Monika ja już Ci kiedyś pisałam, że najlepiej sama kupuj kotu tabletki na odrobaczenie i mu podawaj. Tym bardziej, że z dzieckiem do teściowej będziesz chodziła i tutaj przezorny zawsze ubezpieczony. Jeśli teściowa sama o to nie dba Ty zadbaj o swojego Malucha, żeby nigdy w razie czego nic się nie stało.
Przy zwierzętach higiena jest podstawą.
Kasia ja wolę tam nie chodzić niż jak mam kupować tabletki kotu. Ja się do niego nie zbliżam bo się go boję i jeśli już tam jestem to mówię mężowi żeby wygonil kota, ale kot i tak wraca do pokoju po pewnym czasie i tak w kółko
Przeciez jak dziecko sie urodzi to nie unikniesz tak czy siak wizyt u tesciowej a co wtedy bedziecie biegac za kotem zeby go wywalic?
Tak jak pisze ponizej moze sami zainicjujcie w higiene kota?
Kupcie tabletki i porozmawiajcie z tesciowa zeby troche zadbala o ta higiene z nim związana jezeli zalezy jej na zdrowiu jej wnuka.
Ja tam też dla czyjegoś kotka nie kupiłabym tabletek bo bałabym się, że może mu coś zaszkodzić a potem będzie to moja wina i ktoś może mieć do mnie pretensje…
Ja od święta planuję przychodzić, chociaz zobaczymy jak to będzie. Napewno dziecka nie położę na łóżku tylko w razie czego będzie na moich rękach.
Skoro sama boję sie tego kota bo atakuje bez powodu to nie zamierzam się do niego zbliżac bo może mi coś zrobić.
Może z czasem jak teściowa zobaczy że nie akceptuję kota przy dziecku to coś z tym zrobi jak zobaczy że się do niej nie przychodzi.
Monika, w moim domu rodzinnym zawsze było dużo zwierząt i przyznam, że jestem zdziwiona sytuacją, jaką masz. Poza tym nie wyobrażam sobie, żeby kot atakował bez powodu. Wzięliśmy kota, dorosłego ze schroniska. Nawet panie w schronisku odradzały, bo on taki dziki, po przejściach i na pewno nie damy sobie z nim rady. Kot został zabrany pani, która miała ich kilkadziesiąt i generalnie ciągle te koty toczyły walki między sobą o jedzenie. A my się uparliśmy i chcieliśmy właśnie tego. Pierwsze 3 dni w ogóle do nas nie podchodził. Po tygodniu zmniejszył dystans. A teraz? To jest najbardziej grzeczny, przytulaśny i ułożony kot ze wszystkich trzech jakie mamy. Potrafi czekać na jedzenie, nawet gdy miska stoi obok to czeka na sygnał. Także trochę chęci, wiedzy a wszystko jest do zrobienia. Co do kota teściowej to jesteś pewna, że teściowa nie chodzi z nim do weterynarza ani nic? W tych relacjach to chyba decydująca musi być rola męża.
Monika mam nadzieję, ze zareagują w końcu jak będą chcieli żebyście ich odwiedzali…tak to niestety poczują waszą nieobecność…
Margos z kotami jak z ludzimi kazdy jest inny. Moze cos mu nie pasuje i atakuje, tym bardziej jesli w domu moze robic co chce. A ten z kolei o jedzenie musial walczyc, Wam zaufal i zlagodnial bo mial spokój i wlasny kąt, taka kocia wdziecznosc.
Monika trzymam kciuki
Paula, no właśnie o tym pisze, że skoro kot atakuje, tzn. że coś jest nie tak i nie należy tego bagatelizować. A jeśli kot atakuje tylko Monikę, a jej męża nie, tzn. że może jest zazdrosny albo w jakiś sposób czuje się zagrożony. Nie wiadomo, jak zareaguje na dziecko, więc faktycznie jeśli teściowa nic nie chce z tym robić, to zostaje nie przychodzić do niej.
Kiedy kot czuje się zazdrosny to w takiej sytuacji kiedy jesteście razem u teściów to zamykajcie może kotka oddzielnie w pokoju…bo to jest niebezpieczne.
Margos jestem pewna ze do weterynarza nie chodza z kotem. Bo teściowej nie stać jak ona to mówi. A Kot jest nie tyle teściowej co szwagra, więc ona nie wykłada pieniędzy. też kot został przygarniety że schroniska. Kiedyś był ponoć w porządku ale jak tam do nich dużo dzieci przychodziło to kiedyś któreś z nich coś go za mocno pociagnelo czy zlapalo jakoś źle i od tej chwili kot źle reaguje na wszystkich.
No myślę że z kotami trzeba uważać zwłaszcza takimi co wychodzą na dwór bo mój np wychodzi na dwór. W życiu bym sobie nie pozwoliła żeby kot po stole chodził albo pił ze szklanek masakra jakas dziwie się ze Twój mąż Monika nic na to nie mówi.wiadomo ze czasem się zdarzy ze nasz kot przeleci przez stół bo chce na okno wejść ale tylko w takim celu no ale wiadomo ze czyścimy wtedy cały stół. I szczerze nie dziwie się ze nje masz ochoty tam jadac tez bym nie miała jakbym widziała kota na stole. Nie jestem jakaś pedantka ale zwierzęta to zwierzęta a ludzie to ludzie
No właśnie próbuję przestawić męża że jak robi kromki to na desce albo talerzu i nawet mi wychodzi. U niego po prostu tam w domu jest mała kuchnia i sam blat a na tym blacie wszystko robili. Mama tam robi tak pierogi że stolnicy nie używa tylko na blacie robi ciasto i pierogi układa a kot sobie chodzi pomiędzy. Tak mama nauczyła dzieci w kuchni się obsługiwać a a kot sobie siedział na tym blacie, i nikomu to nie przeszkadzało, lecz mi jednak przeszkadza.
Sama mam kota w domu i wlasnie zastanawiam sie co z kotem zrobic zal mi go wypuscic na pole bo od malego jest z nami . ale boje sie jego reakcji na maluszka w domu(pazdziernik) Moze macie jeszcze jakies ciekawe pomysly . jak przyzwyczaic kota do dziecka…
Patrycja ja myślę, że jeżeli kot jest oswojony, odrobaczony, czysty i spokojny to nie ma obawy o to, że zrobi coś dziecku. Na początku po prostu nie można dopuścić do tego aby kot był sam na sam z dzieckiem i oswoić go z obecnością nowego lokatora w domu bo zapewne dla niego też będzie to nowa sytuacja której może nie rozumieć - i z pewnością tak będzie ![]()
Ja nie rozumiem jak mozna pozbywac sie zwierzecia tylko dlatego bo dziecko sie urodzi?
Jak dla mnie to jest bezduszne sory ale tak…
Patrycja tak jak pisala Iwona jezeli zachowana jest odpowiednia higiena to ok . a dla kota daj najpierw powachac ciuszki i dzieciatko… Nie pozwalaj aby wskakiwal do lozeczka czy wozka. Na to zwroc uwage no bo koty nie patrza gdzie sie klada no i nie daj kotu poczuc sie odtraconym;)
…
Gdyby moja psinka nie zachorowala to tez bym ja musiala nauczyc mieszkania z dzieckiem…
Monika u mnie tez bylo duzo zwierzat w domu psy koty papuszki zolw a nawet myszki jakies tam…
Trzeba zwierzeta lubic a jak ktoś nie lubi to kot to wyczuje a po Tobie ewidentnie widac ze nie lubisz moze akurat tego kota czy wogole zwierzat, ciezko mi powiedziec…
Moi rodzice maja psa kota i zawsze z nimi sie tule bawie jak jestem u rodzicow nawet teraz mimo iz moi nie chodza zbytnio z kotem do weterynarza ale odrobaczany byl…kwestia podejscia do zwierzat.
Pamela właśnie uważam tak jak Ty i nie chodzi o to, że łatwo mi mówić bo nie mam zwierzaka ale tak na zdrowy rozum to bardzo przykre, że jednak lokator domu - zwierzak, do tej pory przyjaciel musi być nagle '‘wyrzucony’ bo pojawia się nasz skarb czyli dziecko…zwierzaki tez czują…
Zgadzam sie z Toba, Pamela. To tez zywa istota i ma uczucia. W moim otoczeniu błąka sie wiele bezdomnych kotow i psow… To nie zabawki nie mozna ich od tak wyrzucic. A jesli kotek jest taki jak go opisala Iwona to wszystko powinno byc w porzadku. Nasz kotek jest baardzo w porzadku kladze sie czesto obok coreczki i czeka az on zasnie wtedy kladzie sie przy jej podusi i rowniez zasyna;)
Moim zdaniem bezpieczenstwo dziecka -najwazniejsze. A co do kotow to mojemu ufac nie mozna . strasznie zadziorna . nieraz nawet do mnie wyskoczy z pazurami mimo ze jej nic nie zrobilam.
Nasz kot tez byl bardziej zadziorny, a teraz zdaje sie nawet bronic dziecka, tam bardziej jesli zostaje ono w pomieszczeniu z kims obcym, siada wtedy obok poduszki malej i obserwuje. Nie mozna zgaddnac jak zareaguje kot trzeba go obserwowac, a jesli da powod do niepokoju to…oddac komus?