Pierwszy rok bycia mamą - o tym się nie mówi

Też do fizjoterapeutki chodziłam w 3 trymestrze ale jestem 3 miesiące po porodzie i do wagi sprzed ciąży brakuje mi jeszcze 10 kg, od 2 miesięcy waga stoi mimo lekkiego deficytu, nawadniania i ruchu (badania tarczycy w normie, pozostałe tez). 2 miesiące po porodzie byłam u fizjoterapeutki która zleciła mi ćwiczenia na brzuch ale na początek dała takie proste ćwiczenia żeby mięśnie przypomniały sobie jak prawidłowo pracować i pokazała też jak mobilizować bliznę. Mimo, że od porodu już minęło trochę czasu to brzuch dalej mam jakbym była w ciąży. Myślę że jak minie pół roku od porodu to już zacznę biegać, teraz czasami po dłuższym spacerze czuję dyskomfort w bliźnie

Śmiechem żartem ale umycie włosy to jest eklibrystyka, którą musisz zaplanować w kalendarzu. Mam takie dzieci ze jak tylko mam wziąć prysznic to jest płacz i potrzeba zajmij się mną teraz natychmiast :rofl:

Ja tak miałam z moją pierwszą. Ona była takim high needem. Ja nie mogłam do toalety wyjść bo był pisk. Sytuacja była taka że moje bezdzietne koleżanki potrafiły się na mnie obrazić jak powiedziałam że musimy się umówić, albo blisko mojego domu albo muszę przyjść z dzieckiem. Oczywiście słyszałam że e bez przesady zawsze jest butelka można nakarmić nie wymyślaj. No cóż…
Uważam że bardzo dużo się mówi o karmieniu piersią o tym jakie to jest ważne i tym podobne. Często się słyszysz żeby unikać butelki bo czasami jest tak że jak dziecko złapie butelkę to nie chce piersi. Ja miałam takie dziecko że ono nie zaakceptowało żadnej butelki jak ja miałam zabieg. To ona przez 10 godzin była była głodna ale nie zaakceptowała mojego ciągniętego mleka w niczym dopiero jak mogłam wyjść mogłam ją nakarmić wtedy. To wywołało na mnie taką traumę. A jak opowiadałam przy drugiej ciąży lekarzom o tym to słyszałam Nie nie można mieć traum przez karmienie piersią :man_facepalming:

@Sylwiaa dla mnie karmienie piersią było katorgą już nie chodzi o poranione sutki w pierwszym miesiącu. Bardziej o to chodzi, że ja czułam się naprawdę uwiązana nie mogąca się ruszyć. Ponadto moje dziecko nie akceptowało żadnego smoczka do 6 miesiąca. Więc tylko wyła i wisiała na piersi ciumkając ale bez efektywnego ssania. Dla mnie bo było straszne. Tutaj leci ci wszędzie mleko w moim przypadku wkładki nie nadążały. Dopiero przy ząbkowaniu zaczęła lubić smoczek. Więc w tym momencie ja się czułam po prostu jak taka maciora przepraszam za określenie nie mogąca się ruszyć i mająca tylko po prostu ssaka. Po tyle się mówi o zaburzeniach sensorycznych dzieci ale to nie jest tak że te 30 lat temu tego nie było. To było tylko to nie było diagnozowane i teraz takie osoby są dorosłe i mają właśnie problemy ja miałam problem z własnie z takim rozmemłanym sutkiem

Niektóre forum internetowe pod tym względem są dramatyczne. A jak opisujesz swoją historię Ja nawet od lekarzy słyszałam tekst, że nie można mieć przez karmienie piersią traumy. No cóż ja mam

1 polubienie

@Anetteso_gmail.com wiem o czym piszesz. Wprawdzie moje dziecko akceptuje butelki i jak gdzieś wychodziłam to zostawiłam mleko odciągnięte to jednak to karmienie piersią jest uwiązaniem. Mały spał na mnie na drzemkach więc musiałam tak planować wyjścia żeby być w domu w czasie karmienia. I też na początku bolały mnie sutki i mleko było wszędzie co mnie drażniło. Teraz się to jakoś ustabilizowało ale wymagało to czasu.

1 polubienie

Dopóki nie zostałam mama nie zdawałam sobie sprawy jak karmienie piersią jest trudne. I skoki rozwojowe, kiedy wszystko jest okej a nagle jeden dzień bum i ciągły płacz i " wiszenie" na piersi… Kiedy zaszłam w kolejną ciążę z jednej strony bardzo się cieszyłam a z drugiej strony im bliżej porodu tym bardziej bałam się jak podzielę swoją miłość do córki . Wiem jakie są emocje po urodzeniu jednego dziecka, a przy bliźniakach obawiałam się tego że nie będę czuła do nich tego samego. Ale tak jak mówią miłość się mnoży , a nie dzieli i tego uczucia może doświadczyć tylko mama bo miłość do dziecka jest nieporównywalna do żadnej innej :heart_eyes:

3 polubienia

No :upside_down_face: ja dopiero przy pierwszym skoku dowiedziałam się że to skok rozwojowy :face_with_peeking_eye: od położnej środowiskowej więc można by powiedzieć że to kolejna rzecz jak mnie zaskoczyła. Wiedziałam o imienia h milowych w rozwoju ale że to tak przebiega i dzieli się na 7 części to nie wiedziałam :upside_down_face:

Dopiero wszystko przed mną , rodzę w maju i zobaczymy co mnie zaskoczy . Obecnie chodzę do szkoły rodzenia , czytam różne fora i staram się nie nakręcać . Choć mam wiele obaw i strachu zarówno do porodu jak i do macierzyństwa.

1 polubienie

Ponad wszystko pamiętaj aby nie tłamsić w sobie emocji i Jak masz potrzebę to nawet się wygadaj tutaj bo to jest bardzo bardzo ważne

1 polubienie

@Anetteso_gmail.com ja rowniez mialam traume po karmieniu piersia. Dlatego drugiego syna w sumie nie chcialam karmic.
Wszystko zaczelo sie od tego ze moj pierwszy syn urodzil sie prawie 5kg i jadl od poczatku wiecej niz standardowy noworodek. Ja po cc lezalam 24h wiec w sumie karmienia nie bylo, dostawal odrazu mm. Pozniej po pionizacji okazalo sie ze nie potrafi zlapac piersi, probowalismy roznych pozycji ( doradczyni laktacyjna dwoila sie zeby mi pomoc) probowalismy roznych nakladek. Finalnie mialam na wylacznosc laktator medeli i mialam odciagac. Doradczyni Pani Jola dala mi wiatru w zagle ze tak sie zdarza, ze powoli rozkręcę laktacje i moze wtedy załapie i w ogole. Tak tez sie stalo-, wrocilam do domu i wyspalam sie a rano piersi jak głazy.
Ale z chwytaniem dalej byl problem. I tu pokawila sie srodowiskowa ktora… " a pokaz jak.karmisz" no i zaczela mu wykręcać glowe w kazda strone, on nie chcial zlapac, plakal, odkrecal glowe, zrobil sie az siny a ona powiedziała: oj chyba nie jest glodny "
Wyszlam stamtad i mialam straszje wyrzuty ze jej nie zwrocilam uwagi, ze nie zareagowalam. Czulam sie totalnie zagubiona i gorsza ze odciagam i daje swoje z butelki.
Do tefo stopnia ze moje mleko mi smierdzialo, czulam sie obrzydliwa, oblepiona. Odciagajac mleko siedzialam i ryczalam.
Mialam zapalenie piersi i wtedy sama nieswiadomie zakonczylam laktacje bo pilam ukochana miete. Okazalo sie ze mieta i szalwia zatrzymuja laktacje.
I w sumie to… ja sie cieszylam. Bo poczulam doe uwolniona mimo ze tego nie planowalam.
Jak zaszlam w druga ciaze odrazu mowilam ze nie bede karmic. Ale dostalam do testowania od Lovi laktator i w sumie powiedzialam ze nooo mooooze, ze zobaczę.
Przystawialam syna i okazalo sie ze zlapal wiec w sumie stwierdzilam ze super. Ale szybko okazalo sie ze duzo wrocilo w glowie, mialam przed oczami sinego starszaka przy cycku… wiec znowu zaczelam odciagac. Kupilam tez muszlowy z Canpola zeby moc robic cos a nie tylko siedziec. Ale tu juz w glowie bylo cos bo po 3 tygodniach mialam powazny kryzys laktacyjny i stwierdzilam ze dosc.
Z dnia na dzien stalam sie zupelnie inna kobieta i mama. Szczesliwa, usmiechnieta, dostalam jakiejs niewyobrazalnej sily do dzialania.
Takze owszem. Trauma po kp jest jak najbardziej mozliwa.

2 polubienia

To prawda, niedobór snu ma ogromny wpływ na organizm i to nie tylko fizycznie, ale również na psychikę młodej mamy. Zdecydowanie jest to duży problem.

1 polubienie

Dziękujemy za podzielenie się przemyśleniami :heart:

1 polubienie

Dziękujemy za komentarz :raised_hands: :heart:

Teraz u mnie jest ok z KP ale był okres zwłaszcza na początku ciężki. Niektórzy mówią że to coś niesamowitego o nie mogą z tego zrezygnować ja to robię bo uważam że jak mam mleko to dla dziecka takie mleko jest najlepsze a że młody pięknie pije od początku to ciagne ten wózek :grin: ale raczej nie będzie mi tego brakować. Chodź to napewno fajne doświadczenie i takie pokazanie sobie że się dało radę. Zwłaszcza że myślałam że po cc będzie ciężko rozkręcić laktację .

1 polubienie

Dziękujemy za poruszenie tylu ważnych wątków :raised_hands: :heart:

Dokładnie. Dlatego też jak urodziłam drugą jak usłyszałam, że nie można mieć traumy po kp to myślałam, że rozszarpię

Dokładnie. Ja tak robiłam przy pierwszej plus jeszcze była kwestia, że miałam spore problemy finansowe, a powiedzmy sobie mm do takich nie należy.

Pytać czy zostanie bo… Trzeba się jeszcze wytłumaczyć i powiedzieć od której do której :rofl::rofl::rofl:

Prawie jak nastolatka. Mamo mogę wyjść :wink:

1 polubienie

niby urlop macierzyński, s jestem zmęczona i to wstawanie kilka kilkadziesiąt razy w nocy. i idzie jakoś funkcjonować
nie słyszę budzików, jak dziecko zaspi to ja też zaspie :joy:- nie wiem jak ona to robi codziennie wstajemy o 6 a w dniu szczepień gdzie jest Max do 10 to wstajemy o 10 :see_no_evil:
ze dziecko tylko je i śpi (śpi w dzień tylko 35 min)
zrobi zawsze kupke w nowego pampersa
potrzeba godzin zeby uspać dziecko (mam wrażenie że dzień jest za krótki)
ząbkowanie każde dziecko to przechodzi jedne gorzej inne lepiej
brak czasu dla siebie, a jak jest już ten czas to i tak lepiej iść szybciej spać
lepiej kupić coś dziecku niż sobie

3 polubienia