Partner przy porodzie, czy to dobry pomysł?

U nas lekarze są tzna na koniec przychodzą na pewno przy mnie byli cały czas i to w 2 byli i do tego położne jeszvze później na koniec to tłum był ale fakt że to byl lekarz co prowadzil mi ciążę myślę że dlatego też był u mnie bo jak wlazlam na porodowke a zobaczył że to ja to zdziwił się a pani jeszcze nie urodziła ? i do poloznej że on się zajmie i żeby mu nikogo nie dawali bo będzie przy porodzie ze mną. Śmiał się że jeszcze nie urodziłam zresztą widział mnie na oddziale i juz wtedy się dziwil wziął papiery i wgl zbadał było wtedy 8 cm i wziął na usg od razu. mówił mi że jeśli dziecko na usg z algorytmu wyjdzie ze ponad 5 kg to cesarke zrobimy ja do niego wolałabym żeby wyszło mniej bo wiem że się pomylił lekarz z tym obliczeniem i mówię że ja przewiduje maks 4350 g a ten zdziwiony bo wyliczył 4300 g a synek z kolei urodził się 4330 więc nie pomylilismy się za dużo. ja powiedziałam że zakładam że kość udowa dała takie kg zresztą niedokładnie zaznaczona pewnie bo u mnie wszyscy wysocy na też zresztą i miałam rację bo synek 61 cm.
położna mi pomogła bardzo pomogła zmieniać pozycje pomysły na zmianę pozycji by odblokować synka jak mi nie wygodnie bylo to proponowałA inna pozycje tzn opierałam się o lozko i na stojąco później na bokach by syn się odblokowal jak nie szło to oksytocyna bo skurvze coś tam ale niestety na mnie nie działała heh ale się udało to najważniejsze

Myślę, że takie przekonanie mamy przez filmy. W każdym filmie przy porodzie potem oblewa się właśnie lekarz :slight_smile:

U mnie też położna i bardzo mnie wspierała i dawała wiary w to, że się uda. Aa jak juz mi do cyca dzidzi dali, to ochrzaniła mojego narzeczonego, że mi jeść nie przywiózł po tylu godzinach, a on biedny roztrzęsiony, że teściowie już jadą obiadem hehe także nawet tym się zainteresowała, więc do niej łatka położnej o znieczulicy też nie pasowała :slight_smile:

U mnie lekarz przyszedł chwilę za nim urodziłam córkę. Potem mi tylko trochę brzuch ponaciskał żebym łożysko urodziła. Jak poród przebiega bez komplikacji to lekarza nie ma na sali porodowej. Przychodzi w ostatniej chwili lub wcale.

Czyli Agatkę odwiedzili teście. Ktoś jeszcze odwiedził dzidzię w szpitalu? Ja akurat nie chciałam odwiedzin, jak to u Was wyglądało?

Ja juz trochę zmienilam zdanie. uznałam ze dopiero po porodzie bede decydować o odwiedzinach. Wszystko będzie zależne od tego czy będę sama na sali, jak się będę czuła i jak będę sobie radziła z nową sytuacja. Może byc tak ze bede chciała żeby tylko mąż nas odwiedzał.
Koleżanka jedna mówi ze chciałaby bardzo chociaż na chwile przyjsc po moim porodzie ale z góry jej powiedziałam ze zobaczymy jak to bedzie

Aisa masz rację co do umniejszania rangi położnych niestety, z koleżanką też się sprzeczalam jak ona mi mówiła że lekarz jej obiecał, że jak będzie chciała to przyjmie jej poród. Ja jej mówiłam, że lekarze tego nie robią a ona, że jej obiecał i wkoncu miała rację bo się skończyło CC :wink:

Evelin ja już chyba wole odwiedziny na porodowce niż później przez pierwsze dwa tygodnie w domu bo to uważam że jest czas na oswajanie się mnie i mojego męża w roli rodziców

coś w tym jest a tym bardziej w domu zrób herbatę itd a w szpitalu nie z drugiej strony nie chciałabym tłumów w szpitalu na pewno ojciec dziecka tzn mąż.

Zobaczycie po porodzie, ale może być tak, ze będziecie dużo karmiły, może pracowały z laktatorem. Trzeba zjeść i się wyspać, nacieszyć maluszkiem. Nie miałam ani czasu ani ochoty na odwiedziny

U mnie po porodzie był mąż i na chwilę tata przyjechał. Ja wolałam mieć odwiedziny na porodówce niż w domu. W domu to dopiero po jakiś 2 tygodniach chciałam mieć, ale teściowa po tygodniu już przyjechała. A na drugi dzień moi rodzice.

Ja przy cc doceniam naprawdę położne. Pani, która mnie pionizowała cudowna. Lekarza widziałam na początku jak podpisywałam zgodę na cc i jak robił wywiad i potem przy obchodach.
W szpitalu nie chciałam i nadal nie chcę nikogo poza mężem. W domu odwiedziny też na pewno dużo później. Choć moi rodzice ze starszą córą przyjadą praktycznie zaraz jak wyjdziemy ze szpitala, ale to zupełnie co innego :)Przede wszystkim nie muszę się wstydzić, krępować, ani nic szykować specjalnie, bo pewnie i mama o to zadba :slight_smile:

Agnieszka dokładnie, też o tym pomyślałam, ze w szpitalu trochę lepiej niż w domu. Bo jednak w domu to tak jak napisałaś a to herbatka a to jednak chciałabyś żeby był porządek itp… Ale jak będę mieć współlokatorkę to też nie będę chciała zakłócać spokoju jej i jej dziecka moimi gośćmi nawet jak ja będę się czuła super.
Zobaczymy w praniu jak to wyjdzie :slight_smile:

Mężowi zapowiedziałam już też, że jeśli nie będziemy potrzebować pomocy to bez żadnych odwiedzin na poczatku, choć nie wiem czy teściowa wytrzyma (pierwsza wnuczka) :wink:

U nas w odwiedziny przyszedł dziadek i babcia, ale tylko na chwilę z szacunku do mnie i do małej. Dostałyśmy pyszne merci od dziadka, dziadek chyba sam do pierwszego wejrzenia nie wiedział, że tak pokocha wnuczkę. Ogólnie mój ojciec przeczuwał że z moim byłym będą problemy, ponadto zaszlam w ciążę zaraz po ostatniej operacji i to nie było dobre dla mojego zdrowia, więc przez 9 miesięcy ciąży podchodził do niej z dużą rezerwa i miałam wrażenie, że w ogóle nie cieszy się z tego, że będzie dziadkiem. Raz w złości powiedział “po co i na co było Ci to dziecko”, ale dziś wiem że na pewno zaluje tych słów, kiedy patrzę jaki ogrom miłości ma do mojej córki. W szpitalu zobaczył po raz pierwszy Łucję i przepadł, spojrzał i rzekł złamanym głosem "boże, jakie to malutkie*. I od tamtego dnia nie ma nikogo ważniejszego ponad Łuśkę. ja się cieszę że przychodzili do mnie do szpitala, w mieszkaniu miałam spokój i wolne od gości. :slight_smile:

SwiercEwskaa, jakie to miłe. Łucja musi mieć kochanego dziadka, moja córa tez ma. Wydaje mi się, ze wnuczki są trochę inaczej traktowane niż wnuki - czyżby przez to że niby słabsze?

Teście odwiedzili nas w dniu wyjścia ze szpitala - nie uważam ze za wcześnie, byłam zadowolona. W szpitalu był tylko mąż i nie wyobrażam sobie żeby ktoś mnie odwiedzał a ja w koszuli

Zależy kto ma jakie podejście. Ja nie wspominam dobrze moich dziadków po tym jak mnie traktowali i jakie mieli do mnie podejście.

Ja też wolałam odwiedziny w szpitalu tuż po porodzie niż w domu. Mimo, że i tak przychodziła najbliższa rodzina i wcale tłumy do mnie nie przychodziły i nie co chwilę. Ale salę miałam jedno osobową więc nikomu nie przeszkadzałam.

U mnie rodzice pojawili się tego samego dnia i nie wyobrażam sobie żeby było inaczej. Jestem z nimi bardzo związana i cieszyłam się pokazując im wnuczkę.
Największą niespodzianką była wizyta siostry- były święta więc mogła przyjechać. Było mi bardzo bardzo miło, że chciało jej się przyjeżdżać do nas jeszcze tego samego dnia.
Co do wyglądu to byłam ogarnięta, a nawet jeśli nie to mój Skarb był najważniejszy :slight_smile:

Też jestem bardzo z żyta, a mama była przy moim porodzie. Ogólnie cała rodzina jest ze sobą bardzo związana i często się odwiedzamy.

W sumie to ze odwiedza nas moi rodzice w szpitalu nie ulega wątpliwości. :slight_smile: pisałam ze moze tylko maz ale w sumie co by się nie działo to rodzice na pewno przyjdą i im tego nie odmowie bo to moje dwie ostoje. Jak byłam w szpitalu dwa razy w ciąży bardzo mnie wspierali. Szczególnie ze mąż czasem nie mógł przyjść jak pracował do późna