Ja i na 20-30 osób bym w domu zrobiła żebym miała taka możliwość ale nie pomieszcze więc nie robię na tyle. Max 15 osób
Patrycja u nas też przyjęcie weselne było w domu. A noc poślubna to zmywanie garow bo nie mieliśmy jeszcze zmywarki. Mąż zrobił ławy i stoły. A taniec był w namiocie na podwórku więc dało się wszystkim ogarnąć. No i pogoda ładna była.
aneczka trochę cię rozumiem ale jak powiedziec ty nie przychodz a ty przyjdz bo tylko na tyle osób mam miejsce.
Jak ma się domek i ogród to jeszcze wygodniej, ja niestety miałam w bloku na 9 piętrze. Ale dobrze było zmywarka jest szybko poszło sprzątanie. A tak mi się marzy wesele pod gołym niebem ale niestety ta pogoda nie przewidywalna i postawiliśmy na salę.
Dokładnie jak ktoś ma dom z ogrodem to co innego. My mieszkamy na 7poetrze w bloku, wiec sprowadzenie dużej ilości gości z dziećmi to tak średnio..
Adamos i tez fajnie można było nawet pod gołym niebem jakby była podoba ;)
Weronisia tu nie ma Ty przyjdź a Ty nie. Zapraszamy rodziców, rodzeństwo, dziadków i chrzestnych dziecka. I tyle
Jasne dziewczyny w bloku wyprawianie imprez to już inna bajka. Można ale kilka osób i wiadomo cisza nocna bo sąsiedzi są obok. Są niestety ograniczenia.
tak w bloku to inna bajka...mieszkam w bloku to wiem ale teraz mam swój ogród więc bez porównania.
Aneczka to źle cie zrozumiałam..napisałaś że mogłabyś zrobić na 20-30 osób gdybys miała możliwość a tak tylko zapraszasz 15..I myslałam że wybierasz kogo zaprosić tym razem a kogo nie.
Ja cale życie mieszkalam w domu i tam możesz robić co chcesz i zachowywać się jak chcesz , sprowadzać różnych gosi i robić imprezy. Teraz mieszkam w bloku i to wielka różnica. Nie zaprosiłabym nawet 10osob, chociażby ze względu na sąsiadów, u nas mieszka dużo starszych osób i wolałabym im nie zakłócać ciszy, niech sobie chociaż na starość odpoczną ;)
Weronisia dobrze że już wiesz o co mi chodziło ;) poprostu chodziło mi że przygotowanie na więcej osób to dla mnie nie problem tylko problemem jest że nie pomieszcze
Ja mam fajnych sąsiadów, czasem robię imprezy do białego rana w sumie 2 razy do roku takie są i nigdy nie narzekali, często jak mijam to pytam czy było nas słychać i że przepraszam że tak głośno itp ale ze urodzinki ale widać że oni nie mają nic przeciwko bo by powiedzieli. Jak mi pies biegał i dzieci stukając kopytkami to mi mówiła że ich słuchać to od tamtej pory uczę dzidci chodzić delikatnie a nie biegać jak słonie na psa nie mam wpływu xd
patrycja i na psa sie znajdzie sposób...kup mu buciki:):)to nie będzie tupał ha ha ha
Dlatego ja się cieszę że mieszkam na parterze chociaż jak mały skacze to nie musze go uciszać. W bloku imprezy są ograniczone ale tez nie ma co przesadzać w końcu to tylko urodziny a nie wesele by nie wiadomo ile osób zapraszać.
Patrycja ja tez mam okej sąsiadów, tylko po prostu starszych, a wiem ze robienie imprezy na tyle osób plus dzieci do cichych nie należy, tym bardziej, że od mojej strony wszyscy mieszkają w domach i na pewno ciężko im by było się ograniczac, bo u nas są śpiewy, głośne gadanie itd ;)
Karolina o tak mieszkanie na parterze ma swoje plusy właśnie jak tupie to nie musimy się tłumaczyć nikomu
Gorzej jak pojedziemy do cioci lub dziadków a mały zaczyna skakać i tupać a oni już w panice. No nie jest nauczony by na to uważać.
Karolina różnie może być. Dlatego warto uczyć dziecko ze tak się nie robi
Wiecie jakie są dzieci...mowisz nie tup nie skacz a one i tak po swojemu.ja jak jeździłam do mamy na 4 piętro to pozwalałam się bawic,biegac..sama byłam dzieckiem i zawsze nasze zabawy z rodzeństwem były głośne.
No trochę bez przesady, jak raz na jakiś czas przyjedzie dziecko w odwiedziny to niech sobie potlupie ;) mój mały jak zacznie chodzić to tez będzie biegał po mieszkaniu i niech sobie biega i tupie , no takie są uroki mieszkania w bloku ;) u nas sąsiedzi na górze o 23 to chyba meble przesowaja albo maja slonia biegającego po mieszkaniu :D
Sąsiedzi nieraz potrafią uprzykrzyc życie. Nie są empatyczni nie rozumieją że dzieci małe mogą halasowac. Rodzice wygluszaja ściany.