Rko noworodka

Z racji zawodu zastanawiam sie czy w sytuacji zagrozenia zycia dziecka np przy zachlysnieciu umialybyscie panie udzielic pierwszej pomoc. Jesli tak to skad czerpalyscie wiedze czy trenowalyscie na fantomach czy moze odczuwacie potrzebe poszerzenia wiedzy w tym temacie ?

Ja także umiem wykonać resuscytację. To nie jest trudne, a warto się tego nauczyć.
Ćwiczyłam na zwykłych fantomach, z takimi malutkimi nigdy nie miałam do czynienia. Choć wiem, że u malutkich dzieci resuscytację wykonuje się troszeczkę inaczej, np. nie można uciskać klatki 2 rękami.

SamantKa co do tego, że przedmiot został zlikwidowany to się nie zgodzę. Rzeczywiście kiedyś w szkołach uczono resuscytacji na PO, ale teraz zamiast tego przedmiotu jest EDB ( edukacja dla bezpieczeństwa ). I dzieci mają ten przedmiot w gimnazjum i liceum.

Cześć ja także potrafię udzielić pierwszej pomocy chodziłam do szkoły medycznej z resztą w mojej pracy obowiązkowa jest Pierwsza Pomoc :slight_smile:
Ale w rodzinie był przypadek ze noworodek się zatrzymał ale z 6 osób tylko 1 potrafiła udzielić pomocy na szczęście wszystko dobrze się skończyło . Fajnym pomysłem by było żeby w szpitalach po porodzie rodzicom każdym udzielano informacji i puszczano filmy jak udzielić pierwszej pomocy

Beata Twoja córka jest na nowej podstawie programowej? Ja jeszcze miałam PO ale moja siostra, która jest chyba rok strasza od Twojej córki ma ta cała Edukację DB i szczerze powiem, że przeglądając jej podręcznik nie bylo szału. W pierwszej klasie zresztą nie miałam pierwszej pomocy i mówila mi, że ten przedmiot to ogólnie totalna porażka, bo prowadzi go u niej w szkole babka od polskiego.
Np. z PO z tego co wiem, to musiał ten przedmiot prowadzić ktoś, że tak to ujme, doświadczony w temacie czyli np. wojskowy.
U mnie w szkole właśnie też przedmiot prowadził wojskowy na emeryturze a jak weszło to całe EDB to został zwolniony, bo EDB może prowadzić ktokolwiek.

będąc w ciąży uczestniczyłam w spotkaniach pt. bezpieczny maluch i tam uczyłam się m.in. udzielania pomocy noworodkom, niemowlakom i małym dzieciom…

Ja tez umiem udzielic pomocy, mam nadzieje ze mi sie to nie przyda, ale uwazam ze kazdy powien znac zasady pierwszej pomocy. Juz kiedys pisalam o tym, ze statystycznie wychodzi ze znajomosc pierwszej pomocy w ponad polowie przypadkow przydaje sie do ratowania czlonka wlasnej rodziny. No i nie zapominajmy ze im wiecej osob bedzie umialo udzielic pomocy tym wieksza szansa ze i nam ktos pomoze w razie czego(tfu tfu).

W teorii powinnam potrafić udzielić pierwszej pomocy, bo naoglądałam się filmów w tym temacie przy różnych szkoleniach, na po mieliśmy “ćwiczenie” na fantomie, ale to była totalna porażka. w praktyce wiem, ze bym sobie nie poradziła i szczerze mówiąc nie wiem czy moje zabiegi nie były by szkodzące dla potrzebującego. aczkolwiek chyba lepiej jest spróbowac pomóc niż bezczynnie stać i się przyglądać sytuacji??? jak się na tę kwestę zapatrywać Tato ratowniku?
troszkę odbiegając ot tematu - swego czasu tez się dużo słyszało o pozwach przeciwko osobom chcącym udzielić pierwszej,niewykwalifikowanej pomocy, gdy ratowany doszedł do siebie, to stwierdzał, ze połamane żebra czy przebite po drodze płuco, to wina jego “ratownika”…aczkolwiek chyba nawet profesjonalista przy resuscytacji liczy się, ze te cżeści mogą zostać uszkodzone??nie jestem też pewna czy emocje by nie spowodowały, ze bym spanikowała…
Jeśli chodzi o swoje własne dziecię, wiadomo, ze za wszelką cene starałabym sie je ratować wszelkimi sposobami, ale głowy nie dam, ze w danym momencie wiedziałabym co robić - i to jest chyba najgorsza świadomość dla rodzica- jakaś wiedza jest, ale praktyka 0, brak świadomości o swoich reakcjach w danym momencie…

Daria wydaje mi się, że takie uszkodzenia ciała typu połamane żebra są czymś “normalnym”… No nieraz widziałam z jaką siła się ratuje, pompuje klatkę piersiową i myślę, że ryzyko poobijania się w to wpisuje. No ale choinka jak można pozwać kogoś, bez kogo prawdopodobnie by się nie żyło…? No sami z tata zostaliśmy ochrzanieni od gościa którego uratowalismy jak się topil ale przyjęliśmy to z przymrużeniem oka, bo był pijany a sami sobie zimnej krwi pogratulowalismy jak i ratownicy z karetki…; )

Często bywałam w szpitalach jak byłam młodsza i raz jakoś nie wiem czy niefortunnie siedzialam ale przyjechał chłopak z zawodów kulturystycznych i zaczął schodzić juz w szpitalu - niestety reanimacja nie przynosiła w sumie żadnych efektów, bo ciało miał napakowane (no był taki ogromny ze ledwo na łóżku się mieścił) ze aż sztywne i klatka w ogóle nie pracowała i lekarz, który go ratował się. wkurzył, wszedł na niego, usiadł okrakiem i zaczął uderzać pięściami w mostek zamachujac sie tak jakby rabal drzewo i po kilku takich uderzeniach chłopak wrócił ale nie wątpię, że miał żebra połamane…

SamantKa moja córka jest pierwszym rocznikiem nowej podstawy programowej. Urodziła sie w 1996 roku. U nich w gimnazjum i w liceum EDB prowadzą panowie po specjalnych szkoleniach, którzy na temacie się znają. No i corka na tym przedmiocie już 2 razy zdawała resuscytacje na ocenę, raz w gimnazjum, a potem w liceum.
Co do uszkodzenia żeber to nawet dobrze jak sie je złamie, bo wtey będzie nam łatwiej uciekać klatkę.
No i oczywiście lepiej jest ratować nieumiejętnie niż stać z założonymi rękami i patrzeć. Zresztą jeśli zadzwonimy na pogotowie to także zostaniemy poinstruowane.

Wedle prawa kazda osoba musi udzielic pomocy w sytuacji zagrozenia zdrowia lub zycia. Udzieleniem pomocy jest juz telefon po potocznie zwane pogotowie. Dyspozytor po zebraniu wywiadu bedzie udzielal instrukcji przez telefon jak wykonac resuscytacje, nalezy pamietac ze nie wolno sie rozlaczyc. Wedle wytycznych erc 2010 podczas resuscytacji krazeniowo oddechowej mozna odstapic od wykonywania oddechow ratunkowych, ale pamietac trzeba ze resuscytacja bedzie skuteczniejsza gdy zapewnimy podaz tlenu do mozgu. Mysle ze w pewnych sytuacjach nie nalezy sie zastanawiac czy wentylowac czy nie, a przystapuc do dzialania.

Jesli sie brzydzimy lub boimy chorob, to zawsze mozna sie zaopatrzyc w aptece w specjalne maseczki do metody usta-usta, kosztuja grosze. Nosic w portfelu i po problemie.

Ja miałam pierwszą pomoc w liceum, później na studiach, oglądałam jakieś programy na temat ratowania noworodków, ale nie mam pojęcia czy bym potrafiła zachować zimną krew jeżeli by mnie to spotkało, mam nadzieję że tak, choć nigdy nie byłam w takiej sytuacji i nie wiem jaka by była moja reakcja, ale bym pewnie robiła wszystko, żeby pomóc. Mój mąż potrafi zachować zimną krew i przystępuje od razu do ratowania jeżeli coś się dzieje przez co czuję się bezpieczniej.

Mysle ze im blizsza jest nam osoba tym ciezej zachowac zimna krew, ale miejmy nadzieje ze takie sytuacje nas nie spotkaja.

Wiem,co robić gdy coś sie dzieje…w teorii… jednak nie wyobrażam sobie,że los zmusza mnie do wykonania resuscytacji dziecku!! Aczkolwiek Aniu kiedy musisz,to robisz wszystko automatycznie… Jak moja Judytka sie zachłysnęła,to jakoś odruchowo ją ratowaliśmy… nie darowałabym sobie,jak bym stała sparaliżowana strachem,a dzieco na moich oczach miało by sie dusić! nie życzę Ci takiej sytuacji,jednak myślę,zę każdy w takich momentach potrafi zachować zimną krew… Ja co prawda płakałam podczas tych zabiegów jak dziecko,gdy widziałam,ze moje dziecko nie może złapać tchu,ale nie było wyjścia! Pogotowie na całe szczęście bardzo szybko sie zjawiło!
Pierwszą pomoc przerabiałam często na choćby zajęciach w szkole z Przysposobienia obronnego,na kursie prawa jazdy…

Ja trzy lata temu przechodziłam dwudniowe szkolenie z udzielania pierwszej pomocy. Mieliśmy cwiczenia m.in z resuscytacji na fantomach i dorosłym i niemowlaku. Później jeden z ratowników odgrywał scenki a my musieliśmy udzielać pomocy. Jednak dzisiaj nic z tego nie pamiętam… Wydaje mi się, ze ta wiedza musi być regularnie odświeżana, żeby czuć się pewnie, wierzyć we własne siły, by być przekonanym, ze wszystko robimy dobrze, wg najlepszej wiedzy. Jeśli czerpiemy wiedzę z filmów czy programów warto by były tworzone przez profeslonalustów z danej dziedziny, poniewaz ostatnio na blogu jednego z ratowników czytałam o tym, jak szanowny Pan Paweł Z. udzielał nieprawidłowego instruktażu z zakresu pierwszej pomocy w TVN.

Stwierdzam, że muszę się szybko podszkolić na wszelki wypadek, choćby w teorii…
Dzięki Tato ratowniku za zwrócenie uwagi na jakże ważny aspekt!

Może z racji wiedzy specjalistycznej mógłbyś nam polecić stronki lub filimiki, które są przygotowane przez specjalistów i dzięki którym na pewno nie zaszkodzimy naszym dzieciaczkom?

Najpewniej bedzie mi polecic wytyczne europejskiej rady resuscytacji 2010, na stronie sa “plakaty” z algorytmem postepowania.

Dzięki, poszukam.
A z racji wykonywanego zawodu Twoim zdaniem jakie umiejętności są rodzicom najczęściej potrzebne? Do jakich przypadków jesteście wzywani najczęściej jeśli chodzi o dzieci do roku?

No ja ITR przechodziłam 5 lat temu ale w sumie wszystko pamiętam jak dziś - kurs trwał 5 dni i był bardzo intensywny: wykłady miałam połączone z oglądaniem filmów instruktażowych a potem praktyki.
Przyznam, że chyba nic tak na mnie nie wywarło wrażenia i w ogóle zainteresowało jak zagadnienie hipotermi, której temat nie jest często poruszany. Pierwsza pomoc nie jest łatwa - ja uczyłam się wszystkiego począwszy od jej przyczyn, bo to jedne z największych zagrożeń w moim zawodzie.
Potem ratunek przy pożarze i w ogóle jak reanimowac osobę poparzona razem z poparzeniem układu oddechowego.
Tak jak pisałam szybciej kurs miałam intensywny ale bardzo dużo się nauczyłam .
Do tego tez dużo zaczerpalam z wiedzy taty w temacie m.in. wkluwania itp. ale to już inna, choć według mnie równie potrzeba wiedza; )

Nie byłabym się pomóc komuś z rodziny, bo dla mnie to odruch no juz tak mam ale wiem, że nie każdy tak może czy potrafi…; )

A i napisze od razu tu… Zostałam dziś pochwalona przez jednego z sąsiadów, z bloku, za ostatni refleks i usłyszałam dużo miłych słów - naprawdę miło się w takich momentach na sercu robi…; )