dziewczyny macie racje żeby lepiej dziecku nie mówić wcześniej o pobieraniu krwi
warto za to dać jakąś małą nagrodę że dziecko było dzielne
Dokladnie, u nas zwykle lody zalatwiaja sprawe;)
Słuchajcie jestem przed pierwszym szczepieniem z małą… i słyszałam,że jest coś takiego,jak maść emla… można dziecku rączkę posmarować przed pobraniem krwi,czy szczepieniem i podobno to znieczula i dziecko nie musi sie bać…
Wydaje mi się,ze jak właśnie od takiego maluszka nic dziecko nie boli przy wbijaniu igiełki,to moze być też łatwiej z czasem… to chyba jak ze stomatologiem… raz się zrazisz i klapa…
Córka miała nie tak dawno pobierana krew.Pojechaliśmy do szpitala,bo tylko tam wśród otaczających nas przychodni pobierają krew z paluszka.I nie było problemu,nawet nie płakała.
U synka też pobierali z paluszka,no to wiadomo krzyk był-miał wtedy 3 tyg.
Nie tak dawno mieliśmy skontrolować poziom przeciwciał toxo u syna i tutaj był dopiero problem,bo nigdzie nie chcieli mu pobrać.Na toxo musi być pobrane z żyły nie z palca.Odsyłali nas z miejsca na miejsce.w końcu mu z główki pobrali na oddziale noworodkowym,jak to stwierdzili “z grzeczności”.
Ja tam córce zawsze mówiłam,że idziemy na pobranie krwi,że pani lekko nakłuje paluszek i wszystko będzie
krótki trwało.Nie miałam nigdy problemu z atakiem płaczu czy histerii z tego powodu.
Czyli po prostu nie owijamy w bawełnę, a przedstawiamy jak wygląda badanie.
Ja z Karoliną chodzę na pobranie krwi co miesiąc, nawet wczoraj byłyśmy. Musimy jej robić morfologię bo już 3 miesiąc przyjmuje żelazo, z powodu anemii i wyniki jej się za bardzo nie poprawiły. Jak była mniejsza to były problemy a teraz po prostu sadzam ją sobie na kolanach, a Pani pobiera krew z paluszka. Mała nawet nie zapłacze.
Co innego jak w maju miała pobieraną krew z żyły w szpitalu. Myślałam, że wyjdę z siebie i zrobię z pielęgniarkami porządek. Gdzie jak gdzie ale w szpitalu na gastrologii dziecięcej to raczej powinny pracować kobiety które potrafią pobrać dziecku krew. A te wbijały się w jedną rączkę, w drugą, w dłoń i na końcu pobrały ze stopy. Możecie sobie jedynie wyobrazić co przeżyło moje dziecko, a miało wtedy 4 miesiące.
Moja Emi już miała sporo badań robione,pierwsze z powodu przeciągającej się żółtaczki,później z powodu krztuśca,a jeszcze później z powodu małej wagi tutaj duży zestaw badań.Z maleńkim dzieckiem nie da się na pobieranie krwi za bardzo przygotować.Ja nie cierpię pobierania z paluszka bo zanim nazbierały tyle co trzeba córcia była zamęczona płaczem.Nie zawsze panie w ośrodku robią takie badanie umiejętnie,czasami na prawdę byłam wściekła patrząc jak męczą tą małą rączkę.Pierwsze badanie z żyłki z raczki było gdy robiliśmy badanie w kierunku krztuśca,do tego badania potrzebna jest duża ilość krwi,oj wtedy to trafiliśmy na pielęgniarke chyba bez doświadczenia.Nie umiała się wkłuć dziubała do żyły w ta biedną rączkę z pewnością bolalo to bardzo.Dopiero w drugą rączkę poszło w miarę sprawnie.Ostatni zestaw badań miąła córcia ok roczku i tu już poszło bardzo sprawnie,pani pobierała z żyły w zgięciu łokcia według mnie to najlepszy i najszybszy sposób.Emi posadziłam na kolanach ,w momencie wkłucia druga pani ją zagadywała tak więc nawet nie zapłakała.Wszystko trwało ekspresowo i obyło się bez płaczu.
Jeżeli chodzi o starsze dziecko to zależy od dziecka,ja z moją pięciolatką wolę porozmawiać i nakreślić całą sytuację.Ostatnio byłyśmy na szczepieniu,nie powiem miałam ogromnego stresa bo nie wiedziałam jak zareaguje na szczepienie w dwie rączki.W domu wytłumaczyłam ,co pani będzie robić i ,że w momencie szczepienia mamusia będzie mocno przytulaćNa pytanie czy będzie bolało,powiedziałam że zakłuje i juz.Nawet przyniosła mi nastrugany ołówek by jej pokazać na raczce jak to bdzie hehe.W ośrodku była mega dzielna,grzecznie usiadła mi na kolanach i mocno mnie przytuliła,przy drugim wkłuciu widziałam,ze oczka jej się zaszkliły ale od razu je przetarła mówiąc ,że ją słoneczko razi:)
mamunia, my również w zeszłym tyg byliśmy na szczepieniu 5latka.
Wcześniej pisałam Wam o swoicb obawach, mówic czy nie mówić Filipowi, bo tak naprawdę, szczepienie 5latków jest tym szczepieniem, gdzie dziecko jest już najbardziej świadome i wie co się dzieje dookoła…
Dwa dni przed wyznaczoną datą, postanowiłam powiedzieć Filipowi gdzie idziemy i po co i o dziwo było to doskonałe rozwiązanie! Opisałam wcześniej Filipowi jak to będzie wyglądać i że zastrzyk boli tak jakby go brat uszczypnął ![]()
Tym sposobem Filip wiedział co go czeka i wogóle się tym nie stresował. Samo szczepienie poszło raz dwa, a ja wiem, że podjęłam dobrą decyzję, przygotowując go na to wcześniej.
Zmierzając do meritum- kiedy dziecko jest bardziej świadome, nie ma sensu ukrywać tego co go czeka. Mówmy otwarcie jak to wygląda, że troszkę boli, ale zaraz potem przestaje. To my rodzice, bardziej się tym stresujemy, niż nasze dzieci, a wiem to z własnego doświadczenia.
my ostatnio miałyśmy pobieranie krwi z paluszka , pani byłabardzo miła , ale Malutka płakała nawetnie tak bardzo podczas samego pobierania tylko już po , wychodziłyśmy do poczekalni a moja córka odwróciłasię do pani z żalem i skarzyła się nenene, ale byłato bardziej złość:) jej miny w czasie pobierania były niesamowite,nie jest to straszne i krótko trwa nie ma sięczego bać same sięnie stersujmy bo dziecko to czuje
starszemu dziecku mówię zawsze tak - słuchaj dziśidziemy na badanie krwi ,pani Ci pobierze trochę krewki z palca ,mama będzie cały czas z tobą.
mieliśmy już za sobąpobyt w szpitalu z synem i przy zmianach wenfolnu też pielęgniarki tłumaczyły dokładnie co będą robić mimo że miałwtedy cztery lata, zadne tam pszczółki komary i inne kłujące zwierzątka ,dzieckonawet nie płakało.trzeba mówić wprost i samemu sięnie nakręcać
moje dziecko płacze gdy ma pobierana krew w przychodni(tam nigdy nie mogą znaleźć żyły, wkuwają igłę i szukają żyły dosłownie), a gdy jeździmy do BRUSSA - tam pobierają krew cały dzień to nigdy nie płacze zresztą zawsze go tak zagadujemy, że jakoś spokojnie to znosi.
Sposobu chyba nie ma na spokojne pobieranie krwi. Im starsze dziecko tym chyba gorzej znosi. Synk majac 20 miesiecy miał pobieraną osatnio krew, Płacz był ale jakoś moja bliskość pomogla szybciej przejsc przez to. Potrafił tak płakać że krew nie leciała ale słowa “nie płacz to pójdzie szybciutko” jakos dotarły do niego i tylko wciagał łzy. Pobór krwi trzeba poprostu przetrzymać i wspierać malucha.
Byliśmy z mężem ostatnio na pobraniu krwi. Nasz synek bardzo płakał, a na dodatek krew nie chciała za bardzo lecieć. Dodam, że ma 4 miesiące. Napoiłam, więc mojego synka wodą, aby troszkę rozrzedzić krew, ale mały nadal płakał. Sposobem, który zadział na naszego synka jest podanie mu po prostu mleka. Ja go karmiłam na przewijaku, a pani pielęgniarka pobierała mu w tym czasie krew. Malutki był spokojny i nie płakał. I nawet się nie zachłysną, jak to przewidziała pani pielęgniarka.
Byłam na pobieraniu krwii z malutką jak miała 10 miesięcy obawiałam się tego strasznie nie chciałam tam iść a co się okazało że moja córeczka podczas pobierania śmiała się w głos że pielęgniarka była strasznie zdziwiona ja oczywiście też:-)
PO zakończeniu zabiegu jak już wyszłyśmy na korytarz i ubierałyśmy się do domku okazało się że musiałyśmy iść jeszcze raz bo mało rozgarnięta pielęgniarka nie zauważyła że zostały zlecone dwa badania i trzeba było jeszcze raz kuć maleństwo ale tym razem również się śmiała…
Co za tym idzie nigdy nie wiemy jak zareaguje nasze dziecko i często jest tak ze to my się bardziej boimy niż to potrzebne:-*
Ojej ale bym sie wkurzyla jakby mi musieli 2razy kłoć dziecko przez taka nieuwage. Ja tydzien temu bylam z synkiem 9mc na pobraniu krwi i mial pobierana z nadgarstka biedny ,oczywiscie plakal i kopal nozkami a mi serce sie kroilo:-( taka malutka rączka:-( mam nadzueje ze predko nie pujde.
Krew u takiego maluszka też trzeba umieć pobrać, bo krewka jest gęsta, a zauważyłam, że nie każda pielęgniarka to potrafi.
Ja na szczęście trafiłam na taka pielęgniarkę co potrafiła to robić i miała nawet fajne podejście do dzieci…
Tylko była troche gapowata i przez nią trzeba było znowu mała kuć ale na szczęście dobrze to znosiła aż sama byłam w szoku i byłam z niej strasznie dumna tym bardziej że ja jak widzę igłe i strzykawkę to się odwracam bo mi nie dobrze
Ja mam tak samo, że odwracam głowę. Dla nas jest to nieprzyjemnie (przynajmniej dla mnie), a co dopiero dla naszych skarbów.
A ja mam takie pytanie z innej beczki - jak dorosły idzie pobrać krew na morfologię to musi być na czczo, a jak jest z małymi dziećmi? No wiadomo, że całkiem na czczo dziecko nie może być, ja przynajmniej sobie tego nie wyobrażam. Ale czy są jakieś wytyczne - że np tylko mleko może wypić, albo ileś czasu musi minąć od posiłku? Wiecie coś na ten temat?
alicjas132 ja się ostatnio o to pytałam. Dowiedziałam się, że dziecko (zależy też od wielu, ja piszę na przykładzie swojego, które ma 4 miesiące skończone) nie musi być na czczo, gdyż u niemowlaka, czy też noworodka jest to trudne do zrobienia. Warto mieć też, ze sobą wodę i dzień przed pobraniem krwi u dziecka przepajać go wodą, gdyż rozrzedza ona krew. U rocznego malca zaleca się jednak zachowywanie tzw. “pustego brzuszka”, aczkolwiek wiadomo, że nie zawsze się da to zrobić, więc również nie powinno być problemu. Ponoć nie wpływa to bardzo diametralnie na wyniki badań.
Synek ma już 17 miesięcy, ale nie wyobrażam sobie, żeby wyjść z nim z domu na czczo, bo jak tylko się obudzi to pije mleko, a po ok pół godz je śniadanie, więc tego mleka na pewno nie mogłabym ominąć, bo by był jeden wielki wrzask.