne rozwiązanie dla Ciebie jeszcze jest takie, że właśnie spakujesz siebie i Synka i gdzieś wyjedziecie sami chociażby na kilka dni. Może wtedy mąż będzie miał czas, żeby wszystko sobie przemyśleć.