Partner przy porodzie, czy to dobry pomysł?

Ja miałam zawsze tylko na jednej zmianie położne miłe , pomocne , cierpliwe …zawsze jedna zmiana z 2 była fatalna …opryskliwa itd …takze to była loteria czy urodzę w miłym towarzystwie czy z wrednym babsztylem :slight_smile: Trafiłam na szczescie na miłą kobitkę .

Ja to podziwiam położne, trzeba mieć do tej roboty naprawdę charakter i powołanie. Nie tylko być silna fizycznie ale i psychicznie. Cały czas na nogach, w pełni gotowości, przy tych wrzaskach i krzykach, taka odpowiedzialność… Ja bym się nie nadawała :slight_smile: ja się śmiałam zawsze z tych krzyków, a sama wrzeszczałam, że nie dam rady hehe a one tylko przechodziły spokojnie jakby nic się nie działo :slight_smile:

Bylam dzis na oddziale położniczym u kolezanki która wczoraj po 21 urodzila. Maleństwo przesłodkie i grzeczne. Kolezanka powiedziała ze polozna jest bardzo wazna i jej meeeega pomogła. Wyobraźcie sobie ze w ktoryms momencie przyszedl lekarz i powiedział “z tego nic nie będzie”. Położna spojrzała na niego krzywo i powiedziała ze oczywiście bedzie i ze troche wiary. Miała rację:) koleżanka urodziła i tak dobrze wspomina poród ze juz dzisiaj rozmawiała z mężem o drugim dziecku:D mówi że ważna jest współpraca z położna. Ze trzeba słuchać co mówi;)

Niestety taka jest racja ludzie mają gorsze dni. Nigdy nic nie wiadomo na kogo się trafi. Ale ludzie powinni oddzielać życie prywatne od zawodowego. Cześć ludzi tego nie robi. Jest to po prostu ciężkie. Nie każdy tak potrafi. Ktoś może mieć ciężką sytuację, albo ktoś bliski miał wypadek stan tej osoby jest ciężki. Ciężko się w takiej sytuacji uśmiechać nawet w pracy. Można wziąć wolne ale też nie zawsze się dostanie. Zresztą gdyby wszyscy mieli brać wolne z racji, że mają gorszy dzień to by im urlopu zabrakło na wczasy czy w inny sposób wykorzystują swój urlop. Dla każdego trzeba być wyrozumiałym. Nawet my na tym forum mamy od czasu do czasu jakiś zgrzyty między sobą. Nikt nie jest idealny i nigdy nie będzie. Gdyby wszyscy byli idealni to nikt by nie był. Jesteśmy do siebie podobni lecz zupełnie inni. Każdy z nas ma inne podejście do życia i inne priorytety życiowe.

Aneta, tak, mamy inne cele i przekonania, ale ważne jest to aby w sposób eleganci się nimi wymieniać.

Evelin, czyli wszystko jest w rękach położnej

Mama Gratki. Koleżanka mówiła ze lekarz to przychodzi na gotowe i że to położna odgrywa główną rolę przy porodzie SN (zaraz po dziecku i rodzącej oczywiście)

Mama_Gratki bo nie ma ideałów, ale jeżeli ktoś permanentnie ma focha w pracy o sprawy w domu to do ludzi się nie nadaje.

evelin to u mnie położna była główna jeśli chodzi o początek prysznic lewatywa itd. później już i położna i lekarze byli z tym że to lekarze się mną zajmowali położna stała obok właściwie pomagała mi ale to lekarz mówił co mam robić. położne pomagały mi ogólnie na koniec jak się okazało że młody zablokował się w kanale to inni lekarze weszli i położne więc była sensacja bo rzadko się rodzą dzieci w ułożeniu twarzyczkowym.

Evelin bo tak właśnie jest, to położna jest najważniejsza, grunt to trafić na dobrą, fajnie, że koleżance tak się udało. Ja też nie wiem czy bym się nadawała na położną, duża odpowiedzialność i trzeba mieć dużo empatii, bo niektórym to na pewno brakuje jej bardzo. Gorszy dzień można mieć owszem, ale niektóre to mają te gorsze dni ciągle.

magros o tak a ja chyba bym mogła być położna . U nas położna później rolę przejęła przy łożysku później razem z lekarzem oceniali czy całe i wgl na koniec lekarz szyl u mnie dużo lekarz pomógł położna wszytsko co mogła robiła a nic z tego nie wyszło :slight_smile:

Aisa możliwe, że u Ciebie byli lekarze ze względu na wielkość dziecka i całą sytuację związaną z porodem po terminie.

Ja przy porodzie lekarza na oczy nie widziałam. Widziałam rano na obchodzie jak była decyzja o oksytocynie. Potem widziałam koło 9 jak musieli odpiąć oksytocynę bo młodej tętno spadło i kolejny raz lekarza widziałam już na oddziale noworodkowym. Cały poród jedynie z położną. A… lekarza anestezjologa widziałam jeszcze przez chwilę jak dawał znieczulenie.

Aisa ty miałaś lekarzy bo i przypadek wyjątkowy :slight_smile: moje koleżanki tez tylko położne miały, lekarz wchodzi gdy są problemy

Z tego co mnie wiadomo, to generalnie lekarza nie ma przy porodzie jeśli jest wszystko w porządku i poród przebiega planowo. Dlatego też uważam, że dobra położna jest najważniejsza. Poza tym nikt nie zrozumie kobiety lepiej niż kobieta, tym bardziej jeśli sama rodziła.

A lekarz pod koniec nie zagląda co i jak?
U mnie na końcówce był tłum ludzi.
Chyba lekarz był też bo po cięciu krocza oglądał i instruował jakąś babkę, która mnie potem szyła itd.
A przy drugim porodzie młoda lekarka do mnie ze trzy razy zajrzała. Ona sprawdzała rozwarcie. Na pewno to była lekarka.

dziewczyny właściwie to u mnie na początku była położna prysznic i wgl z nią i na sali trochę później już od usg lekarzy 2 mój lekarz prowadzący ciążę byl i od tamtej pory cały czas byl wyszedł na chwilę w sumie jak jeszvze powiększałam rozwarcie na piłce itd wtedy położna była a później już lekarze byli cały czas i to lekarz prowadzący mi ciążę był obecny i to on decydował pomagał i wgl u mnie się kręciły 3 położne i 2 lekarzy na koniec jak już głowę było widać a młody się zablokował to nagle się tłum zrobił lekarzy i położnych. ale w końcu udało się się urodzic i tak nawet byli już neonatolodzy dla dziecka w razie co bo się bali że młody się udusi

Najgorsze jest to w spoleczenstwie, że wiele kobiet jeszcze uważa, że to lekarze przyjmują porody, a czasem ich przy porodzie nawet nie zobaczą.

Martq, ale ja byłam o tum przekonana bardzo długo :slight_smile: ale to chyba lepiej, że lekarza nie ma - po co jeśli poród przebiega bez komplikacji. Rodząca czuje się bardziej komfortowo

Też wiem, że lekarz tylko jak będzie taka potrzeba, mam zaznaczone w planie porodu, że ma być tylko niezbędny personel

Obecność lekarza jest pewnie uzależniona od sytuacji (np. jak u Aisy), podejścia lekarza (często jeśli jest to szpital, w którym pracuje lekarz prowadzący i akurat jest na dyżurze to lubi zajrzeć i mieć “rękę na pulsie”), warunków szpitalnych (czy jest odpowiednia ilość lekarzy, położnych na ilość porodów), a także od polityki szpitala. Jeżeli wszystko przebiega prawidłowo to lekarz nie jest potrzebny - to położne są przygotowywane do przyjmowania porodów. Ale jeżeli ma się znajomego lekarza, rodzi się w szpitalu, w którym pracuje lekarz prowadzący lub są jakieś zagrożenia to wiadomo, że lekarz może się pojawić :slight_smile:

Tak to prawda, baaardzo dużo osób uważa, że to lekarz odbiera poród i umniejsza jakby rangę położnych… Słyszałam kiedyś rozmowę dwóch koleżanek (jedna czterdziestkę teraz kończyła, druga trochę młodsza).

  • U mnie poród odbierał poród. Absolutnie nie zgodziłabym się na odbiór porodu przez położna. No jak to tak bez lekarza
  • Ale to już jest norma Kochana, lekarza często zobaczysz na sam koniec porodu albo i nie
  • No nie wiem, jakiś dziwny ten szpital w którym rodziłaś, nie do pomyślenia…