Naturalne planowanie rodziny ?!

Czy wgłębiałyście się kiedyś w metody naturalnego planowania rodziny? Czy któraś para dzięki tym metodom poczęła upragnione dziecko, bądź stosowała te metody w celu uniknięcia ciąży?

Metode naturalnego planowania rodziny stosujemy z mężem. Jesteśmy ze sobą 12 lat i oboje doskonale znamy swoje ciała. Obie ciąże zaplanowane bez dłuższych starań. W pierwszą ciąże zaszłam w 2 miesiącu od podjęcia decyzji że chcemy dzidziusia, a w drugą od razu jak wiedziałam że mam dni płodne. My stosujemy tą metodę ponieważ ja nie mogę stosować leków antykoncepcyjnych.

Ja stosowałam mniej więcej przez pół roku po odstawieniu tabletek antykoncepcyjnych. Ciąży nie było. Jednak metoda jest nie dla mnie. Mam za mało samozaparcia. Mierzyć temperaturę mogę, ale obserwacja śluzu sprawiała mi problemy.

Ja wprawdzie nie bawiłam się w mierzenie temperatury, natomiast znam swój śluz na wylot, więc w ten sposób sobie radziłam :slight_smile: Nie stosowałam nigdy testów owulacyjnych.

Znam te metody, ale nie stosowałam. Przy każdej antykoncepcji jest jakiś margines błędu. Nawet przy idealnie regularnej miesiączce, można mieć przesuniętą owulację. Chociaż u mnie okazało się, że wszystko jest książkowe. teraz kiedy karmię jeszcze piersią, też w czasie kiedy powinnam mieć okres czuję się inaczej, śluz jest inny. Temperatury nie mierzyłam nigdy, czasu nie było.

Pamiętam wykład na temat naturalnego planowania rodziny na naukach przedmałożeńskich. Kiedy Pan prowadzący skończył teorie zadał pytania " czy macie państwo jakieś pytania?" - oczywiście nikt się nie odezwał. Bo przecież to jest temat o którym w szkole jeszcze można pogadać, ale kiedy spotykają się 4 zupełnie obce dla siebie pary, to myślę, że ciężko wtedy rozmawiać na takie intymne tematy. Dlatego jest forum na którym można o czymś takim porozmawiać.
My stosowaliśmy tę metodę przy staraniu się o maleństwo z tym, że nie mierzyłam sobie temperatury, zdałam się na obserwację śluzu i wyliczanie dni płodnych. Jeżeli już ta metoda miałaby działąć w drugą stronę czyli w formie antykoncepcji to szczerze - nie mam do niej zaufania, bo nie ukrywajmy nie zawsze da się dobrze wyczuć ten moment kiedy napewno nie zajdziemy w ciążę. Zresztą każda antykoncepcja może nas “zaskoczyć”:slight_smile:

Lipka na naukach przedmałżenskich to o planowaniu rodziny mówiła jakaś nawiedzona kobieta. Według jej teorii, poza tym, że ma się dni płodne, to wystarczy zaciągnąć rolety i wyłączyć telewizor i na pewno zajdzie się w ciążę :slight_smile: Do tej pory się z tej teorii śmieję :slight_smile:

Oj nauk przedmałżeńskich nie będę komentować ;)…a właściwie “PORADNI ŻYCIA” :slight_smile: U mnie prowadziła je również jakaś nawiedzona kobieta ,która kazała mi wypisywać cechy śluzu na kartce w podpunktach :wink: Jak w podstawówce ;D
No nic… człowiek to i tak odbębnił bo musiał.
Przy staraniach o maleństwo jedynie zajęłam się obserwacją śluzu i wyliczaniem dni płodnych. Chociaż i tak zawsze wszystko lepiej przychodzi niespodziewanie :wink: Jako antykoncepcji również bym tego nie stosowała - bo też nie mam do tego zaufania. Tym bardziej nigdy nie miałam regularnych miesiączek co do dnia :wink: A mierzenie temperatury to nie na te czasy. Człowiek o tym nie myśli ,gdy jest taki zabiegany :wink:

Ja się zawsze zastanawiałam, czy można w ten sposób zaplanować również płeć dziecka? Ja owszem mierzyłam temp. ale chciałam zajść w ciążę. Jakież było moje zaskoczenie, jak przez dwa tygodnie widziałam na termometrze 37,2*C. Już wiedziałam że zaskoczyło bez bety i lekarza hehe. Ale na dłuższą metę nie zastosowałabym. Ja mam luźne poglądy na temat antykoncepcji i takie coś to dla mnie najgorszy sposób. Bo to już nie jest metoda tylko styl życia.

Słyszałam taką tezę jeśli chodzi o zaplanowanie płci dziecka. Jeżeli kobieta wychwyci owulacje (sam szczyt) to pocznie się chłopak bo plemniki “męskie” są szybsze i prędzej dotrą do komórki jajowej. Zaś współżycie przed owulacją zwiększa szansę na poczęcie dziewczynki, ponieważ plemniki “żeńskie” są wytrwalsze, a mianowicie dłużej żyją w śluzie kobiety.
Jeśli chodzi o poradnie przedmałżeńskie to faktycznie nie zachęcają na początku do większego zaznajamiania się z metodami naturalnego planowania rodziny. Położne posiadają wiedzę na temat tych metod, ja osobiście i teoretycznie pomogłam kilku parom ale w zajście w ciążę.

Ja również słyszałam o tym, co napisała Anna-0. Co do naturalnego planowanie rodziny, to nie stosowałam tego. Wiem co nieco na ten temat, ale uważam, że to nie dla mnie. Po pierwsze nie pamiętałabym o wszystkim, mierzenie temperatury i sprawdzanie śluzu, to nie dla mnie. Cykle co prawda mam regularnie, ale nie mam pewności, czy aby na pewno tego dnia rozpoczęła czy rozpocznie się owulacja. Po drugie samo sprawdzanie śluzu sprawiałoby mi problem. Uważam, że nie jest to zła metoda, jednak potrzeba w niej mnóstwo cierpliwości. Jako forma antykoncepcji nie stosowałabym jej.

Jak staraliśmy się o córeczkę to tylko i wyłącznie liczyłam dni płodne i udało się w drugim miesiącu .

Temat jest mi nieco szerzej znany ze studiów. Jestem mężatką z 2,5-letnim stażem i razem z mężem stosujemy metodę NPR. Na początku wymaga ona dużo samokontroli, pilnowania się itp. Jednak po jakimś czasie, można poznać swój organizm na tyle, że nawet nie mierząc temp. itp. będzie się wiedziało kiedy są dni płodne. Zaczęliśy stosować tę metodę zaraz po ślubie, stwierdziliśmy że nic nie szkodzi nam jej wypróbować bo jeśli coś pójdzie ew nie tak, to poprostu będziemy się cieszyć z naszego pierwszego potomka. W naszym przypadku to mąż okazał się lekkim niedowiarkiem, kiedy mówiłam mu że teraz np. nie mam dni płodnych. Z czasem mi zaufał tym bardziej, że do tej pory trafnie określam swoje dni płodne i żadnej “wpadki” nie zaliczyliśmy. Natomiast od pól roku jesteśmy szczęśliwymi rodzicami Miśka, który był świadomie planowany.

Dziewczyny co widzę? Chyba każda z nas na kursie przedmałżeńskim miała nawiedzoną kobietę od śluzu :wink:
U nas to samo, zajęcia masakra, do tego trzeba było pół miasta zjechać do ośrodka w którym ta pani pracowała po wpis.

Na allegro można kupić testy na owulację i przy staraniach o dziecko chyba tą metodę zastosuję bo obserwowanie u mnie jest średnio miarodajne. Trzeba mieć równe cykle i brak infekcji.

Jeśli ktoś ma cykle regularne, to myślę że po dłuższych obserwacjach własnego organizmu jest w stanie poznać swoje ciało aby dojśc do perfekcji, oczywiście jak wiekszość metod nie uważam aby ta była 100%
Ja aby się upewnić czy prawidłowo odliczam dni do owulacji zakupiłam kiedyś testy na allegro i kilka razy sprawdziłam dla swojego spokoju czy robię to w prawidłowy sposób.
W moim przypadku pomagał mi nie tylko regularny cykl ale również to iż owulacja była dosyć silnie odczuwalna;(

Moje cykle są tak samo regularne, co do dnia, owulację też wiem kiedy mam, ale jednak dla własnego spokoju wolę inne metody zabezpieczeń. Nawet teraz jak okresu nie mam to wiem kiedy owulacja występuje, ale też nie chciałabym ryzykować.

My mielismy troche pod gorke - naturalne planowanie rodziny bylo i trwalo baaaaaaaaardzo dlugo. Przez wiele miesiecy chodzilam po lekarzach czy wszystko jest ok wyjazdy nasze aby wspomoc plodnosc i zawsze konczylo sie ns rozczarowaniu. Musislam sie troche wyciszyc na troche zapomniec o o naszym Skarbie i sie udalo;)

Wyliczanie dni plodnych plus testy ma owulacje czy badanie tem sluzu.

Ja w obie ciąże zaszłam po wyliczeniu dni płodnych za pierwszym razem udało się po trzech miesiącach , zaś za drugim razem już w pierwszym miesiącu starań :slight_smile:

Nam się udało z konkretną płcią dzięki takim metodom :wink: ale jeśli chodzi o stosowanie tych metod jako antykoncepcji to chyba jednak trochę ryzykowne mimo obserwacji swojego organizmu :slight_smile: zawsze coś może się “przestawić” :slight_smile:

Ja tę metodę stosowałam od dwóch lat, a zaszłam w ciążę dopiero jak się z mężem zdecydowaliśmy. Ważne jest “wsłuchanie” się w swój organizm, poznanie go i wtedy jest wiadomo co w którym momencie się dzieje.