Kobiece ciało po ciąży

Małgorzata__eL pewnie, ze tak wystarczy chcieć :slight_smile:
Ja diety nie stosuje i nie stosowałam nigdy :-))), ale to też dlatego, że nie musiałam, ja jestem z tych (przynajmniej na razie), ze mam dobrą przemianę materii :slight_smile: jem wszystko, ale fakt też jest taki,ze bardzo lubie, wszystkiego rodzaju sałatki i w ogóle zielenizne, owoce, warzywa wiec tego sporo pochałam

Jeśłi chodzi o ćwiczenia to jako takich też nie stosuje, ale jakby się tak zastanowić to w ciągu dnia ja zrobię tyle skłonów i tyle kilometrów i tak na prawdę więcej ćwiczę niż nie jedna osoba, która przeznacza na ćwiczenia pół godziny.

Dziewczyny jak mamy z dziećmi to nie oszukujmy się, ale przy dzieciach nie da się usiąść i siedzieć :-))) cały czas się chodzi, coś robi a jeszcze przecież trzeba posprzątać ugotować obiad, posprzątać zabawki wiec tego jest a jak nosimy dziecko to nasze mięśnie też pracują :slight_smile:

Właśnie jeśli dziecko śpi … gorzej jak śpi tylko i wyłącznie bujane to wtedy nawet przy najszczerszych chęciach się nie da.
Ale jednak to racja ze matki które maja aktywne dzieci “więcej ćwiczą”.
Niedługo przyjdzie wiosna i nawet zabawa z małym na placu zabaw będzie niczym wysiłek na siłowni :slight_smile:

myślę że każdy indywidualnie znosi zmiany powstałe w wyniku ciąży. również mam 21 lat jednak nie przejmuję się za bardzo trochę obwisłym biustem, rozstępami czy pozostałym po porodzie brzuszkiem. ze wszystkim można sobie poradzić np. nosząc usztywniane biustonosze, ćwicząc, stosując kremy i masaże.
ćwiczenia z małym dzidziusiem nie są łatwe lecz zawsze można poświęcić chwilę na nie kiedy dzidzia np. śpi lub poprosić kogoś by zajął się dzieckiem przez parę chwil.
jednak czy wygląd jest w tym wszystkim taki najważniejszy? , to jest dla mnie to że mam rodziną , męża który mnie kocha mimo kilku kilogramów więcej, mimo obwisłych piersi i rozstępów, dziecko które odwzajemnia mi swoją miłość poprzez szczery uśmiech. z kompleksami można sobie poradzić jednak pomyśl co jest dla ciebie ważniejsze: kilka kg więcej, rozstępy i dziecko czy życie z pięknym ciałem lecz bez dziecka.
życie jest takie jakim go widzisz . jeśli na prawdę będziesz chciała to pogodzisz ćwiczenia wraz z opieką nad bobasem.

Roksana mam tak samo. Moja córka śpi jak lisek, każdy dźwięk ją budzi mimo że nigdy nie chodziłam koło niej na placach. Ona wysypia się tylko wtedy gdy ja jestem przy niej. Podczas snu otwiera oczy i sprawdza czy jestem, jeśli mnie nie ma to się wybudza.
Ja czasami nie mam kiedy zjeść… Nieraz mój pierwszy posiłek jem ok 13 a to nie służy karmieniu a tym bardziej diecie. Moja córeczka pięknie przesypia noce ale co z tego skoro ja po całym dniu z nią padam na nos… Nie w głowie mi wtedy ćwiczenia. Poza tym mam jeszcze męża któremu też muszę poświęcić czas…

Manndarynka cały czas starałam się tak robić. W naszym pokoju zawsze było dosyć gwarno, szedł włączony telewizor. Gdy córa zasypiała gadaliśmy normalnie tylko pół tonu ciszej.
Wszystko się jej zmieniło gdy z kołyski przenieśliśmy ją do łóżeczka. Wtedy zaczęło ją wybudzać.
Mała jest bardzo wrażliwym dzieckiem i ona od początku potrzebowała czułości i bliskości żeby się wyciszyć. Bar długo ja musiałam usypiać ją na rękach. Próbowałam różnych dźwięków, suszarek czy odkurzacza ale na niej nie robią one wrażenia. Ja uspokaja czyjaś obecność

Karolina.K zdrowa dieta to nie wyrzeczenie się jedzenia… I żeby schudnąć to nie potrzeba nam jakiegoś wielkiego ograniczenia ilości spożywanych kalorii. Ponadto kaloria kalorii nie jest równa… Dla porównania. Normalny posiłek na obiad. Kilka ziemniaków pieczonych w piekarniku, mięso z kurczaka ugotowane + surówka to około 450-500 kcal, a np czekolada, która ma ponad 500 kcal, która w dodatku posiada praktycznie sam cukier, odkładający się w tłuszcz. Co lepsze? Posiłek zdrowy ma to na celu, że oprócz składników odżywczych, witamin ma nam dostarczać energii na dłużej i nie powodować odkładania się tkani tłuszczowej, czego nie dają nam np słodycze…
Normalna przeciętna osoba potrzebuje około 2500 tysiąca kalorii dziennie. Mama karmiąca + około 500. Dodatkowo kiedy ćwiczy, to zapotrzebowanie kaloryczne wzrasta. Ale żeby schudnąć bilans kaloryczny musi być ujemny, tzn jeśli potrzebujemy 3000 tyś kalorii, to ucinamy 500 tylko. Nie można jeść za mało, bo efekt wtedy będzie odwrotny, nie będziemy chudnąć, bo nasz organizm jest na tyle cwany, że jak dostaje za mało jedzenia, to wtedy go magazynuje na zapas.
Zamiast smażonego, jedzmy gotowane, zamiast majonezu, używajmy jogurtu naturalnego, zamiast jasnego pieczywa, pieczywo razowe, żytnie, zamiast mąki pszennej -pełnoziarnistą. Zamiast np makaronu, ryż. Na takich zamiennikach lecą kalorie i przy okazji nie głodzimy naszego organizmu. I bardzo ważna jest systematyczność, a nie, że dziś zjem 2 posiłki, jutro 3, a pojutrze 5. Codziennie powinno to być 5 posiłków - 3 główne i dwa dodatkowe mniejsze. Do tego woda, im więcej tym lepiej… A i jeszcze bardzo ważna rzecz… Żeby spalić tłuszcz potrzebne nam jest białko. Bez tego może być ciężko :slight_smile: A i tak na marginesie dodam, że jeśli chcemy schudnąć 1 kg, potrzebujemy spalić około 7 tysięcy kalorii :slight_smile:

Pazur ale kiedy na to znaleźć czas? :slight_smile:
Jest 22.30 a ja jem obiad bo dzisiaj był taki dzień, że nie miałam kiedy zjeść…
Staram się zdrowo odżywiać ze względu na karmienie piersią. Smażone jedzenie jem sporadycznie, zazwyczaj coś gotowanego. Najgorzej jest ze słodyczami bo mój organizm ma za mało cukru. Żeby się obudzić rano potrzebuje słodkiego cukiera. Nie jakąś landrynę a pomadkè.

A ja uwielbiam ćwiczyć. Nie dość, że dane ćwiczenia odpowiadają danym partiom ciała to później jest mega satysfakcja. :slight_smile: Jeszcze jak ćwiczenia idą w parze z dietą to już w ogóle sukces. :slight_smile: No i to mierzenie się i ważenie raz na 7-10 dni - sama przyjemność. :slight_smile:
Jak nie ćwiczę kiedy synek śpi(bo przecież są inne rzeczy do zrobienia) to proszę męża po powrocie z pracy, aby zajął się małym te 45 minut. Robi to z chęcią, bo wie, że to dla mnie ważne. Poza tym kiedy on jest w pracy to ja na wczasach pod palmami też nie jestem. :wink: W każdym razie staram się co dzień poświęcić tą niecałą godzinkę.
Nie wyobrażam sobie też tego, że synek nie pozwoliłby mi 5 razy w ciągu dnia dać po około 15 minut na to, aby przygotować posiłek i zjeść. Przecież są chusty, bujaki, huśtawki, zabawki no i zawsze jestem blisko…

Karolina.K co do posiłku zjadanego późno - dokładnie cie rozumiem. Pamiętam dni kiedy mój pierwszy posiłek był jedzonko o 23 kiedy synek po wieczornym ataku kolki szedł spać. Wtedy praktycznie nie wychodziłam z kuchni bo nie mogłam się najeść. I tak przytyłam. Później zaczęłam jeść “normalnie” 3 posiłki dziennie, ale były to tylko kanapki bo na zrobienie obiadu nie było szans … z resztą do tej pory gdyby mama nie ugotowala to bym nic ciepłego nie zjadła.

Maandarynka - u nas zawsze jest gwarno ale synek przy zwykłym kaszlnieciu potrafi się zerwać z płaczem … jednostajny szum mam wrażenie ze go jeszcze bardziej denerwuje …

Malgorzata__eL - istnieją bujaki, huśtawki itd. Ale co zrobić jeśli mój synek jakoś nie bardzo lubi być wtulony we mnie … ogólnie nie lubi się przytulać. W huśtawce nie posiedzi bo też nie lubi. Leżaczek ? Stoi w pokoju chyba po to aby kurz zbierać … czasem naprawdę trafi się “trudne” dziecko i ni jak nie ma co zrobić … teraz Igor jest na etapie “chciałbym juz chodzić ale jeszcze nawet dobrze sam nie siedze”. Także naprawdę mam urwanie głowy. Zabawkami nie chce się bawić. Szczęśliwy jest wtedy jeśli się go trzyma tak żeby nóżkami dotykał podłogi. A że ma dopiero 5 miesięcy i waży 9 kilo to jak długo można tak malca potrzymac. … chwilę. A później tylko dwojenie się i trojenie aby nie płakał …

Karolina.K no z czasem czasami bywa ciężko, wiem po sobie. Ale dla chcącego, nic trudnego :smiley: Jeśli istnieje też taka możliwość to można poprosić męża/partnera o pomoc żeby zajął się dzieckiem i np przygotować sobie już części posiłków na następny dzień, żeby później tak dużo czasu to nie zajmowało, chociazby pokroić warzywka, czy jakieś owoce. Ale wiadomo, czasami z tym ciężko, to wtedy trzeba kombinować :slight_smile:

Małgorzata__eL ćwiczysz 7 dni w tygodniu? A gdzie czas na regenerację mięśni ?:slight_smile: Ja się pochwalę, że dziś prawie 8 km biegu za mną! :smiley: kocham ten stan po treningu i tak jak mówisz Gosiu, ta satysfakcja :stuck_out_tongue: uwielbiam :smiley: no i dążę do tego idealnego dla mnie ciała :slight_smile: bo robię to dla siebie i częściowo dla synka :slight_smile: dla męża an i trochę, bo wiem, że mu się podobam :stuck_out_tongue:

Magicznypazur gratulacje! :slight_smile: tym bardziej podziwiam, bo ja nie lubię biegać. Mogę skakać, pływać, tańczyć, ćwiczyć, spacerować, ale biegać nieee. :slight_smile: wiem, wiem, że powinien być dzień przerwy na tydzień, ale jakoś wpadłam w rytm szczególnie dlatego, że obecnie mam lekki trening -pilates (Secret e.ch.) zrobiłam już 8, jeszcze 2, mierzę się i znowu coś innego. :slight_smile: jak ćwiczę coś katorżniczego to już oczywiście nie ciągiem tylko z regeneracją właśnie. :slight_smile:
Aaaaa… No i oczywiście, że nie dla męża. Gdyby mąż zasugerował mi żebym się odchudziła to kazałabym mu sobie szczuplejszą znaleźć.

Roksana życzę Ci więcej czasu dla siebie choćby w przyszłości. Oby niedalekiej. :slight_smile:

Dziewczyny zazdroszczę samozaparcia! kurczę… ja bardzo chciałam coś ze sobą zrobić i już przez jakiś czas ćwiczyłam sobie w domku bo synek bardziej towarzyski jak marudny się zrobił a tu proszę- 3 miesiąc za nami i ząbki idą :frowning: więc częściej mam ochotę po prostu spać.

Małgorzata__eL hahaha ja tak mówię do męża :smiley: że jak mu się nie podoba to znajdź sobie seksbombę :stuck_out_tongue: ale nigdy nie wypomniał mi ani jednej fałdki i ani jednego rozstępu, a do porodu miałam 86 kg przy wzroście 163 cm… wyglądałam jak wielka, okrągła piłka :stuck_out_tongue: Powiem Ci kochana, że nienawidziłam biegać. Powiedziałam sobie, że za żadne skarby świata tego robić nie będę. Ale w lipcu stwierdziłam, że za dużo ważę i pierwszy raz pobiegłam sobie z bratem, przebiegłam 5,5 km, było naprawdę spoko. A poźniej już zaczęło mnie to wciągać :stuck_out_tongue: Później miałam lenia to nie biegałam w ogóle, a następnie zaś wrócił problem z wkręcającymi paznokciami… Ale staram się, jak mogę i będę biegać, jak tylko pogoda i czas pozwoli :stuck_out_tongue:

Patrycja powiem Ci, że też czuję się zmęczona, ale powiedziałam sobie, że jak nie teraz, to kiedy? Kiedy pójdę do pracy będę jeszcze bardziej zmęczona, bo najpierw praca, później zajmowanie się dzieckiem, mężem i domem no i ćwiczenia… Więc korzystam dopóki jeszcze nie chodzę do pracy :stuck_out_tongue:

Też zazdroszczę samozaparcia. Po porodzie prawie 1,5 roku a ja jedynie zaczęłam miesiąc temu przysiady robić… miało być codziennie 10 przysiadów więcej, a nawet 2 tyg nie wytrzymałam, bo przekładałam na później a później byłam zmęczona całym dniem i już mi się nie chciało robić…

Dziewczyny, a nie próbowałyście po prostu tak na spokojnie przemyśleć sprawy? Wszystkie za i przeciw? I tak od najłatwiejszych rzeczy zacząć krok po kroku? :slight_smile:
Na przykład przestać słodzić? Zamienić słodkie, gazowane napoje na niegazowaną wodę? Chleb biały na żytni razowy? Zrezygnować ze śmieciowego jedzenia? Starać się nie jeść ze 3 godziny przed snem? :slight_smile:
A później znaleźć jakieś forum, pooglądać metamorfozy? To naprawdę świetnie motywuje. :slight_smile: No i dodać do tego ruch powoli. :slight_smile:

Magiczny tylko pogratulować i trzymać dalej kciuki. :slight_smile: :slight_smile:

Roksana mam wrażenie, że czytam o moim dziecku :slight_smile:
Przy czym moja córka chce żebym cały czas przy niej siedziała. Zabawki są nudne, najlepiej gdy mama nosi na rękach.
Wiecie dziewczyny, mnie to czasami jest wstyd bo ja nie mam czasu na najprostsze czynności. Więc ćwiczenia schodzą na dalszy plan.

Karolina.K a ile twoja córcia ma ?
Rozumiem co to nudne zabawki :-p u nas doszło już do tego ze nawet na rękach jest źle … mam nadzieje ze to przez te zęby i niedługo wszystko wróci do normy. Tzn ze synek sam w ciągu całego dnia się choć chwile pobawi samodzielnie :slight_smile:
Czasem sobie myślę że spakuje wszystkie zabawki i po prostu gdzieś wyniose bo tylko miejsce zajmują … a tu jak na złość zawsze ktoś przyniesie coś nowego.

Ale ciesze się ze jest ktoś kto mnie rozumie :slight_smile:

Zazdroszczę motywacji i samozaparcia. Już zastanawiam się co zrobić po porodzie ze sobą, to chyba moja ostatnia ciąża i muszę doprowadzić się do formy . Nie wiem jak to będzie , bo dwoje dzieci to nie lada wyczyn i w dodatku dom do prowadzenia . Ale nie ma co wymówek szukać i trzeba coś z tym zrobić.

Też zazdroszczę… :frowning: ja jakoś nie mogę się zebrać, choć miałam ambitne plany :confused: Dietę mam nie najgorszą ale skóra wcale nie chce wracać do poprzedniego wyglądu. Jedynie cera po ciąży mi się poprawiła

A.Zbrzeska, a może właśnie problem, że zbyt ambitne na raz? :slight_smile: Może powolutku byłoby lepiej? :slight_smile:

Może Was delikatnie zmotywuję. Otóż po 10 dniach lekkiego treningu (pilates, prawie wszystkie ćwiczenia na leżąco) plus dieta ubyło mi po 3 cm w talii i biodrach. Na wadze dużo i to nawet bardzo dużo. (Sama się zdziwiłam, więc lepiej się nie przyznawać ile). Chyba muszę coś zmodyfikować, bo ponoć to niedobrze jak tak szybko się chudnie. Chociaż podejrzewam, że później waga tak szybko spadać mi nie będzie. :slight_smile: