Poród z ratownikami medycznymi

Co?! to jest straszne nie wiem pewnie jak zwykle wszystko zależy od szpitala. Tak jak mówię u nas na patologii ciąży na wizytach byłyśmy bez maski ,ale jak szłam na badanie do lekarza to już ją miałam 

Ja też miałam cc w maseczce,a to był lipiec więc nie było tyle zachorowań co teraz. 

to jest nie do pomyślenia, niech wszyscy inni mają ale kobieta rodząca nie powinna mieć 

Uważam, że to dobry pomysł, aby studenci/praktykanci/ratownicy medyczni byli przy porodzie. No bo gdzie inaczej mają się nauczyć swojej pracy?

 

Leżąc na patologii w szpitalu akademickim nie dość, że obchód był złożony zazwyczaj ze wszystkich lekarzy (ok. 4-5) to jeszcze z 2 pielęgniarek i wszystkich studentów (w sali mieściło się ok. 5, ale za drzwiami było kolejnych 10). Nie przeszkadzało mi to. Dodatkowo przy padaniach USG oraz badaniach ginekologicznych również byli obecni studenci. Ale to nie było tak, że zaglądali mi w krocze! Tylko siedzieli na ławeczce z boku i słuchali, co mówi lekarz/ordynator. Gdy rodziłam akurat nie było praktykantów, za to byłam jedyną rodzącą, więc na "finał" zbiegły się 2 pielęgniarki, 2 lekarzy i 2 położne. Więc widowisko miałam :D Ale dla mnie najważniejsze było, aby dziecko było zdrowe. 

ja chyba bym nie mogła jakbym miała tyle ,,gapiów "

Poród w maseczce, chyba żeby się udusić od razu...

To dodatkowo do torby szpitalnej trzeba lepiej paczke maseczek zapakowac ;)

Beata oni się też muszą uczyć. Przeważnie grupy to 10 osób studentów bo tyle jest osób w grupie,a jak mają zajęcia w szpitalu to też się muszą uczyć. Myśmy zawsze stali z boku i słuchali tego co mam nam do powiedzenia wykładowca przy pacjencie,ale oczywiście zależy od kierunku bo jak masz lekarza to pewnie coś tam mogą robić już przy pacjencie po którymś roku studiów

Beata, a potem chcesz lekarza co umie coś zrobić, czy takiego co tylko teorię zna z książek?

 Ja jednak wolę aby mieli się na kim uczyć. Ja  sama byłam w takiej sytuacji, więc ja lekarza i studenta nie odbieram w kategorii, że się trzeba wstydzić, że coś tam. Lekarz tyle widział, że wiele rzeczy go nie interesuje.

Tak jak Klaudia pisała nie zwracasz uwgai na tą maseczkę w trakcie. Mi nie przeszkadzała tyle się działo. 

Dla lekarzy to norma nic ich nie zdziwi pewnie, studenci dalszych lat pewnie mają podobne już podejście

Gorzej jak ktoś Ci zwróci uwagę 

No dokładnie.  TTo najgorsze. 

Monia czy już urodziłaś ?

Beata Monia urodzila 😊😊

Właśnie widziałam komentarz pod innym postem, że miała ciężki poród.

Tak tak już po :) 

Monia i do domku już Was wysłali?

Ja zaznaczyłam w planie porodu, że nie życzę sobie studentów lekarzy przy porodzie. Miałam jedynie studentkę położnictwa i nawet się mnie pytała czy ma w takim razie wyjść bo napisałam w planie, że nie chcę ale pozwoliłam jej zostać bo mi życie ratowała a poza tym co innego studentka położnictwa, która pomaga przy porodzie a co innego stojący i "gapiący" się student lekarz. Tylko by mi na nerwy działał.

i pomagała ta studentka ?