KRADZIEŻ / Gdy dzieci są sprawcami kradzieży

"Dobro i zło należy pamiętać wiecznie.Dobro , ponieważ wspomnienie , że kiedyś nam je wyświadczono,uszlachetnia nas.Zło ponieważ od chwili ,w której nam je wyrządzono,spoczywa na nas obowiazek odpłacania zań dobrem "

Słuchajcie ostatnio dosc czesto spotykam się z tym tematem …niedawno na zakupach w POLO wmieszała mnie w rozmowę sprzedawczyni , która opowiadała jak pewnego dnia dziewczynka w wieku 8 lat pakowała do reklamówki produkty z półek i zamierzała z tym wyjsc jakby nigdy nic…nie wiedziała zapewne ze sklep jest monitorowany …co sie okazalo ? w torbie miała same potrzebne rzeczy …chleb , konserwy , maslo , serki topione i pakowane pierogi …szampon i antyperspiranty , mydło …kierowniczka sklepu natychmiast wezwała policje i kazała się z nieletnią złodziejka rozprawic bez przeprowadzenia jakiejkolwiek rozmowy z dzieckim. Co Wy o tym myslicie ? Czy kierowniczka widzac co dziewczyna ma w torbie nie powinna przeprowadzic jak kobieta ( stworzona do rodzenia i wychowywania dzieci ) rozmowydlaczego , po co ? tak nie wolno ? ? mnie troche to poruszyło …dziewczyna wyglądała podobno na baardzo ale to bardzo biedna i baardzo kulturalną …nie pyskowała podczas przesłuchania , grzecznie odpowiadała , a na pytanie dlaczego nabrała i nie zapłaciła ? Bo mama kazała ? cholera ! ? !

Co Wy wiecie na ten temat ? spotkałyscie sie z takim czymś ? głównie chodzi mi o nieletnie osoby …małe dzieci .

Co byście zrobily jakby pewnego dnia wasze dziecko zostało przyprowadzone przez policje ? KARAĆ CZY NIE KARAC ?

Kiedy dzieci nalezy uświadamiac , ze cudzego bez pytania nie bierzemy ? Jak wychowac dziecko szanujace cudza wlasnosc ?

Po czyjej stronie lezy wina ?

Jak dzieci tłumacza kradzieze ?

Pytan sporo …mam nadzieje , że każda z was coś na ten temat jest w stanie powiedziec

Liczę na wypowiedz ze strony Pani ekspert :slight_smile:

Uświadamiać, jasne, że tak. Ale jakby moja mała coś ze sklepu chciała wynieść to lepiej niech sobie kupi coś na opuchliznę tyłka. Dostałaby taką karę, że nie do wyobrażenia.

Co do tej sytuacji Moniczko kochana, wydaje mi się, że trzeba szukać przyczyny takiego zachowania nie w dziecku, a w rodzinie z jakiej pochodzi. Być może to patologia, być może ojciec pije, leje, matka podobnie i dziecko zastraszone robi co każą :slight_smile:

Otóż to dziecko z normalnej rodziny w wieku 8 lat raczej samo nie wpadłoby na pomysł aby coś ukraść. Wiadomo nastolatki mają głupie pomysły i różne rzeczy przychodzą im do głowy(nawet tym z najnormalniejszych rodzin) ale 8 letnie dziecko powiela zachowania rodziców lub właśnie na ich polecenie coś robi. No może też się okazać że matka pije ojciec pije a dzieci nie mają co jeść i najstarsze próbuje zdobyć coś do jedzenia… Niestety takie historie są dość powszechne… Smutne ale prawdziwe. A do tego w naszej pięknej Polsce wolą zabrać dzieci kochającym biednym rodzicom którzy starają się robić wszystko by dzieci nie były głodne niż zapijaczonym żerującym na zasiłkach ludzkim kreaturom.

ale co robic …co miałabym zrobic z dzieckiem , które ukradłoby cos w moim sklepie …?
Nie wiem ale na moje policja to przesada …zapytałabym gdzie mieszka i osobiscie zawiozła do domu czy do pracy do rodziców …porozmawiałabym i zostawiłabym chyba reszte w ich rekach …policja nic nie zrobi tylko zestresuje …nie pomoze w zadnym wypadku …

Faktycznie jeśli dziecko miało tylko artykuły codziennego użytku i zdarzyło się to pierwszy raz … Raczej nie wezwałabym policji tym bardziej że nie była agresywna poza tym bez przesady ale to tylko ośmioletnie dziecko… Rozmowa jak najbardziej tak… Chyba że okazałoby się że rodzice zapijaczeni to wtedy tak powiadomić policję ale nie o kradzieży a o tym że dzieci bez opieki… Normalni ludzie zapewne nie nakazaliby dziecku kraść.

a jak Ty myslisz…czyja to wina ? rodziców ? otoczenia ? rowiesników a moze TV ?
Bo znam przypadki gdzie naprawde w domu bylo duzo milosci , ciepla , troski i zainteresowania kazdym dzieckiem …w dodatku pieniazkow nie brakowało a dziecko podkradało innym zabawki , drobne cioci / kolezankom mamy itd …czasami w sklepie podjadalo …

Witam,
Forum dotyczy młodszych dzieci więc może na nich się skupie. Małym dzieciom zdarzają się kradzieże - czy to zabieranie rzeczy innym czy zabieranie rzeczy ze sklepu. Od samego początku należy dziecku tłumaczyć, że zabieranie rzeczy innym jest nie dobre, jest niewłaściwe. Jeśli chcemy wziąć coś co do nas nie należy to zawsze trzeba się zapytać. Jeśli chcemy wziąć coś ze sklepu to należy za to zapłacić. Małe dzieci nie mają takiego poczucia, że robią coś złego. Myślą, że jeśli to wezmą to stanie się już ich i koniec. Z wiekiem zaczynają uczyć się co jest dobre a co złe i co jest akceptowalne społecznie a co nie jest.

Sama tego doświadczyłam - moja córka (miała chyba wtedy ze ok. 4 latka jeśli dobrze pamiętam) zabrała ze sklepu jakiś drobiazg, chyba jakąś małą zabawkę. Schowała ją i pokazała mi ją w domu. Nie chciała się przyznać skąd ją ma, choć dość szybko sama się domyśliłam. Po krótkiej rozmowie powiedziała mi skąd ją wzięła. Powiedziałam jej wtedy, że tak nie można robić, że nie zabiera się rzeczy ze sklepu bez płacenia i że będziemy musiały pójść i będzie musiała oddać tą rzecz. To był nasz zaprzyjaźniony sklep. Następnego dnia poszłyśmy, oddała zabawkę, powiedziała przepraszam i było po sprawie. Pani też dobrze zareagowała. Więcej do tego tematu nie wracałyśmy. Dodam, że nie było to dla niej łatwe, ale świetnie sobie poradziła. Starałam się aby ani podczas mojej rozmowy z dzieckiem, ani przed pójściem do sklepu, ani w żadnej innej chwili nie pojawiły się emocje z mojej strony. Rozmowa miała na spokojnie wyjaśnić dziecku co się stało i jak to można naprawić. Więcej taka sytuacja się nie powtórzyła a sklep dalej bardzo chętnie odwiedzamy :slight_smile:

Trudno rozpatrywać mi sytuacje, o której napisałaś Monika1993, bo tak naprawdę nic nie wiadomo o tej dziewczynce jaka ona jest, jak często jej się to wcześniej zdarzało, w jakiej jest sytuacji życiowej itp.
Być może Pani mogła zachować się inaczej, porozmawiać z dzieckiem, trudno mi to ocenić. Z drugiej strony sklepy też mają pewne procedury, może ta sytuacja notorycznie się powtarzała. Moim zdaniem jest dość mało informacji aby to oceniać.

Nie wątpliwie o tym, że takie zachowanie jest niewłaściwe i że nie wolno tak robić należy uczyć już małe dzieci. Może nie używając tak mocnych słów jak kradzież, ale raczej mówiąc o zabieraniu bez pytania cudzych rzeczy, a im są starsze bardziej można temat rozwijać. Świetną pomocą są książeczki.

Starsze dzieci mogą robić takie rzeczy z bardzo różnych powodów. I tak jak pisałyście zdarza się to też w tych “dobrych domach”. Często w ten sposób dzieci chcą zwrócić uwagę rodzica na siebie czy chcą mu coś powiedzieć a nie potrafią inaczej. Bywa, że zawodzi sposób wychowania dziecka. Rodzice niewłaściwie przekazują mu pewne prawa czy wartości. Bardzo wiele czynników może się składać na takie zachowanie dziecka. I myślę, że każdej z takich sytuacji należałoby przyjrzeć się indywidualnie.

Pozdrawiam serdecznie,
Marta Cholewińska-Dacka

no to ja tez się wypowiem, opowiem Wam historie bardzo smutną ale prawdziwą i to z mojego otoczenia. Co prawda chodziliśmy już do podstawówki koło 6 klasy byliśmy chyba kiedy to dowiedziałam się, że mojego kolegę z klasy zabrali do poprawczaka. Ja nie byłam Łobuziarą, byłam z kujonów, on był łobuzem, ale po przeprowadzce jedna dziewczyna przyprowadziła go do mnie do domu i poprosiła, żeby go wprowadzić do klasy i od tego się zaczęło, ze strasznie się z nim zakumplowałam. Wiedziałam o jego kradzieżach, ale wiedziałam tez dlaczego to robi i serce mi pękało. Tym bardziej, że stanął kiedyś w mojej obronie i dostał od chłopaków niezły łomot. Miał też 3 młodszego rodzeństwa. Matka niestety co tu dużo pisać była panią do towarzystwa (pamiętam kiedyś chłopaki przynieśli świerszczyk do szkoły i się nabijali z Seby, bo jego matka tam pozowała) Kradł jedzenie ze sklepów , nie pieniądze a np wyniósł ser i wędliny dla rodzeństwa, bo ojczym go bił i kazał kraść. Niestety zmuszał do tego także młodszego wtedy 7 letniego syna, oni nie umieli się sprzeciwić, a każdy tylko oceniał zamiast pomóc. Niestety smutny jest finał tej historii Seba w wieku 16 lat rzucił się pod pociąg, nie wytrzymał już ciągłego przymusu.
Dlatego ja nie rozumiem ludzi czemu są tacy, że nie porozmawiają z dzieckiem, dziecko ma uczucia i powie prędzej czy później co się dzieje w domu i dlaczego tak robi. często kradnie bo jest zmuszany, podpuszczany przez rówieśników, a policja oni nie pytają tylko szufladkują niestety.

kikacu naprawde przykra histpria…bolesna . Ale fakt , że kradł bo musiał faktycznie nie jest wytlumaczeniem …osoba kradnaca notorycznie bo mu ktoś każde musi byc ukarana…nie wydaje mi się , żeby Tobie jako wlascicielce sklepu podobalo sie podkradanie …i minusy w utargu .
Chłopak naprawde nie miał wyboru - uczył się i pracy szukac nie mogl , ale mimo wszystko chyba miał rodzine do ktorej mogl sie zglosic ? Po przeczytaniu kilku ksiazek wiem , że od bobasa do wandala szybko sie przechodzi …w dziecinstwie bbiedny zmuszany do kradziezy a po kilku - kilkunastu latachw chodzi to w nawyk …skoro kiedys sie udawalo to i teraz się uda …ukradne i bede miał za darmo …zwykla pazernosc …
Pani Marta Cholewińska-Dacka ma racje …trzeba rozmawiac od najmlodszych lat . Jak rodzic tego nie potrafi to nauczyciele , pedagodzy szkolni …Kikacu dlaczego Oni nic z tym nie zrobili ?

Smutna historia, pokazuje w jakim kraju mieszkamy. Niewinne dzieci są zmuszane przez rodziców do kradzieży z powodu biedy.
Rozumiem malutkie dzieci, które jeszcze nie wiedzą co jest dobre a co jest złe. wtedy trzeba spokojnie dziecku wyjaśnić dlaczego nie wolno tak postępować. Starsze dzieci, które wiedzą że kraść nie wolno moim zdaniem, można ukarać (oczywiście nie mówię tu o karze cielesnej), ale napewno wg mnie trzeba zastosować jakieś środki zaradcze na przyszłość.

Miał rodzinę. Hmmm trudno powiedzieć, że miał. Jego matka pochodziła w ogóle z jakiejś innej części Polski, odcięła się od wszystkich z rodziny, jego ojciec nie żył więc też nie miał jak szukac pomocy. Ja wiem o co Ci chodzi i zgadzam się czym skorupka za młodu nasiąknie tak? Ja się nie dziwie, że go karano, ale dziwiłam się bo on przyznawał dlaczego i nie było reakcji, żadna pomoc społeczna nikt, to jest najgorsze w tym wszystkim. Z resztą mało jest podobnych przypadków i pomoc społeczna zawsze tłumaczy, że nie mieli żadnych sygnałów, najlepiej jest tak powiedzieć. Ja do dziś dnia tak strasznie żałuję, że nie powiedziałam rodzicom o tym co się dzieje, ale tez co moi rodzice mogliby zrobi. Czasem jedynie dawałam mu moje śniadania, bo było mi szkoda, że on nie ma za co zjeść, a i tak nie zjadał tego tylko zanosił młodszemu rodzeństwu. Smutne w naszym kraju jest to, że mamy tyle instytucji, które karmią swoich pasożytniczych pracowników, ale po co ruszyć się z ciepłego fotela, lepiej powiedzieć żadnych sygnałów nie było.

Pracując w sklepie, dziewczynka ok 6 letnia wyniosla od nas 2 małe zabaweczki. My, sprzedawczynie nawet o tm nie wiedziałyśmy. ala dostała piękną lekcję od swojej mamy. Otoż mama przyprowadziła na drugi dzień córę i spokojnie zaczęła tłumaczyć nam, ze córka wzięła sobie bez pozwolenia to i to i nie załaciła za to, więc przyszłyśmy naprawić ten zły czyn(wszystko na spokojnie, bez nerwów, krzyków). Dziewczynka sie popłakała, zaczęła mocno przepraszać, powiedziała, że jest jej bardzo wstyd, że nigdy czegoś takiego nie zrobi. i ja jej wierzę! a za zabawki zapłaciła ze swego kieszonkowego.

czyli wziela te zabawki ?
No i bardzo dobra reakcja mamy …niejedna by powiedziała - dobra ja z Toba nie ide bo mi wstyd , zostaw sobie to ale jak nasteonym razem to sie powtorzy !!! dostaniesz lanie !

ukradła, a na drugi dzień zapłaciła. Lekcja idealna jak dla mnie i oby każdy rodzic potrafił tak inteligentnie rozwiązywac trudne sytuacje związane z ich dziećmi. Ja tez dostałam dobra lekcję, jak postępować.

Dla Ciebie również zapewne było trudne …niezręczne co ?
Oby dziewczynka zrozumiała na całe zycie , ze cudzego nie bierzemy …

Hmmm. raczej nie było trudne, bo bez problemu przyłączyłam się do tłumaczeń mamy, że tak nie wolno (oczywiście w granicach rozsądku, zeby nie być mądrzejszą od mamy ;p ), a na koniec po prostu podziękowałam dziewczynce, że się przyznała i poprosiłam by tego wiecej nie robiła.

Didisia to bardzo fajna reakcja ze strony mamy, widać, że kobieta normalna i porządna i wiedziała co zrobić z małym rozbójnikiem aby miał karę;)
Ja znam przypadek, że dziewczynka 5 letnia kradnie w markecie cukierki - te taki na luz jak są w kartonach, pakuje sobie do kieszonek i wychodzi. Na zakupach jest zawsze z mamą więc nie wiem, jak to jest, bo mimo, że ta się skarży na córkę, że nie może sobie z tym problemem poradzić, to jak ją pilnuje podczas zakupów, że tego nie widzi. Inna sprawa, że ostatnio z dzielnicowym rozmawiałam w zupełnie innej sprawie i co się okazało, że mamusia w tym samym sklepie już minimum 2 razy była przyłapana za kradzież. Przy zdarzeniu obecne były dzieci więc widziały co mam robi. No niestety przykład idzie z góry.

Ja chodzę z córką na zakupy od niemowlaka. Dlatego jest przyzwyczajona do siedzenia w wózku. Wie, że jeśli coś chce trzymać w ręce podczas chodzenia po sklepie to może, ale nie wolno jej tego np. zjeść. Grzecznie czeka aż dojdziemy do kasy i podaje pani kasjerce do skasowania. Dopiero gdy kasjerka jej odda to zaczyna się konsumowanie. Jest do tego przyzwyczajona od małego w wie, że to co jest w sklepie nie jest jej dopóki się tego noe skasuje i nie zapłaci.

i gdyby każdy rodzic tak robił byłoby super . .
Mój Kapi jak wysiedziec nie moze to łapie bułkę ide do kasy i płace i wtedy zaczynam swoje zakupy , tez chce mu w ten sposob pokazac , ze mamusia najpierw płaci a potem pozwala na jedzenie …

Bardzo to smutne dla tej dziewczynki pewnie to byla codzienność robiła tak bo mama kazała pewnie zdarzyło się jej to nie raz i mawet nie miala świadomości tego ze robi zle