Niewyrazny obraz lewej komory serca plodu

Wikus chyba my mamy to zawsze tak mamy że co by się nie działo z dzidziusiem  to zawsze myślimy że to nasza wina ;( 

A z serduszkiem to nie jest czasem tak że to są bardzo wczesne etapy jak się rozwija ? Ja pamiętam jak mi mówiła w szpitalu pani dr , ale nie wiem czy to nie zależy też od wady?  Wtedy ta waga przecież nie ma znaczenia, napewno nie jest to twoja wina. 

 

Wiki rozumiem Cię doskonale bo nie wiesz co przyniesie przyszłość choć trzymam kciuki by było wszystko dobrze :)

ja miałam te same myśli jak poroniłam pierwsze dziecko . Nie mogłam pojąć dlaczego my, a patologia , która pije i pali ma dzieci i jeszcze zdrowe ;/ bo u nas akurat było mnóstwo wad genetycznych i raczej było pewne, że ciąża w pewnym momencie tak się zakończy bo serce dziecka tego nie wytrzyma bo też w układzie krążęnia była mega duża wada 

 

Musisz być dobrej myśli. Jasne to będą tygodnie w szpitalu, ale potem wrócicie razem do domu :)

To absolutnie nie Twoja wina, tycie nie ma nic wspólnego z rośnięciem brzucha. Maluch sam sobie wygospodaruje tyle miejsca ile potrzebuje! Na takie wady nikt z nas nie ma wpływu. Chociaż ja nadal trzymam kciuki, że będzie dobrze. Że to może błędna diagnoza, tak tez się czasem zdarza. 

Ale to, że została wykryta przed porodem to już duży plus, wtedy można wszystko wcześniej przygotować, nastawić się, lekarze też wtedy wiedzą co robić, nie ma zaskoczenia. 

Ciężkie tygodnie przed Wami, ale musicie dać radę, nie ma innego wyjścia:);*.. Ja teraz też jestem z malutką córeczką w szpitalu, co prawda "tylko" na antybiotyku, ale też serce pęka, matki to jednak mają ciężkie życie.. Trzymam za Was kciuki:*

Aniss ta wada akurat nie naprawia sie sama.. jest to serce jednokomorkowe wada HLHS i juz 2 lekrzy powiedzialo ze to jest nieodwracalne ale trzeba zyc dalej :) jedyne co nam zostalo to po porodzic wszystko zeby malemu pomoc i zeby pozostala dwojka nie byla odstawiona na bok bo tez dsla nich bedzie to szok jak zobacza rany po cieciu itp. Wczoraj na spokojnie poczytalam o kardiologu do ktorego mam isc na konsultacje,nabralam troche nadziei ze nie bedzie moze az tak zle. Czytajac opinie niektorych mam co jechaly do niego z potwierdzona wada genetyczna przez 4 innych lelarzy uslyszyli ze zadnej wady nie ma i mam nadzieje ze ja idac do niego tez uslysze ze z czasem to sie rozrosnie i poprawi. Nie wiem czy na tym etapie ciazy krzyz w sercu plodu sie rozwija jeszcze czy nie ale mam ciuchutka nadzieje ze powie ze tak :-) 

Wiki wiem wiem ;( niestety ;( ale chodziło mi bardziej o to czy ta wada nie rozwija się na początku płodu czyli jeszcze zanim kobieta bardziej przybiera na wadze.

U nas była inna wada i pani dr nam tłumaczyła że to był bardzo wczesny etap na początku ciąży kiedy te komórki się łączyły dlatego mama nie ma się co obwiniać.

Cię

U mnie bylo wszystko ok rozwijali sie normalnie wszystko i nagle tak jakby sie zatrzymalo. Im wiecej czytam o tek wadzie to sie zastanawiam czy czasami juz na poczatku nie bylo tego widac a moja Pani gin nie powoedziala nic tylkk czekala do konca bo moze sie cos zmieni. Sama mi mowila ze moze jwst zle ulozony wjec nie byla pewna teraz to moze tez nie byla pewna i czekala az ciaza bedzie juz wyzej. Teraz mozna gdybac jest jak jest i nic nie zmienimy. Teraz jestem pod opieka innej Pani gin i ona sama mi mowila ze ta wade juz widac wczesniej przynajmniej moja bo nie jest wyksztalcony krzyz w sercu czyli od samego poczatku musial nie byc bo nke wierze ze byl i nagle nie ma. No chyba ze sie ktos nie zna i nie umie odczytac usg 

U nas też lekarz nic nie widział ;( dopiero po porodzie ale to zupełnie inny przypadek.

Wiki wiesz tak myślę że dobrze że zmieniłaś ta lekarkę może tutaj coś pani dr podpowie odpowiednio pokieruje gdzie się udać jakie dokładniejsze badania wykonać?

Wiki po porodzie maleństwo zabierają z mamą czy mama zostaje w szpitalu gdzie rodziła i czeka na wypis?

Po porodzie dziecko zabieraja do innego szpitala :( caly czas mam nadzieje ze cos sie zmieni ze powiedza ze zle lezal ze jest wada ale nie trzeba operowac. Ta operacje mnie najwiecej przeraza bo to na otwartym sercu i wiadomo jak to sie moze skonczyc :( mam taka cicha nadzieje ze kardiolog mnie zbada i powie ze juz teraz moze cos zrobic zeby polepszyc rozrost tej komory

To co czujesz jest nie do opisania , dwójka dzieci  w domku  a Ty będziesz w szpitalu  ,,nawet nie będziesz miała możliwości zobaczenia maluszka bo sama będziesz dochodziła po porodzie :(:(:( to jest tak ciężkie,niesprawiedliwe i tak jak pisałaś,,patole,,chodzą a człowiek który nikomu nie wadzi i żyje w zgodzie z każdym musi przechodzić baaardzo ciężki czas :(

Wiki wiem o czym piszesz i Cię doskonale rozumiem. Mój synek nie miał co prawda  nic z serduszkiem i pierwszego synka miałam zdrowego i nie pomyślałam bym nigdy że mój drugi synek zachoruje .Mój drugi synek mając dwa latka dowiedziałam się że ma nowotwór , guz mózgu. Myślałam że śnie;( moje życie zmieniło się całkowicie. stało się to akurat jak była pandemia covid. Byłam z tym wszystkim sama , bo mąż nie mógł być że mną stałam 7godz sama pod salą operacyjną gdzie usuwali mojemu maleńkiemu synkowi Guza mózgu;( potem była igła w ciałku Vascoport bo dowiedzialam się że to guz złośliwy, synek po operacji nie chodził z 4mc i nie mówił miał bezwładna prawa stronę i wzrok sie pogorszył nie widzi już dobrze i ma zeza. Leżałam 3tyg sama z synkiem na neurochirurgi a potem prosto z neurochirurgi na onkologię na 3tug gdzie synek bral chemię! Nigdzie nie mogłam wyjść bo synka nawet nie mogłam zostawiać na chwilę i czasem zjadłam na cały dzień tylko drożdżówkę czasem naprawdę nic;( byłam zla na cały świat, stałam się dla wszystkich nie miła bo byłam zła na cały świat dlaczego ja!! Ile jest matek co kompletnie nie dbają o ciążę piją , palą i tak sama dadzą dziecku telefon na cały dzień i mają spokój a ja robiłam wszystko jak potrafiłam najlepiej. Puki co 3lata u synka jest czysto ale co będzie dalej i żyje w tym strachu że czasem brak mi siły a jeszcze mąż się rozpił i czasem brak mi siły na życie a tu jeszcze 3ciaza, bardziej z myślą o pierwszym synku żeby miał więcej rodzeństwa bo myśli mam milion w głowie a teraz nawet nie wiem czy dam radę z niemowlakiem , jak będzie wznowa synka co z dziećmi, milion myśli w głowie i ile razy już płakałam wieczorami bo nikt mnie nie rozumie bo ten kto sam czegoś nie przeżyje nigdy nie zrozumie. 

Ewcia tak strasznie mi przykro . Łezka się kręci jak czytam twoją historię. Przytulam mocno i życie dużo zdrowia dla twojej rodziny . Wierzę że wszytko będzie już tylko dobrze bo po burzy zawsze wychodzi słonko. Wiadomo że każdy ma jakieś swoje tragedie. Mniejsze, większe ale ma . Z tym że choroba dziecka to coś okropnego w moim odczuciu . Jak czasami jadę się do łóżku i patrzę na moje dzieci to ogarnia mnie strach. Strach że kiedyś właśnie spotkam się z taką sytuacją że moje dzieci zachorują albo będą cierpieć . Po prostu cierpieć a ja im nit bede w stanie pomóc 

Narazie sobie wmawiam ze dam rade bo musze. Musze pozalatwiac wszystko do czasu porodu no potem juz nie bede miala kiedy. Jak na zlosc to z dniem porodu konczy mi sie umowa w pracy. Z tego co sie dowiedzialam to mam 2 dni na dostarczenie wniosku o macierzynski i zaczynaja sie schody bo kto mi to dostarczy :( Ewcia wszystko bedzie dobrze synek juz swoje przeszedl i tersz bedzie zyl spokojnie zobaczysz. Nie zamartwiaj sie na zapas zyj chwila z dziecmi. Wiem ze ciezko jest bo sama wiem po sobie ale nie moge sie zalamywac bo u mnie dzieci widza ze cos sie dzieje chociaz maja 3 i 5 lat to pytaja sie duzo czemu placze itp. 

Wikki moze Ci przedluza, czy nie ma na to szans ?

jezeli nie , to troche wspolczuje, cala papierologia jest po Twojej stronie, a na dodatek odrazu po skonczeniu macierzynskiego musisz szuakc pracy... ale moze nie ma tego zlego :)

Wiki może zadzwoń do zusu albo urzędu pracy z tego co kojarzę z macierzyńskim nie powinno być problemu, co do zaświadczenia o porodzie nie masz możliwości wysyłki on linę ?

Ja leżałam długo w szpitalu po porodzie wysłałam zdjęcie dzidziusia do kierowniczki i w sumie poszło tak że powiedziała abym wysłała im zdjęcie zaświadczenia że urodziłam i to wystarczyło;) wysłałam im na e-maila do księgowości zapytaj u siebie ?;)

Tak czy siak po porodzie będzie ci ciężko w dodatku jak trafisz na salę poporodowa;/ 

Kochana wierzę tak samo jak ty aby kolejna diagnoza była lepsza niż obecna a wada nie była tak skomplikowana jak obecnie jest podejrzewana że maluch zacznie współpracować i będzie można go dokładnie zbadać i okaże się psikusem z jego strony to co stwierdzono do tej pory.

Przedluzyc raczej nie przedluza bo firma tez kiepsko idzie i juz w ciagu pol roku zwolnili 200 osob takze na to nie licze. Z tego co sie dowiedzialam to macierzynskie i rodzicielakie mam placone normalnie przez zus. Mam zalozyc karte za zycia czy cos takiego i wtedy mam urlop wydlizony o 24 tygodnie..  tylko ta cala papieroligia :( dzwonili ze szpitala i mam rano w piatek sie wstawic o 8 na oddziale na kolejne badania zobaczymy co tam wyjdzie znowu. Mam nadzieje ze moze bedzie lepiej ulozone i beda mogli lepiej zbadac. Mam tez cicha nadzieje ze powiedza ze wada jest ale nie taka co podejrzewali. Narazie do piatku sie odcinam od wszystkiego i nie mysle tylko ciesze sie ladna pogoda i spacerami z dziecmi. Jeszcze jedno pytanie czy ktoras mama moze wie jak to jest z zasilpkiem pielegnacyjnym czy opiekunczym? Tzn czy pobierajac to mam ubezpieczenie. Noe jestem po slubie i po tym calym macierzynskim nic nie mam a nie moge sie zarejestrowac w PUP bo noe ukrywajmy majac male dziecko co operuja co pol roku to jestem niezdolna do pracy :( potem jak jiz bedzie ok to pojde ale narazie to musze z maluchem siedziec w domu

Zadanie do zusu i dopytaj bo coś tam się pozmieniało z macierzyńskim w sensie nie trzeba już chyba tych wszystkich dokumentów dostarczać do ZUS.

Ewcia ciężko masz ja widzę, że potrzebujesz wsparcia i to dużo. Pomyśl może o jakiejś pomocy psychologa czy terapii by Ci ulżyć :) czasem tego trzeba by się wygadać by ktoś nam coś uzmysłowił :) masz lęk i to duży i on pewnie juz zawsze będzie bo będziesz się bała o syna . 

 

Bylam dzisiaj po moje dokumenty wszystkie u mojej bylej gin. Poszlam po nie tak dla swojego spokoju bo obecny lekarz nic nie chcial. Powiedzial ze mam karte ciazy mam wszystkie badania u zdjecia usg wiec nic wiecej nie potrzebuje. Ale ja poszlam io zrobilam blad bo wczesniej do niej napisalam ze potrzebuje cos takiego. Pisalam do niej w niedziele wieczorem i co dostalam dzisiaj? Podrobione dokumenty. Z nich wynika ze ood samego poczatku ciaza zagrozona ciaza wysokiego ryzyka i grozi poronienie. Wczesniej wogole nie bylo o tym mowy wszystko bylo dobrze. A teraz sie nawer dowiedzialam ze mam 3cm torbiel na jajniku :( jestem w szoku jak mozna poprawiac dokumentacje tak aby byc czystym. Na dobra sprawe widac ze sie wystraszyla bo ja napisalam jej ze jest wszytstko potwierdzone i ze szpital potrzebuje dokumentacje co jest nie prawda. Malo tego ona wszystko zawsze pisala odrecznie a tu nagle mam komputerowo data i godzona wydruku soe zgadza z data z niedzieli o godzona co do niej pisalam. Przy dokladniejszej analizie to nawet tetno plodu sie nie zgadza. Wszedzie wpisywala 140 a jak trzymam wydruhi z usg to mam albo 134 albo 130. Jestem w duzym SZOKU jak mozna tuszowac swoja niewiedze o robic wszystko zeby byc czystym :( wiem ze by to nic nie zmienilo jakby wczesniej powiedziala ale bym mialam wiecej czasu na konsultacje i przygotowanie sie a tak zostaly mi nie cale 3m do rozwiazania :-( 

O rety... Wikii, przyznam że jestes supersilną babką. Lekarza do odpowiedzialnosci bym postawiła , to już fałszowanie dokumentacji medycznej. Straciłaby prawo do zawodu za takie matactwo. Spokoju Wikii, naprawdę dużo dużo spokoju Ci życzę 

Ja juz nie mam sily walczyc :-( przywyklam juz do tego ze dziecko jest chore ze dluuga droga przede mna. Teraz tylko sie noje zeby nic nje wyszlo dodatkowego :-( bo im wiecej wad tym bardziej niebezpieczna operacja bedzie. W piatek jade do szpitala i boje sie co uslysze :-( ogarnal mnie strach czy ja dam sobie rade z chorym dzieckiem i 2 zywymi zdrowymi dziecmi co biegaja i wszedzie ich pelno. Dowiedzialam sie jaki sprzet potrzebny jest w domu i jak zobaczylam ceny jego to sie zalamalam :-( skad tyle pieniedzy wziasc praktycznie na juz :-(