Justyna, a to nie Ty czasem pisałaś kiedyś, z e synek nie chce jeść warzyw? Jeśli tak, to pewnie niestety wzoruje się na tacie, w końcu dla takiego dziecka, a szczególnie chłopca tata jest autorytetem. Dopóki Twój mąż nie będzie jadł zdrowo to podejrzewam, że trudno będzie przekonać do tego syna.
Tak tak ja pisałam. Wiesz mąż je surówki czy jarzyny ale takich gotowanych typu brokul czy kalafior nie ruszy. A synek surówek też nie chce nawet jeśli tata je. Niestety mojego męża nie przekona że mięso może być grillowane bez panierki itp jemu nie zależy na zdrowym odżywianiu ma smakować wg jego upodobań.
Justyna, moj Mąż to samo. Dla niego to w ogole warzywa moglyby nie istniec. Mięcho, mięcho i mięcho! A czym tłustsze to lepiej. Jak mu zrobie indyka to musze mowic ze to kurczak, bo inaczej nie zje
a nieraz robie surowki i nie zjada, ale jak mu powiem “zjedz, bo specjalnie robilam zebys Ty tez zjadł, a Mała miplakala.caly dzien i byla marudna” wtedy sie zlituje nad tym, ze musialam tej surowce czas poswiecic i zje
takze teraz to juz nawet jak Mala jest grzeczna to wyskakuje z takim tekstem ![]()
Hahaha, Agnieszka padłam. Mój w większości zjada zdrowe rzeczy choć szpinaku i pesto z bazylii zawzięcie odnawia. Nawet słowa: ja dla Cieeeebie, a Ty co? Kończy się śmiechem i jem sama. Justyna. Próbowałaś wyjątkowo super dekorować potrawy dla synka, pociągi/buźki z warzyw?
Próbowałam już wielu rzeczy dekorowania kilka warzyw na talerzu żeby wybrał wspólne zakupy czy przygotowanie i nic. Jedyne co je to mizeria surówka x surowej marchewki czerwona papryka zielony ogórek do kanapek i jak ma humor to jeszcze ogórek kiszone o koniec. Na mizeria patrzeć już nie mogę ake wolę żeby zjadł to niż nic. Wczoraj zrobiłam zielone pesto to nie tknsk obiadu
A zblendowany szpinak? Taką pastę. Lubi spaghetti? To może zrób warzywne
Szpinak zje w naleśnikach choć ostatnio chce tylko z dżemem ogólnie żadnej pasty i żadnych lepkich sosów na to aż odruch wymiotny. Niestety nie da się oszukać niczym warzywnym nawet ciasta marchewkowegi nie zje chociaż nie wiem że tam marchew jest a ciasta raczej lubi. Słodkie placki uwielbia warzywne ugryźir i pluje. Z każdej poprawki wyjje mięso warzywa zostawi. Ciężki typ
manndarynka dopiero od listopada mały idzie do żłobka a ja do pracy więc dam znać wtedy co i jak… teraz jestem na etapie szukania pracy, ale nie jestem w stanie wyobrazić sobie jak będzie to wszystko miało wyglądać. Strasznie się boje… mój mąż w ogóle nie gotuje, niestety. …
Karolina to tak jak mój. Uwierz strach ma wielkie oczy pamiętam siębue w histerii jsk miałam wracać do pracy. Nie mówię początku są trudne a i teraz bywa tak że nue wiem za co się wziąć i jest płacz z bezsilności. Ale ogólnie da się. Mój mąż nie góruje w ogóle w domu robi niewiele ale za to super zajmuje się synkiem. Ns plac zabaw chodzą we dwóch a ja zajmuję się obowiązjsmi domowymi.
Ż pewnością jest to niezwykle bolesna i przerażająca rozłąka z maluszkiem. Każda z nas obawia się czy podoła, czy będzie w stanie pracować efektywnie, czy po powrocie do domu da radę ze wszystkimi obowiązkami. Jednak jeśli mieszkasz z partnerem/mężem to jest znacznie łatwiej. Dzięki wspólnemu podziałowi obowiązków po pracy można sprawnie przygotować obiad i spędzić czas z dzieckiem. Oczywiście jest to wyzwanie na samym początku, jednak z biegiem czasu na pewno uda się wypracować indywidualny system i rytm dnia. Najlepiej gotować obiadu na 2 dni. Jeśli masz możliwość, to przygotowuj w weekendy dania, które możesz spokojnie zamrozić np. sznycle, gołąbki, pierogi. Zrób listę dań na cały tydzień co znacznie przyspieszy organizację i skróci czas zakupów. Pamiętaj, że my kobiety zawsze sobie że wszystkim poradzimy
Potrafimy wykrzesać z siebie tyle siły, co niejeden mężczyzna. Trzymam kciuki za pomyślny powrót do pracy
Dziękuję wszystkim za rady pracuję już prawie 2 miesiące. Mały strasznie chorował i do żłobka poszedł dopiero w grudniu a mąż w listopadzie poszedł na urlop. Pierwsze dni pracy były ciężkie mały budził się często w nocy i o 5 gdy ja wychodziłam do pracy bylo tak prawie 2 tygodnie. Po powrocie nie mogłam iść nawet do łazienki. Teraz jest juz znacznie lepiej. Ze zlobkiem nie było zle płakał pierwszego dnia prawie cały czas, ale kolejne dni juz bylo duzo lepiej. Niestety pochodził 2 tygodnie i chory…
Myślę , że to kwestia zorganizowania sobie czasu . Dzień wczesniej przygotować już sobie połowę rzeczy zeby było z głowy i nie było takiej gonitwy .
Też się boję tego że muszę wrócić po macierzyńskim do pracy i zostawić dziecko w żłobku.
Chciałabym jeszcze wychować mała na wychowawczym no ale nie da rady bo ciężko w życiu teraz jest,opłaty nie pozwalają.
I też nie wiem jak się odnajdą w pracy po 2 latach.
A.Bakowska znam to uczucie na szczescie w moim przypadku mały dobrze odnajduję się w żłobku. Wiadomo pierwsze dni były najgorsze bo dużo płakał ale z czasem się przyzwyczaił. Niestety wraca to po każdym weekendzie poniedziałki są najgorsze. Jednak w moim przypadku teraz najbardziej się boję gdy zaczyna chociazyby kochać bo niestety choruje bardzo czesto. Nie mamy z mężem niestety nikogo z kim może zostać w czasie choroby więc mąż bierze nocki by mógł z nim siedziedziec gdy jestem w pracy. Nie jest to sposób na długo bo juz po 2 dniach ledwo trzyma się na nogach. Jak sobie radzą inne mamy gdy ich maleństwa chorują? Ja mam nową prace od 3 tygodni i nie mogę brać zwolnienia …
Ja mam duży stres, bo za miesiąc mam wrócić do pracy, a mała nie będzie chodzić do żłobka. Dodatkowo przez chwilę będę mieć szkolenie trochę daleko od domu, być może czasem będę musiała przenocować poza domem i bardzo mnie to stresuje, czy malutka sobie poradzi bez mamy. Tata też będzie chodzić do pracy, na szczęście blisko i oprocz niego bedzie miała parę osób do opieki, ale to nie to samo. Miała któraś z was taką sytuację?
U mnie zajmowala się najpierw niania. Ale ciężko znaleziona i niestety miała depresje niby lekka postać ale jak tylko m było miejsce zapisałam do żłobka. Z pilnowaniem przez różne osoby to mam nadzieję że ktoś jest bardzo dyspozycyjny żeby nie było psychoterapii
ja jeszcze przed taką decyzją, ale myślę, że nie można za bardzo się przejmować, dzieciaki sobie poradzą i będą pod dobrą opieką jak wybierzemy dobrą nianię/żłobek, a my wracając do pracy trochę odżyjemy na swój sposób myśle :)
Też byłam w takiej sytuacji, trzeba wszystko dobrze zorganizowanac i nie ma czym stresować się;)
Właśnie nie ma się co zamartwiać i stresować
Ja chcę wrócić od razu po macierzyńskim, ale logistyka będzie trudna. Sami z mężem jesteśmy, nikogo do pomocy obok, a choroby non stop. Jednak ja też potrzebuję po tym czasie wrócić do ludzi.