Moj mąż oczywiscie byl przeszczesliwy gdy sie dowiedzial ze jestem w ciazy jednak okazywac ta radosc potrafił dopiero w momencie gdy zobaczyl,dotknal naszego syna. Jednak więź ktora łączy matke z dzieckiem będącym jeszcze w jej brzuchu jest nieporownywalna
Każdy mężczyzna inaczej podchodzi do tematu ciąży i opieki nad dzieckiem. Jedni są bardziej wycofani bo się boją. Innym się wydaje, że kobieta wie co powinna robić w ciąży, jak opiekować się dzieckiem i nie powinni się wtrącać, Czasem trzeba dać im się wykazać. U nas odkąd urodził się synek nie ma rzeczy, której mąż by przy nim nie zrobił. Karmi, przewija, kąpie, opowiada bajki. Tak samo jest to moje dziecko jak i jego, więc opieką też się dzielimy na pół
z tym, że każda wolną chwilę spędzamy razem. Mąż ma pracę na miejscu, ja również chce po macierzyńskim poszukać coś w okolicy. Wyjazdy są dobre jedynie pod względem lepszych zarobków. I jak już wyjeżdżać to całą rodziną, nigdy w pojedynkę.
Też tak uważam. Jak jechać to razem. Ja jakoś nie uznaje związków na odległość. Nie są dla mnie. Choć wiele osób tak żyje właśnie ze względu na zarobki. Jakoś trzeba sobie radzić. Chociaż ja bym chyba psychicznie nie wytrzymała, teraz przy dziecku jest czym głowę zająć i nie myśleć za dużo, bo dziecko zwraca całą uwagę na siebie i czas szybko leci. Mimo to tym mamą jest ciężko.
Ja mam naoczny przyklad mojej kuzynki, ktora wychowuje trojke dzieci mozna powiedziec ‘samotnie’ bo maz pracuje juz od 7 lat za granica i bardzo rzadko przyjezdza do domu. Bardzo dziwne to zycie, dziwna relacja, a najbardziej cierpia na tym dzieci, ktore tak rzadko widza ojca. Tym bardziej, ze to chlopcy, a chlopcy czerpia wzorzec mezczyzny z wlasnego ojca. Żal mi jak patrze na kuzynke, w tym wszystkim stala sie bardzo niezaradna, widac ze potrzebuje wsparcia, a jej mąz zbyt wiele sobie z tego nie robi… ![]()
Agnieszka współczuje Twojej kuzynce naprawdę.Nie wyobrazam sobie czegoś takiego
Żal też dzieci bo napewno brakuje im taty.Dziwie mu sie ze nie brakuje mu tam zony i dzieci tym bardziej ze rzadko przyjezdza.Mojej szwagierki maz tez pracuje zagranicą i przyjezdzs tylko 3-4 razy w roku a maja 4 letnia corke.Dużo jest takich małżeństw i rodzin ,ja sobie nie wyobrazam takiego życia .Rozumiem ze niektórzy chca zarobic by byc na swoim domy,mieszkania ale zeby częściej przyjezdzali do domu .
W sumie drugą ciążę przeżywam w pojedynkę, mój mąż pracuje za granicą. Przyjeżdża do polski co 2-3 tygodnie. Nie ma wyjścia trzeba dac radę, tym bardziej że w domu mam jeszcze prawie 4 latkę, której staram się zastąpić po części tatę.
Jest ciężko, ale daję radę.
Ja tez nie wyobrażam sobie takiego czegoś. Dlatego już szybciej pisałam ze podziwiam matki które się na to decydują. My wyjechaliśmy razem. Ja nie mogłam znaleźć pracy w Polsce. A jak już znalazłam to za najniższą krajowa a praca wymagająca i z duża odpowiedzialnością. Dlatego stwierdziłam ze czemu nie spróbować za granica. Narazie będziemy tu aż zbieramy na własny kat w Polsce. Na pewno jak wrócimy do polski dużym plusem będzie znajomość języka. Wiec myślę ze na złe nam to nie wyjdzie.
Ja sobie nie wyobrażam takiego życia. To już bym prędzej się rozstała z partnerem jak by tak miało być, że ja w polsce, a on za granicą. Od razu bym postawiła sprawę jasno wóz albo przewóz. I tak sama i tak sama bym była. Jak by nie było możliwości razem jechać. A mnie tu nic nie trzyma więc bym chciała jechać z partnerem. Podziwiam osoby w takich związkach. Jak sobie tak radzą. Wymaga to dużo poświęcenia, zaangażowania i przede wszystkim zaufania do drugiego człowieka. A ja jestem zazdrośnica jeżeli chodzi o mojego męża i bym sobie od razu wyobrażałam niewiadomo co.
Jak sytuacja zmusza to wszystko się da. Nie można tak mówić ze zawsze można razem wyjechać. Mnie się nigdy nie paliło za granicę, tym bardziej że maz niedługo wraca., trochę jeszcze wytrzymam.
Ja wiem ze wszystko sie da wytrzymac. Poprostu ja sobie tego nie wyobrazam. Obracam sie teraz caly czas wsrod ludzi ktorzy maja rodziny w polsce i wiem ile nerwow stresu i tesknoty to powoduje. Dlatego napisalam ze podziwiam te osoby. Bo to jedna z trudniejszch decyzji kiedy jedna osoba wyjezdza a druga zostaje. Ja zwyczajnie wybralam dla siebie opcje ktora jest mniej ciezka. Przynajmniej dla mnie. Oczywiscie ze wolalabym mieszkac w polsce ale w Polsce nie dalabym rady odlozyc pieniedzy. A zycie w innym kraju jest dla mnie latwiejsza opcja niz zycie na odleglosc.
Przyznam że ja nie odczułam różnicy przynajmniej na początku ciąży. Mąż zaangażował się dopiero jak zobaczył rosnący brzuszek i ciąża stała sie bardziej namacalna. Wówczas zaczął rozmawiać z brzuszkiem, przytulać itp chcąc nawiązać relację z dzieckiem. Mówił nawet ze jest zazdrosny że ja noszę dziecko bo będę miała z nim lepszą relację. Myślę że mężczyzna potrzebuje czasu żeby oswoić się z tym że zostanie rodzicem, czuje presję jest w końcu odpowiedzialny za rodzinę i potrzebuje więcej czasu niz kobieta.
Powiem wam że to bardzo dziwne jak mój maz od razu w zasadzie był gotowy i robił wszystko Koło dziecka, praktycznie tylko pampersy mu nie szły bo bał się ze jest zbyt silny i zrobi Malej krzywdę, w sumie ma wyjątkowo duże dłonie i silne wiec nie chciał jej smarować itd. Po jakimś czasie robił i to i kapal sam. Mąż ma charakter i w ciąży jakoś tak.okropnie troskliwą nie był, nawet czasu nie miał. Do.lekarza jeździł, cieszył się i w ogóle, dopiero potem.mu wybuchły te uczucia rodzicielskie, wcześniej niż u mnie. Ciekawe jak będzie przy drugim
Jestem tego samego zdania co agniejeska.
Tylko pozazdrościć dziewczyny takich facetów. Wiele moich starszych i dojrzałych koleżanek mówi mi stanowczo że Faceta trzeba sobie wychować.
Lola owszem wychowanie faceta przez dziewczynę, żonę itd. swoją drogą, ale moim zdaniem dużo zależy od tego ile wynosi z domu rodzinnego. Bo czasami gdy dorośnie i ma złe nawyki, brak empatii, szacunku odpowiedniego do kobiety, chęci pomocy, to już ciężko go później nauczyć. Ja się z jednym wymęczyłam kilka lat, nie mówię, że był zły, ale nie miał wpajanych pewnych wartości od małego i już później mimo moich wszelkich starań, po prostu pewnych rzeczy nie dostrzegał. Nikt nie jest idealny i wiadomo, że trzeba się w każdym związku dotrzeć, poznać, zrozumieć, ale obecnie mam inaczej wychowanego faceta i różnicę dostrzegam na każdym kroku. I codziennie dziękuję losowi, że tak mnie pokierował. ![]()
Wychowac jak wychowac. Wydaje mi sie ze poprostu trzeba odpowiednio faceta wybrac. Oni duzo wynosza z domu. I jesli nasz facet nie stawia naszych potrzeb wysoko to nagle nie zacznie byc zlotym mezem i ojcem. Ja bylam pare lat z facetem z ktorego nir do konca bylam zadowolona ale caly czas sobie wmawialam ze musimy sie dotrzec. Pozniej poznalam mojego meza i zrozumialam ze zamiast wychowywac trteba znalezc kogos kto do nas zywczajnie pasuje.
Każdy co innego wynosi z domu. Pewnych rzeczy można się nauczyć. Kilka razy uwagę się zwróci i już się pamięta. Ale jeśli ktoś z domu wyniesie brak szacunku do drugiego człowieka to już się tak zostanie. Ciężko jest to zmienić.
Nie czułam jakiejś wielkiego różnicy po za tym, że mąż zabraniał mi noszenia wszystkiego. Lecz u niego emocjonalnie nieźle się pokićkało, bo miał zachcianki… O dziwo ja nie miałam wcale, a on co chwila chodził, że coś by zjadł, albo latał do sklepu i nie wiedział co kupić… Także emocjonalnie bardzo to wszystko przeżywał ![]()
Macie racje dziewczyny, ze faceci duzo przynoszą z domu tak jak i my jakis swoj nawyk;) wiadomo poczatki z facetami.to inna bajka, jakies mile spotkania, jak facet sie stara…a później dop jak razem zamieszkujemu to pokazują swoje ram balaganiarstwo czy picie piwka przed tv i mimo nie jest zle to i tak nie będzie jak na poczatku…facet za pieniędzmi my za dziecmi i domem.a czas na bycjr razem.sama na sama z mezami sa juz na penwo mniejsze…no ale juz takje życie.
U mnie mąż w pierwszej ciąży średnio był zaangażowany , może też przez szok i nie wiedzial jak sie zachowywać , pierwszy raz w takiej sytuacji . Natomist teraz w drugiej juz jest znacznie lepiej a odkąd mam ciążę zagrożona to zblizylismy sie do siebie
miło jest każdej kobiecie jeśli facet okazuje jej czułość i zainteresowanie
ja nie mam humorow ciazowych więc może dlatego też nie drzemy ze sobą kotów ![]()
Po prostu duzo dają szczere rozmowy ze sobą. Ostatnio przyznalam się mężowi że boję sie porodu ,tego co mnie czeka i że może to niestety nastąpić w każdej chwili. I dzieki temu on sam udając wcześniej twardziela przyznal ze też sie boi i nie czuje sie gotowy na mój poród ale chcę żebyśmy razem przez to przeszli i że pomoże mi tylko jak bedzie umiał
więc kobietki dużo rozmawiajcie ze swoimi partnerami ,im wiele trzeba wyraznie tłumaczyć bo sami mało dostrzegają ![]()