Klaps

moja tylko raz mi afere zrobiła chciała w sklepie jajko niespodzianke a ja wtedy dopiero co sie rozeszłam zero kasy tak sie darła w sklepie ze ona chce ja jej tłumaczyłam ze mamy tylko na chle i jakis obcy facet jej kupił ale mi głupio było

Ja zawsze męża wysyłam do sklepu spożywczego by właśnie dzieci nie naciągały nas na słodycze ( słodycze wolę im kupić w Biedronce bo u nas w sklepach ceny są naprawdę wysokie) ale wściekam się bo sklep jest koło placu zabaw i jak już mamy iść do domu to dzieci ciągną mnie do sklepu a ja im mówię że portfela nie wzięłam a moja córka na to, ty to nigdy portfela nie zabierasz, dziwne to”

dzieci są cwańsze niż nam się to wydaje

mi ciężko z cała 3 do sklepu jechac takiego wiekszego dziewczyny biegają mały się drze jak patologia wyglądamy

Mi z moją dwójką to gdziekolwiek było ciężko wyjść do niedawna bo Bartek przestał uznawac wózek gdzieś w trzecim miesiącu, darl się w niebo głosy. Uznawał tylko nosidlo u mnie na brzuchu ale też nie chciałam z nim tak za często chodzić bo to kręgosłup jeszcze niedojrzały… A jak on się darl to Amela też się darła bo nie chciała wracać do domu i tak to już się kręci z tymi dzieciakami… Ale przynajmniej syn w końcu polubił jazdę W wózku. W gondoli się już nie mieści ale jeździ w spacerowce i to na lezaco i o dziwo lubi. Jak jest afera w domu to wystarczy ubrać, włożyć go do wózka i już się uśmiecha bo wie ze na pole idziemy… Ja nie wiem co mu się tak odmieniło nagle…

Mam ten sam problem z wózkiem. Też się jakoś obraził mój młody. I nie bardzo ostatnio wychodzę z nim na spacery bo właśnie sobie myślę że zaraz sąsiedzi będą patrzeć jak na patologie bo zaraz jest płacz oczywiście. Ale może i mój się przekona. O dziwo jakoś do większego sklepu u mnie nie ma problemu bo musimy jechać samochodem więc jest zawsze ospaly.

Hm a u nas i w samochodzie afery były… darcie niesamowite jak tylko wsiadł i do samego celu. Jazda z nim to męczarnia była, ale też mu przeszło… Aleksandra oby i twojemu przeszło…

Dziecka nie wolno bić, dzieci należy wychowywać. Dlatego ten klaps nigdy nie może być dawany w złości. Najlepiej go celebrować słowami chodź dostaniesz klapsa. To już jest na tyle silnym bodźcem że praktycznie nigdy go nie dajemy. To samo dotyczy innych kar. Dzieci nie można poniżać, obrażać. Nie znaczy jednak że na wszystko mu pozwalamy. To samo z traktowaniem dziecka jak zabawki, czy partnera do boksowania. Dzieci uczą się od nas agresji, słabości, wykorzystywania innych. Nie nastawiajmy też naszego dziecka przeciw innym członkom rodziny. “Zły tatuś dobra mamusia” wcześniej czy później obróci się przeciwko nam.

pozycjonowanie Łódź - http://www.newproject.biz.pl

nasz do samochodu jak wsiada od razu zaypia wózek zaczął tolerowac jak na siedząco zaczął jeździć

A ja dopiero trafiłam do wątku :wink:

Paulina dzieci mają swoje okresy buntu . U mnie cały rok jest chyba bunt trzylatka…najpierw mała nam się że złości kładła i wyginala na podłodze - jakoś to przetrwaliśmy choć było ciężko, teraz tak lubi wdawać się w gatke że starszymi i takie niby pyskowanie żeby postawić na swoje - ale najlepsze jest to że tylko wtedy gdy ma problem z kupą. Jak się ładnie załatwi to anioł w domu… ostatnio też zauważyłam że jak się bawi sama a coś jej nie wychodzi to rzuca tym i głową uderza w coś …nie zaobserwowałam jeszcze czy to też wynik męczącej kupy czy nie…ogólnie rzecz biorąc córka jest naprawdę grzeczna i kochana jak ma zorganizowany czas :wink: nuda na nią źle działa i deszcz za oknem też . Ona po prostu musi się wyszaleć na dworze.

Z klapsami hmmm czasem mi się zdarzyło ale to już była taka ostateczność. Teraz już się nauczyłam panować nad córką i mam póki co mega pokłady cierpliwości…ciekawie na jak długo he he bardzo dużo malujemy farbami i bawimy się ciastolina - te rączki cały czas chodzą cały czas są zajęte i to widocznie jej pasuje . Dziś piekła ze mną rogale - ma swój mały wałeczek , dostała kulkę ciasta i miała robić swoje zawijance - to co ze podłoga była cała do mycia a mała całą w mące - kuchnie posprzątałam w pół godziny a radość dziecka jest bezcenna po prostu;) i nie było już krzyków ani nic wieczorem. Postawiłam też na wspólne zabawy. Póki co w trójkę bo druga corcia za malutka jeszcze. Przed wieczorem razem grywamy w jakąś grę albo układamy puzzle. Mała uwielbia ten czas. Potem się wygłupiamy. Albo jeśli malutka nie śpi to w czwórkę wskakujemy do naszego dużego łóżka i czytamy na dobranoc coś z mężem na zmianę…dziecko uwielbia gdy mu się poświęca trochę czasu i uwagi :wink:

Na pierwszej stronie chyba Ulka podała książkę dość ciekawa coś ala pomoc przy wychowywaniu he he będę musiała rzucić okiem skoro tak zachwalacie ;))

ewcia u nich okres buntu trwa chyba z 2 lata

Oj tak wspólne zabawy są super, ja mam o tyle lepszą sytuację ponieważ moje oboje dzieci chodzą do przedszkola i oprócz dobrej zabawy uczą się relacji miedzyludzkiej , wspólnie się bawią z innymi dziećmi, dzielą się zabawkami itp. Nie ograniczam ich do przebywania tylko i wyłącznie ze mną. Ale jak najbardziej zabawa playdohem czy klockami jest zajmujaca i wymaga skupienia.
Dzisiaj pogoda u nas deszczowa i córka zaczęła już od rana marudzic więc bawiliśmy się rodzinie, w ,raz,dwa,trzy babajaga patrzy" dużo przy tym śmiechu i ruchu :wink: a i kolorowalismy . A teraz czas dla mamy na kawkę :wink: Nie wyobrażam sobie nie mieć czasu dla siebie

Chociaż są lepsze i gorsze dni ale i tak najpiekniejsze są te gdzie razem współpracują:)

1

moje w szkole to anioły w domu diabły hehe

słodkie maluchy

Gdzieś się musza wylądować Paulina - w szkole nie no to w domu :wink: ale ciesz się że w szkole grzeczne i że nie masz problemów z nimi tam… Bo to dopiero byłby los gdyby diabelki w domu i w szkole były…może znajdź im takie zajęcia gdzie spożytkują nadmiar energii. Moja koleżanka miała problem i zapisała syna na basen i karate raz w tygodniu i ma spokój :wink: fakt że to jest dodatkowa kasa … Ale może coś ci się uda wymyslec

Gabi super fotka :slight_smile:

Ewcia oczywiście ciesze sie ze w szkole grzeczne ale czasem w domu też marze zeby chociaż trochę były spokojniejsze jeszcze jak ciepło i na dworze się wyszumia to spokój a teraz jak taka pogoda masakre mam

Paulina a może tak jak Ewcia mówi, jakieś dodatkowe zajęcia by coś dały, jeżeli tylko masz taką możliwość to możesz spróbować… moja córka jak się wyszaleje na zewnątrz czy w jakiejś sali zabaw to też od razu spokojniejsza… Nawet szukałam jakichś zajęć z tańca dla niej bo uwielbia tańczyć a i by sporzytkowała jakoś swoje pokłady energii, ale u nas w mieście wszystko dopiero od 4 lat…

no włąśnie jakbym miała prawo jazdy nie było by problemu a tak u nas na wsi zajęć takich nie ma

Paulina a masz taki większy lużniejszy pokój?? a co jakbyś z nimi zaczęła się bawić na przykład w mrożący taniec - albo jakoś tak bo to każdy inaczej nazywa he he puszczasz muzykę musza tańczyć, która się ruszy odpada i tak aż wygra któraś…niby je podczas mrozu zacznij rozśmieszać czy coś tam by było zabawniej ;))) może to ci pomoże…albo jakies śpiewy z pokazywaniem?? moja ostatnio jak była u kuzynki podsłyszałą jak tamta śpiewa “dżungla, dżungla taka wielka dżungla” na internecie znalazłam tekst i w nawiasach jest napisane co pkazywać…matko cały wieczór się ze mną tak bawiłą az padłam z wyczerpania a ona dalej z tatusiem w pląsy i mąż rada nie rada piosenki musiał nauczyć się na pamięć he he
albo jakie story przeszkód im rób, co ?? coś co je zmęczy ;))) i padną po prostu z wyczerpania

Ewcia jak tak piszesz to pomyślałam że dobra by była też taka gra na playstaiszyn ( czy jakoś tak to się pisze) co trzeba tańczyć tak jak pokazują. Albo kalambury z pokazywaniem. Dużo śmiechu a to też potrafi umęczyć…

Wwcia fajny pomysł ale szczerze od kiedy urodził sie mały nie mam nia nic czasu :frowning: wiecznie sprzątam i nim sie zajmuje i chyba trochę zaniedbałam dziewczyny . Jak mam czas to lekcje odrabiamy trochę sie pouczymy rzadko gramy…jak mąż ma wolne to zajmie sie małym to wtedy cos moge tak sama z nimi porobić ostatnio piekłyśmy babeczki wczoraj ta nieszczęsna szarlotkę