Ja też się staram chociaż często się łapie, że wybiegam myślami w przyszłość, planuję, zamartwiam się.
Tak trzeba żyć tu i teraz , nigdy nie wiemy co nas czeka
Super jak się ma takie podejście , często o tym zapominamy
I miał rację, bo właśnie takie myślenie daje prawdziwą wolność i radość z codzienności.
Fajnie, że wyniosłaś to od taty takie życiowe podejście daje spokój i pozwala naprawdę żyć, a nie tylko “przetrwać”.
Chciałabym umieć tak żyć tu i teraz , niestety za często myślę o przyszłości, i się wszystkim zamartwiam
To trudne, ale małymi krokami da się uczyć życia tu i teraz
Mam identycznie za bardzo wychodzę w przód niepotrzebnie
Ja tak samo lubię planować przyszłość, ciężko żyć mi tu i teraz. Chociaż mąż i tak trochę mnie z tego wyleczył, bo z nim to Nowy nie da się robić dalekosiężnych planów, on to raczej woli coś spontanicznie
także ja nauczyłam go troszkę planowania, a on mnie lekko ograniczył z tymi daleko idącymi planami. Swoją drogą, plany swoje a życie swoje ![]()
Też zawsze byłam typem, który lubi mieć wszystko zaplanowane, przemyślane, najlepiej rozpisane w punktach
Ale życie szybko weryfikuje, że nie wszystko da się przewidzieć.
Dokladnie czesto jak czlowiek cos zaplanuje to plany sie pokrzyzuja , najlepiej z dnia na dzien ale z dziecmi to tez nie zawsze sie cos udaje ![]()
Dokładnie, miałam koleżankę, która 2x w dniu wylotu musiała odwołać wycieczkę, bo dziecko zachorowało. Życie zaskakuje, nie da rady wszystko przewidzieć i zaplanować.
Ja miałam podobnie. Potem, gdy występowały przeciwności losu to czułam frustrację. Wiem, że to było chore. Teraz, gdy planuję nie robię tego co do gpdziny i minuty.
Też często słyszę od znajomych, że ich wycieczki zagraniczne stały się niemiłym wspomnieniem, bo ich dziecko zachorowało. I często zamiast zwiedzać, korzystać z basenów i jedzenia to siedzieli w pokoju hotelowym. Niestety kiedy się wylatuje z dzieckiem to jest to ryzyko.
Ja z czasem nauczyłam się cierpliwości… i jakoś tak lepiej
Dla tego ja bardzo bym się bała z dzieckiem wylecieć Często dorosły źle znosi zmiany klimatu a co dopiero małe dziecko
My byliśmy rok temu jak już najmłodszy miał 4 lata. Wybraliśmy Bułgarię, ze wzgledu na klimat. Wieczorami nie było upałów, jedzenie podobne do naszego.
Z maluszkiem obrałabym właśnie bliższe strony europy na wakacje.
Tego najbardziej tylko się boję jak bym miała lecieć z dzieckiem
Ja swojego nie zabierałam, ale też nie potrzebowałam, bo laktację miałam już rozkręcona w ciąży. W szpitalu były dostępne laktatory z Medeli i każda kobieta, która potrzebowała miała go wypożyczanego na czas pobytu.
Ja w pierwszej ciazy tez mialam rozkrecona w ciazy, kapalo mi od 20 tyg a od 35 lalo sie. Jakie bylo moje zdziwienie gdy po cc nie mialam ani kropli