Wydziarana i co zgodzilas się ją chyba bym się nie zgodziła wiem ze oni muszą się jakoś nauczyć no ale ....
Jak narazie myślę że personel też ogranicza pobyt w jednej sali do minimum osób potrzebnych do porodu . Także o studentów niema się co zastanawiać myślę że jeszcze spokojnie cały kwiecień.
ja nie wiem czy bym sie zgodziła, kiedys jak poszłam do lekarza i był ktoś jeszcze w gabinecie, to czułam się mało komfortowo, przy porodzie zaś było mi wszystko jedno ;) aby tylko szybko urodzić;( moja położna była niezbyt przyjemna, na szczeście tylko przy 1 fazie porodu, potem zmiana jej sie skończyła i przyszła bardzo młoda dziewczyna;) dzieki której już tak fatalnie sie nie czułam;) mocno mnie wspierała, cudowna dziewczyna;) na odpowiednim miejscu;)
Tacy studenci im wiecej przebywają przy różnych medycznych problemach tym wiecej nabieraja praktyki musza sie nauczyć nie z ksiażki ale też z doświadczeń, nie wiem czy zgodziłabym sie na całą grupe studentów ale jak by jeden był to może by nie zawadzał;)
Laureczka wątpię bo studenci dalej się muszą uczyć. Dla mnie to nie problem bo keodys też stałam przy badaniach i się uczyłam ,więc wiem,że ta praktyka jest ważna i z zajęć w szpitalu z pacjentami najwięcej się wynosiło praktyki
ja bym się chyba też nie zgodziła chyba bym się krępowała
no sa pewne sytuacje krępujacę, ale jeśli taki student ma byc dobrym lekarzem, to lepiej jak złapie praktykęe przy dobrym opiekunie, który w pore zareaguje niżeli ma sie tego uczyć potem na pacjentach ;/
Studenci teraz w większości mają nauczanie hybrydowe, więc raczej rzadko są w szpitalach.
Możliwe,że tak jest że mają mało zajęć w szpitalach,ale praktyki na pewno mają w ferie i w wakacje. Ja jak byłam w szpitalu u lekarza to tam zawsze tłumy chodzily studentów,więc nie widziałam różnicy w ich ilości przed pandemia i w trakcie
Mazia może masz rację ale wiesz chodzi mi o to ze jakby wydaje mi się iż są ograniczenia jeśli chodzi o liczbę studentów na jednej sali 😊😊
Ja na całą grupę pewnie bym się nie zgodziła, ale teraz na pewno grupami nie chodzą w pandemii. Jednak na 1-3 osoby to tak. Po pierwsze oni muszą gdzieś się nauczyć, sama byłam w tej sytuacji. Po drugie ja to odbieram jako dodatkową pomoc, może i wsparcie. Kogoś kto będzie dodatkowo kontrolował, więc szkoda nie skorzystać. Wybierając szpital uniwersytecki trzeba też być tego świadomym. Owszem można się nie zgodzić, ale nie o to chodzi.
Dokładnie pewnie na salę nie wpuszczaja tyle osób ja miałam dwie studentki,które miały każda jakby swoją rodząca. Druga była na koniec bo jej podopieczna urodziła szybciej to przyszła patrzeć do nas. Muszą się oni też uczyć i dla mnie ta dziewczyna była bardzo pomocna �
wydaje mi sie ze ze wzgledu na rezimy ograniczają liczbę osób na sali ale inne pytanie mnie nurtuje ;)
dziewczyny a jak teraz wygląda poród na sali rodząca też ma maseczke na twarzy?
czytałam ze tatusiowie musza mieć zapas maseczek wystarczający na czas porodu a jak jest z kobietą
Anita z tego co słyszę kobieta nie , no nie wyobrażam sobie rodzić w maseczce
teraz robią testy na wejściu więc wątpię w to że rodzisz w maseczce
Anita raczej nie przecież taka kobieta musi mieć dużo powietrza przecież ....
No to nie jest raczej możliwe rodzic w maseczce. Nawet na sali szpitalnej nie tzreba mieć maseczki, ale wychodząc na korytarz/badania już tzreba było założyć na wizycie niby trzeba było mieć, ale nikt nie miał na sali
czyli na sali nie trzeba no tak to jak by rodzic w majtkach;)
zastanawiałam sie nad tym dłuższy czas moze przez to zę było na stronie szpitala napisane ze tata musi mieć zapas maseczek;)
Ja rodzilam w maseczce.. Kazdy tsk mowi ze "jak tsk mozna, ze przeciez to ciężko" kurde.. Kompletnie o tym nie myslalam w tamtym momemcie. Totalnie nie czulsm ze mi z tego powodu gorzej albo coś. Po prostu o tym nie myslalam. A podczas partych polozna zdjela mi z nosa sama tą maseczke.
hmmm.. czyli jednak;/
Czytałam na jednym forum ostatnio ze położna kazała założyć właśnie kobiecie rodzącej na nos .....