Pępkowe

Zapytałam męża o pępkowe . Dałam mu wolną rękę, że nie przeszkadzało by mi to, gdyby chciał ten sukces , stres opić. Uznał, że sobie tego nie wyobraża. Co mnie cieszy :)

Mój mąż nie robił pępkowego on był tak zaaferowany, że w szpitalu przebywał długo z nami i często. I co chwilę się dopytywał kiedy wyjdziemy do domu 

Przy pierwszym dziecku mój mąż zrobił pepkowe. Usiedli w kilkoro na naszym ogródku. Rodziłam w pandemii więc i tak by mnie nie odwiedził hahaha

Teraz będzie drugie dziecko i z racji że nie mamy pomocy ze strony dziadków to nie robi zadnej imprezy bo musi się zająć starszym synem

Mój z kolei uznał ,ze nie zależy mu na imprezowaniu. Skupił się na przygotowaniu domu pod nas. Ze szwagrem jeszcze dopieszczali szczegóły po remoncie kuchni i jak to przy robocie, nieco wypili. Tyle z jego świętowania 

Mój mąż planuje, mnie to nie przeszkadza. Jedyne co to poprosiłam, aby postaral się to zorganizować jak jeszcze będę w szpitalu, żeby po wyjściu ze szpitala był dla mnie wsparciem codziennie. 

Mój mąż też ma w planach zaprosić kolegów na pępkowe :see_no_evil: Ale szczerze mówiąc aż się boję co z tego wyjdzie, jak kolegom niewiele trzeba, żeby przesadzić z alkoholem. :face_with_diagonal_mouth:
Moim zdaniem miejsce ojca jest przy matce i dziecku, a nie z kolegami przy alkoholu… Ale z drugiej strony też nie mogę zabronić mu spotkania ze znajomymi. :face_with_diagonal_mouth:

U nas przy pierwszej pepkowe było nw środku tygn z grupą chłopaków - kazdy dopisał, ja mialam ich na kamerce , widziałam jak tańczą , 1 w nocy a oni dalej balety , współczułam sasiadom wokół :sweat_smile::sweat_smile: kilka dni po wyjściu ze szpitala mowili mi ze tak się właśnie domyślili że urodziłam i jest świętowanie :slight_smile: ale świętowanie bylo tak że byla oczywiscie konsultacja kiedy i jak wiec w dniu kiedy urodziłam wieczór byla :smiley: muzyka grala do 6 rano ale to nie przeszkadzało niedobitkom ktorzy zasneli na kanapie w salonie :joy::joy::joy: przy drugiej nie bylo w domu pepkowego tylko u kolegi symbolicznie po drinku , a to z tego względu ze juz byla starsza i co by z nia zrobić :smiling_face_with_three_hearts::smiling_face_with_three_hearts::smiling_face_with_three_hearts:

I tak jak mowilam, przy drugim synu juz nie bylo pepkowego. Tata byl tata na caly etat oraz mezem na medal. Potrzebowal go starszy syn, pptrzebowalam go ja w szpitalu, trzezwego. I tak tez bylo :heart:

U mnie mąż nie robił Nigdy pępkowe całe szczęście. Ogólnie miał problemy z alkoholem jak zaczął pić to czasem pil przez 4dniz łatwo nie było meczykam się tak z nim 8lat raz było gorzej raz lepiej i się wybaczalo… naszczescie mąż nie pije już półtorej roku , znalazł pracę w Polsce bo wcześniej robił za granicą przez jakieś 8lat także nie było lekko mąż miał chorobę alkoholową a synem mając dwa latka zachorował na nowotwór naszczescie mąż juz nie piję a synek jest 5lat w remisji :wink::heart: