Drogie przyszłe Mamy?
Czy ciąża zmieniła Wasze relacje z mężem albo partnerem? Jeśli tak, to czy zmieniło się na plus- zbliżyliście się do siebie, czy minus- oddaliliście się od siebie? Jak Wasi partnerzy radzą sobie w okresie ciąży? Czy są dla Was wsparciem, są zaangażowani w kompletowanie wyprawki? Czy sami chcą rozmawiać z brzuchem, czy ich zachęcacie? Jaki mają stosunek do szkoły rodzenia i wspólnego porodu?
Przyszłe mamy mają tyle na głowie- praca, wizyty u lekarza, ciągłe badania krwi i usg, nie wspomnę już o mdłościach, zgagach, huśtawkach hormonalnych itp. W jaki sposób dbacie o związek w ciąży, żeby maż czy partner nie poczuł się odtrącony?
Dziękuję za każdą poradę:)
Ja z moim partnerem w ciazy bardzo sie do siebie zblizylismy… Pawel sam przychodzil calowal brzuszek, upieral sie zeby chodzoc razem na zakupy po rzeczy dla malej. Chodzil ze mna do lekarzy, a kiedy trafilam do szpitala kazdego dnia po pracy siedzial kilka godzin przy moim lozku… Po porodzie sytuacja niestety sie zmienila, oddalilismy sie od siebie, obowiazek opieki nad dzieckiem spadl na mnie bo Pawel byl zmeczony po pracy, a potem jeszcze pojawily sie informacje o operacji na jego kregoslup… No i teraz czekamy na.operacje i staramy sie jakos “wrocic do siebie”, jakos powalczyc o te nasza relacje. Nie jest zla… Ale dobra tez nie. Chociaz teraz, kiedy mala ma 7msc pomaga mi, ale przez pol roku nie moglam liczyc na pomoc… Mam wrazenie ze to go przeroslo
Mala urodzila sie w 37tyg. Wiec mozliwe ze jeszcze nie byl przygotowany na jej przyjscie.
Ja z Moim mężem zbliżyliśmy się do siebie w ciąży, mówił do synka jak był w brzuchu, całował, nie pozwalał mi dźwigać i się denerwować. I przede wszystkim znosił moje humorki i spełniał wszystkie zachcianki. Gdy synek się urodził to jeszcze bardziej się zbliżyliśmy, pomaga mi w opiece nad maleństwem, kąpie go ze mną, wstaje w nocy i podaję do karmienia, ciągle dopytuje czy wszystko dobrze robi, chce się wszystkiego nauczyć, nawet czyta na forach internetowych o niemowlętach. Bardzo mi pomaga i widzę jak się stara. Pomoc męża jest bardzo ważna, chociaż wiem że brakuję mu czułości między nami to myślę że on to doskonale rozumie że całą moją uwagę poświęcam teraz synkowi, później mu to wynagrodze
My bylismy zawsze blisko siebie Wiec nie twierdzę ze ciąża nas jakos mocno zblizyla. Jak tylko mogl byl ze mną na USG. Codziennie mówi do brzuszka. Byl tez ze mną na szkole rodzenia. Czasami wydaje mi sie ze obchodzi sie ze mna jak z jajkiem. Czasami mam wrazenie ze az za bardzo. Bo ja jestem taka zosia samosia a on probuje za mnie wszystko robic. Jak po 30 tygodniu wyszlo cos niepokojace na usg i skierowano mnie na dokladniejsze badania to nawet nie zjadl po pravy tylko wzial sie za malowanie pokoiku corki. Jak wrocilam po 20 to powiedzial ze tak sie bal ze nie mogl sie niczym innym zajac. Na szczescie z corcia jest ok.
Jedyne co sie zmienilo tak mocniej to seks. Ale fo dopiero od niedawna,jednak w 9 mieaiacu to jednak brzuch duzy i nir wszystko sie da. Chociaz zle to tez nie jest:-)
U mnie nie widzę zmiany na lepsze ani gorsze. W ciąży mąż się interesował, chodził na usg ze mną pocieszal ale nigdy nie rozumiał huśtawki nastrojów i podobnie po porodzie. Sama w większości opiekuje się dzieckiem bo jego dużo nie ma. Na początku było mi trudno ale kwestia przyzwyczajenia chyba i sama daje rade. Mąż chwilę pobawi się z małym wieczorem i to tyle. Nie garnie się do opieki nad nim sam z siebie dopiero jak go poproszę o coś. W sumie zawsze tak było w innych kwestiach też więc ja zmiany nie widzę.
Jeszcze jestem w ciąży i jak do tej pory ciężko mi powiedzieć czy się coś zmieniło. Ja też jestem jak to agniejeska napisała “Zosia samosia”, ale w moim wypadku partner nie jest nadgorliwy i sam z siebie nie chce wszystkiego za mnie robić. Jednak kiedy go poproszę, to chętnie pomaga, chodzi ze mną na badania. Dzisiaj właśnie byliśmy razem i bez problemu załatwił sobie w tym celu 2 wolne godziny w pracy. Do szkoły rodzenia mamy się wybrać po Nowym Roku i z chęcią się zgodził, przy porodzie też chce być ze mną. Do brzuszka może nie mówi, bo chyba go to krępuje, ale zawsze go dotyka i obserwuje, cieszy się jak widzi i czuje kopniaki, zdaje na bieżąco informacje rodzicom, którzy też się bardzo cieszą
humorki moje znosi, obraca często nieporozumienia w żart, jak się obrażę, to nie daje mi spokoju na długo tylko próbuje naprawić sytuację. A ja generalnie jestem w domu cały czas podczas ciąży i dbam o niego nawet bardziej niż przed, bo mam czas codziennie mu gotowac, wręcz jest przeze mnie wyczekiwany jego powrót z pracy. I on też zawsze powtarza, że nie ma nic lepszego niż powrót do domu
Spędzamy wspólnie wieczory, nie zabraniam mu oczywiście wyjścia na mecz, siłownię czy do kolegi, musi mieć jakąś odskocznię od domu i pracy . Sądzę, że trudniej będzie po ciąży i jemu i mnie , ale to się jeszcze okaże ![]()
ja tak jak Aleksandra nie zauważyłam żadnych zmian . Był ze mną przed ciąża w czasie jej trwania i po niej. Bardzo mi pomagał i jest tak nadal.
Gosiu napiszę Ci jak jest u mnie jako już obecnej mamy . Mogę liczyć tylko na siebie . Mój mąż często wyjeżdża za granice , więc większość czasu jestem sama z synkiem. Mężowi wydaje się , że to on najbardziej cierpi na tej rozłące bo nie widzi synka , ale tak naprawdę nie zdaje sobie sprawy ile kosztuje takie wychowanie dziecka ile sił, zdrowia i w ogóle dużo by tu pisać . Ja ciągle mam do niego pretensje jak go nie ma , a sama nie wiem o co chyba z przemęczenia no i muszę się na kimś wyżyć. Jak jest ze w Polsce to wiecznie jest zmęczony, pampersa nie przebierze bo się brzydzi . Inaczej to wszystko sobie wyobrażałam . Jak byłam w ciąży tak obiecywał jak to się będzie dzieckiem zajmował , ale na obietnicach się skończyło. Z przykrością muszę powiedzieć , że u mnie zmieniło się na gorsze
Lola przykre trochę to co piszesz. A czemu Maz wyjeżdża za granice? Pracuje za granica? Ja sama nie wiem jak będzie po porodzie,bo to co mówi to jedno a to jak będzie to drugie. A ile ma twój synek ?
Mnie i męża ciąża bardzo zbliżyła do siebie. Mąż podczas ciąży stał się bardzo wyrozumiały i czuły. Nie pozwalał mi dźwigać i się czymkolwiek martwić. Przy zakupach wszystko czytał bym nie jadła i nie piła żadnych śmieci. Nie oszczedzał na tym. Jak się dowiedział że ciąża jest zagrożona to już w ogóle nade mną nadskakiwał. Wtedy to już mi się tylko leżenie zostało. Nic nie pozwalał mi zrobić. Wszystko robił za mnie. Choć czasami mi pewne rzeczy nie pasowały, ale nie mogłam mu odmówić. Był taki zaangażowany i troskliwy. Teraz po porodzie też się zbliżyliśmy. Mąż był przy porodzie. Teraz też bardzo mi pomaga. Jest o niebo lepiej niż przed ciążą. Kłótnie między nami nie występują. Jak coś nie gra to rozmawiamy i jest już dobrze. A mąż z córką też ma świetny kontakt.
Agnieszka wyjeżdża bo nie mamy pieniędzy na wykończenie domu, a tu w Polsce ciężko się czegokolwiek dorobić, jedynie garba:) Syn ma 12 miesięcy
Jak byłam w ciąży mąż bardzo o mnie dbał. Nie było mowy o tym żebym coś nosiła.
Był ze mną na każdej wizycie u lekarza i towarzyszył przy usg.
Miał być przy porodzie niestety potrzebna była szybka cesarka.
Lola z tym garbem to akurat w większości przypadków prawda. Niestety. My dlatego nie maszkamy w Polsce. Chociaż czasami mam dni kiedy tak bardzo chce wracać. Tu udało nam się odłożyć na wesele. Teraz trochę pieniazkow poszło na wyprawke dla córku ale od nowego roku oszczędzamy zeby mieć właśnie swój kat w Polsce. Podziwiam takie kobiety jak ty które dają rade wychowywać dziecko kiedy ojciec musi pracować pareset km dalej. Moze później wszystko się unormuje jak już uda wam się spełnić marzenia o domu. W każdym razie tego ci życzę.
Mój maz tez pracuje za granicą już piąty rok z przerwami. Twierdzi że po drugim porodzie koniec, może jakoś wykończony dom. O tyle mam lepiej ze mieszkamy U moich rodziców którzy bardzo mi pomagają w opiece nad córka, która ma ponad rok. Na wiosnę rodze druga córkę. Mąż kiedy byłam w zaawansowanej ciąży budował nasz dom, dosłownie. Mimo tego jeździł na każde badanie i był przy porodzie, ponoć twierdzi że nie żałuję i pójdzie drugi raz jak sie da. Ja sie czułam super w ciąży tez pomagałam przy budowie. Po porodzie było koszmarnie ale maz ogarnial dziecko i mnie z depresją i kończył druga płytę domu przed zima. No ja to podziwiam. Teraz mi go szkoda bo się mega zamartwia o mnie i brakuje mi dziecka które takie postępy robi a on nie widzi tego na bieżąco, ale w Polsce się nie zarobi potwierdzam. Nasze relacje uważam się poprawiły, związek ma jakieś tam etapy, my dopiero przejdziemy poważne zmiany jak zamieszkamy razem na dłużej i stale a nie z takimi przerwami jak do tej pory. Myślę że trzeba dużo rozmawiać i angażować męża ile się da, w końcu dzieciaczki same się nie tworzą
My z mężem sie bardzo zbliżyliśmy.W ciąży bardzo o mnie dbał i się mna opiekowal.Czesto pomagał mi w począdkach domowych i robił cos pysznego do jedzenia
Juz po pierwszej ciazy sie zbliżyliśmy a teraz po urodzeniu córki jeszcze bardziej.Jest bardziej czuły ,troskliwy i dużo mi pomaga.Nieraz mowi zebym odciagla mleko dla malutkiej i jak wroci z pracy to zostanie z dziećmi a ja żebym sobie pojechała na zakupy: -) Ale zobaczymy jak dlugo ![]()
U nas podobnie, rowniez w ciazy bylismy do siebie zblizeni, maz byl bardzo szczesliwy zw będzie mial zw mna dzidziusia;) tyle ze jeszcze mieszkaliśmy osobno i dop w 7mc wprowadzilismy sie do mieszkania, poniewaz maz chcial najpierw mieszkanie kupic a puzniej slub, bonnie mieliśmy na to i na to…ciaza bardzo nas zblizyla, rowniez opiekowal sie mna bardzo duzo…o teraz planujemy drugiego dzidziusia. ![]()
Dziękuję, i mam nadzieję że uda się jak najszybciej
bo też mam już dosyć tego wiecznego oszczędzania.
Każdy facet jest inny i inaczej przeżywa ciążę swojej kobiety. Ja mam męża, który pokazuje twardziela, ale tak naprawdę wszystkie badania czy wizyty u lekarza przeżywa. Nie chce tego za bardzo pokazać, ale ja wiem że tak jest. Jeśli coś od Niego oczekuje to po prostu jemu to mówię i jest ok. Zobaczymy jak będzie przy dziecku. Raczej nie nastawiam się na dużą opiekę nad dzieckiem ,ale pomóc w miarę możliwości. Mąż dużo pracuje i nie ma rady, żeby było inaczej. Ja radę dużo rozmawiać ze swoimi facetami o swoich oczekiwaniach. Normalny za trzecim razem,email zrozumie, gorzej jak któryś oleje całkiem temat
Mój Mąż bardzo o mnie dba podczas ciąży. Zawsze bylismy blisko i świetnie się dogadywalismy, widze jednak, że mąż baaaardzo cieszy się z zaistnialej sytuacji i juz nie może się doczekac Dzidzi, czasem chyba bardziej niż ja hehe
jest mocno podekscytowany. Calusom brzuszka nie ma końca, każdego wieczoru czyta brzusiowi bajkę
często z nim rozmawia, opowiada mu rózne smieszne anegdotki z naszego zycia. Rano idzie do pracy zegna się z brzusiem, wraca z pracy, wita sie z nim. Na koniec dnia tez zawsze wycalowuje i każe Fasolce grzecznie spac i nie meczyc Mamusi
rano kiedy spie i nie zdolam sie obudzic przed jego wyjsciem do pracy to zostawia mi i Fasolce w kuchni liscik o miłej tresci
kazdy taki liscik wkladam do ‘fasolkowego pudeleczka’, potem jak Dziecinka podrosnie to pokaze jej jak Tatus o nas dbal jak byla w brzusiu jeszcze
mysle, ze po porodzie bedzie rownie dobrze
znam Męża znakomicie i nie mam jakis specjalnych obaw zwiazanych z tym, ze po porodzie cos sie baaaardzo zmieni. Mysle, ze nadal bedzie blisko i nadal bedzie dla mnie najlepszym i najwazniejszym wsparciem.
Mój mąż jak mógł to szedł ze mną na wizytę, ale jak pracował to już nie. Jak wrócił z nocki to też nie chciałam go ciągać na wizytę. Wtedy jeszcze mieszkaliśmy gdzie indziej, bo 50 kilometrów od szpitala, w którym rodziłam. Dopiero pod koniec ciąży się przeprowadziliśmy. Tylko teraz mąż ma dalej do pracy, a tak to miał blisko i moment i był. Teraz to jest trochę gorzej. Wiadomo godzina w jedną stronę i godzina w drugą stronę. Mniej czasu dla siebie, a finansowo to samo nam wychodzi. Na każde usg brał wolne żeby być ze mną i zobaczyć dzidziusia. Przy porodzie też był. Bardzo mi wtedy pomagał. Naprawdę takie wsparcie dostałam od męża, że chcę żeby był przy kolejnym porodzie. Poród rodzinny zbliża do siebie, nie tylko partnerów ale i ojciec z dzieckiem ma silniejszą więź.