Gdzie mieszkacie w domu, u teściów, z rodzicami czy na swoim? Jakie sa wasze relacje? Czy sie wtracaja?
ja mieszkam u tesciow i lubia planowac przyszlosc nie swojemu dziecku, czasem sie wtracą nie lubie tego… teraz idziemy na własna kuchnie mam nadzieje ze bedzie lepiej … jak jest u was?
My jesteśmy na swoim:) ale teściowa mieszka “za płotem” nie narzekam, bo się nie wtrąca za bardzo ale mogę na nią liczyć w razie potrzeby ![]()
Mieszkamy na swoim. Relacje z rodzicami mamy super, ale mysle, ze to wlasnie dzieki temu ze nie siedzimy sobie na glowie.
pewnie tak ja mieszkam u tesciow, czasem mam ich dosyc. Czy wasze tesciowe rowniez caluja wasze dzieci i mowia o nich jak by to byly ich dzieci?
Mojej teściowej zdarza się mówić “synku” do mojego dziecka
i czasami mnie poucza co i jak mam robić to mnie bardzo irytuje
ale da się przeżyć
a moja tesciowa mowi do malej " chodź moja malutka"
Eh niestety póki nie wrócę do pracy i mały nie będzie w żłobku państwowym jesteśmy skazani na mieszkanie z moimi rodzicami. Niestety nie jest to proste… Na początku w ogóle im przez gardło nie przechodziło słowo ‘mama’ teraz już to się poprawiło. Wtrącanie się niestety było i jest na porządku dziennym, jednak mam na tyle twardy charakter że zawsze stawiam na swoim. Moje dziecko moje zasady… Ehh i ciągłe dokarmianie rzeczami których ja nie chcę dawać małemu. To najbardziej mnie męczy
tez mieszkam z teściami,niby osobne wejście,wszystko osobno ale nie jest lekko.codziennie przychodzą a ja nie potrafie żyć , z jakby nie było, obcymi ludzmi.jest to dla mnie męczące i frustrujące.czasami mam dosc.I też traktują córkę,jakby była ich i mieli do niej prawo. całują ją,próbują usypiać,pozwalają na to ,na co ja nie pozwalam,a moje uwagi mają gdzieś.ale kiedyś zrobie im pa,pa i zbudujemy swój dom ![]()
Ja mieszkam ze swoimi rodzicami, bardzo się z mężem cieszymy są Nam bardzo pomocni. Obiady, pomoc przy dziecku gdy ja nie mam siły gdy mam gorączkę bądź inny problem.
Mieszkam u rodziców chłopaka i dogaduje się z nimi, kochają wnusie i pomagają nam bardzo finansowo, partner nie ma pracy więc ich pomoc jest wielka. Gdyby nie oni to nie wiem co by z nami było
niektórzy maja fajnych tesciów, ja do tej grupy niestety ni należę
Moje relacje z teściową poprawiły się po urodzeniu synka. Mieszkamy w jednym domu, ale mamy osobne mieszkania. Hmmm samej mi trudno w to uwierzyć, bo kiedyś nasze stosunki nie były przyjacielskie. Teraz wiele odpuszczam, nie mam czasu na zbędne kłótnie i nie przejmuję się uwagami oraz nie reaguje na zaczepki. Wolę ten czas poświecić na przyjemniejsze czynności. Wydaje mi się, że teściowa jest zdezorientowana, że mnie w ogóle jej uwagi nie dotykają:) Pozwalam jej nawet na swobodny kontakt z wnukiem.
Ja od początku mieszkam z mężem na swoim. Moi teściowie to ludzie, którzy się nie wtrącają w nasze sprawy i za to ich cenię. Jedyne co mnie teraz denerwuje, to codzienne telefony teściowej, co tam u nas, zwłaszcza, że czasami bywa 2 razy w tygodniu i opiekuje się Małą, gdy ja mam korki. Poza tym jest spoko ![]()
claudia666 to dobrze ze masz takich tesciow ![]()
P.Janik ja niestety tez nie mam łatwo ![]()
ja mieszkam z mężem i jego bratem i rodzicami pod jednym dachem w sumie 3 rodziny i wam powiem jest nie fajnie co chwile coś ,czepiania a to im przeszkadza to czy tamto i najgorzej mnie denerwuje jak mi się wtrancają do mojej córki …!
Z racji tego że gdzieś muszę się wykrzyczeć to zrobie to tutaj
Temat idealny do tego…
Pisałam już, że moi rodzice wiedzą wszystko lepiej, moja babcia również. Ostatnio zdarzyły się trzy sytuacje które sprawiły, że po raz pierwszy od dawna kupiłam papierosy żeby nerwy uspokoić. Bo już cierpliwości mi do nich nie starcza…
- Na weekend umówiliśmy się ze znajomymi którzy mają córeczkę parę miesięcy młodszą od Kajtka, wszystko ładnie pięknie aż mały zaczął ni z tego ni z owego wymiotować prawdziwą fontanną… W wymiocinach znalazłam wielkie kawałki marchewki. Której mały nie jadł od paru dni ;/ Chwile przed wyjazdem mały był u moich rodziców na górze, a mama robiła rosół (czarny od pieprzu, a oka są wielkości piłek do golfa 1/3 bulionu to u niej tłuszcz). Mały został bez naszej wiedzy dokarmiony marchewką która tak mu siedziała na żołądku że zarzygał cały dywan znajomych…
- Na dzień babci razem z kuzynką wpadliśmy z wizytą do moich dziadków. Z racji tego że kuzynka jest chrzestną małego pytała o prezent na roczek. Odpowiedziałam, że myśleliśmy o zrzucie na pieska ale z racji tego że nie wiem kiedy wrócę do pracy zrezygnowaliśmy z pomysłu. Tu do akcji wkracza moja babcia która z krzykiem mnie informuje, że pies to odpowiedzialność, że trzeba na spacery wychodzić i że nie jestem na tyle odpowiedzialna by zając się psem. No kurde! Wychowuje swojego synka myślę że całkiem nieźle, od dziecka miałam zwierzęta, pomagam gdy mogę w schronisku, od 19 roku życia pracowałam i mieszkałam 100 km od rodziców by być zupełnie samodzielna, teraz robię wszystko łącznie z dojazdami 60 km w jedną stronę by zrobić badania i móc uratować życie paru niemowlakom ale brak mi odpowiedzialności żeby mieć psa!
- Sytuacja ostatnia i wczorajsza… Mój ojciec przywiózł wieczorem do domu wielką, gorącą jeszcze aż parowało drożdżówkę i chciał dać małemu. Powiedziałam że nie ma takiej opcji by zjadł kawałek gorącego ciasta a później wypił butelkę mleka na sen. Mały został chwilę na górze i zgadnijcie? Wracam a on coś żuje a moja mama go zasłania bym nie widziała… Efekt? Mały całą noc plakał bo go bolał brzuszek. Oczywiście oni nic nie dawali i są święcie oburzeni.
Boże daj mi cierpliwość…
mieszkam z teściami dom w dom obok siebie.Moja teściowa jest hmm…, wszystko wie najlepiej co mały ma jeść jak chodzic ubrany , jak go leczyć. Ostatnio nakrzyczałam na nia ba myslałam , że oczy wydrapie bo chciała synowi dać antybiotyk w zawiesinie ,który w lodówce u niej pół roku przeleżał bo młody miał kaszel.Kaszel nie związany z choroba.Teść z kolei to do rany przyłóż człowiek. Moja mama wychodzi z założenia ,że to ja jestem od wychowania i to ja decyduję .
P.Janik no powiem Ci,że łatwo nie masz ja bym chyba też wyszła z siebie.
U mnie tylko na początku po urodzeniu 1 córki teściowa próbowała się wtrącać i na początku “sprawdzała” czy daję sobie rady.Pamiętam jak 1 dnia w nocy mała coś płakała ,szłam ją przewinąć patrze a za drzwiami po ciemku stoi teściowa z uchem przyklejonym do szyby hehe wtedy z mężem mieliśmy ubaw.
Zdenerwowałam sie na nią jeszcze gdy pierwszy raz kąpałam mała wiadomo na początku jest się trochę zestresowany całą sytuacją ,teściowa całą kąpiel stała nademną i się patrzyła.
Potem 2 razy się zdarzyło ,że córeczka płakała chyba przez pół godz bolał ją brzuszek,przyleciała i chodziła za mną ja starałam się uspokoić malutką w końcu podeszła do mnie i zaczęła mi ją zabierać wtedy odwróciłam sie i powiedziałam ,że jej nie dam córki bo nie będę stała i patrzała się z boku jak ona płacze.Mąż powiedział swojej mamie,że ja sobie doskonale radzę i jakby nie było w domu pomagałam swojej mamie przy młodszym rodzeństwie i pielęgnaja dziecka nie jest dla mnie trudna i że jak będę potrzebować pomocy to o nią poproszę.
Od tego czasu układa nam się na prawdę bardzo dobrze,w ogóle się nie wtrąca często przychodzi nawet do mnie o radę.Mam fajną teściową.
A moja mamcia jest w ogóle najlepszą mamą pod słońcem gdy tylko mam jakieś wątpliwości czy problemy zawsze dzwonię do niej:)
najbardziej mnie denerwuje , jak przychodzi teściowa i słodycze w tajemnicy przede mna daje.Idiotką nie jestem jak mały zje czekoladę a kakao dokładnie to póżniej męczę się z jego wysypka.Nie mam słów.