Ospa - szczepić czy czekać aż dziecko zachoruje

Bo szczepienie nie chroni przed chorobą ale w
przypadku zachorowania nie ma skutków ubocznych i komplikacji właśnie

Za to w przypadku mezczyzn jak zachoruje jako dorosly to komplikacje juz moga byc i to powazne, np nieplodnosc.

No właśnie

W zespole szkół w którym pracowałam w szczytowym momencie w jeden z grup było tylko 4 dzieci. Reszta chorowała na ospę. Ale cudownie się obserwowało jak ta fala zachorowań leci po całej szkole. Można było typować kto będzie chory.

1 polubienie

A ja powiem wam że ospę miałam 3 lata temu, w wieku 26 lat :flushed: jako dziecko nie przechodziłam, w technikum specjalnie pojechałam do młodszych braci aby w końcu się zarazić i nic.

Ja nie szczepilam, wołałam ,żeby to same przechorowaly. I naszczescie chłopaki przeszli to łagodnie, tylko parę pryszczyków, gdyby u syna w klasie nie panowała ospa pewnie ciężko było by rozpoznać ,że to ospa. Odrazu zauważyłam jednego pryszczyka pojechałam do pediatry który przepisał nam hascovir w syropie i zebybpodac odrazu , więc podałam synowi odrazu i odrazymu pediatra dal nam skierowanie dla młodszego synka jakby te zmian ospę i tyle co starszy wyzdrowiał po równych 2 tyg zachorował mój młodszy synek i też przeszedł tak jak starszy a że dałam odrazu syrop to mało co miał widoczna ta ospę. Także przeszli i to nic strasznego;)

Super że tak łagodnie przeszli. Ale szczepienie nie powoduje e dziecko nie zachoruje na ospę tylko że po zachorowaniu będzie łagodny przebieg. Więc szczepiąc nie sprawiasz że dziecko nie przechoruje. :smiling_face:

Ale jest wieksze prawdopodobienstwo ze wtedy nie zalapie.

Wszędzie trąbią że szczepionki nie chronią przed chorobą tak jest tez z tą na grype czy covidem a jedynie sprawiają że choroby się lepiej przechodzi. Jak nie złapie dziecko to nie dlatego że był szczepiony tylko dlatego że nie zetknął się z ospą.

Nieprawda ze nie zetknelo sie.
Szczepienie znaczaco obniza ryzyko samego zachorowania, co oznacza ze dziecko zetkniete z ospa moze jej po prostu nie zlapac.
Jesli jednak zlapie to przejdzie lagodniej.

Tak, ale nawet nie zaszczepione dziecko może nie złapać ospy ……więc to nie jest reguła. Tak samo jak z grypą możesz się zetknąć i też nie złapiesz. Gorzej jak złapie się inne choroby związane z ospą jak półpasiec bo tu już się dziecko skazuje na ciężkie powikłania. Super jak dziecko przejdzie dobrze ospę bez powikłań ale nie ma gwarancji że tak będzie

To ze ktos nie szczepi na dodatkowe szczepienia to kazdego wybor. Nieladnie nazywac to " skazywaniem dziecka na ciezkie powiklania"
To samo moge powiedzieć jesli ktos zaszczepil dziecko - jesli zarazi sie ospa w wieku doroslym( kiedy szczepienie juz nie dziala a w wieku dzieciecym dzieki szczepieniu sie nie zarazil) to ryzyko powiklan jest duzo duzo wyzsze. Ale czy to skazywanie na ciezkie powiklania ? Nie. To ryzyko ktore podejmuje kazdy rodzic.

1 polubienie

Nie nie do końca się z Tobą zgodzę.

Bo jak się szczepi na ospe to te szczepienie zapewnia dość długotrwała ochronę związana z łagodnym przebiegiem choroby. Zwłaszcza jak się weźmie dwie dawki. Więc nawet jak się zachoruje jako dorosły człowiek to jest spora szansa że się ją dobrze przejdzie. Szczepionka ta zmniejsza ryzyko zachorowania ale nie chroni w 100% przed chorobą.

Oczywiście że każdy ma wybór na co szczepi i podejmuje decyzje zgodnie z własnym sumieniem i wiedzą ale fakt jest faktem że niektóre choroby mają bardzo ciężkie skutki uboczne i jeśli one wystąpią to czy się chce czy nie i czy to ładnie czy nie ładnie brzmi to fakt jest faktem.

Powiemy więcej wcale nie jestem zwolenniczką szczepień bo też się boję skutków ubocznych szczepionek (odpukać jak dotąd nic takiego nie nastąpiło) ale zawsze jak podejmuje decyzje to się zastanawiam czy nie zrobię więcej krzywdy dziecku i czy nie skażę go na coś gorszczego po szczepieniu czy jak nie zaszczepię.

I nie ukrywam bardzo mnie wkurza że pewne szczepionki wpychają nam i nie ma się wyboru jak ta co ma być na HPV. Na ospę mam wybór a np przy HPV
już nie mam….

Tu sie zgodze ze te szczepienia nie chronia w 100% przed zachorowaniem. Ale faktem jest tez ze ZNACZNIE ZMNIEJSZA RYZYKO ZACHOROWANIA nawet przy kontakcie z osoba chorą.
Czyli faktycznie mozna sie nie zarazic.
Faktem tez jest ze im dziecko mniejsze tym lagodniej przechodzi zazwyczaj, a dorosly juz w większości przypadkow laduje w szpitalu. Takie same powiklania moze wywolac np swinka czy rozyczka gdy zachoruje na nia dorosly.
Jesli zatem szczepienie nie chroni 100% przed zachorowaniem to jest to wysoce prawdopodobne iz czlowiek zachoruje bedax juz doroslym ( np ojcem gdy jego dziecko przyniesie ospe z przedszkola czy szkoly).
A wtedy powiklania moga powodowac nawet bezplodnosc.
To sa kontrowersyjne tematy, ale z szacunku do drugiego czlowieka i jego mozliwosci wyboru nie kierowalabym slow “brak szczepienia to skazywanie na ciezkie powiklania” bo tak samo mozna " skazywac na ciezkie powiklania u doroslego zaszczepionego jako dziecko " i punkt widzenia sie wtedy diametralnie zmienia.

Oczywiście ze tak to działa w obydwie strony. Można skazać dziecko na ciężkie powikłania nie szczepiąc ale też szczepiąc jeśli dziecko źle zniesie szczepienie. I wg mnie nie ma w tych słowach co napisałam nic złośliwego, złowrogiego …. Fakt jest faktem i działa w obydwie strony.

Jesli chodzi o zachorowanie na różyczkę, odre czy świnkę to podałaś świetny przykład bo to jest obowiązkowe szczepienie i czy się chce czy nie to trzeba zaszczepić w Polsce i można złapać idąc tym tokiem wywodu w dorosłości i źle przechodzić i mieć skutków uboczne które również moga wywołać bezpłodność (między innymi) i może się zarazić dorosły od dziecka z przedszkola i szkoły …… tylko przy szczepieniu MMR nie ma wyboru …… ale spokojnie nie słyszałam by ktoś na to chorował ……myślę że jakby ospą była obowiązkowa to też nie było by zachorowań w późniejszych czasach bo tak jak na odrę, różyczkę czy świnkę wszyscy by byli wyszczepieni

Mmr jest stosunkowo od niedawna obowiazkowa szczepionka. I daje 99% pewnosci niezachorowania. Ale oczywiscie na pewno sa przypadki jakies…

Ja np przechodziłam jako dziecko i swinke i rozyczke i ospe. I mysle ze wiele z nas tu tez jako dziecko na to chorowalo :wink: bo jeszcze wtedy nie szczepili.

No wydzwiek " skazywania dziecka" na cokolwiek jest jaki jest. I nie jest on pozytywny niestety.
Bo w domysle kazda matka chce uchronix swojw dziecko przed wszystkim co zle :wink:

Ja też chorowałam na różyczkę i ospę. Nie chorowałam na świnkę :smiling_face::face_with_peeking_eye:

Ma wydźwięk jaki ma i nic na to nie poradzę. Jak już wspomniałam dotyczy to mam które i szczepią i tych co nie szczepią. Wiadomo że każda mama robi co uważa za słuszne i napewno podejmuje decyzje najlepszą dla dziecka ale zawsze ma to swoje skutki, które czy się chce czy nie chce dotyka dziecka, nawet jak jest coś robione w najlepszej wierze. Nic na to nie poradzę że wydźwięk może się komuś nie podobać. Prawda jest prawda i tyle. Napisałam co uważam. Ale każda z nas ma swoje zdanie i nie musi się zgadzać ze zdaniem innej.

Chyba żaden temat nie wzbudza tylu kontrowersji co szczepienia. Ja planuje zaszczepić na wszystko co obowiązkowe bo jednak korzyści przewyższają ryzyko. Co do dotykowych szczepień to będę rozważać ale np na meningokoki nie szczepiłam, bo ryzyko zachorowania jest minimalne (synek nie ma styczności z innymi dziećmi), ale gdybym miała drugie dziecko to już bym rozważała zaszczepienie. Wiadomo że każdy ma tu inne zdanie - innego zdania są osoby które najbliższym otoczeniu mają dzieci z ciężkim NOP, a zupełnie inne zdanie mają rodzice dzieci które ciężko przeszły chorobę albo w ogóle jej nie przeżyły. W rodzinie znajomej był maluszek kilka lat temu który zmarł na meningokoki bo choroba tak szybko postępowała że zanim lekarze poprawnie zdiagnozowali dziecko w szpitalu to było już za późno na uratowanie maluszka.
Jako dziecko byłam szczepiona na wszystko co obowiązkowe i byłam chora chyba na większość chorób (ospa, różyczka, świnka itd ) ale przechodziłam je bardzo łagodnie. Jedyne szczepienie jakie bardzo źle zniosłam to na covid no ale to już w dorosłym życiu

1 polubienie

No ja też miałam nie szczepić na meningokoki ale jak moja szwagierka która jest lekarzem powiedziała mi właśnie jak dzieci ciężko przechodzą tą chorobę bo widziała w szpitalu to swoje zaszczepiła i my też zaszczepiliśmy już dwoma dawkami. Zwłaszcza że idzie do żłobka i będzie miał kontakt z innymi dziecko to jeszcze mieliśmy dofinansowanie z :smiling_face: i za jedną w ogóle nie płaciliśmy a synek super zniósł je

Ja tez zaszczepilam na meningokoki i to jedna z nielicznych szczepionek tych dodatkowych ktore moim zdaniem moglyby byc rowniez obowiazkowe. Strasznie sie balam tej choroby