Drogie doświadczone Mamy!
Czy jest jakiś sposób by przygotować siebie i Maleństwo na pobieranie krwi? jaka nasza reakcja może wspomóc nasze dziecię przed strachem w stosunku do igły, bólu i czy takie coś w ogóle istnieje? czy da się zapobiec rozpaczy dziecka???
Zdaję sobie sprawę, ze jest to uzależnione od wieku dziecka, niemowlaczkowi się nie przetłumaczy, że to dla jego dobra, ale jak postępować ze starszym dzieckiem, by uniknąć “afery”? Jakie Wy macie doświadczenia w tej kwestii???
Didisia paradoksalnie pobranie krwi jest łatwiejsze u niemowlaka niż u takiego 2-3 latka. U niemowlaków krew oobierana jest z paluszka, tej krwi do badań bierze się mało. Gorzej u takiego dziecka które już rozumie co się wokól dzieje…
Pobieranie krwi to jak szczepienie, nie da się na to przygotować, ani siebie ani dziecka… ![]()
No właśnie jestem ciekawa czy macie jakieś metody na łagodzenie strachu, bo ostatnio jak byłam w przychodni, to była dziewczynka ok 6b letnia, to zrobiła taki raban, że hej-kopała, krzyczała, po podlodze się turlała, a wcześniej takie dziewczę 2 letnie i nawet nie pisnęła.
czy to zależy indywidualnie od dziecka, czy po prostu rola rodziców by mu przetłumaczyć, jak tak to w jaki sposób?
Kasik nie zawsze pobiera się krew z palca u mnie Amelka na poziom zelaza musiala mieć pobrane z zyly. Nie ma chyba metod łagodzenia bolu i strachu bo można tlumaczyc dziecku ze pani pobierze krew i nie będzie bolało ze to tak jakby komar ugryzł ale wiadomo ze to nie prawda. Pobranie boli nawet nas i dziecko może się nabrać tylko raz na to. kiedyś bylam z Amelka na pobraniu i był chlopiec ok 4 lat i przyszekl na pobranie i widać ze w domu miał tłumaczone ze to dla jego zdrowia ze nie będzie bolało ze dzielny chlopiec jest - tak przynajmniej slyszalam z ust ojca. Chlopiec miał dac prawa reke bo na lewej miał naklejony tatuaż nawet z tej okazji jednak okazało się ze zabrakło dziecku rak bo na lewej ma tatuaż a prawa bardzo lubi hihi.
To chyba od dziecka zalezy… Franek na szczepieniach dwa razy zaplakal i już a Filip darł się w niebogłosy.Jeszcze niemowle możesz jakoś przytrzymac, zeby to szybciej poszło, a takiego 5 6 latka to już gorzej…
Filip ma 5 lat i teraz idziemy na szczepienie 24 września, narazie mu o tym nie mówimy i go nie stresujemy, zobaczymy jak to będzie…
Niby łatwiejsze ale u Gabi pobieramy dość często i raz miała pobieraną 1 h więc męczyliśmy się trochę ale pielęgniarki powiedziały żeby dziecko płakało to krew szybciej leci natomiast dzień przed warto dziecku podawać więcej wody do picia takie informacje dostałem od pielęgniarek
Może warto jakoś odwrócić uwagę dziecka od igły i całej oprawy pobierania krwi… Może jakas książeczka czy czym kolwiek… Kasia ja mam też szczepienie ( po 13stym) i juz się boje bo Aleks też się drze jak opętany. Jak był malutki to jakoś szło a teraz to on juz ma trochę siły i nie wiem jak go utrzymam:) hałasu to narobi niezłego…
A jak myślicie, czy zabawy w lekarza z całym osprzętem zabawkowym (strzykawki, stetoskop itp) wpływają edukująco na pociechę i łagodząco, że tak ujmę?
Moja 4 latka nawet nie pisnie przy pobieraniu krwi. Ja jej niestrasze, nie tlumacze jakos zbyt duzo, bo wlasnie mysle ze to rodzic sie bardziej denerwuje jak dziecko zareaguje i probuje je przesadnie przygotowac na to, tlumaczyc ze nie bedze bolalo i w ogole i wtedy wlasnie dziecko zaczyna sie bac, skoro rodzic wspomina cos o bolu. Ja mowie ze idziemy na badania, ze pani pielegniarka musi pobrac krew i zobaczyc czy wszystko jest ok i zawsze obiecuje ze pozniej pojdziemy na lody:)
Didisia u Nikoli gdy była mniejsza a już mówiąca pomagało zamykanie oczu i śpiewanie piosenki. Taki nasz patent. Oliwuer miał pobieraną krew jak badaliśmy poziom wit D i nawet nie jęknął. Dużo zależy tak jak piszą dziewczyny od dziecka, od tego jakie ma żyłki i od profesjonalizmu personelu, który tę krew ma pobrać. Mnie zdarza się, że udaje się pobrać krew za 3,4 razem. Przy glukozie wkłuć miałam 8…
Tak naprwadę taki maluteńkie dziecko przy pobieraniu krwi w ogóle ni płacze. Dopiero gdy jest starsze zaczyna histeryzować.
moja ma dwa latka ostatnio w krótkim czasie krew miała pobieraną dwa razy
pierwszy raz miała pobierane strzykawką z rączki, wytłumaczyłam jej ze pani ukuje żeby pobrać krew, jednak dziecku lepiej nic nie mówić bo nasza już pod przychodnią płakał,
ma stepnym razem krew była pobierana z paluszka, i nic wcześniej nie mówiłam o tym córce i uniknęliśmy płaczu przed pobieraniem , pobierania kwi z paluszka jest chyba d la dziecka mniej stresujące bo nie trzeba zakładać opaski uciskowej na rączkę i pobieranie krwi trwa krócej
Ja mam doświadczenie tylko przy niemowlęciu tudzież wcześniej noworodku i na tym etapie najważniejsze jest moim zdaniem przygotować siebie psychicznie.
Bowiem w zależności od szpitala / przychodni a czasam też rodzaju badania, krew pobieraną jest z różnych miejsc.
Łapka (dłoń) to wiadomo. Tego się można spodziewać i to nie jest szok. Ale już krew na badania przesiewowe zaraz po urodzeniu (tzw. Bibuła, czyli w kierunku wrodzonej niedoczynności tarczycy, mukowiscydozy i fenyloketonurii) pobiera się z piętki. W moim szpitalu chodziło się na wszystkie zabiegi pielęgnacyjne i medyczne z dzieckiem, więc byłam przy tym pobraniu. Nie byłam na to gotowa
Mały strasznie płakał mimo że normalne pobranie z rączki go nniespespcjalnie rusza.
Ale i tak to na co w ogóle nie byłam gotowa to pobranie z główki ![]()
CZD gdzie trafiliśmy na diagnostykę, niepozwala rodzicom z kolei być przy niczym. Przyszły pielęgnarki, wywaliły nas za drzwi i zasłoniły rolety. Mały spał. Jak pozwolili nam wrócić, zanosił się histerycznym płaczem i miał zakrwawioną główkę…
zrobiło mi się słabo. Nikt mnie nie uprzedził co i jak będzie robione. Bardzo się wystraszyłam, dlatego uważam że dobrze, aby idąc z dzieckiem na pobranie spodziewać się tego co może nastąpić.
Angie podoba mi się Twój sposób z Nikolą, chyba podpowiem to szwagierce… A Tobie współczuję tych problemów z pobieraniem… nieprzyjemne to…
Gosiu tak samo Tobie współczuję tych, jakby nie było traumatycznych przeżyć
nas to się chyba zbytnio nie da przygotować na płacz naszego ukochanego szkraba…
No niestety jak ze wszystkim nie ma dobrego sposobu który działa na wszystkie dzieci. Moim co miesiąc pobierali krew z paluszka czasami więcej czasami mnie i tak naprawdę nie wiem od czego to zależało ale czasem dzieci płakały a czasem nie…Zawsze biorę je na kolana i próbuje jakoś tam zająć. Jak się zdarzy fajna osoba która pobiera krew to ona stara się odwrócić uwagę. Pierwsze szczepienie było okropne. Dzieciaki płakały strasznie, jeszcze były 3 wkłucia a do tego musiałam iść z babcią bo mąż nie mógł i myślałam że jeszcze babcie będę musiała ratować … ona miała łzy w oczach ja spociłam się jakbym przebiegła 10 km. Na szczęście co wizyta jest lepiej tzn może dzieci płaczą ale ja już nauczyłam się je uspokajać i siebie przede wszystkim nastawić na spokój bo dzieci wiadomo czują nasze nerwy.
Na badanie krwi czy szczepienia mozna sie przygotowac, polecam plastry emla sa to plastry ktore przykleja sie na skore dzieckaklikanascie minut przed ukluciem w swoim skladzie maja substancje znieczulafjace. Podczas wszelakich iniekcji jest tez bardzo istotna wspolpraca z rodzicem dziecko zazwyczaj siedzi na kolanach u rodzica a ten pomaga przy pobraniu odpowiednim trzymaniem dziecka. Najlepiej zeby byl to mniej wrazliwy rodzic wtedy wspolpraca z polozna, pielęgniarką czy ratownikiem medycznym bedzie bardziej owocna, wykona sie sprawniejsze uklucie co zminimalizuje stres dziecka.
Hej. Polecam maść Emla. Stosuje się ją ok 30 minut wcześniej smarując"potencjalne"miejsce ukłucia( czasem lepiej 2-3 miejsca
Mi sie wydaje ze to nie chodzi wcale o bol przy wkluciu bo jest znikomy, ale raczej o strach ze bedzie bolalo. Dlatego ja wole za duzo nie mowic, nic nie wspominam o bolu, strachu itp, traktujemy to jak zwykla wizyte u lekarza.
Własnie też mi się tak wydaje Aniu. i w tym tkwi moja ciekawość jak ten strach zmniejszyć. ale widzę po Waszym doświadczeniu, że nie ma zlotego środka, zależy wszystko od dziecka i rodzica, jak to Leila napisała, ze dzieci wyczuwają nasze niepokoje.
Według mnie nie należy też dziecku mówić " nie bój się, nie będzie bolało ". Bo dziecko od razu wyczuje, ze coś jest nie tak, przecież jak idziemy do sklepu to nikt nie mówi, ze nie będzie bolało. Oczywiscie mozemy powiedziec dziecku, ze u lekarza pokaże rączkę i tam doktor da zastrzyk. Mozna tez z dzieckiem pobawić sie w domu i dziecko może dawać zastrzyki lalkom.