Darka tu też nadrobiłam, trzymam kciuki żebyś w czwartek na wizycie dowiedziała się konkretów:*
Jestem na moment.
Wiem że już późno ale nie miałam czasu przez dzień siedzieć na kompie.Dopiero teraz mam chwilę.Mąż poszedł już spać,syn też już śpi.Tylko ja myszkuję po pokoju ![]()
Z kumpela też popisałam.Musimy się spotkać bo sporo czasu się nie widziałyśmy.W przyszłym tygodniu powinno się udać.
Jutro do pracy…wszystko przygotowane.
Dobrze że mam obiad na jutro.Nie muszę się martwić co będę jeść jak wrócę.
paulina.leszczynska e tam młoda
rocznik to jedno a to przez co człowiek przeszedł to inna sprawa.
Kto by się spodziewał że przed 30tką będę walczyć z rakiem…
Ewelaa na pewno napiszę wtedy co nie co.Sama jestem ciekawa co konsylium zdecyduje.
pati1990 troszkę zaniedbałam sobie te oczy.Z tego co pamiętam kiedyś miałam mniejszą wadę.To było sporo czasu temu.Myślę że koło 7…a po takim czasie wada się pogłębiła niestety.
Puzzle układam.Nie jestem zadowolona z Schmidt’a.Kiepskie wykonanie.Najbardziej lubię Castorland.Trefl też słaby.
I jak po panieńskim?
My piwko obowiązkowo w weekend ![]()
Dlatego powiem jutro w skrócie historie i będę mieć z głowy.
rewers342 a widzisz
myślałam że Ty spokojnie ponad 30lat masz.A tu taka niespodzianka
he he
A puzzle pewnie zamawiaj! Najlepszy Castorland wg mnie.Trefl średni…
Ja też lubię się pomęczyć…no ale nie za bardzo jak z tymi! Wstawiam zdj

Ja tez lubiłam mieć ugotowanie jak szłam do pracy zawsze był obiad który przyrządzalam wieczorem. Z tym że ja swój zabieralam do pracy bo takie godziny .
U mnie też wszyscy śpią a ja myszkuje heh z tym że ja na telefonie jakoś mi wygodniej niż tego laptopa trzymać na kolanach . Lubię się położyć i w łóżku popisać .
Daria super spotkanie z koleżanką na pewno poprawi Ci humor . A takie mam pytanie możesz pic alkohol noc się nie stanie ?? Rozumiem że jakbyś brała chemie to wtedy nie ale tak to możesz ??
Ja to się w ogóle nie znam na puzzlach może i bym kupiła jakieś żeby ułożyć i później zrobić z tego obraz ale czasu brak i na pewno opornie by mi to szło , i pewnie odrazu bym się zniechęciła .
A panieński spoko byłam na lepszych hehe wczoraj był światowy dzień pizzy i poszlysmy też na pizzę i przypalili ja nam . Ale zapytali czy chcemy i połowę pieniędzy nam oddadzą także się zgodzilysmy bo to tylko brzegi . I przed 22 byłam w domu także 4 h to i tak długo jak na młoda mamę . Ale cały czas z tyłu głowy miałam synka co robi itd czy śpi i w ogóle był z tata także się nie bałam ale mimo to cały czas mysli zajete .
Daria oj tak człowiek czasami nie wie jakie życie ma dla nas scenariusz na pewno się nie spodziewalas że przed 30 będziesz walczyć z rakiem .
Wczoraj na panieńskim poznałam kobietę starsza córkę gdzieś w moim , Twoim wieku nie pytałam . Ma raka krwi brała chemie i dowiedziała się w 3 miesiącu że jest w ciąży . I wtedy się zaczęło bo cały czas chodziła na tomografie itd chemia także cud że z dzieckiem jest ok urodził się jako wcześniak ale trzyma się dobrze a ona w miarę . Także bardzo smutne jest to że tak młode osoby muszą walczyć o życie . Ostatnio postrzelił się chłopak 28lat i taki paradoks człowiek chce żyć a nie raz nie jest mu to dane a inny tak lekko odbiera sobie życie
Pati niestety tak jak piszesz i tak samo jest z dziećmi CAsem chcą i nie mogą a niektóre krowy oddadzą dziecko.
Nie no jak to Paulina napisała młoda siksa jeszcze jestem ale czekam z niecierpliwością na tą 30stke bo podobno dopiero po niej zaczyna się życie ![]()
Też jak pracowałam lubiłam sobie zrobić obiad wieczorem a ogólnie to bardzo długo miałam tak że wracając z pracy czekał na mnie babciny obiadek oj zjadłabym sobie gołąbki w jej wykonaniu albo kwas . Gołąbków zawsze musiała ogrom narobić bo zjeżdżało się na nie pół rodziny .
Darka życie na prawdę pisze różne scenariusze , ja dzisiaj też jestem z pozoru zdrowym człowiekiem a pójdę na badania i kto wie co się okaże .
Tak samo było z moją nerwica , z dnia na dzień się przyplątała i nie wiedziałam co się ze mną dzieje a myślałam że jestem psychicznie silna .
Paulina jak oddadzą to pół biedy bo dzieciak ma szansę trafić do dobrej rodziny i mieć normalne życie , za to akurat ja nie potępiam . Ale już jak zabije , wyrzuci przez okno . Jak lezalam już w szpitalu żeby urodzić Zuze niedaleko od nas była sytuacja gdzie matka wzięła noworodka zima na pole , uderzała nim o zmarznięta ziemię i w sumie umarło z wyziębienia . Zaszlachtowala bym taka .
Paulina o tak z dziecmi to też ciężka sprawa sama w rodzinie mam parę która się stara i stara i chyba nic z tego nie będzie . Wszystkie badanie wychodzą dobrze a jest jak jest a inna pójdzie urodzi i zostawi . Jak leżałam na patologi ciąży to jedna brała heroinę i w sumie była na odwyku 2tyg bo leżała w szpitalu chociaż kto tam wie może jej ktoś przyniósł i dziecko pewnie zostawiła . A druga pijana nie wiedziała że rodzi a główkę już miała między nogami . Ja to bym takie rozszarpała
Rewers po 30 nic się nie zmienia haha.
Ja rozumiem jak ktoś oddato rozumiem ale jak zabije to aż mnie trzęsie takiej oczy bym wydrapala
Pati takim to od razu powinni zabrać dzieci
![]()
Dzisiaj w pracy dzień super szybko mi minął.Pracowałam szybciej niż myślałam.Przed 14 już miałam zrobione co trzeba było
Do 15 potem ściemniałam
no i jeszcze 2 zmianę musiałam przygotować,ale to już pikuś.
Fajnie było zobaczyć znane osoby z którymi tyle lat się pracuje.Kilka osób fajnie zareagowali.Pytali czy już ok,jak się mam
Nikt na siłę nie ciągnął za język…a to mnie cieszy bo nie musiałam każdemu się spowiadać.
Synek zadowolony po przedszkolu.Zasnął przed 21 w moich rękach
Uwielbiam go nosić,mimo iż nie powinnam jeszcze…Mogłabym go tulić i tulić a ponad 20kg już waży,łobuz jeden
Teraz ferie u nas się zaczęły więc łączone grupy w przedszkolu.Syn zadowolony bo lego w sali więc jak przyszliśmy po niego to budował cos ![]()
Na szczęście nie musiałam obiadu na jutro robić.Poratowałam się zamrożonym gotowcem
No ale jutro nie będzie tak wesoło będę musiała łazanki zrobić. Dawno nie mieliśmy…
A dziś dokończyłam moje magiczne puzzle
Jutro pora na inne
Nie ma jak relaks po pracy ha ha ![]()
pati1990 ja znowu wolę na kompie napisać niż na telefonie.Większy ekran i litery
a na komórce nic tylko się denerwuję.
A czemu nie mogę się napić? Przecież to tylko alkohol.Strawi się i znowu jestem trzeźwa.W takim razie nikt kto choruje na nowotwór nie mógłby się napić…To nie stoi na przeszkodzie. Jak będę mieć leczenie to inna sprawa.
U nas też był w lokalu światowy dzień pizzy ale co z tego jak wolnych miejsc brak…to nawet tam nie szliśmy bo po co nie byłoby nawet gdzie usiąść.Paranoja…ogłaszają a lokal za mały…
W naszym mieście też jeden z lepszych stomatologów skoczył z wiaduktu…50m na dół…zginął na miejscu.A u góry na wiadukcie dzieci w aucie zostawił…przyłapał żonę na zdradzie i skoczył…straszne
rewers342 ja miałam takie napady silnego stresu zaraz jak się dowiedziałam o chorobie…nic nie piłam,nie jadłam całymi dniami… siedziałam na łóżku i wyłam…Teraz to inna ja.Pozbierałam się… nie wolno się poddawać! ![]()
Daria widać że tryskasz energia . Tak trzymaj kochana dobre nastawienie to połowa sukcesu.
Niektorzy nie umia sobie poradzić jeden jak dowie się że jest chory będzie walczył jak Ty inny się zalamie i będzie czekał na koniec . Tak samo ten wasz stomatolog widocznie nie mógł sobie poradzić z tym co się stało szkoda że w chwili kiedy skakał nie pomyslal o dzieciach że pozbawia ich wychowywania się z ojcem .
Nowe puzzle już ?? Bardzo szybko Ci to idzie . Ja wcześniej też tylko na laptopie pisałam. Ale jak leżałam tyle w szpitalu to wygodniej mi było pisać na telefonie niż wyciągać co chwilę laptopa z torby w domu wiadomo inaczej a tak się przyzwyczaiłam że tylko na telefonie teraz .
Jestem…
Trochę mnie nie było…
Ale staram się nadrabiać…
Dzisiaj byliśmy w Bielsku.Dostałam rano telefon z onkologi żebym szybciej była,ale nie daliśmy radę bo przecież trzeba dojechać.Byliśmy w końcu przed 12…
Dość szybko nas zawołali. 20.02 idę do szpitala na onkologię na 3 dni.Tam zrobią mi kontrolny tomograf czy nie ma przerzutów… a na następny dzień chemia…No i onkolog mi powiedziała że będę mieć leczenie.Dość silne. Mam przygotować się na wypadanie włosów.A do pracy nie mogę iść bo będę za bardzo słaba…Da mi l4… Będę mieć od 3 do 6 dawek chemii podawanej co 3 tygodnie. Zależy od tolerancji organizmu…
Boję się strasznie…
Módlcie się za mnie… Żebym nie miała przerzutów…
Chcę żyć… dla syna i męża…dla siebie też oczywiście…
Pragnę dużo sił…
Daria trzeba być dobrej myśli jak się do tej pory dobrze czułaś chciałaś wrócić do pracy to podejrzewam że przerzutów nie będzie kochana przesyłam Ci dużo sily i pozytywnych emocji .
Dasz radę dla synka i męża. Dostaniesz chemie i będzie dobrze zobaczysz a włosy zawsze odrastają
Darka nie denerwuj się , będziesz żyć bo musisz , masz po co , dla kogo . Włosy odrosną , a są też piękne chusty na głowę , różnego rodzaju okrycia . To nie jest żaden wyrok tylko leczenie . I chodzby było niewiadomo jak źle to myśl zawsze pozytywnie , przenigdy nie możesz powiedzieć że masz już dosyć !
Przyjmij to wszystko na klatę i nie daj się chorobie . Musisz być silna .
Staram się ze wszystkich sił.Pierwszy szok minął.
Teraz pora działać.Chcę już być po…niech się juz to zacznie bo chcę być już zdrowa.
Muszę żyć bo mam tylu przyjaciół i wsparcie że walczyć muszę,mimo wszystko…
Jestem dobrej myśli…ale wiecie jak to jest… życie pisze jeszcze inny scenariusz…
Wczoraj wspominałam moją babcię…jak kiedyś mieszkała w swoim domu to zazwyczaj spała w kuchni po śmierci mężą.A jak zbliżały się rocznice albo dla nich (mojej babci i dziadka)ważne chwile zawsze szła spać do sypialni i ich małżeńskiego łoża.To miała taką tradycję.Uwielbiałam siedzieć w tym pokoju i patrzeć na ich zdjęcie nad łóżkiem…ahh
Kupię sobie jakieś turbany czy inne cuda na głowę.
Darka a co dokladnie robisz w pracy?
Oklejam gromety (części do samochodów) kodami kreskowymi. Robie tego 3000 dziennie
O to szalejesz
Jestem…
Jak tylko wróciłam do pracy to czasu na wszystko mam mało… do tyłu jestem z prasowaniem.A dziś 2 prania zrobiłam…
W środę na 8 muszę być na onkologi w Bielsku.Tak strasznie się boję… Gadałam z kuzynką 2 dni temu.Bardzo mocno mnie wspiera…mówi mi ciągle że damy radę przez to przejść.Ona mi pomoże… A chemię mam traktować jako lek na przeziebienie.Niby banalne ale może nie było to super porównanie ale ona wie co mówi.
Dzisiaj miałam mega kryzys w pracy.Ciągle płakałam.Nie mogłam tego powstrzymać…
Przeraża mnie ten tomograf…żeby tam nic nie było ![]()
A potem chemia… jak ja to przejde…jak będę funkcjonować.Czy dam radę…
Najbardziej mi też żal włosów…wiem że odrosną…ale uwielbiam swoje włosy…mimo iż są niesforne bo się kręcą…Czy dam radę wyjść do ludzi…mogę się zatracić w tym.A tego bym nie chciała…
Zmęczona jestem strasznie…jutro wezmę gorącą kąpiel…no i będę musiała się spakować…
Strasznie mi smutno…
Będzie dobrze musi być zobaczysz
też mam kręcone włosy ale Twoje to taki ciemny kolor co? odrosną ważne aby wziąć ten “lek na przeziębienie” i żeby nie tracić wiary.Dobrze że kuzynka Cię wspiera zwłaszcza że ona wygrała z tą chorobą słuchaj jej wie co mówi.Ciepła kąpiel to super relaks ja się mega odprężam bynajmniej kiedyś teraz jak mam prysznic to nawet tam czasem nie mogę odpocząć bo jak mąż zajmuje się synem w tym czasie to ten czesto mu płacze i nie mam chwili aby się zrelaksować bo wtedy jakoś nie mogę…
Darka i co u ciebie ? Jak rezonans ?
Jestem…
W koncu mam chwile żeby tutaj cos napisac (wybaczcie że bez polskich znakow).
Dzisiejszy dzien byl traumatyczny i zarazem dobry.
Tutaj inaczej czas plynie…i tylko jedne mysli… Wygrac ta walke…
Wspanialych ludzi poznalam…zazwyczaj starszych… Jest tez kilku mlodych… Zlewaja sie w tlumie starszych…w kazdej sali po ok 5 łóżek… Kazda z osób inna historia… Lepsze i gorsze…walczymy…
Kazde pomieszczenie to walka o życie… Łzy tu leja sie strumieniami… Nie tylko z moich oczu…
Poznalam Pana na korytarzu…mial piekne niebieskie oczy, smutne i pelne łez… Rak trzustki. Nieoperacyjny… Walczy przyjmujac chemie. Ma 12letnia corke…
Inna Pani Gosia z mojej sali to jej 21 chemia… Rak odbytu, jelita grubego… Nawrot na watrobe… Wspaniala kobieta. Pelna optymizmu i pozytywnego myslenia. Inni lekarze dawali jej miesiac zycia a walczy juz 5lat…
Inna dziewczynka ok 10lat… Tez nowotwor ale kości. Nogi znieksztalcone przez silna chemie. Wlosy liche i rzadkie… Ale mimo wszystko usmiech na buzi…
Byl w sali ksiadz pomodlilam sie z nim… Tez wsparl…
Kolacje juz przyniesli… A ja slucham muzyki i sie relaksuje.
Moj tomograf wyszedl dobrze. Nie mam przerzutow. Na szczescie… Jutro czeka mnie leczenie uzupelniajace. Tak jak pisalam od 3 do 6 dawek.
Jutro ciezki dzien… Trzymajcie kciuki!