Macierzyństwo od nowa - Wasze refleksje

Drogie mamy, co zrobiłybyście inaczej, gdybyście mogły przeżyć macierzyństwo od nowa? Pamiętajcie, że nie chodzi nam o obwinianie się, a raczej zwrócenie uwagi na ważne kwestie :heart:

Ja akurat chyba nic nie zrobiła bym inaczej. Wychowuję dziecko tak jak uważam za stosowne nie wiem czy innym się to podoba ale ja uważam że jest dobrze

Ja skupiłabym się bardziej na sobie, aby częściej znaleźć chwilę tylko dla siebie, wyjść gdzieś bez dziecka. Niestety często dopuszczam do tego, że jestem z dzieckiem ciągle, nigdzie nie wychodzę bez niego i później rodzi się frustracja z braku czasu dla siebie.

Wiecej docenilala bym ten czas ktory jest tu i teraz , nie wybiegac w przyszlosc , czas tak szybko ucieka doceniac wszystkie piekne chwile macierzyństwa 🩷🩵

Ja na pewno wyprowadziłabym się od teściowej :rofl:
Nie mam co narzekać, fajnie, że pomaga, ale czasami mam wrażenie, że próbuje mnie lub męża wyręczyć, że tej pomocy jest za dużo :sweat_smile:

Chyba niczego bym nie zmienila. Uwazam ze zrobilam wszystko co moglam, stres zwiazany z makrosomia pierwszego dziecka co prawda byl, ale dzieki temu zaczelam czytac o zdrowym rozszerzaniu diety i jestem tu gdzie jestem, wiec uwazam ze to tez bylo mi potrzebne, choc byl moment ze troche wariowalam co i jak podawac z troski o dalszy rozwoj.

1 polubienie

Zdecydowanie Mniej przejmowałabym się opiniami innych. Teraz wiem, że nikt nie zna mojego dziecka lepiej niż ja.
I też Dałabym sobie więcej luzu i zaufania. Dzieci naprawdę potrzebują kochającej mamy, nie perfekcyjnej.

Możesz powiedzieć coś więcej na ten temat? Mój syn jest na 90 centylu wagi, a jest w 4 miesiącu. Urodził się duży, bo miał 4 kg, mimo że nie miałam cukrzycy i cała ciąża przebiegała prawidłowo

Więcej luzu w głowie ,mniej stresu to na bank bym zmieniła :slight_smile:

Pierwszy syn urodzil sie z makrosomia 2 a w sumie prawie 3 stopnia bo wazyl 4915g. Tez nie mialam cukrzycy. Lekarze mnie uczulili ze dzieci urodzone z tak duza waga ( ponad 4,5kg) sa bardziej narazone na cukrzyce czy nadcisnienie.
A ze syn zawsze duzo jadl to jak zaczelam RD po 6 miesiacu to jadl ile sie mu dalo, jakby nie mial poczucia ze juz brzuszek pelny. Szukalam wielu informacji, pierwszy miesiac skrupulatnie wazylam wszystko i zapisywalam.
Pozniej troche sie ogarnelam bo syn po prostu duzo jadl ale bez cukru. Centylowo szedł swoim torem. Chyba do 2 roku zycia udalo mi sie bez cukru dodanego wiec jestem dumna z siebie. Dzieki temu w sumie zaczelam czytac sklady ze zrozumieniem i wiem ze ja sama tez nie jadlam zdrowo. Wiec wszyscy w domu zmienilismy troche nawyki.
Teraz ma 5 lat, wazy 22 kg ale wcale nie wyglada. Jest tez wysoki. Zero wystajacego brzuszka itp

3 polubienia

Faktycznie na zdjęciu jest szczupły chłopczyk! :heart: Piękna historia! Chociaż na pewno dużo nerwów i stresu musiało Cię to kosztować!

Na pewno mnien bym myślała o powrocie do pracy - uwielbiam swoją pracę ale tym razem nie mam zamiaru tak często o niej myśleć, a zająć się i cieszyć chwilą.
Przy drugiej ciąży nie chciałabym wywierać sama na sobie presji zarówno jeśli chodzi o poród jak i karmienie - już wiem, że cc nie jest końcem świata, a jeśli dziecko ma trudność ze złapaniem piersi to butelka jest moim sprzymierzeńcem a nie wrogiem .

Moj cel to nie wywierać na samej sobie presji :muscle:

1 polubienie

Najbardziej przed porodem :joy: pozniej juz wiedzialam ze jak dobrze poprowadze jego nawyki to bedzie git. Oczywiscie je kinderki czy zelki ( ale zelki wybieramy te bez dodatku cukru typu Be Raw Naj, Bob snail) ale czesto wybiera w sklepie owoc lub bulke czosnkowa zamiast kolorowego donuta z posypką wiec jestem z niego baaaardzo dumna

1 polubienie

Nic bym nie zrobiła inaczej , tylko przeżyła to jeszcze raz bo dopiero co byłam na porodówce a dzisiaj zaprowadzam moje pierwsze serce do przedszkola …
Widzę jak mój starszy syn się zachowuje , jak się odzywa do nas , przytula itp to wiem że zrobiłam wszytsko żeby był właśnie taki wyjątkowy

2 polubienia

Chyba więcej cieszyła bym się chwilą, taka codziennością, która jest co prawda trudna, męcząca i może czasami monotonna, ale szybko ten czas leci. Dopiero co urodziłam, a już córka poszła do przedszkola. Żałuję, że się zamartwialam różnymi rzeczami, że czekałam aż córka trochę urośnie, bo może wtedy będzie łatwiej, a teraz mam trochę takie poczucie zmarnowanego czasu.

1 polubienie

O tak! Czasami takie zastanowienie się nad codziennością naprawdę wzrusza.
Ze mnie mąż do dziś się śmieje, że mamy wymagającą córkę, żebym ją zwolniła. Kiedyś byłam non stop w biegu, ciągle zajęta, 24/7 pod telefonem służbowym. Mieliśmy o to sporo kłótni, bo pracę stawiałam bardzo wysoko na liście priorytetów, a właściwie żyłam, żeby pracowac, zamiast pracować, żeby żyć. Po porodzie wieeeele się zmieniło. Nadal jest mnie wszędzie pełno :rofl:ale ciąża trochę zmusiła do zwolnienia tempa i tak mi zostało, że mam dużo większy luz :rofl:

Dziękujemy za podzielenie się doświadczeniami i poruszenie ważnego tematu :raised_hands: :heart:

Tak szybko ten czas leci :raised_hands: :smiling_face_with_three_hearts:

1 polubienie

Może jest jeszcze szansa o tym porozmawiać i coś zmienić? :smiling_face_with_three_hearts:

Idealny cel, trzymamy kciuki! :heart:

1 polubienie