Aniss no tylko tak było lepiej i jeszcze musiałam robić jakby przysiady :D bo to go kołysało góa dół i się trochę uspokajał ...no cyrki z nim były . Mam nadzieję, że teraz obędzie się bez kolek, ale też dziewczynki jednak jak już mają je słabsze nie wiem czemu
ja sobie ten termoforek to moglam sama przylozyc nic u mnie nie dzialalo :|
u nas córka też miała, a synek już na szczęście nie
Ja do szpitala termoforu nie brałam bo nawet nie widziałam, że moze pomóc;) za to przy dzieciach czasami korzystałam i u nas pomagal ;)
Noszenie dziecka w czasie kolek jest męczące ale czego nie robi się dla dziecka he
W ramionach mamy zawsze najlepiej :)
no to noszenie było najgorsze ja o tyle kroków robiłam na tych naszych 39 m2 :D a ile przysiadów przy tym :D były cyrki oj były
Mam nadzieję, że i tym razem kolki nas ominą.
Kiedyś to babcię zawsze na kołki pieluchy pracowały i takie ciepłe na brzuch kładły
ja też na to liczę bo to był najgorszy okres w moim życiu
Kołki u starszej córki tak nie doskwierały jak przy młodszej, u starszej pomagała kąpiel w ciepłej wodzie ;) i bywało że o 1 w nocy była kąpiel;) ale pomagało;) u młodszej noszenie tulenie lulanie ciepłe pieluszki na brzuszek oczywiście na rączkach ;) działo się ale czytając opisy innych mam pocieszałam się że bywa u innych podobnie lub nawet gorzej;(
u mnie na kolki pomagal tylko i wylacznie mityczny sab simplex
Tego Sab chyba ciężko dostać? Często na grupach mamusiowych o niego pytają
W Polsce chyba nie jest dostępny.. szukałam żeby zamówić i nie udało się...
U nas kolek w ogole nie było ale za to syn ulewal jak szalony, także coś za coś. Z dzieckiem nie może być za lekko ;)
No u nas to samo ... Kosmiczne ulewanie :)
U mnie ulania to jedno a kołki to drugie;) mieliśmy to szczęście mieć jedno i drugie;) ale cóż poradzić nie ma się na to wpływu;( niedojrzały układ pokarmowy trzeba przeżyć niestety ;( jak już kolki i ulania przejdą to czas na ząbki i infekcje;D
U Nas problemy brzuszkowe były przez chwilę tylko. Ale Mały termoforka zdecydowanie nie polubił.
Ale za to dzisiaj koncert. Nachodziłam sie po pokojach. Bujanie do tego. Teraz przejął tata. Ale mam nadzieję że to po szczepieniu.
U nas na szczęście kolki nie trwały jakoś bardzo długo. Ale rzeczywiście było to bardzo uciążliwe. Jak już się człowiek ucieszył że dziecko przebrane najedzone i śpi to z zegarkiem w ręku 20 do maks 30 min po jedzeniu zaczynała się jazda. Niestety. Bardzo nam pomagały masaże. Korzystaliśmy też z produktów zawierających simetikon. W naszym przypadku zmniejszał dolegliwości.
Co do potrzebnych rzeczy to..... Ciężko powiedzieć co macie. Ale jak tylko sobie o tym myślę to pierwsza rzecz to aspirator do noska. Chodził z nami wszędzie. Zawsze miałam go ze sobą.
Jako drugi był inhalator/ nebulizator. Rzeczywiście korzystaliśmy bardzo szybko. Ładnie nam pomagał przy katarku i przesuszonym nosku.
Aspirator jak i inhalator bardzo przydają się przy dziecku. Głównie aspirator do noska ;)
jakie macie aspiratory? takie elektryczne czy te typu fryda, gdzie rodzic sam wyssaje ?
Ja miałam Fridę przy pierwszym dziecku tam są wymienne filtry gąbkowe, przy drugim miałam canpola z wymiennymi końcówkami i tutaj mega plus filtrów brak końcówki bardzo miękkie i łatwe do czyszczenia wszystko zapakowane w eleganckie pudełeczko;)
Potem dostałam do testów elektryczny aspirator canpola i dla mnie bomba nie jeden katar pokonany z tym urządzeniem teraz jak jest starszą to zabardzo zainteresowana że brzęczy i go zabierać próbuje;) ale jest naprawdę fajny polecam;) w dodatku koszta jakiś czas temu patrzyłam co coś niewiele ponad 100 przy promocji nie wiem jak teraz