Mam już dosyć!

Aneta... Nie żałuj go i nie broń. Jeśli nawet nie stać go na przeprosiny to niech sobie chodzi przybity. Mężczyźni są prosto od nas i nie można przekładać naszych emocji na nich, kiedy my chodzimy przybite bo coś się dzieje w domu to oni pytają co się stało i na serio nie wiedzą co się stało... Wiem jak trudno się rozstać z kimś z kim jest się z przyzwyczajenia, ale da się, a córka przestanie do niego ciągnąć jak ja przezwie jeszcze kilka razy i mało tego, będziesz musiała z nią chodzić do psychologa, bo może to mieć skutki na całe jej życie.

 

Moja mama zawsze mi mówiła, że znaleźć dobrego męża to jak wygrać na loterii i że po związku cierpi się połowę tego czasu ile związek trwał. To drugie przeszłam na własnej skórze i się zgadza. Najpierw nie wyobrażałam sobie życia bez gościa, a jak minęło trochę czasu to bez ostrzeżenia zmianilam nr telefonu żeby przestał mi w końcu tyłek zawracać... Wiem, że jak ja dzieci to jest trudniej, ale nie jest to niewykonalne. To oczywiście jest Twoje życie i zrobisz co zechcesz, a jak będziesz chciała z nim być i się zalic to ktoś na pewno zawsze będzie starał się Ciebie pocieszyć, ale po pierwsze to nic nie zmieni w Twoim małżeństwie, a po drugie w końcu przestanie Ci pomagać. Teraz masz 24 lata, moja koleżanka, o której wcześniej wspomniałam (mąż wywalił ja z dzieckiem) miała 33 i teraz ma faceta (Tomeczka), a jej corka powiedziała do ojca "ja nie jestem Twoja tylko Tomeczka". Gorzej jak nic się nie zmieni i się obudzisz po odchowaniu dzieci mając 50 lat. Teraz masz dla kogo się ogarnąć.

Aneta nie wiem może po porostu chce teraz wywołać u ciebie poczucie winy i dlatego tak się zachowuje? 

Aneta mi też się wydaje że on gra na twoich uczuciach. Udaje jaki to on skruszony. Ty mu wybaczysz a za jakiś czas znowu będzie to samo. 

Wiadomo że dzieci będzie do niego ciągnęło zwłaszcza malwinke ale ty im ojca nie zabierzesz tylko uwolnisz siebie.  Zrób sobie listę za i przeciw jeśli więcej będzie za tym żeby go zostawić nie zastanawiała ym się nad tym. 

Zwłaszcza że jesteś młoda i możesz jeszcze kogoś poznać. Bo za 10 czy 15 lat już nie będzie tak łatwo. 

Aneta ja też złotego męża nie mam i wiele mam mu do Zarzycki a ale gdyby nasze dziecko kiedykolwiek nazwał kaleką to bym nie umiała wybaczyć. Wybacz ale to jest gowniarz który nie zasłużył na ciebie i rodzinę. Zastanawiam się tylko czy chciaład świadomie z nim drugie dziecko czy tsk wyszło?

Co do rozstania to po pierwsze dzieci mogą widywać się z ojcem i im nie zabierzesz taty. Po drugie czasem nie warto się męczyć myśląc że tak lepiej dka dzieci. Moja mama tak myślała całe życie a w efekcie zarówno js jak i moja siostra mamy do niej żal że tkwiła w takim małżeństwie a my musiałysmy na to patrzeć 

Aneta, czasem rozwód rodziców to najlepsza opcja również dla dzieci, bo przestają patrzeć na to, jak ich rodzic (lub rodzice) jest nieszczęśliwy. Ona go nie straci jako ojca, a być może zyska "nową" mamę - wolną i szczęśliwą.

Uparte trzymanie się małżeństwa "dla dobra dzieci" to w większości wypadków tak naprawdę tylko wielka krzywda - zarówno dla tych, którzy w małżeństwie po prostu nie są szczęśliwi, ale też właśnie dla dzieci. One widzą i rozumieją więcej, niż nam się wydaje.

Utrzymywanie małżeństwa dla dzieci nie zawsze ma sens. Dzieci to czyja i widzą. Jak nie teraz to z czasem zrozumieją to. 

Nie czuję się w ogóle na siłach by cokolwiek robić. Nic mi się nie chcę. Dziś obkupilam córkę na zimę i pół dnia przeplakalam. Nie chcę mi się nawet do dzieci wstać. Mam wszystko gdzieś. Nie chcę niczego ratować. Z mojej strony nie ma to sensu. Jego rodzina mnie wyzywa bo się odezwalam by oddali w końcu to co poztczyli. Mój mąż był przy tym obecny. Sam też mnie wzywał, że jestem pojebana, córka jest kaleka. Nie ma do mnie szacunku. Moja osoba nie ma dla niego żadnej wartości. W jego rekach jestem tylko zabawką, którą się bawi kiedy ma na to ochotę. Nawet za wiele się dziś do niego nieodzywalam. 

Gdybym ja uslyszala, że jestem "pojebana" to bym mu pokazała jak bardzo :/ Jest prostakiem i tyle, weź z nim w ogóle nie gadaj :/ Żadnych obiadow, zbliżeń, rozmów, skoro ma tak niewyparzoną buzię to i ręce ma na pewno zdrowe, niech pozasuwa koło siebie i zobaczy jaki to miód.

Kiedyś pokłóciłam się z moim i nie odzywałam cały dzień, ale po pracy wrócił i zapytał "co będzie na obiad?', a ja mu tylko na to: "a skąd ja mam wiedzieć?"... Faceci tacy są, myślą, że sobie mogą, a my to przełkniemy i dalej będziemy kopciuszkowac, dlatego musimy im pokazac, że nie. Mieliśmy trzy takie akcje i się nauczył. Nie chce żeby to brzmiało tak jakbym wychowywała sobie pieska ;p chodzi mi tylko o to, że ludzie jeśli widzą schemat to nim podążają, zarówno my kobiety jak i mężczyźni. Mój mąż zawsze szykowal na noc wodę do picia, jak raz nie przyniósł to prawie go nie zjadłam, a przecież tak naprawdę mogłam sama ruszyc 4 litery. I tak to działa, jak uczymy kogoś, że można to dla niego można i koniec. Jak koleżanka nauczyła męża, że może po niej jeździć to jej od czasu do czasu mówi, że jest głupia jak but o tępa i sobie tak superowo żyją... Ona jemu odda ostatniego schabowego, a on jej powie, że jest tępa po czym ona płacze pół dnia. Można? Oczywiście, że można. Tylko po co?

Aneta to powinno cię utwierdzić w tym, że on nie jest ciebie wart ani tego żeby dla niego niszczyć życie sobie i dzieciom. 

Aneta weź się wyprowadza nawet do rodziców. 

 

Aneta zrób coś bo możesz popaść w depresję a wtedy będzie ciężko

Aneta wyprowadź się chociaż na trochę i  zobaczysz  czy chcesz do niego wracać

Aneta ja pier...  Ze tak powiem jak może się tak do Ciebie odzywać serio z tego wszystkiego wywnioskowałam że i tak Ci nie pomaga nie dość że musisz się zająć dziećmi to jeszcze nim . Myślę że świetnie dałabyś sobie radę sama bo oparcia nie masz żadnego . Uważam że on w ogóle Cie nie szanuje . A to jak nazwał swoje dziecko świadczy tylko o tym że jest niedojrzały jak można tak mówić o swoim dziecku ode mnie dostał by w twarz za takie coś . Walcz o swoje o dzieci daj im wspaniałe dzieciństwo . Odejście może nie jest łatwe ale ja bym nie chciała żeby mój syn patrzył na to jak ojciec nie szanuje matki bo później wartości się wynosi z domu . Nie daj się !!

Ja już popadam w depresję. Niby wczoraj chciał się pogodzić. Ale co i tak jest mnie traktowanie przedmiotowe. Dziś zrobił obiad. Ale po za tym nic. Stale siedzi w telefonie. Dziś za nim pojechaliśmy na cmentarze to rozmawiałam z nim szczerze i nic z tego nie zrozumiał. Ja już nie wiem jak mam mu to prościej powiedzieć. Mówiłam ty idziesz do pracy, jeździsz sam na rowerze czy z moim bratem i jego dziewczyną. Masz czas dla siebie odrywasz się od tego wszystkiego, a ja takiego czasu nie mam. Mówię, że ja też potrzebuję czasem godziny dla siebie sama czy iść do fryzjera, a on jak syn na piersi nie będzie to będzie łatwiej bo zostawiamy dzieci u dziadków i pójdziemy na bal. Zrobiło mi się przykro i płakać mi się chciało nic nie zrozumiał. Tak samo ostatnio na zakupach trzeba się obkupic na zimę trochę to nie bo drogo. Zdążyliśmy do domu wrócić, a on do mnie jaki ty masz stary sweter byś sobie nowy kupiła nóż kurwicy można dostać i tak źle i tak niedobrze. 

Aneta a twój mąż nie ma żółtych papierosów skoro takich rzeczy nie rozumie. Ja bym mu nie wiem powiedziała chce wyjść sama bez ciebie. Może by zrozumiał. 

On nie rozumie. Czasem się zastanawiam jak on pracę dostał i jak się tam dogaduje. 

Masakra, zaczyna mi brakowac słów :/ dziewczyno! Weź się ogarnij, to Twoje życie! A masz jedno!

W tym czasie kiedy Ty nam to wszystko piszesz mnie już by tam nie było ...

Justa to nie jest wcale takie proste. A dwa teraz pisze w poczekalni, a córka ma zajecia i zaraz jadę na kolejne. Moje życie jest bardziej pokrecone. Tym bardziej nie będę wyprowadzać się z mieszkania, które należy prawnie do moich rodziców. On do swoich rodziców na pewno nie wróci, ze wzgledu na sposób traktowania właśnie. Więc siedzi bo z kolegami do pracy dojeżdża. Zawsze może sobie coś wynająć. 

Aneta szukasz dla niego wymówki i usprawiedliwienia a tak naprawdę on niszczy ci życie i niszczy cię psychicznie. Skoro to twoje mieszkanie czy tam twoich rodziców powiedz mu, że albo się zmieni albo żegnam. Proszę iść do kolegów. 

Aneta jeśli mieszkanie jest twoje to masz łatwiejsza sytuacje bo masz gdzie zostać z dziećmi. 

Wiem że łatwo się mówi a rozstanie to nie prosta sprawa zwłaszcza jeśli są dzieci ale myślę że Ty jesteś od niego uzależniona psychicznie i tu pomoże tylko jakaś terapia. To jest tsk że on cię niszczy o w ogóle nie pomaga Ty masz tego dość jesteś w złym stanie a jednocześnie jak przychodzi co do czego to go bronisz załatwisz mu to czy tamto tłumaczysz i wydaje ci się że bez niego nie dasz sobie rady.... 

Naprawdę pomysl nad tym i przede wszystkim nad psychologiem może stać cię żeby iść prywatne wtedy możesz nawet wieczorem. 

Polecam też książkę pt "kobiety które kochają za bardzo"