Kot i niemowlę, czyli zwierzak w domu

No właśnie u teściowej jest kot i on wszędzie wlazi, po każdym stole. Oni jak robią jedzenie to nie przecieraja blatów. Kompotow czy herbat w dzbankach to kot czasem pije. A tesciowa jutro na obiad zaprosiła i ja nie mam ochoty tam iść. Prawie co obiad to mi się jakiś klak z kota w jedzeniu trafia. Już nie byliśmy na obiedzie tam ze 3 miesiące. Naprawdę nie wiem co mam zrobić bo mąż uważa że przesadzam. Ja jednak wolę dmuchać na zimne, szczególnie że jeszcze 2miesiące do porodu zostały.

Oj mają ona jest taka mała a jak zacznie ujadać to trudno jej przestać ;p ale jest słodka to każdy jej wybacza :slight_smile:

Monika ja bym nie dała rady wypić herbaty u Twojej cioci ;/ higiena przy zwierzaku to konieczność tym bardziej kiedy przebywa w domu…I to nie ważne czy byłabym w ciąży czy nie…

Iwona to u teściowej. No ja właśnie nie mam ochoty tam ani jadąc ani pić. Nie wiem jak mam się wykręcić z obiadu jutrzejszego. Mówiłam mężowi że ja nie idę ale on ze idziemy. Jeszcze w najgorszym wypadku zjem w domu przed wyjściem i później powiem że już jadłam. Nie wiem jak mam im przegadac z tym kotem bo nawet go nie odrobaczaja bo uważają że jak w domu siedzi do to nie ma potrzeby.

Nie, kotka nie wchodzi na stoly, brat ja oduczyl, wiec w naszej obecnosci tego nie robi.
A gdy wychodzimy kuchnia i duzy pokój zostają zamkniete, tak dla pewnosci ze nie bedzie ja kusilo kiedy wyjdziemy;)

To dobrze że się zamyka u Ciebie , a ja się boję tam zjeść cokolwiek bo boję się że coś mi zaszkodzi. Może zaszkodzić jak tak kot łazi po stołach i coś tam liznie? Ostatnio jak byłam dość dawno to widziałam jak kot do garow z zupa nawet sięga, aż mi się jeść odechcialo a taka głodna byłam wtedy. Nie mówiąc już o mięsie a tam w kuchni nic się nie przykrywa.

Jeśli kot jest zdrowy to nie powinno nic się stać. Przyznam szczerze, że w domu u moich rodziców to koty są wszędzie, bo są 3 :slight_smile: Często jakiś wskakuje jak się coś przygotowuje. Natomiast co do samego jedzenia, no to zawsze jest chowane, przykrywane, albo kuchnia jest zamykana. Symbioza symbiozą, ale bez przesady:) Niedawno siostra zapomniała schować masełka no i kot się dopadł, więc było ono już dla kotów, my go nie jedliśmy.

No u teściowej niestety tak nie jest ze jak kot już coś ruszy to jest dla kota tylko ja zobaczy to kota że je wtedy stracą i przykrywa a tak to wszystko na wierzchu, garnki poodkrywane, jedzenie na stole w kuchni a siedzi się e pokoju. Niestety kot nie jest też przyjazny do dzieci i mi na stopy ostatnio też skoczył. Ja się bardzo przestraszyłam, bo miałam tak nogi wyciągnięte żeby trochę rozprostowac a tu masz, gdzies się z za łóżka przyczjal i bardzo się przestraszyłam…bardzo sie go boję.

Monika przepraszam racja i teściowej nie doczytałam :wink: albo mi umknęło…ale masz rację lepiej dmuchać na zimne niż później zachorować. Tak na prawdę to nie wiesz czy ona odrobacza te koty czy szczepi…ja bym się bała ale z racji mojego przewrażliwionego charakteru wolę zapobiegać :wink: tym bardziej w ciąży.

Właśnie Iwona że kot nie jest odrobaczywany. Jak byłam w 3 miesiącu bodajże to kupiłam jedna tabletkę i przez męża przekazałem żeby kotu podali, niestety później raczej nie kupowali nic dla kota bo uważają że kot siedzi w domu to nie trzeba. A kuwete teraz w lecie ma na balkonie, a poza tym najpierw odchody są w kuwecie i on po tym chodzi a później na stole leży…

Fuj to straszne co piszesz…przy zwierzakach higiena jest obowiązkowa.

No dobra to już nie będę wam obrzydzac. Udało mi się wykręcić i nie poszłam, tylko sam mąż poszedł. Jednak zostałam bez obiadu na dziś.
Niestety jestem uczulona na brak higieny, szczególnie jeśli są jakieś zwierzęta. I mycie rąk to podstawa,a niektórzy glaszcza zwierzę a później rękę do buzi lub takimi robią jedzenie. Samo wytarcie w szmate to nie starcza.

Ale sam fakt ze kot moze sprobowac wszystkigo co potem my mozemy jesc jest…fujj… Nie wyobrazam sobie by taka sytuacja miala miejsce u nas. A juz tym bardziej odrobaczanie…to ze kot jest w domu nie znaczy ze bedzie zdrow jak ryba.
Maetwi mnie ta czesc o agresji kota wzgledem dzieci i Ciebie. Kot jest pewnie przyzwyczajony ze moze wszystko chodzi gdzie chce i jak cos mu sie nie spodoba to atakuje, straszne podejscie:(
A z tym jedzeniem…chwila nie uwagi i cos podbierze i wcale nie musza tego widziec a pozniej takie jedzenie trafia na stol.

Oczywiście. A tym bardziej że tesciowa lubi na podłodze obierac warzywa i to przy misie kota. To jej na podłogę coś spadnie to później do miski i nie ma dla niej problemu. Na stole w kuchni coś zostawi a kot zaraz tam idzie i się kręci to coś weźmie, nie mówiąc jak widziałam jak z dzbanka pije kompot a później nam są te kompoty do picia proponowane. kot śpi na stole w kuchni a później nawet ten blat nie jest po nim przetarty gdy coś się robi. Czy kromki, czy mięso jak się kroi, czy pierogi jak się robi. Bo tam nie mają zwyczaju używać desek. Tylko wszystko na blacie kuchennym.

Takie sa koty Monika co nie znaczy ze Twoja tesciowa moglaby byc bardziej konsekwentna co do zachowania kota i co do czystosci po nim…
Ja tez bylam kocia mama ale w zyciu nie pozwolilam azeby w.mojej obecnosci chodzil po stole czy meblach w kuchni. Rano zawsze blaty byly przecierane a kot mial swoja miske w altance … Kuwety nie mial bo bylo to na wiosce i zawsze kot prosil na dwor:)

Każdy ma jakieś swoje, jednak skoro teściowej zwróciłam uwagę że kota powinna odrobaczyc a ona nic z tym nie zrobiła to jak kupiłam jej tabletkę to powinno jej dać do myślenia. Chodzi o dobro jej wnuka w końcu,ale ona uważa swoje że kot zadbany jest. Bo nawet sąsiadka co jest chora i musi mieć ograniczony dostęp do zwierząt to przychodzi do niej a do inny do innych sąsiadów co mają chorego psa to nie pójdzie. Więc ona się szczyci tym kotem.

Kot jest jak takie male dziecko jak go sobie nie wychowasz to pozniej wejdzie na glowe nawet nie zauwazysz kiedy. Milosc do zwierzat to jedno a dyscyplina to drugie, nawet w stosunku do kotow jest potrzebna bo w przeciwnym razie kot sie czuje jak Pan i wladca i robi co mi sie podoba.

Paula tak wlasnie jest z kotami sa ciezkie do ulozenia. Ja ogólnie kocham zwierzeta no ale aktualnie nie mam zadnego bo moj zbytnio nie przepada.

Oj sa, a niektore to wyjatkowe uparciuchy ale trosze checi i da sie nad nimi zapanowac. Nasz tez nie byl aniolkiem wiele rzeczy robil po zlosci a teraz jest w porzadku, jesli chcemy miec zwierzaka musimy odpowiednio z nim postepowac. Rodzice mojej znajomej mieli kiedys kota, historia byla niemal podobna jak ta tutaj wyzej opisywana z tym ze kot zrobil sie agresywny, atakowal gdy czegos mu ostatecznie zabraniano lub zabierano i w konsekwencji zostal uspiony bo czasami zachowywal sie jakby wscieklizny dostal:( a kotek naprawde sliczny, strasznie go bylo szkoda…jest taka rasa na ktora mowia niebieskie koty.

Najlepiej nie mieć kotków i nie byłoby problemów dla osób które nie dbają o higienę :slight_smile:

Oj koty sa super slodkie hehe… Ale odpowiednia higienia musi byc… Ja kocham koty ale moj nawet nie chce slyszec o nich …