Ogólnie różne tekstury lubi dotykać czy chodzić po nich nóżkami ale jak ma dotknąć coś do jedzenia mokrego i lepkiego to tylko dotyka paluszkiem i koniec jedzenia. Jak pierwszy raz mu dałam jajecznicę i indyczka gerber to wkładał łapki i brał do buzi a potem nagle mi się odmieniło ….
U nas ogólnie bardzo duży jest problem z tym rozszerzaniem diety ale przynajmniej zaczęła próbować dotykać. Chociaż na razie nadal najlepiej pawki i próba czegokolwiek więcej to jest ciężko to jest ciężko
u nas znowu rozszerzanie diety przyśpieszone… mały od 22 tygodnia poszedł do żłobka wiec po 4 miesiącu od razu zaczełam rozszzerzanie… bo wiedziałam ze po 2 tygodnaich w żłobku juz cos dostanie… na szczescie ciocie w żłobku tez wiedziały ze maluch leżący wiec nie był zmuszany do jedzenia… jechał na mleku, ale próbował różnych smaków tylko w konsystencji zmiksowanej
a teraz ma roczek i je dosłownie wszystko
az czasem sama jestem przerażona ![]()
A to nie wskazuje przypadkiem na jakieś zaburzenia sensoryczne?
Nie chce nic sugerować, ale ja bym to gdzieś sprawdziła. Mojej koleżanki syn tak robił, teraz ma 5 lat i jeżdżą na różne zajęcia związane z sensoryka, sensoplastyka etc, bo mały dosłownie brzydzi się dotknąć czegoś co mokre, lepkie, klejące etc
Właśnie obserwuje. Ostatnio coś częściej różne rzeczy dotyka. W żłobku mają mieć też zajęcia z sensoryki bo już to zgłosiłam i będziemy obserwować
U nas też są zajęcia z sensoplastyki. Fajne rzeczy tam robią. Ostatnio córka przyniosła do domu żółwia, to skorupkę mu kroili z płatków śniadaniowych ![]()
![]()
No w naszym też jest dużo atrakcji bo widziałam ….bedzie miał fajniej niż w domu
Ja jestem ciekawa jak zrobię u nas w przedszkolu ten oddział żłobkowy. Szczerze to jestem tak podekscytowana na samą myśl a z drugiej strony czemu ten czas tak szybko leci
To na pewno będzie mu tam dobrze 🩷
Tak sobie to tłumaczę ale kurczę jak wchód z nim i już płacze i wyciąga rączki do mnie to mi serce pęka. A wiem że ciocię sa mega fajne i jest mu tam dobrze …… mam nadzieje ze sie przyzwyczai i ze nie będzie juz płakał. Chodź choroba i tydzień przerwy dobrze mi nie zrobi w ramach adaptacji
Też by mi serce pękało.
Ale skoro wiesz, że ciocie są super i jest mu tam dobrze, to pewnie potrzebuje jeszcze trochę czasu, żeby oswoić te rozstania. Choroba i tydzień przerwy mogły trochę utrudnić adaptację, ale dzieci często szybko wracają do rytMu
Pewnie tak. Tak sobie to tłumaczę. Dziś jak już wjechaliśmy na teren to wyciągał rączki żeby go wziąć na ręce. A jak ciocia chciała go wziąć to był straszny płacz i nie chciał mnie puścić
U nas na szczęście robią to bardzo szybko, żeby też inne dzieci w grupie nie zaczęły płakać. Nie ma rozczulania się pod drzwiami, gadania, tulenia. Pani zabiera dziecko i zamyka drzwi.
Nie powiem, bywało to przykre, ale całe szczęście moja córka wchodzi na salę sama z siebie i nie muszę się martwić ![]()
No u nas też zabiera i mówi papa. A ja pierwszy raz wróciłam do domu bez niego po roku i jakoś tak mi łyso
nie wiem co mam robić …… dziwne uczucie. Oczywiście płakał i mi go z rąk zdejmowała
U nas to samo i do tego ciocię wychodzą po dziecko koło szatni żeby właśnie inne dzieci nie były rozpraszane że rodzic podchodzi pod salę
To u nas też tak było był dzwonek i każdy czekał koło szatni aż jakaś pani syna przyprowadziła lub rano odebrała ![]()
![]()
![]()
I to jest najlepsza metoda choć i tak dziecko jak jest płaczliwe i za mamą to bedzie i pół dnia płakało ![]()
To u nas gdzie pracowałam w popłuczyn przedszkolu rodzice sami otwierali drzwi do naszej sali i wtedy mówili po kogo są , a teraz zrobili tam remont i domofon jest i już inaczej , a w prywatnym to się wchodziło jak do domu
To u nas jest tak że czasem synek wchodzi do żłobka z dzieckiem płaczącym i taki zdziwiony i zaintrygowany patrzy …. Czasem się zastanawiam czy sam nie będzie zaraz płakał