Noszenie malucha - Wasze doświadczenia

Drogie mamy, czy Wasze maluszki lubiły być noszone na rękach? Jak często w ciągu dnia? A może pojawiały się okresy, gdy niemowlę nie chciało tego kontaktu lub potrzebowało go zdecydowanie mniej? W jakim wieku lub w jakich okolicznościach? Dajcie znać, jak to u Was było :raised_hands:

Moja malutka od urodzenia nie była przyzwyczajana do rączek, wiadomo że jeśli płakała to ją nosiliśmy, do odbijania tak samo. Teraz ma 6 miesięcy, lubi spacerować po domu na rączkach ale nie za długo, jak ktoś ją trzyma więcej jak 10 minut to zaczyna marudzić :sweat_smile: zdecydowanie woli figle na macie szczególnie w towarzystwie rodzeństwa :star_struck:

U nas zależy od humoru. Są dni, że córka nie chce się odkleić, a są takie, że po prostu tego wymaga. Jak trzeba i tego chce, to ją nosimy :heart:

1 polubienie

Corka od poczatku chciała tylko na rekach, w dzien na rekach, usypiania na rekach… potrafiłam ja bujac 1.5 h bo niemogla usnac gdy wydawało mi sie ze spi odkladalam ja do lozeczka a ona nagle oczy jak 5 zl :rofl::scream: momentami kręgosłup to bolał jak oszalały:( przy drugim dziecku powiedziałam sobie nie bede nosic na rekach :rofl::rofl::rofl: i faktycznie sie tego trzymałam :wink:

U mnie bobas jeszcze w brzuszku, ale pokładam duze nadzieje w tym, że będzie lubił być blisko, planuję noszenie w chuście :heart: dużo o tym czytałam i słyszałam, że to świetny sposób na budowanie więzi i uspokojenie, więc liczę że u nas się sprawdzi bo kiedy jak nie w okresie niemowlęcym, potem im starsze to tym mniej chce się tulić do mamusi :smiling_face_with_tear::sweat_smile::heart_hands:

2 polubienia

Mój maluszek od początku lubił być noszony i nadal chce to praktykować. Zwłaszcza teraz gdy ma już prawie 7 miesięcy i jeszcze nie siedzi w pełni. Jak chodzimy na spacer to się wygina w gondoli bo jej nie lubi (nic nie widzi) a na spacerówkę jeszcze dla niego za wcześnie - noszenie jest dla niego zbawieniem :face_with_peeking_eye: niestety waga maluch sprawia że trudno go długo nosić :joy: na rękach . Dlatego zaczęłam rozważać nosidło albo chustę :smiling_face_with_three_hearts:

Synek urodzil sie ponad 4kg :slight_smile: ja po cc nie mialam nawert sily żeby Go nosić jakoś dligo. Ale tez tefo nie wymagal :slight_smile: chetnie leżal w kokonie, wozku czy łożeczku.
Zasypianie wieczorne przez parę miesiecy jednak tylko na rękach. Ale jakos kolo 6 mieisiaca przeszlo.

Jestem z tych co podczas ciazy duzo czytaja i czytalam duzo artykulow na temat potrzeb noworodka i jak on widzi swiat na poczatku. I szczerze polecam przeczytac, bo mi to wiele uswiadomilo. I teraz jak slyszalam " nie nos bo przyzwyczaisz" to mowilam : juz przyzwyczailam noszac 9 miesięcy pod sercem.
Tam maluch czul sie bezpiecznie i ciagle go kolysalo. Wiec nie mozna tego mu zabrac tak brutalnie. No i kwestia ile widzi a w sumie ile nie widzi niemowlak tez dalo mi do myslenia.
Nosilam, przytulalam, kladlam na sobie praktycznie cale 3 miesiace. W ten sposob przyzwyczajalam malego czlowieczka do zycia poza brzuszkiem.
Do pol roku noszony byl sporo. Pozniej zaczal byc ciekawy swiata i kazdego pokoju i rece juz przestały byc tak atrakcyjne :rofl:

2 polubienia

Oo tak! Ten tekst o noszeniu mnie rozwala :see_no_evil:
“nie nosic i nie tulić bo dziecko się przyzwyczai”
Do czego? Do miłości i do tego, że jest kochane?

2 polubienia

No mnie tez to drazni, bo w koncu to my zdecydowalysmy sie na bycie matka w pelnym tego slowa znaczeniu, czyli daje dziecku swoja milosc, opieke,czas. Po to wlasnie jest tez macierzynski, zeby ten czas byl dla maluszka. Kiedys po 3 miesiacach kobiety wracaly do pracy i wlasnie to dzieci tych kobiet teraz tak ochoczo mowia o przyzwyczajeniu i wymuszaniu przez niemowlaki

U mnie nie bylo noszenia… w sensie jak szieci lezaly to lezaly… no chyba ze plakaly to bralam na raczki… tak to nie bo w ciagu fnia nic bym nie zrobila jakby sie przyzwyczaily :see_no_evil::sweat_smile: wiadomo przed snem troche nosilam w ciagu dnia tez ale nje za czesto…

Te teksty “nie noś bo przyzwyczaisz” byly, są i pewnie będą :slight_smile: Takze no - każda Mama wie najlepiej co jest najlepsze dla Jej dziecka :heart:

Moje dzieci nigdy nie były takie że ciągle na rękach itd . Ale przy drugim synu nosiłam go e chuście elastycznej . Nie zauważyłam żeby moje dzieci potrzebowały mniej przytulania. Mój 4 latek do dzisiaj po kilka razy dziennie przybiega „ przytulimy się mamo „

No teraz znowu oewnie lawina hejtu poeci ze zla mama jestem :sweat_smile::see_no_evil: wiadomo ze nosilam jak plakalo czy cos ale jak lezalo i sie bawilo to nie ruszalam bo po co…

Ja nosiłam jak potrzebował, płakał. Nie nosiłam go ciągle. Jak grzecznie leżał w wózku to nie brałam na ręce. Mogłam coś zrobić w domu ale zawsze był gdzieś obok mnie i dużo do niego mówiłam.

[quote=“Wikii, post:14, topic:90180, full:true”]
No teraz znowu oewnie lawina hejtu poeci ze zla mama jestem :sweat_smile::see_no_evil: wiadomo ze nosilam jak plakalo czy cos ale jak lezalo i sie bawilo to nie ruszalam bo po co…
[/quote] spokojnie :face_with_hand_over_mouth::face_with_hand_over_mouth: ja też tak robiłam. Właśnie nie brałam bo po co

Moja córka lubi do tej pory być na rączkach, szczególnie w okresie kiedy jest jej trochę smutno lub chce się przytulić, oczywiście gdy ja coś boli. Wie że jak jest ciocia czy babcia to one zawsze ja wezmą na rączki i trochę na nich to wymusza, ze mną i z mężem wie że to nie takie łatwe, ale jak widzimy że potrzebuje byśmy ja wzięli to faktycznie to robimy.
Przez długi czas na rekach też tylko zasypiała ale powoli uczymy się samodzielnego zasypiania i w ciągu dnia wręcz odmawia spania na rękach, konieczne musi być ułożenie jej w łóżeczku włączenie karuzeli i chwila z nią by ją pogłaskać po główce lub plecach.

Zgodzę się z tym że można przyzwyczaić :laughing: mam przykład znajomych którzy córkę non stop nosili, co więcej nosili ja od małego przodem, gdy była starsza non stop chciała być tylko na rączkach, wśród znajomych, babci, prababci nie było problemu, chodziła l, pełzała, bawiła się ale jak tylko zobaczyła rodziców to wyciągała rączki i płakała jeśli jej nie wzięli

Dziewczyny, przyzwyczajenie to sie zaczyna troszke pozniej niz te pierwsze miesiace zycia :upside_down_face: starszak ma teraz ponad 5 lat a ostatni raz byl na moich rekach jak mial 2 lata :laughing: co innego wziac na rece niemowle a co innego kilkuletnie dziecko ktore juz wszystko rozumie. Chyba by mi kregoslup pekl jakbym miala nosic teraz Filipa :laughing:

1 polubienie

U nas noszenie było absolutnie konieczne w pierwszych miesiącach :sweat_smile: pierwy Synek praktycznie cały czas chciał być blisko na rękach, czasem tylko w łóżeczku na krótkie drzemki. Z czasem, około 6–7 miesiąca, zaczęło się trochę zmieniać coraz częściej był ciekawy świata i chciał sam siedzieć albo leżeć na macie,ale nadal przytulanie i noszenie po domu było dla niego dużym komfortem zwłaszcza gdy był zmęczony albo marudny.

Córka póki co narazie tylko pije i śpi :sleeping: jak jestem bliżej to dłużej i lepiej a jak nie czuję nikogo to szybciej się przebudza

No u mnie starszaki jak juz byli tacy wiecie kumaci to tez nie chcieli byc na raczkach… wiadomo jal sie przewrocil czy cos to tak ale potsm nagle sie odpychal i juz nie chcial. Z Felkiem to bylo inaczej bo on od urodzenia lezal sam… przez 2m w szpitalu na oiomie i nie moglam go na rece brac bo byl pod respiratorami tlenem pozszywany itp i on poprostu nie jest nauczony a jak chce wziasc to przytuli sie i odpycha