Mowa 3latka

Jeśli chodzi o cwiczenia z maluszkiem to polecam obserwować na FB logopedę Panią Elżbietę Kud-Czupil. Niedawno polecała smoczki Lovi. Jej filmy możecie oglądać na fb i tik toku 

ja do logopedy udałam się z synkiem kiedy miał 2.5 roku. wtedy mało mówił, logopeda stwierdziła, że może być tak, że po skończonym 3.r.ż po prostu wystartuje, dała mi przkład swojego siostrzeńca, z którym pracowała, a ten wystartował z mową jak tylko skończył 3 lata. I u mnie również tak było, jak tylko syn skończył 3 latka, naprawdę się rozgadał. jeśli jednak dziecko nie mówi a 3 latka miną, to jednak nie ma co czekać i liczyć, że się rozgada. my uczęszczamy do logopedy, bo mamy wadę wymowy, i jednak te wizyty u logopedy na 2.5 roku i 3 latka nie zaszkodziły, a tylko pomogły w zdiagnozowaniu problemu. lepiej działać, bo później może być po prostu ciężej to ogarnąć.

MamaMalejMajki myślę że nawet nam mamom dużo lepiej korzysta się ze smoczków Lovi. Mam kilka konkurencyjnych i szczerze mówiąc odczuwam ,że Lovi moja córkę uspokaja 

Moim zdaniem smoczki Lovi są naprawdę dobre. Mają dobrą jakość o są super ogólnie, logopedzi je polecają 

Mój syn też miał słabą mowę, w wieku 3 lat mówił po swojemu większość. Problemem okazał się przerośnięty trzeci migdał. Niestety usunięty miał go w wieku ok 5 lat. Od tamtej pory mowa skoczyła o 100%. Przerośnięty migdał uciskał na trąbkę słuchową przez co syn nie doslyszal i źle wymawiał słowa  

no właśnie, zbawienna okazuje się też być wizyta u laryngologa.

Jeśli dziecko długo nie mówi to warto mu pomóc wizytą u logopedy albo właśnie laryngologa. 

Tak jest ,laryngolog dużo pomoże jeśli cokolwiek niepokoi rodziców 

Syn koleżanki ma w latani nie mówi. Mówi po swojemu. Juznrok temu polecałam jej placówkę i logopedę. Poszła dopiero teraz, kiedy skierowało ją przedszkole. Logopeda po wywiadzie i pracy z dzieckiem kazał przede wszystkim nie wyręczać dziecka, dać mu swobodę i możliwość nauki samodzielności. Do tego mają z nim rozmawiać na wprost, bo z rego głównie wynika jego niewyraźna wymowa. Niekiedy zapomniają, w natłoku obowiązków, że mały człowiek jest na dole, na innym poziomie, słyszy dźwięki inaczej kiedy odwaracają głowę dodatkowo robiąc coś innego.

Tydzień temu byliśmy na mikołaju w remizie i tak oczywiście dzieci piosenki spiewaly, wierszyki mówiły. 4 letni chłopiec naszej według jej mniemania najmadrzejszej osoby we wsi powiedział wierszyk i powiem wam że nie zrozumiałam nawet jednego słowa. Masakra jakaś po swojemu strasznie ale tak w ogóle po ,, dziecinnemu,, głupio było mi się jej pytać więc później zrobiłam wywiad u koleżanek czy ona gdzieś z nim chodzi i okazało się że nie że oni cały czas do niego mówią typu weź sobie socek albo ciukielecka i to dziecko tak gada. To też nie jest dobre żeby tak zmiękczać a wręcz przekręcać słowa mówiąc do dziecka bo to nie prowadzi do niczego dobrego 

moja teściowa ciągle do dzieci  tak zdrabnia słowa , tragedia . 
 

ja i mąz zwracamy uwagę że mają do naszych dzieci mówić normalnie jak do dorosłych , ale siostra męża ma to w nosie i to prawda ze jest różnica w wymowie naszych dzieci ( pół roku różnicy między nimi ) więc coś w tym jest zeby nie zdrabniać i dziwnie wymawiać słów 

Dzieci słuchają tego co i w jaki sposób mówią dorośli, więc jeśli ktoś ciągle zdrabnia przy dzieciach czy sepleni to dzieci słuchając tego same też zaczynają tak mówić. 

Cos w tym jest u nas mówi się do dziecka normalnie. Wiadomo czasami używa się jakiegoś słowa inaczej np córka mówiła kołtudra zamiast kołdra albo biustoszon zamiast biustonosz ale to są pojedyncze słowa. Siostra męża nienaturalnie zdrabnia nawet nie słowa tylko całe zdania nawet wchodząc mówi Cieść slodziaćku, co lobiś. No mnie coś trafia ale nie widuje się z nią często więc aż tak się tym nie przejmuje. Ale fakt że jej syn na 5 lat i mówi mało wyraźnie, czasami trzeba się skupić nad tym co on mówi. U córki nie było problemu bo mówiła od razu ładnie