Oblizywanie smoczka - NIE

Monika, kiedy mój synek był w wieku 3-6 miesięcy miał 4 smoczki, kiedy był w wieku 6-18 miał ich ogrom. Wina mojej mamy, która również jest fanką Lovi :slight_smile: Co poszła do sklepu to bach, nowe “mosiusie” wnusio musiał mieć, chyba że nie było nowej kolekcji, a u nas w sklepach nie ma wszystkich niestety. Ja uważam tak, że najlepiej gdy ma się te smoczki co najmniej dwa, ale 4 to idealnie. Dlatego, że jak się któryś gdzieś zapodzieje, to nie trzeba będzie panikować, że nie ma smoczka, tylko podać inny. To się tyczy też spania, przynajmniej u nas :stuck_out_tongue: Jak Oskarek był młodszy i wypluwał smoczek i płakał w nocy, że chce smoka, to nie szukałam, tylko podawałam kolejnego. Teraz jeszcze używa smoczka, ma ich kilka, ale leżą sobie, bo używamy już tylko do spania i jeden nam wystarcza, bo jak się mały przebudzi to sam sobie szuka i wkłada do buźki

Już kiedyś pisałam, że absolutnie nie akceptuję oblizywania smoczka przez nikogo - mamę, tatę, babcię. Dla mnie to obrzydliwe, zwłaszcza, że każdy z nas ma w sobie jakieś bakterie, do tego dochodzi kwestia higieny jamy ustnej (u niektórych z tym kiepsko), nie wspomnę już o paleniu papierosów. Bakterie niegroźne dla dorosłego mogą być zabójcze dla maluszka.
Czy to taki problem zabrać na spacer butelkę wody? Przecież zawsze bierzemy tyle rzeczy dla maleństwa i na pewno zmieści się w torbie butelka z wodą (przegotowaną, źródlaną czy mineralną), którą będziemy mogły polać smoczka.
Zawsze mam w torbie zapasowy smoczek w pojemniczku, używamy też łańcuszka.

O tak Agnieszko. Skoro i tak bierzemy wiele rzeczy ze sobą i nie zawsze wszystko się użyje na spacerze to jedna butelka więcej nas nie obciąży.

Monika ja tak jak Magiczny uważam, że 2 smoczki wystarczą ale jak bedziesz miała 4 to też bedzie dobrze. :slight_smile: Im więcej skoczków tym mniejszy stres w razie właśnie kiedy jeden gdzieś"zginie" za łóżkiem. :slight_smile:

Mój mąż właśnie uważa że jeden starczy 1 góra 2 smoczki i dlatego pytam, bo co mam obecnie 4 smoczki w rozmiarze 3-6m, to on chce to dawać kuzynce która również jest w ciąży. A myślę, że smoczki w rozmiarze 6-18 to więcej będzie potrzebować, raz ze dłuższy okres użytkowania a dwa to już dziecko większe i gubi, samo wyciąga smoczek jak go nie chce.

Myślę, że na początku nie potrzeba dużo smoczków, później jak maluchy mają ząbki szybciej je niszczą.

Ja tych najmniejszych 0-3 miałam dwa i spokojnie wystarczyło. Mała “załapała” smoczka jak miała ok. miesiąca.
Smoczków w rozmiarze 3-6 miałam 4 i też w sam raz. Najwięcej mała zużywa 6-18, bo przy ząbkowaniu nie rozstaje się ze smoczkiem. jednego mamy w łóżeczku, jednego zawsze w pojemniczku w torbie do wózka, jednego zapasowego wozimy też w samochodzie.

Pierwszych smoczkow 0-3 faktycznie dużo nie trzeba bo dziecko jeszcze go nie zgubi ale później jak jest już wieksze to owszem lepiej mieć coś w razie w. Smoczek na czarna godzinę. :slight_smile: Najwiecej potrzeba tak jak napisała Aga 6-18 bo jak zabraknie smoczka może być rozpacz malucha i wyścigi rodziców do sklepu po smoczek. :slight_smile:

Zdecydowanie jestem na nie! Lepiej polać go woda niż oblizywac :slight_smile:

Nie i jeszcze raz nie! Po to mamy zapasowy smoczek na spacerze żeby to ewentualnie wymienić, poza tym smoczek zawsze mamy na łańcuszku. W domu jest woda więc zdecydowanie niema mowy o oblizywaniu .
Szczerze to takie zachowanie nieraz widuje na placu zabaw a nawet w ośrodku zdrowia

Tez czesto spotykam sie wlasnie z oblizywaniem smoczka przez matki a nawet i ojcowie tak robia.

Ja nie muszę daleko szukać… Moja ciocia tak robi, moja koleżanka… Ehhh, nie przegada się.

Najlepiej mieć ze sobą po prostu zapasowy smoczek gotowy do użycia. Smoczek na łańcuszku też nie daje pewności, że się nie ubrudzi. Dziecko kucnie w piaskownicy i już smoczek mamy brudny.
Dlatego albo woda do przemycia smoczka albo po prostu zapasowy smoczek.

Oblizywaniu smoczków mówię stanowcze NIE!! Nie przenośmy swoich bakterii na swoje maluchy.

Macie rację, że się nie przegada. Ale powiem Wam, że jeśli już to oblizywanie dotyczy mamy to … no dobra, ale jak oblizuje babcia, czy ktoś obcy i daje tego smoka do buzi to eh…

Ja nie oblizuje zawsze mam przy sobie butelke wody do picia wiec moge wszedzie przeplukac…

Ja jestem wielka przeciwniczka oblizywania smoczkow cxy probowania jedzenia dziecka tymi samymi sztuccami . Nie mam obsesji czystości ale w buzi ludzie maja różne zarazki a dziecko ma ich mało. U mnie prowadziłam walkę z mama wiec.parę razy miałam ostre spięcia bo ona raz sobie do buzi jedzenie raz małej. (Oczywiście juz tak nie robi ) I jeszcze mi opowiadała ze opiekunka sąsiadów tak karmi ze więcej ona zje niż dziecko u mnie by już pracy nie miała :smiley:

Jestem na NIE oblizywaniu…są specjalne sterylizatory do torebki na takie wypadki :slight_smile: zastanawiałam się nad zakupem koszt około 100 zł ale mój synek używa smoka tylko czasami do snu więc nie potrzebuję już…

Nie dla oblizywania smoczka! Dorośli mają w ustach inne bakterie i lepiej ich nie przekazywać dziecku. Jak smoczek upadnie i się ubrudzi to wystarczy wyparzyć we wrzątku i już :slight_smile: moim zdaniem nie trzeba żadnych sterylizatorów, ale co kto uważa, że dla niego lepsze :slight_smile:

Magda w domu jak najbardziej nie potrzeba ale już poza domem, na wycieczce czy nawet spacerze nie masz wrzątku aby wyczyścić smoczek i wtedy jak najbardziej tak sterylizator jest bardzo przydatny…

Na dworze zawsze lepiej mieć smoczek zapasowy albo butelkę z wodą żeby chociaż opłukać smoczek.