No jak tak to super , dobrze że chociaż chciał ![]()
Nie chodzilam do szkoly rodzenia bo najpierw byla pandemia a pezy drugim dziecku stwierdzilam ze w sumie duzo wiem z neta i z doswiadczenia juz.
Ale u meza okazalo sie ze orzy drugim dziecku tez pojawil sie lęk bo byl duzo mniejszy
wiec znowu bylo : ojej ale jak ja mam takiego malego czlowieczka ubrac ?
Chyba szkoła rodzenia ma sens przy pierwszym dziecku a przy kolejnych już nie bardzo
Ale to moja opinia
Ma duzo sensu bo np porody sa inne ![]()
Przy pierwszym dziecku chodziłam na szkołę rodzenia bo była za darmo w szpitalu, którym rodziłam. Chodziłam raczej bez męża właśnie ze względu na godziny, w ktorych szkoła sie odbywała. Tak jak napisała @DDoominika - położne nam mówiły kiedy będzie praktyka i kiedy warto, żeby ten partner był
rzeczywiście wtedy mąż starał się dojeżdżać na te zajęcia
My chodziliśmy razem z mężem do szkoły rodzenia, ale powiem wam że już nas to męczyło bo to było aż 20 zajęć po dwie godziny
dwa razy poszliśmy na wagary ![]()
Zależy jaka jest rozbieżność czasowa pomiędzy kolejnymi ciążami, bo wiedza, zalecenia, wiele się z czasem zmienia więc uważam że właśnie fajnie i warto później nawet kolejny raz wziąć udział w szkole rodzenia, gdyż moim zdaniem bieżącej, wartościowej wiedzy nigdy za wiele ![]()
Ooo to dużo tych godzin , ja zrezygnowałam z tego całkowicie . Nie czułam tej potrzeby, mówiłam co ma być to będzie , każda ciąża jest inna i nie da się wszystkiego przewidzieć. Jakoś też tak bardzo nie stresowałam się porodem , oby dwie skończyły się Cc i tak .
Ale szkoła rodzenia to nie tylko przygotowania do porodu siłami natury ale też garść informacji jak opiekować się niemowlęciem i jak zadbać o siebie w połogu
Dokładnie - i to było chyba dla mnie najcenniejsze w tej szkole rodzenia. W mojej opinii nie przewidzimy porodu w 100%, natomiast zawsze będziemy przygotowane na pierwsze chwile z maluszkiem ![]()
Z tego co pamiętam to właśnie najwięcej praktyki było z opieki po porodzie
Dokładnie, i z tego właśnie powodu też się zapisaliśmy