O rany z tym pampersem to prawda! Zawsze jak nowy założę to bam i jest ![]()
Pierwszy rok jest piękny a zarazem mega trudny i wymagający !
ja próbowałam się wycwanic zeby 2 razy pod rząd nie pielęgnować ze poczekam i nic i nic stwierdziłam że już zmienie dosłownie 5 min i było ![]()
też mnie to denerwuje
Moja trauma to szpital i doradca laktacyjny jaki tam był. Jedna osoba na cały oddział to troszkę za mało i jeszcze pracująca od 6 do 14, wiecznie nie mająca czasu. Więc w szpitalu troszkę się poddałam i przeszłam na mleko modyfikowane, a swoje próbowałam odciągać laktatorem. I chyba dobrze że się uparłam na laktator, bo inaczej to w ogóle by mi się nie udało pobudzić laktacji. Dziecko dopiero pomału pociągało pierś jak założyłam sobie kapturki na brodawki sutkowe. W domu na spokojnie udało mi się przystawić małego do piersi bez dodatkowych akcesori. Niestety później pojawiły się pleśniawki u małego, więc zrezygnowałam z podawania piersi na rzecz swojego mleka podawanego z butelki. Chciałam szybciej pozbyć się tego problemu. Po tym czasie mały odrzucił już całkiem pierś, więc już teraz tylko laktator w ruch. Plus taki że nie jestem uwiązana do dziecka. Mleko odciągnięte czeka w lodówce na podanie dziecku. Dodatkowa tata może bez problemu karmić dziecko a nawet i dziadkowie.
To w ogole nie powinno sie nazywać urlopem… dla mnie pierwszy rok byl mega ciezki, ale teraz jest chyba jeszcze gorzej, bo do tego wszystkiego doszla praca… czasem nie spie cala noc a pozniej musze isc do pracy
Haha te kupki to chyba u każdego brzdąca szły w czysty pampersy zaraz po zmianie ![]()
Masz urlop okolicznościowy - np. śmierć rodzica. Po prostu urlop znaczy wolne od pracy.
A że wiele osób rozumie że urlop znaczy się urlop wypoczynkowy No to to jest błędne myślenie
Taaa to u nas też, zawsze rano u niej jest i tak czekam z jej przebraniem i jak już uznam że no dobra chyba nie będzie bam i nowy pampers potrzebny ![]()
U mnie miesieczniak na stanie. Czekalam ostatnio tak samo myslalam, ze to koniec, sciagam pieluche i ciach, prawie dostalam w oko
byl wyrzut
![]()
![]()
to jest najgorsze, ja też czasem mam niespodzianki podczas zmeinay, chyba rekord to były 4 pieluchy na jednej zmienie zużyte
Wiem o czym sie jeszcze nie mowi ! Mnie to dotyczylo ale na szczescie mi to powiedziała siostra.
Nie zapomne jak byla u mnie i powiedziała ze noworodki w tej mazi sa obrzydliwe a nie piekne i zebym sie nie zdziwila ze moj syn bedzie bleeee i brzydki i nie zakocham sie odrazu ".
Wtedy wydalo mi sie to trochę zabawne.
Jednak gdy zobaczylam syna 5kg, calego czerwonego i w tej mazi … no coz. Pomyslalam ze brzydal… nie bylo milosci… byl to dziwny moment bo oczywiscie za chwile opuchlizna zeszla, czerwona twarz od pokrzywki rozniez i juz milosc byla
nie mniej jednak - nie zawsze matka zakochuje sie w pierwszej minucie, serio.
To prawda na to potrzeba czasem czasu
ale
Prędzej czy później ta miłość jest i jest przeogromna
Rodziłas naturalnie?
Ja jestem ciekawa jak wygląda ten moment, taki od razu pierwszy kontakt z dzieckiem. Mialam dwie cesarki , pierwsza córkę poznałam zawiniętą w pieluszkę i w czapeczce zaraz po pierwszym badaniu dostałam ją do policzka. Bliźniaki dopiero po zakończonej cesarce , ponieważ miałam CC w znieczuleniu ogólnym. Ale mam zdjęcia dzieci wyjętych zaraz z brzucha więc widziałam jak wyglądali
nie wiem jakbym zareagowała na ten widok na żywo . Wierzę ,że natura tak działa że dla mamy jej dzieci są najpiękniejsze, no i ten zapach ![]()
Ja miałam tak, starsze mi od razu nie położyli tylko ogarnęli i dopiero położyli a młodszą od razu położyli na mnie dziwnie to po pierwsze dziecko w całej tej mazi i krwi to wszystko jest na tobie, jeszcze moja smółkę od razu w tym momencie jak tylko na mnie została położona wydaliła. Więc szczyt marzeń ![]()
![]()
![]()
Pierwsza moja myśl Boże jaka żaba
Ja tez mialam dwa razy cesarke i dostalam odrazu dzieci do policzka na chwile a dopiero pozniej byly mierzone, wazone i wycierane i dawane na kangurowanie.
Mysle ze natura tak dziala ze jak cos jest we krwi to nie jest piekne
i nie czuje sie z tym zle ze pomyslalam ze moje dziecko jest brzydkie w tym momencie. No bo bylo. Opuchnięte, czerwone, zakrwawione i w zoltej mazi. Nie byl slodziutki
jak juz go ogarneli to byl juz duzo lepszy a po dobie jak opuchlizna i pokrzywka zeszla to juz w ogole bylo dobrze
To u mnie wyciągnęliście, pomierzyli zawinęli w jakąś pieluchę, dali czapeczkę i dopiero zawiniątko przyłożyli do policzka. A potem wzięli na kangurowanie do taty
No to mi dokładnie tak zrobili przy porodzie naturalnym w 2020 roku
Haha dokładnie też przez pierwsze godziny zanim opuchlizna zeszła to widziałam małe żaby ![]()
Ja byłam przerażona jak się urodziła córka bo kompletnie nie płakała. Lekarz chwycił ją ze stołu , przyłożył ją do mojej twarzy , kazał ją pocałować i ją zabrali. Zaczęłam krzyczeć i pytałam czy ona żyje , co się dzieje . Powiedzieli żebym poczekała . Boże to był dramat. Ciągle nie słyszałam jej płaczu. Nie wiem nawet ile czasu minęło , ale usłyszałam ją , trochę mi ulżyło. Okazało się , że wydaliła smółkę w brzuchu i do tego brakowało mi już wód płodowych. Doszło do lekkiego niedotlenienia i właśnie ta smółka spowodowała , że zapchały się jej płuca. Musiała mieć odciągany płyn , mój mąż wtedy przy niej był . Więc tyle dobrego