Drogie mamy, co się zmieniło w Waszych przyjaźniach od kiedy jesteście rodzicami? Czy uważacie, że ciąża i macierzyństwo weryfikują przyjaźnie? Jak się zmieniło Wasze życie towarzyskie?
Tak, moim zdaniem macierzyństwo bardzo weryfikuje przyjazn. Szczegolnie gdy jedna strona ma dzieci a druga nie. A najgorzej jest tak jak w moim przypadku
1 przyjaciolka stara sie juz ponad 3 lata o dziecko
2 przyjaciolka wcale nie chce dziecka
I w takich momentach ani jednej ani drugiej nie moge sie wyzalic. Dla jednej to ogromny bol i smutek a druga po prostu nie chce sluchac o kupkach i zupkach i obie z nich w jakis sposob rozumiem. Ale to nie zmienia faktu ze jestem totalnie samotna.
Dokladajac ze nie mieszkam w bloku wiec sasiadow jak na lekarstwo to naprawde mozna poczuc sie zle…
Staram sie nie nastawiac negatywnie, jesli jakas przyjazn sie konczy to widocznie nie byla warta nazywania tego przyjaznia.
Staram sie tez jasno mowic ze czasem poczuje potrzebe wygadania sie nawet o dzieciach i chcialabym zeby obie z przyjaciolek to uszanowaly, chocby temat w ogole ich nie obchodzil.
U mnie szczerze to niewiele się zmieniło
Zarówno moi znajomi jak i znajomi męża czy nasi wspólni już od pewnego czasu mają rodziny i dzieci i jakoś tak naturalnie się pewne przyjaźnie wygasiły.
Po urodzeniu naszego maluszka kontakt mamy z tymi samymi osobami z którymi utrzymywaliśmy kontakt już przed ciążą.
Wg mnie jeśli przyjaźń jest szczera i prawdziwa weryfikacja nie powinna mieć miejsca …… jeśli tak jest to pewnie nie była prawdziwa. Natomiast prawda jest że założenie rodziny czy dziecko zmienia nieco formę przyjaźni bo jednak zmieniają się priorytety w życiu i człowiek więcej czasu poświęca rodzinie co jest naturalne.
U mnie jeżeli chodzi o przyjaźnie nic się nie zmieniło. Przyjaciółka przyleciała do mnie 2000 km zobaczyć małego. I za każdym razem o niego pyta jak dzwoni. Bo jeżeli chodzi o znajomych to wiadomo że co co nie mają dzieci nie koniecznie są w stanie zrozumieć ze z imprezy trzeba się zebrać zanim dobrze się zacznie
rozpadają się przyjaźnie przyjaźnie, ale na spacerze z wózkiem znajdują się nowe i wychodzicie na wspólne spacery i zakupy ![]()
ja do dziś dnia mam kontak z koleżanką z sali po porodzie
U mnie nie zmieniło - kontakt z jedną przyjaciółka z dawien dawna mam i cały czas pyta jak u dzieczyn .
Z dwiema z pracy też trzymam kontakty - jedna dwójka dzieci, druga w ciąży ![]()
Jesli chodzi o życie towarzyskie typu wyjscia na potańcówki do klubu to już ten etap daaawno za mną , noo bardziej aktualnie czuję sie jak babcia, a nie mama ![]()
mam nadzieję że to minie gdy pójdę do pracy , ludzi bo też wtedy będę częściej wychodziła ![]()
Po 1 porodzie nie zmienilo sie nic - moze dlatego ze kolezanki nie mialy dzieci i przychodzily praktycznje codziennie… po 2 porodzie przychodzily ale juz mniej bo same mialy dziecko… po 3 porodzie to nie ma ich wgl. Napisza raz na pol roku. Wydaje mi sie ze wiecej z grzecznosci niz z przyjazni. Jak bylam w 3 ciazy to kontakt byl normalny gdy sie okazalo ze maly urodzi sie chory to odnioslam wrazenie ze powoli sie odsuwaja… moze sie baly ze bede wymagala od nich duzo… jak sie maly urodzil to lytalt sie co i jak ale zadna nie przyszla. Za miesiac Maly ma 2 lata i nie byly ani razu a napisaly moze z 4 razy. Jak wyslalam im nr krs ze jam beda sie rozliczac to koga oddac 1.5% na malego to odpisaly ze juz za pozno… nie chcialam juz pisac ze moga nawet blika zrobic czy cos bo normalnie moza wysylac. Stwierdzilam ze nie ma sensu juz pisac do nich. Teraz wychodzi jaka to byla przyjazn. Jak byla ladnie pieknie to byly a jak juz kedna ma chore dziecko to zamiast pomoc to sie odrwacaja …
Zdecydowanie tak . Towarzystwo bardzo sie zmienia gdy zostaje sie mamą . Jest to poniekad przykre , bo wiele kolezanek obiecywało byc najlepszymi ciociami na swiecie a sa wsrod nich takie ktore od narodzin nawet małej nie widzialy ![]()
Zas z drugiej strony jestem w stanie to zrozumiec . Kobiecie ,ktora zostaje mamą zmieniaja sie priorytety .
U mnie niestety wiekszosc kolezanek sie wykruszyla , ale za to zyskalam kogos tak bliskiego jak siostre . I to dopiero od czasu gdy zaszlam w ciaze , moglabym opowiedziec cala historie , ale postaram sie skrocic .
Chocilam na paznokcie do zwyklej znajomej , w sumie nawet kilka lat temu naprawde za soba nie przepadalysmy
ale jak zaczelam do niej chodzic to jakos tak nawet przyjemnie sie rozmawialo . W dniu kiedy wyszedl mi 1 pozytywny test , akurat spieszylam sie wlasnie do niej . Myslalam , ze moze test byl wadliwy , wiec po prostu zapakowalam drugi do torebki i pojechalam .
U niej w trakcie uslugi poszlam do lazienki , a ze bardzo sie staralismy i bylam w trakcie leczena to nie moglam wytrzymac ani chwili dluzej , zeby na przyklad zrobic ponownie ten test w domu
zrobilam , i ku mojemu zdziwieniu wyszedl kolejny raz pozytywny . Jak wrocilam na krzeslo , ona odrazu zobaczyla , ze "cos jest nie tak " no i po prostu z troski zapytala . Jak skonczyla zdanie , to moje emocje wziely gore , wzruszylam sie i jakos samo “sie powiedzialo” pomimo , ze bardzo balam sie za szybko pochwalic i zapeszyc . Poprosilam ją o dyskrecje .
Tego samego dnia , madra ja polecialam do lekarza na potwierdzenie . Niestety na usg malej nie bylo jeszcze widac . Niespodziewalam sie , ale wlansie ta kolezanka pytala mnie o rezyltat wizyty i mocno wspierala , gdy opwoiedzialam jej szczegóły.
Pytala wlasciwie co 2/3 dni , bo wiedziala , ze testy ciazowe staly sie moja obsesja (ciagle wycjodzimy pozytywne) nie poszlam na bete , bo mialam wizyte zaplanowana u mojej ginekolog , ktora prowadzila mnie przez leczenie)
Oczywiście bylam w ciazy , moj teścik wlasnie spi kolo mnie
Ta kolezanka , najpierw zrobila dla mnie prezent na wejscie w 2 trymestr , później gdy lezelismy 11 dni w szpitalu z mala to ona zaoytala czy to bedzie wporzadku jak przyjedzie i wtedy przywiozla nam tez moją mame (normalnie zrobilby to moj maz , ale rodzilam kawalek od domu i byl ciagle z nami w sali rodzinnej) przywiosla mi troszke łakoci i przepiekne kwiaty . Po powrocie do domu mala znowu dostala od niej prezent a i o mnie nie zapomniala , bo rowniez dla mnie cos przygotowala .
Byla jedyna osoba , ktora oprocz meza , mamy i brata wiedziala , ze zaczynam rodzic . Przez cala ciaze byla dla mnie ogromnym wsparciem , chociaz nie wiem dlaczego .
Teraz jest najlepsza ciocią , osoba , z ktora nie mialam kiedys po drodze ![]()
Ona sama nie ma dzieci . A wlasciwie nie ma swoich dzieci , ma adoptowane z powodu śmierci bliskiej jej osoby z rodziny , ale one sa duzo starsze .
Zyskalam prawdziwa przyjaciolke. Tylko od niej nie czyje zawisci ani zazdrosci . Pomaga , wspiera i zawsze moge na nią liczyc .
Jesli was zanudzilam to przepraszam ![]()
Taka osoba to skarb ![]()
W moim przypadku nic się nie zmieniło, chociaż dużo słyszałam, że macierzyństwo weryfikuje przyjaźnie i znajomości
w ciąży każdy mówi jak to będzie przyjeżdżał, odwiedzał i chodził na spacerki a przychodzi co do czego i nagle tych chętnych brakuje
u nas całe szczęście przyjaźnie nadal trwają, przyjaciele pytają się co u synka, interesują się nim i nie denerwują sie jak po raz setny wysyłam im zdjęcie bąbelka ![]()
Mnie nie zanudziłaś, wręcz przeciwnie , mogłabym słuchać że szczegółami ![]()
![]()
piękna historia,.przyjaźń nie tylko w sms jak sie masz, jak sobie radzisz , a taka prawdziwa , czysta ![]()
Dokladnie ![]()
Według mnie macierzyństwo weryfikuje większość relacji w szczególności tych “nieprawdziwych”.
W moim przypadku, koleżanki pozakładały swoje rodziny już dużo wcześniej niż ja i kontakt był, teraz jest ale sporadyczny, ale w sumie się nie dziwię, bo ilość czasu mając dzieci jest ograniczona.
Chociaż w sumie - dla chcącego nic trudnego. Wszystko można pogodzić, wystarczy chcieć.
Jak komuś zależy na utrzymaniu relacji to zawsze znajdzie chwilę ![]()
@JoannaMP super historia! Miło się czytało ![]()
Dokladnie jak ktos chce to pogodzi wszystko…
Mozna napisac a odpisac w wolnej chwili… wiadono nikt majac dzieci nie siedzi przy telefonie caly dzien i nke czeka za wiadomoscia… ja odpisuje w wolnej chwili…
U mnie sie potwierdzilo ze prawdziwych przyjaciol poznaje sie w biedzie … w naszym przypadku w chorobie.
Troche to przykre bo ja zawsze im pomagalam nawet majac 2 dzieci… pisalam odwiedzalam dzieciaki pilnkwalam … no ale takie jest juz zycie.
Mnie tylko zabolalo wiecej to jak maly byl po 1 operacji wiedzialy ze ja akurat mial tego dnia i nie zapytaly sie wgl jak ona minela czy jest ok itp… tylko ja glupia po 2 dniach napisalam ze jest juz po ze doszlo do zatrzymania serca… a co one na to ? ( bo to byla grupa na mesengerze) nic. 3 osoby odczytaly a 4 napisala przykro mi i tyle. Po tym juz przestalam pisac pierwsza bo doszlam do wniosku ze nie interesuje je to …
To prawda , nie wiem dlaczego wczesniej mialysmy do siebie taki dystans . Ogolnie naprawde byla ostatnią osoba od ktorej spodziewalam sie takiego wsparcia . Jak to sie mowi "życie pisze rozne scenariusze "
@Pika o tak ! Wlasnie o to chodzi . Wlasciwie prawda jest taka , ze zyjemy w czasach gdzie kazdy ma w pewnym sensie telefon przyklejony do reki . Mamy je zawsze przy sobie i wydaje mi sie , ze napisac krotka wiadomosc to naprawde kwestia checi niz braku czasu .
@Wikii jejku to strasznie przykra historia . Mam nadzieje , ze z synkiem jest wszytsko wporzadku . Nie potrafie sobie nawet wyobrazic co czulas w tamtych chwilach , a jeszcze wlasciwie zostalas z tym wszytskim sama (sama bez kolezanek , ktore uwazalas za wazne ) mowi sie , ze najbardziej ranią osoby na ktorych polegamy najbardziej i duzo w tym prawdy . Ah i nie jestes glupia pisza im o tym i oczekujac chociaz jakiegos wsparcia … sama po sobie wiem , ze czasem moze kogos blokowac mysl , ze rozdrapie jakis bol pytajac , ale jesli zdecydowalas sie sama napisac co sie wydarzylo to naprawde strasznie przykre , ze nie zangazowaly sie w rozmowe .
Nie wspomne juz ile razy pisalam zeby sie spotkac… zawsze mialy jakas wymowke… nawet bylo tak ze w dzien spotkania nagle napisaly ze one odpadaja bo jedna miala gosci niezapowiadzianych druga nagle jakis katar miala i nie chciala malego zarazic 3 tez cos…
Ostatnio wlasniw o tym wszystkim myslalam… ze obcew osoby sasiedzi pytali sie wiecej o malego niz one gdzie praktycznie razem wszystko robilysmy na wakacje jezdzilysmy poprostu od dzieciaka zawszw razem…
U mnie poród na szczęście wiele nie zmienił w moich dotychczasowych przyjaźniach, dalej się spotykam z przyjaciółkami. Mąż przejmuje opiekę nad synkiem jak mam „wychodne”. Ale za to po porodzie odezwało się do mnie kilka koleżanek z którymi nie miałam kontaktu od wielu lat i od czasu do czasu piszemy. Już nie mogę się doczekać aż poznam nowe osoby na placach zabaw, w parkach itp
@Wikii bardzo mi przykro że od Ciebie odwróciło się wiele „przyjaciółek” w tak ciężkiej chwili ![]()
Prawda jest taka ze Wy wiecie wiecej niz One.
Zawsze bylyscie i pocieszalyscie mnie jal byla taka potrzeba ![]()
Życie towarzyskie u mnie po zostaniu mamą zdecydowanie zwolniło tryb, sporadycznie uda nam się spotkać ze znajomymi, ale wiadomo że teraz szef bobas decyduje o godzinach, długości i trybach spotkań, już nie ma tej dowolności która była wcześniej, jest inaczej oczywiście ale nie uważam tego za złe ![]()
A jeśli chodzi o przyjaźnie to wszystko pozostało bez zmian, mam dwie najbliższe przyjaciółki, z którymi na bieżąco mamy kontakt, a dodatkowo one również są mamusiami, więc mam w nich radę i wsparcie w razie potrzeby i zwątpienia ![]()
![]()
@Wikii to bardzo przykre, że najbliższe dla Ciebie do tej pory “przyjaciółki” w taki sposób się zachowały, żeby nawet nie zapytać, nie dać słowa wsparcia, kiedy najbardziej tego potrzebowałaś, gdy tyle przeszłaś martwiąc się o życie swojego maluszka…
Ehh. Ale z jednej strony, dobrze że życie zweryfikowało to, że nie są warte, aby tkwić z nimi w relacji.
@JoannaMP wspaniała, przepiękna i wzruszająca historia!
Czasem niespodziewanie spotkamy kogoś kto okazuje się naszą bratnią duszą ![]()
Bardzo ladnie napisane
to nasze bobo dyktuja tempo naszego zycia towarzytskiego i stad pewnie te rozlamy w
znajomosciach . Dobrze , ze masz takie 2 osoby i to w dodatku tez z dziecmi . Czesto w takich przypadkach dzieci tez sie przyjaźnią
Wiesz , co do mojej przyjaciolki to w sumie to nawet torche smieszne, bo moge nazwac ja bratnią dusza , ale jestesmy zupelnie rozne . Ja chodze w czerni , ona wybiera beże. Ja jestem ogromna balaganiarą , ona kocha estetyke i porządek . Ja mam coreczke , ona nawet nie mysli o posiadaniu maluszka . Ona jest czlowiekiem czynu , korzysta z wszytskich mozliwych atrakcji i aktywnosci , ktore przejda jej przez myśl, ja raczej wielu z nich bym nawet sie nie podjela .dzieli nas wlasciwie wszytsko , a mimo to tak idealnie sie zgralysmy , a co najwazniejsze mysle , ze moge to smialo napisac bez cienia watpliwosci , ze pokochala moja coreczke jak prawdziwa najblizsza ciocia
@Sylwiaa ooo czyli zupelnie odwrotnie . Jesli wiecej kolezanek sie odezwalo po porodzie . Ale super ! Fakt ja tez czesto mysle o mozliwych nowych znajomosciach , zawartych na placu zabaw z zabawkami do piaskownicy w jednej rece a w drugiej kurtka babelka , torba i niedokonczony lizak , ktory jednak nie posmakowal ![]()
![]()