moje maluchy miały pobieraną krew co miesiąc i nigdy nie poiłam ich specjalnie wodą by rozrzedzić krew, nie musiały być na czczo, trafiałam na kobiety bardzo życzliwe z fajnym podejściem. Wiadomo czasem się zdarzało, że nie za pierwszym wkłuciem udało się krew pobrać ale to trzeba na spokojnie przyjąć. Nie ma się co stresować. Ja mam lekką fobię na punkcie krwi i ran (mdleję po prostu jak to widzę ) ale u dzieci jakoś mnie to nie przeraża. Podchodzę do badania na lajcie dzięki czemu dzieci też są spokojne. Wiadomo, że płaczą ale trzeba je uspokoić powiedzieć, że jest ok i tyle przecież od tego się nie umiera. Zobaczymy co będzie jak będą starsze;)
Nie wolno mówić dziecku “nie będzie bolało”. Przecież wszyscy wiemy że ukłucie nie jest przyjemne, oszukując dziecko że to nic takiego możemy stracić jego zaufanie, należy porównać to np do ugryzienia komara żeby dzieciątko było świadome jakiegoś dyskomfortu. Plasterek Emla nie zawsze sie sprawdza bo nigdy nie wiadomo czy pielegniarka pobierze z miejsca gdzie naklejony był plaster. A co do rodziców ich pomoc przy pobraniu czasem jest nieoceniona. Przytrzymanie dziecka ułatwia pobranie pielegniarce a tym czaem skraca czas pobrania.
U mojego synka jednak woda to podstawa, gdyż u małych dzieci krewka jest jednak gęstsza. Już to tu przy jakimś wątku pisałam, ale nie każda pielęgniarka według mnie potrafi pobrać krew i mieć odpowiednie podejście. Co do podchodzenia na lajcie to przypuszczam, że sprawdza się to przy starszych nieco dzieciach, które już coś rozumieją. Zgadzam się też, że nie wolno dzieci okłamywać. Przytoczę tu przykład: będą w ciąży poszłam na krzywą cukry, po około 1h zrobiło mi się niedobrze, więc pielęgniarka powiedziała, że mam się położyć na leżance w gabinecie, gdzie pobierają krew i leżeć dopóki nie nie przejdzie. Jednym z pacjentów do pobrania krwi, była mała dziewczynka 3-4 latka może, weszła z uśmiechem z mamą, podczas pobierania krwi nawet nie zająknęła, nie zapłakała, łezka jej nie poleciała, miała tylko głowę odwróconą w stronę mamy. Wychodząc pomachała mi i pielęgniarce i cieszyła się z odznaki dzielny pacjent. Mama tej dziewczynki była nad wyraz spokojna i opanowana, trzymała tylko dziewczynkę za rączkę. Mama obiecała dziewczynce nagrodę za to, że była taka dzielna. Jednak odpowiednie podejście i pielęgniarki i rodzica, wytłumaczenie dziecku, że to tylko ukłucie ma duże znaczenie. Mi np. mama, jak byłam mała pokazywała na rączce jak to może boleć i nie płakałam.
dzieci wyczuwają nasz stres bardziej niż nam się to wydaje i nie ważne czy maluszek czy już troszke starsze dzieciątko
Moja córeczka jako noworodek miała pobieraną krew z piętki… w szpitalu spała przy pobieraniu,ale miała za to ogromniastego siniaka potem,a jak miała robione badanie na bilirubinę,to kobitka u nas w przychodni wyciskała jej z tej piętki i wyciskała i wyciskała i końca nie było widać,a biedna Judytka płakała w niebogłosy!!!ale za to nie było potem śladu… myślę,ze dziecka nie da sie jakoś specjalnie do tego przygotować… ja może starałbym sie wytłumaczyć,ze to będzie podobne uczucie do ugryzienia komara?? też zobaczymy,bo jak córeczka będzie bała sie wszelkiego robactwa,to nie powiem jej w życiu czegoś takiego,bo nie chciała bym żeby przeżyła traumę
ale Sylwia ma rację! dziecko przede wszystkim wyczuwa nasz stres i to wystarczy… wtedy malucha nie uspokoisz za Chiny/…
Co do pobierania krwi z piętki to moja mała też miała a niedługo po urodzeniu miała też pobieraną z główki
A co myślicie o pobieraniu krwi z główki? Zgodziłybyście się na coś takiego?
Kurczę…z głóki…dziwne,jednak fakt,faktem że jak sie przyjrzeć,to na główce jest dużo żył widocznych… ale dziwne…nie wiem,jak bym zareagowała,czy nie zapytałą bym się laborantki,czy nie da sie inaczej…
pobierają po urodzeniu z główki i nie pytają także wyboru nie miałam ale faktycznie gdyby zapytali i miałabym przy tym być to poprosiłabym o inną metodę.
Ja mojej 2,5 letniej córce ostatnio robiłam badania pobierali z żyłki ale tłumaczyłam jej dość długo i zapłakała tylko przy wkłuciu a potem, już nie. Ale rozmawiałam z nią że może szczypać i była na to przygotowana bo jej reakcja mnie zaskoczyła pozytywnie że nie robiła chisterii więc może rozmowa ale taka prawdziwa dostosowana do wieku ale bez oszukiwania co się będzie działao podczas badania
Mojej córce i synkowi pobierali krew z główki. Córka miała nawet na główce wenflon.
Ja jestem przeciwna pobieraniu krwi z główki i będąc obecna przy pobieraniu nie pozwoliłabym pobrać, tylko poprosiłabym o pobranie z rączki, albo z nóżki. Wiem, że niektóre szpitale pobierają tylko z główki, bo tam jest najwięcej widocznych żył. Po porodzie na oddziale noworodków widziałam malutkie dzieciątka z wenflonem w główce, miałam łzy w oczach, jak na nie patrzyłam, bo miałam wrażenie, że je to boli.
W przypadku,kiedy ja nie widzę i nie jestem świadoma,to nie przeszkadza mi pobieranie krwi z główki…fakt,ze pewnie jest to duże ułatwienie…gdyż cieżko jest ogólnie pobrać krew takiemu maleństwu. Mnie tam pobieranie krwi z piętki i to wyciskanie też było przerażające… myśle,zę wszystkie takie zabiegi przy córeczce będą mną wstrząsać,bo to nigdy nie wygląda dobrze! trzymanie na siłę itp… no ale co zrobić?? tak na prawdę staram sie tłumaczyć,ze to dla jej dobra…ale z tą główką,to pewnie bym sie nie powstrzymała,zeby nie zapytać o inna opcję…
Ja jak tylko usłyszałam od pielęgniarki, że jeśli z rączki nie pójdzie to będziemy musieli spróbować z główki, to kategorycznie zaprotestowałam i powiedziałam, że nie wyrażam na to zgody i proszę o pobranie krwi z rączki albo z nóżki.
Tylko Justyna fakt,faktem takie maluszki przynajmniej z główki nie są w stanie sobie takiego wenflonu uszkodzić… tak na logikę… to czasem jest jedyne rozwiązanie niestety…choć nie jestem za…
Zdaje sobie z tego sprawę, bo przez wenflon, takie maluszki dostają również antybiotyk, ale mimo wszystko szkoda mi ich i nie jestem zwolenniczką tej metody.
Ja nie widzę nic złego w tym, że dziecku pobiera się krew z główki.
Dla dziecka jest to lepsze rozwiązanie, ponieważ krew pobierana jest z widocznej żyły, a na rączkach żył nie widać i pielęgniarka może się źle wkłuć.
Ja nie miałam wyboru z pobieraniem krwi z główki ponieważ córcia była w złym stanie i albo miałam do wyboru klucic się z nimi i czekać AZ znajdą mała żyłkę w jej rączce czy pozwolić im zrobić to bardzo szybko z główki i co za tym idzie szybko zacząć ja leczyć
Rozumiem. Mimo wszystko mnie ta metoda odstrasza i jestem zdecydowanie na nie.
Dla mnie ta metoda jest najbezpieczniejsza, najszybsza i najlepsza.