Odnowienie znajomości

Mam nadzieje, ze mi doradzicie…

Mianowicie mialam znajoma, w sumie to mozna bylo ją nazwac przyjaciolka. Znamy sie od gimnazjum. W czasach liceum kontakt sie ukrócil ale byl.
Pozniej kontakt sie zdecydowanie poprawil.
Ona dosc spokojna, cicha, zdecydowanie introwertyczka. Czasem denerwowalo mnie ze nie wpada na imprezy, na grilla czy odwoluje spotkania.
W kazdym razie ta dziewczyna po swoich przejsciach postanowiła byc “bezdzietna lambadziarą” i wtedy w sumie sie zaczelo… ja juz mialam dziecko i nasze spotkania odbywaly sie bez niego. Ale kontakt zerwalysmy jak staralismy sie o drugie. Byla malo empatyczna, jak jej pisalam ze dostalam okres i sie nie udalo to potrafila napisac : no przeciez mowilas ze Cie brzuch boli wiec bylo to do przewidzenia ".
Po ostrej wymianie zdan obie stwierdzilysmy ze nasze drogi sie rozeszly.
Ja wtedy probowalam zerwac kontakt z osobami ktore mnie niszcza itp.
Ale coraz czesciej o niej mysle, brakuje mi jej… byla moze dziwna ale w sumie to zastanawiam sie czy ja za bardzo nie chcialam ojojania ktorego ona po prostu nie robila.
I w sumie brakuje mi jej ale jak teraz nawet pisze o tym jak zakonczyla sie nasza relacja to mi troche smutno ze taka byla egoistyczna bo myslalam ze bylysmy w takiej relacji ze KAZDY PROBLEM to problem- w zaleznosci od naszego miejsca w zyciu. Ja nigdy jej nie umiejszalam, ani nie mowilam ze jej problemy to pikus. Chcialam zebysmy pisaly o wszystkim. Ona pisala i znajdowala we mnie oparcie- raz lepsze raz gorsze ale zawsze bylam i wysluchalam.

Nasza przyjazn rozpadla sie jak zaszlam w druga ciaze. Nie widziala mojego drugiego syna. Ale w sumie lubilam te chwile dla siebie kiedy zostawiałam meza i dziecko i szlam na kawe… taki czas tylko dla mnie i mojej duszy.

Myslicie zeby napisac ? Odezwac sie do niej ? To juz kolejny raz kiedy gdzies w myslach o niej wspominam ( ona byla typowa jesieniara,kubki dynie, cynamonki itp)

Nie mam pojecia czy ona ma tak jak ja, nie mamy juz wspolnych znajomych.

Wiesz co mam tak samo z jedna laską i moze Ci o tym napiszę i sama stwierdzisz co zrobić :slight_smile:
Poznałyśmy sie w policealnej szkole lata temu , ona tam byla w ciąży , facet ją porzucił gdy dowiedział sie o tym. Była przygnębiona tą ciążą, rodzice ją od kure* wyzywali . Jest adoptowana i do nastolatki byla ubóstwiana przez rodziców bo jedyna, ale jak zaczynala sie juz z kims spotykać to źle ją traktowali.
Urodziła, miala depresję , poszla do drukarni , jej szef straszy dwa razy sie w niej zakochał i chciał żonę dla niej zostawić a zona ja szpiegowała i pod dom przyjeżdżała ale ona nie chciała go, bo mieszkala z innym chłopkiem i synkiem, potem otwarła swoją drukrnie dzieki temu szefowie i chlopakowi. W miedzy czasie zerwala i wyprowadzila sie od tego chloaka bo wolal spotkania z kolegami i mial problem ze jej syn placze , a potem tnn chłopak latal przez kilka lat za nią, byla nawet akcja z nozem u niej w firmie, taki byl zazrdosny o nią i o tego byłego szefa i o innych.
W miare możliwości widywałam sie z nia i jeszcze jedną moją przyjaciółką, raz w kanjpie , raz w mieszkaniu, raz u niej w drukarni. I powiem Ci ze najwiecej to ona gadala o sobie i o swoich problemach , mysli samobojcze , nie chciała zwby jej syn przebywał z rodzicami bo zle go tez traktowali a nie miala wyjscia :frowning: my malo co o sobie gadalysmy , a jesli juz to ona malo ciagnela watek czy sie zamyslala… denerwowalo to, datego juz coraz mniej w tych spotkaniach galalam ja czy moja przyjaciółka.
Do sedna . Ostatni raz spotkałysmy sie rok temu przed Mikolajem /bylam w Ciąży juz i chciałam jej o tym powiedziec/ umowilysmy sie na 16 w knajpie na jedzenie , ale ja bylam juz o 15 z tą druga i zamowilysmy juz jedzenie… przyszla ona wiec mowie ze juz jadlysmy , a ona nic zamowila herbate i gadala jak zwylke ona , o synu o tym ze mysli o domu zeby budować itp itd , ja na starcie dalam im drobiazgi na Mikojala , a pod koniec powiedziałam ze jesstem w ciąży. Gratulowala , a sama kiedys poronila bo chciala miec rodzeństwo dla syna , i wiedziałam ze jej jest ciezko jak jej to powiedzialam.
I sie rozeszlysmy . Pod knajpa jeszcze z nia pogadalam z 20 min a ziaɓ jak diabli, buziaki , papa i do następnego.
I tu sie zaczyna… mamy grupę na fb , i tam często pisałyśmy , ale od tego czasu cisza… ja stwierdzilam w koncu ze nie bede ciągle pierwsza pisac , i czy ona się wgl zapyta o mnie jak sie czuję, jak ta druga kolezanka z przygotowaniami do wesela… i taka cisza byla… az do maja , gdzie urodziłam Adusię . Napisalam na tej grupie, właściwie foto Ady posłałam , i pyta co taka cisza… odpisala tak jakby to byla inna osoba… azz z butów wyleciałam,a to jest eteryczna , spokojna , wrazliwa dziewczyna z miękką dupą i miekkim sercem . Powodem jej milczenia bylo to ze zjadłyśmy bez niej i sie umowilyśmy tę godzinę wczesniej… szok jak dla mnie… ze nikt jej nie zrozumie bo nie chodzimy w jej butach… ze wtedy mogła od razu wyjsc jak mysmy sie spotkały wcześniej… no to sobie o tym popisałysmy … finalnie pożyczyłam jej szczęścia i dobrego chłopa… mam dni ze chce napisać do niej , ale sorki ona tyle czasu zero zapytań co u nas, jak przygotowania do wesela tej mojej przyjaciółķi… zero, null.
Ostanio dodala posta z przesłaniem ze ktos sie odzywa ale ta osoba juz nie zyje… zastanawiam sie czy poszla do psychologa bo miala isc wtedy w grudniu mowila , ale jak w maju o to zapytałam to powiedziala ze to nie moja sprawa… takze no nie bede juz pisala do niej… bo tyle ile reki jej wyciągałam to chyba nikomu . Ufff aż od pisania mi ta ręka zdrętwiała :wink:

2 polubienia

Ohhh niezla historia !
Wlasnie dosc podobne mam odczucia, ze ona mówiła (pisala) tylko o sobie a problemow faktycznie miala duzo od kredytu zaciagnietego na siebie ( ojczym ja zmusil i twraz nie spłaca) po ciaze pozamaciczna. Zawsze bylam obok. Wysluchiwalam dziesiątki razy dlaczego to ona ma takie zycie itp.
A jak ja mowilam o swoich problemach ( np o rodzicach) to jakby olewala temat… raz mi napisala : no juz dawno mialas z nimi zwrwac kontakt wiec czemu tego nie robisz skoro tak Ci zle?" - latwo mowic, ale gorzej zrobic o szkoda ze o tym nie pomyslala…
Przez to nasze relacje wygladaly tak ze ona soe wygadywala a ja ? Pocieszalam ja, zmienialam temat wysylalam memy… pozniej przestalam jej pisac o swoich problemach.
Co wiecej, wiedzac jak bylo to ja staralam sie nie pisac o moich dzieciach. Wiem ze nie interesowaly ja kupki,zupki i rzyganko. I w pelni to rozumialam.
Kurde, przeczytalam moj post,pozniej Twoja wypowiedz i wszystko sie sklania ku temu ze ta znajomosc nie byla dla mnie pozytywna a wrecz troche mnie niszczyla i stalam sie zgorzkniala… ale tesknie… mysle czy jej nie zaprosic znowu do znajomycu ( tak tak ona mnie skasowala po klotni wiec ja widzac to zablokowalam ją :rofl:) ale odblokowalam juz i … moze napisze ? Najwyzej nie odpisze, albo odpisze cos niemilego i wtedy bede miala jasnosc…
Nie wiem czy zblizajacy sie 1 listopada tak mnie nastraja czy co…

Szkoda że nie ma glosówek jak na WhatsApp to bym szybciej Ci odpowiedziała :wink:

Noo ja myślę że trafiłyśmy na emocjonalnych wampirów . Ale wszystko jest po coś. Jaka przyjaźń skoro jedna strona o sobie o wszytkiwm a druga tylko część mowi a resztę chowa ?

Te czasem myślę o niej i jej synku , ze ma debili kolegów którzy się śmieją że nie ma taty… ona kocha jesienne i zimowe herbatki jak Ty :blush:

Ciężki temat ale jeżeli ci jej brakuje to napisz co słychać. Najwyższej ci nie odpisze albo jak odpisze jakoś nie tak jak byś chciała to delikatnie zakończysz temat i zobaczysz jak sprawa się rozwiąże. Ja miałam kiedyś przyjaciółkę od gimnazjum na bok zabij jak to się mówi. Gdy była po rozwodzie z 1 mężem to praktycznie u nas mieszkała, moje dzieci traktowała jak swoje i poznała 2 męża on taki jak ja to mówię mądro-glupi jak ja to nazywam. Niby elektryk znawca wszystkiego itp. Ona zawsze chciał być taka niezależna mieć swoją firmę, leżeć z tyłkiem do góry na Bahamach a niech ludzie na nią robią. Ale jakoś mi to nie przeszkadzało. Założyli firmę zajmującą się fotowoltaika kilka już lat temu więc super to szło na początku wiecie jak był na to szał ale później to ograniczyli więc zaczęli szukać innej alternatywy bo ledwo ciągnęli koniec z końcem. Przyjechali do mojego ojca żeby nauczył go zakładać pompy ciepła (ojciec mój hydraulik) bo jak to stwoerdzili no przecież wkładasz pompę, podłączasz i jest no.ale mój ojciec no przecież mu swojej roboty nie odda. Zaproponował że jak będzie miał pompę do założenia a miał ich naprawdę sporo w tedy to niech on jako elektryk przyjeżdża je podłączać bo poptrzeba na to jakieś F-gazy czy coś a mąż tej przyjaciółki to miał. No i pierwsza pompa która podłączył ciach odpalają a pompa pyk i się spaliła no to oczywiście co jest grane dzwonią do przedstawicieli itp ( okazało się że jakaś wada fabryczna w tych akurat pompach była i wymienili cała elektrykę w niej) no więc dobra przypadek. Druga pompa innej firmy podłączona ojciec przyjeżdża ją włączyć a ona buch i tyle z niej spalila się bo więc ojciec znów że jakaś wada ale okazało się że nie więc zaczął grzebać w tej pompie co jest o się okazało że ten znawca elektryk odwrotnie kable pospinal wiem mój ojciec delikatnie mówiąc zdenerwowany dzwoni do niego że coś jest nie tak bo pompa się spaliła a ten z ryjem wręcz do niego że jak nie umie odpalać pomp to niech tego nie robi bo on wszystko dobrze zrobił. Ojciec siedzi w interesie od 25 lat więc wszystkich przedstawicieli i serwisantów zna no więc zadzwonił do takiego znajomego żeby przyjechał i zobaczył co jest no i ten serwisant stwierdził jednoznacznie że elektryk źle podłączył i się spalil główny moduł. Wiecie nieprzyjemności jak cholera bo ktoś za to przecież zapłacił. Tamten absolutnie nie przyznawał się do winy i przestał odbierać telefony od mojego ojca. No więc ja zadzwoniłam do tej przyjaciółki i powiedziałam jaka jest sytuacja i że tak być nie powinno no zepsuł to niech naprawi a ona na mnie że to nie jego wina że mój ojciec nie umie tego robić ze po co w ogóle się bierze za takie rzeczy. I że on nic nie zrobił a jak ojciec chce to niech odkupuje sobie pompę bo oni nie mają zamiaru. Wiecie 5 lat temu taka pompa kosztowała ok 50 tys no więc sporo. Szczęście że ludzie byli ogarnięci a mój ojciec robił w zasadzie u wszystkich z ich rodziny więc wiedzieli że umie robić. Wzięli rzeczoznawcę który stwierdził że przyczyną jest źle podłączona instalacja elektryczna. Ojciec zadzwonił to tej mojej przyjaciółki bo tamten nie odbierał i powiedział jaka jest sytuacja że mają od rzeczoznawcy papiery, od serwisanta itp i że trzeba jakoś to załatwić. Na szczęście oni mieli ubezpieczenie takie wykupione co pokryło koszty tej pompy. Od tamtej pory nie odzywała się donie w cale jak bym to ja jej coś zrobiła. Jak byłam w ciąży zadzwoniłam i powiedziałam jej o tym bo też mi jej brakowało, pogratulowała później jeszcze pisała jak się czuje kilka razy. Jak urodziłam wysłałam jej zdjęcie małego. Odpisała że super i kiedy mogą nas odwiedzić więc napisałam że kiedy chcą i że zapraszamy. To było 2.5 roku temu od tamtej pory się nie odzywa a jak jakiś miesiąc temu byliśmy na wystawie psów ona akurat wystawiała swoje a my byliśmy zobaczyć bo to niedaleko to nie wiedziała gdzie ma uciekać jak mnie zobaczyła. Ja tylko je wiem do tej pory co jej takiego zrobiłam bo to jej mąż z moim ojcem coś miał a nie ja z nią. Stwierdziłam że więcej nie będę się odzywać. Ja zrobiłam pierwszy krok w ciąży, drugi jak się mały urodził nie chce to niech nie utrzymuje ze mną kontaktu. Więc może ty spróbuj napisać jak nie odpisze to znaczy że nie chce i wiesz na czym stoisz. Nie wiem czy któraś z was przeczyta to do końca :neutral_face::blush:

1 polubienie

Alez oczywiscie ze ja przeczytalam. Uwielbiam dlugie wypowiedzi ( hahah wcale nie dlatego ze sama tworze takie stonogi hahahah) wole jak ktos sie rozpisze, opowie cos, pokaze swoja strone niz ma napisac lakonicznie 2 slowa i nara xD
Ja chyba sie boje ze sie wyglupie i ze ona nie odpisze. Choc mysle ze jej tez moze brakowac tej relacji, bo pisalysmy doslownie o wszystkim.
Oj tak, nienawidze jak ktos na mnie patrzy przez pryzmat tego co zrobil ktos z mojej rodziny… a przez moich rodziców to w sumie wiekszosc moglaby na mnie patrzeć “krzywym okiem” a przeciez ja niczemu winna nie jestem. Tak samo jak Ty w twj sytucji. Poza tym mieli ubezpieczenie wiec nie do konca rozumiem. Czasem trzeba sie przyznać do winy i leciec dalej…
Szacun ze napisalas do niej, ze sie odwazylas.
Ja np mam takie stare znajomosci ktorych mi wcale a wcale nie brakuje ale tej akurat brakuje …

No też hit :face_with_peeking_eye::face_with_peeking_eye::face_with_peeking_eye: dostałaś rykoszetem :expressionless::expressionless: ale tacy co najwięcej mają dupy w górze to tak naprawdę są gówna warci i taki elektryk ze pokazał co wiedział.

1 polubienie

Napisałam bo ja jej nic nie zrobiłam. tez gadaliśmy non stop doslownie o wszystkim i ciągle. Odpisała myslam że będzie tak jak wcześniej no ale cóż okazało się że za dumna jest na to no ale to jej sprawa. Mam przynajmniej pewność że nie chce kontaktu. Tak to zadręczała bym się tak jak ty że może chce a może nie chce tak to mam jasność. Nie to nie. Przykro mi jest trochę ale coś takie życie. Okazało się że nie była przyjaciółką

1 polubienie

Chyba pomoglas mi podjac decyzje. Jesli nie napisze to sie nie dowiem. A tak to bede miala jasnosc :heart_eyes:

4 polubienia

Dokładnie tak jest. Najlepszych przyjaciół poznaje się w biedzie. Mam też przyjaciółkę ktora jest ode mnie 12 lat starsza. Mieszka w Anglii dużo mi tam pomogła za co jestem wdzięczna. Była też taka akcja w Anglii że inna chciała nas bardzo ze sobą skłócić ale ona zamiast wierzyć w to co tamta jej powiedziała przyszła do mnie żeby wyjaśnić sytuację i wyjaśniliśmy. Pogrążyłyśmy ją razem hahaha mimo że już 6 lat jestem w Polsce przynajmniej raz w roku musimy się zobaczyć albo ona przylatuje albo my lecimy albo widujemy się gdzieś indziej. jak do mnie dzwoni to najpierw opowiada swoją sytuację a ja ją sprowadzę na ziemię to pyta co u nas :rofl::rofl::rofl: i zawsze powtarza że mnie uwielbia bo jestem od niej młodsza i ładniejsza i jak ze mną gdzieś idzie to się czuje taka dowartosciowana :rofl::rofl: właśnie w listopadzie przylatuje do nas na 4 dni i już mi mówi że kupiła mi kapsułki do prania płyny, ubranka dla małego itp więc zawsze odpowiadam, dziękuję mamoooo, :rofl: w przyszłym roku spotykamy się w Tunezji :blush:

1 polubienie

Ej tylko co ja mam napisac ?
Przeciez nie napisze : hej co u Ciebie ?

No fakt. O tym nie pomyslalysmy :neutral_face:
Może coś w stylu: trochę czasu minęło chciałam zapytać co słychać u Ciebie? Bo jestem ciekawa. U mnie dobrze Kuba rośnie jak na drożdżach, Filip jest dzielnym przedszkolakiem.

Ona nie wie ze mam Kube :rofl:

Albo ze np bedziesz piekła piernik staropolski i pomyślałam Tobie czy innego moze placka wybierz kojarzącego sie nia i Waszymi chwilami , jej cieplo na sercu sie też zrobi :slight_smile:

3 polubienia

Aaaaa no to: mam drugiego synka Kuba ma na imię.
Sorki jakoś mi wyleciało przecież pisałaś :face_with_peeking_eye::face_with_peeking_eye:

Napisalam

Uf

"Postanowiłam, że napiszę. Najwyżej będę żałować. Ale wolę żałować że coś zrobiłam niż żałować że nie zrobiłam.
Ostatnio często o Tobie myślę, bo jesteś czołową jesieniara :face_holding_back_tears: mam nadzieję, że u Ciebie wszystko dobrze :face_holding_back_tears:. "

4 polubienia

Super. Będziesz wiedziała przynajmniej czy chce kontaktu czy nie. Inaczej bus się zadręczała. Dawaj znać czy odpisze. Chciała bym widzieć jej minę jak zobaczy że piszesz pewnie nie będzie wiedziała czy odpisać czy nie.

No powiem Ci ze sama myślałam że z tą dziewczyną bedzie znajomość na długie lata a tu foch bo zjadlam wczesniej placki ziemniaczane :thinking: taka Twoja przyjaciółka to skarb a To nie ta sama że w połowie drogi sie spotkacie i myślałaś jej co kupic a my Ci radziłyśmy majonez kielecki :rofl:?