Klaps

GABI powiem Ci ze kiedys powiedziałam do moich że serduszko mnie boli bo sie źle zachowują wiesz co mi starsza powiedziała "umrzesz ale fajnie " tak mi sie przykro zrobiło . u nas to dziewczynki potrafią sie tak bić że masakra kiedys młodsza wbiła nożyczki starszej w podniebienie nie takie ostre tylko te do szlaczków aż na ziemie sie osunęłam tak sie przestraszyłam

ja kilka razy powiedziałam ze je tak kocham a tak nie lubie a starsza do mnie " ciebie to nikt nie lubi" czasem takie teksty wala eh

Paulina oj to nie fajnie, takie teksty do mamy, jej w szoku jestem. Moja ma dopiero 5 lat ale nigdy złego słowa na mnie nie powiedziała, ale też było by mi smutno gdyby tak zrobiła.

gabi to chyba też przez to ze za dużo im pozwoliłam po rozwodzie. wiadomo bez ojca ja sama starałam się byc na kazde zawołanie , jak Daniel się wprowadził to sie zmieniło były granice ale nie było tak źle no a jak mały sie urodził to szatany się zrobiły

A ok Paula rozumie, mojej szwagierki dzieci podobnie postępowały po rozwodzie rodziców dopiero kiedy dorosły zrozumiały jakie życie jest ciężkie i ile taka samotna mama musiała dla nich poświęcić i teraz bardzo szanują mamę bo tylko ją mają ich ojciec ich olał.

Klaps to nie jest dobre rozwiązanie…czasem zdążyło mi się w nerwach jak dziecko coś zbroiło dac klapsa, ale to było spowodowane moja bezsilnoscią na daną sytuację…A wtedy czułam się jeszcze gorzej, że skarciłam za coś dziecko i starałam się jej to wynagrodzić, a dziecko nadal broi, bo wie jak to się skończy…często popełniamy taki błąd z zabiegania, braku czasu, a to się później odbija na psychice dziecka i w przyszłości będzie robić Tak samo, bo będą uważać ze tak trzeba…W sytuacjach problemowych jak dziecko coś nabroi, staram się opanować nerwy siadam na wysokości dziecka i patrząc mu prosto w oczy pytam czemu to zrobiło, następnie tłumaczę czemu tak nie wolno robić, jakie są tego konsekwencje i podpowiadam alternatywe danej “zabawy”.Dziecko w ten sposób poznaje sprawę od strony przyczynowo-skutkowej i sa większe szanse że dana sytuacja się nie powtórzy, natomiast jak wymierzamy klapsa najczęściej dziecko nawet nie wie za co “bo źle”,“bo nie wolno”

Magnolijam ja nie uważam ze to dobre wyjście tylko ze czasem tak po prostu potoczą sie sprawy. Nie popieram tego jako dobra metodę wychowawcza. W swoim życiu dostałam klapsa i nic mi nie jest tylko jak dostałam raz czy dwa to ok ale lanie dziecka za każde przewinienie to zupełnie inna sprawa.

Ja też klapsy dostawałam i też tego źle nie pamiętam…to jest objaw naszej bezsilności no ale czasem cięzko jest. działamy w nerwach i odruchowo ten klaps …

bo rodzic czasem jest bezsilny w takiej sytuacji niestety…

Ja też staram się tłumaczyć dzieciakom jak coś próbują wymusić i kurczę raz podziała a raz nie. Kiedyś córka w sklepie zrobiła takiej zadymy bo chciała jakąś pierdulke a ja uparlam się że jej nie kupię usiadła w sklepie i się darla mąż nie wytrzymał i powiedział że on wychodzi a ja jak chcę dalej to oglądać to żebym sobie została i tłumaczyła i co skończyło się to tym że kupiłam jej tą pierdulke a wcale tania nie była ale na spokojnie powiedziałam jej że więcej jej na zakupy nie wezmę i już jest spokojna i nie wymusza.

Moja siostra raz się położyła w sklepie i darła się i tupała. Mama popatrzyła powiedziała ze nie dostanie tego co chciała a za takie zachowanie dostanie karę i ze idzie a ona jak chce. Podarła się jeszcze chwile wstała i poszła. Potem zgarnęła solidny ochrzan i spokój był.

Marta ja też wpadłam na ten pomysł i powiedziałam że wychodzę a ona nic nadal się darla ba nawet się schowałam a ta nadal krzyczała centralnie wpadła w taką złość że nie chcę jej kupić tej pierdółki że ja jej nie poznawałam. Pierwszy raz tak się zachowała i ostatni. Wystraszyla się że jej więcej nie wezmę na zakupy ale to jak już dostała to co chciała.

U mnie ostatnio jak byliśmy w smyku to Amelka uparła się na taką gadającą zmiotke i też była afera jak wychodzilismy bez niej. W końcu kucnelam przy córce i pytam: chcesz tą zmiotkę? A ona przez łzy ze tak -na pewno chcesz? - tak -to Ci ją kupię, ale teraz nie mam pieniążków, kupię Ci ją na Mikołaja dobrze?
I wyobraźcie sobie że się zgodziła i poszła dalej bez większych problemów. Kiedyś znowu w Tesko na zabawach była afera, ona chce to, ona chce tamto, a poszliśmy tylko zobaczyć na jedną rzecz czy mają a wyjść się nie dało z nią z tamtąd z nią bo ryk. To zadziałało też wtedy że wyciaglam kartke i dlugopis i powiedzialam ze zapisze co chce i jak bedziemy miec kiedys pieniążki to jak bedzie chciala dalej to wybierze jedna rzecz tego i kupimy i tez zadzialalo… a to zapistwanie tez jest dobre pod tym wzgledem ze nie raz ktos sie pyta co kupic na urodziny czy pod choinke no i wtesy sie ma gotowa liste haha

Magnolijam moja córka ostatnio powiedziała babci że tato jej kupił malowidla takie dla lalek a babcia mówi,a nie mama" a ona do babci mówi, mama to mówi wiecznie że nie ma pieniędzy kiedy ja coś chcę" tak że wszystkiego próbuje ale córka jak kiedyś była bardzo grzeczna i wyrozumiała tak teraz walczy o swoje i wymusza.

ja w sklepie nie mam problemów biorą jeden słodycz jaki chca a jak chca zabawkę płaca za swoje oczywiscie jak mi dadza pieniadze odkładam im do kopert ale wiedzą ze wszystko kosztuje.

Wczoraj zaczełam spokojniej do nich bez krzyków zobaczymy moze cos zdziałam

Paulina to też nie może być tak ze jesteś wściekła a mówisz do nich z uśmiechem na ustach i słodko. Jak jesteś zła to mów takim tonem żeby wiedziały ze jesteś zła… spróbuj tłumaczyć i nazywaj swoje uczucia… U mnie to działa…

chodziło mi że nie krzycze mówie z tonem ale sie nie de co mi sie zdarzało

Ale się rozpisalyscie tak szybko pod tym wątkiem :slight_smile:
Temat trochę kontrowersyjny bo wiadomo że klapsy nie są dobrym rozwiązaniem ale czasem nerwy mogą puścić. Ja przez ciąża i w ciąży dużo czytałam jakichś psychologicznych książek, artykułów itp o tym jak sobie radzić. A i jeszcze super nianie oglądałam. I niby sporo wiem jak sobie radzić ale też się boję że mnie czasem poniesie jak młody podrosnie. No na czasem po prostu ta bezradność nas dopada. Ale trzeba sobie myśleć że to tylko dziecko. Z kogoś bierze przykład, skądś tego się uczy. Można znaleźć sporo informacji nawet w necie jak sobie radzić w trudnych chwilach. Oby moje wychowanie było bezklapsowe.

Sklepowe “cyrki” też już przerabiałam. Nie kupię i koniec. Może sobie robić sceny, mnie już to nie wzrusza. Ostatnio mężowi dwa razy urządził aferę, raz w Empiku o samochodzik, a raz w Biedronce o coś do jedzenie. Najlepszym sposobem jest zagadać wtedy dziecko i argument, że to kosztuje dużo pieniążków a my pieniążki wydaliśmy już na coś innego, jak rodzice trochę popracują i zarobią więcej to wtedy dostanie o ile będzie cierpliwy. Wiadomo, że nie zawsze argumenty do niego trafiają, ale tłumaczyć trzeba.

Najlepsze jest to, ze jak nie miałam dzieci i widziałam taką matkę z dzieckiem w sklepie niewzruszona stojąca obok swojego dracego się dziecka to sobie myślałam: rany, mogła by to dziecko uspokoić, przytulić, wytłumaczyć… A teraz jak przerabiam to samo i widzę jakąś kobietę z aferujacym się dzieckiem to myślę sobie ze biedna, że pewnie się już gotuję w środku i ogolnie współczuję … jak to się patrzenie na pewne sytuacje zmienia jak się zostaje rodzicem…

MY mieliśmy ostatnio akcje o lokomotywe ta taka za 2 złote co jeździ
Franek tak wrzeszczal, piszczał, że nie szło go uspokoić, wszyscy oczywiście się oglądali jakbym go co najmniej zarzynala
Usokoil się dopiero pod zoologicznym jakmu zwierzątka pokazywałam…chociąz te zwierzątka za szczęśliwe nie byly:(