Wczoraj się gdzieś natknęłam na dyskusję na temat klapsa , nie jakiegoś torturowania i lania dzieci tylko zwykłego klapsa. Oczywiście zdania podzielone ze można , że nie można , ze teraz bezstresowe wychowywanie i dziecią w głowach się przewraca…A jakie jest wasze zdanie na ten temat ? Czy klaps naprawdę jest taki zły ?
Aj z tymi klapsami to raczej i tak nie jest do końca fizyczny ból tylko emocjonalny, zaobserwowalam ostatnio szwagierke która bawiła się z moim synkiem i w pewnym momencie dała mu klapsika w pupę ale na zasadzie zabawy czyli,mówiąc do niego z uśmiechem a dam klapsa w pupę" i faktycznie dała a synek zaczął się śmiać i tyle ale Kiedy na żarty zmieniła wyraz twarzy na taką niby złą to synek zaczął płakać. Więc same klapsy dzieci nie bolą tylko cala ta obramowka zdarzenia, czyli zdenerwowany na dziecko rodzić. Jak byłam mała nigdy nie dostałam klapsa ale za to krzyczano na mnie i wydaję mi się z perspektywy czasu że to było gorsze, bo stałam się zamknieta w sobie, nie wierzę w swoje możliwości itp. A ostatnio mąż puścił mi film, jaki wpływ ma krzyk na dzieci w przyszłości i to jest prawdziwe, wiem to po sobie.
ja dostałam kilka razy i jakoś nie mam żalu za to do rodziców byłam niezbyt grzecznym dzieckiem
Uznaję klapsy jako pomoc przy odbicu czy coś w rodzaju masażu uspokajającego (na mojego syna dzialają czasami) ale są to oczywiście lekkie klapsy w pampersa. Klapsy za kare nie są moim zdaniem odpowiednim sposobem wychowawczym ![]()
Gabi ma rację gorsze jest krzyk
Klaps szczególnie lekki w pampka nie boli,oczywiście nie jest to metoda wychowawczą ale czasem chyba lepszy niż krzyczenie na dziecko
Najlepiej nie robić ani jednego ani drugiego…ale
Ale wiadomo że czasem człowiek wychodzi z siebie i nie wie jak ma pokazać dziecku że źle robi…
Ja stosowałam w pracy najprostsza metodę czyli pójście do kata na 5 minut,tzn z tymi młodszym bo wiadomo że mi 15latek do kata nie pójdzie,no ale też nie dam mu klapsa,hehe
Tu pozostało tłumaczenie
Ale Franio jak na czasem akcję że potrafi krzyczeć bo czegoś nie dostanie to każe munysc do drugiego pokoju i wrócić jak mu przejdzie…i zapraszam to a on stoi i czeka aż wrócę hehe z raka podkową na buzi…i przychodzę do pokoju i się godzimy
Wracając do klapsa to na studiach z jednym profesorem miałam dyskusje na temat klapsa i powiedziałem że lekki nie jest zły…
Powiedział do mnie to że mnie za pedagog,że tak jakbym kablem z żelazka dziecko pobiła to by było to samo…
Ja powiedziałam że nie bo tutaj używam siły…
Męczył mnie przez cały semestr,dogadywać mi ooo może zapytamy tej pani od klapsa ,miałam to dosyć
Na egzaminie wchodząc mówię do dziewczyn pewnie mnie naleje,odpowiedziałam na 2 pytania, z 3 cis namieszakam a on do mnie że 4,5…ja oczy wywalone,w szoku…a on do mnie z hasłem,wie Pani za co Panią szanuję? Że się pani nie ugiela że broniła swoich racji mimo że mógłbym teraz Panią np wywalić na egzaminie, i tak między nami ja mojej gorze daje klapsa średnio co drugi dzień,mimo że to niepadagogiczne i zaczął się śmiać…
Aleks też pamiętam na pedagogice dyskusje na temat klapsów, wykładowca był twardy i nieugięty, że nawet najlżejszy klaps jest wyrazem bezsilności rodzica i to nie może być metoda wychowawcza, bo niczego nie uczy. Ja jestem teraz trochę taka między młotem a kowadłem. Z jednej strony pamiętam właśnie te dyskusje i argumenty przemawiające przeciwko, ale czasami już wychodzę z siebie i mam ochotę dać upust emocjom. I wtedy najczęściej podnoszę głos, krzyczę i wysyłam dziecko do swojego pokoju, żeby sobie przemyślało co zrobiło i ma do mnie wrócić jak się uspokoi. Kiedyś jeszcze zamykałam drzwi do pokoju, ale po tym jak mój syn z wsciekłości zerwał zasłonę razem z całym karniszem, wiem że nie mogę go spuścić z oka i muszę mieć nad nim cały czas kontrolę.
Ulka ja też nie zamykam bo się boję żeby coś nienabroil
Mąż się śmieje że mówię do niego idź do pokoju przemysl swoje życie, hehe jakby mial z 20 lat…ale ja jak to mówię to się też zaczynam śmiać i emocje że mnie schodzą…
No właśnie z tym klapsem to dużo dyskusji…ale kurczę krzyk też niefajnie…ogolnie te wychowywanie to wcale takie proste nie jest jakby się na studiach wydawało…
Ja w pracy ale to że starszymi prowadzilam pogadanki,dyskusje,i sie smiali do mnie…mowili ciocia czasem to byśmy woleli żebyś nam " przywalila" niż te twoje pogadanki…hehe
Aleks ze pracowałas z taka młodzieżą może mi doradzisz co mam robic z moimi czortami ja czasem naprawde wysiadam i dam klapa . Dziewczynki są wcieleniem zła . młodsza potrafi rano takie awantury robić że do szkoły nie idzie a ja z młodym muszę wyjść że czasem aż płakac mi sie chce bo sobie nie radze a starsza tak pyskuje że czasem mam ochote jej tak dxwieknąc w łeb eh chyba zła matką jestem
Paulina jesteś dobra mama… Dzieci pewnie mają taki okres…pozactym są dzieci grzeczne,są też u te zbuntowany,które szczerze mówiąc ja wolę…
Pisałam moje metody to na gadanie się,jak nie skutkowało,to traktowałam jak powietrze,i to oni zabiegali o to żebym się interesowała …
Czasem były i kary, nie wychodzili, wstrzymanie kieszonkowego,ba jakiś okres,no ale zbierało się bo kieszonkowe wie należy więc jak potem dostali w nadmiarze to zaś ciężko było ujarzmic hehe
Dziewczyny klaps czy krzyk to jak nam się wydaje to już ostatecznosc bo dzieci są tak nieznośna ze już nie ma innego wyjścia. Ale prawda jest jednak to, że to jest tak naprawdę efekt bezradności… moi rodzice nie stosowali klapsow choć mieli nas czworo czartow… Ale krzyknąć nie raz krzyknęła i dali jakąś karę ale to też nie jest wyjście… My mamy tak wpojone… Nasi dziadkowi karali naszych rodziców, nasi rodzice karali nas a my karamy nasze dzieci bo nie widzimy innego wyjścia żeby nas słuchały… I ja też nie raz mówiłam nie rób tego czy tamtego bo nie będzie bajki itp, ale to w ogóle nie działało… Jesteś złośliwa, jesteś niegrzeczna itp… to wręcz powodowało to ze córka próbowała mi udowodnić jak bardzo potrafi być niegrzeczna… Ja już w którymś wątku pisałam o książce " jak mówić żeby dzieci nas słuchały jak słuchać żeby dzieci do nas mówiły" świetna książka, naprawdę… Ja się nie spodziewałam, ze ja słowami mogę taką krzywdę dziecku wyrządzić… Jeszcze nie skończyłam czytać tej książki bo przy dzieciach to tak jest, ale wykorzystuje już to co przeczytałam i to na prawdę działa. Wiadomo że nie zawsze bo dziecko też ma prawo mieć gorszy dzień. Ale jednak dużo lepiej się dogaduje z córką. Czasem jak ma taki atak złości o nic i o wszystko to wyciągam kartkę, kredke i mówię widzę że jesteś zła, narysuj jaką jesteś zła. I płacz krzyk i złości przechodzą natychmiast a wcześniej trwało to nawet 15 min aż się w końcu uspokoila. Ale to bardziej do małych dzieci. Do większych powinno zadziałać rozmowa o jego uczuciach a nie karcenie i rozkaz żeby się uspokoilo. Nie będę się tu rozpisywać , ale naprawdę szczerze polecam tą książkę…
chyba musze sobie kupic taką ksiażkę
aleks ja owszem daje kary typu nie ma komputera tzn bajek ale sa dwie jak jedna ogląda to druga tez zerka więc co to za kara , staram im tłumaczyć ale faktycznie młody teraz zabiera mi mnóstwo czasu i nie wiem czy to nie zazdrosć
Ja nie chcę krzyczeć a jednak czasami to robię i mam ogromny żal do siebie później , wiem ile złego mogę Tym uczynić. Ja mam 32lata a do tej pory łzami reaguję na krzyk. W pracy brygadzista na mnie krzyknął a ja płakałam jak głupia , zdziwił się że ja tak reaguję na krzyk. Nas w domu bylo siedmioro i jak nabroilismy to inni dostawali klapsa symbolicznego a że ja byłam najmniejszą kruszyną to na mnie krzyczano i to nie fajne jest.
Jak byłam dzieckiem powtarzalam sobie że ja nie będę postępować jak moja mama, która straszyła nas tatą, ponieważ moj tato pracował od świtu do wieczora i rzadko nas widział więc nas rozpieszczał przynosząc słodkości itp ale był warunek mieliśmy być grzeczni i słuchać mamy więc Kiedy mama powiedzialaby tacie że jesteśmy nie grzeczni to tato by nam nie dał tych słodkości i ja obiecałam sobie że tak robić nie będę i co właśnie tak robię. Bo to pomaga a mój mąż i tak zawsze im coś słodkiego przywozi i nawet nie wie że js tak strasze dzieci że nic im tata nie przywiezie bo mnie nie słuchają. Dąże do tego że dzieci później często stosują takie metody kary jakie same mieli.
ale jak tu nie karac , dac oglądac bajki za to ze sa niegrzeczne no raczej nie.
Sama mam często wyrzuty jak nakrzycze na nie ale nie mam sił na te diabły
Paulina ja tak obserwowałam swoje dzieci i zauważyłam że to starsza córka jest prowokatorką i dlatego jak chcę ich uspokoić to zaczynam od niej właśnie i Kiedy ona w końcu jest grzeczna to i jej brat robi się grzeczny
on po prostu bierze przykład z starszej siostry i pozwala sobie na to na co ona może sobie pozwolić
A córce po prostu tłumaczę że np. Źle się czuje i głowa mnie boli a że ona się o mnie martwi to się uspokaja ( miałam w zeszłym roku taki okres że prawie miesiąc bolała mnie głowa i dzieci widziały i słyszały jak cierpię, bo i zastrzyki brałam i po specjalistach jeździliśmy i się martwiły)
magnolijam pamiętam tą dyskusję o książce w innym wątku. Ba, ja ją nawet kupiłam, ale pożyczyłam siostrze mojego męża. Muszę się delikatnie upomnieć o zwrot i przeczytać zanim urodzę, bo w innym wypadku jeszcze przez dwa lata będzie stała na półce.
Naprawdę staram się tłumaczyć i rozmawiać z tym moim łobuzem, ale czasami to jak grochem o ścianę. A jak już wpada w histerię i rzuca się na podłogę to czuję się bezradna. Najgorsze u niego jest to, że jak się na coś uprze, że coś chce to ma być natychmiast i nie wytłumaczę mu, że tak nie można, że nie teraz…
Ile mam tyle zdań widzę. U nas jest spokojnie, ale zdarzyło się i jedno i drugie. I krzyk i klaps. Nie jestem z siebie dumna. Puściły nerwy, tlumaczenie nic nie dało ![]()
Moim zdaniem, to najważniejsze żeby w takich nerwach nie mówić dziecku, że go nie lubimy jak tak się zachowuje albo nie straszyć tym, że przestaniemy je kochać, bo wiem że i takie słowa potrafią paść z ust rodziców. Ja zawsze powtarzam, że kocham synka bez względu na wszystko i czasami młody potrafi się mnie nawet zapytać “czy kocham go nawet jak się źle zachowuje i jest niegrzeczny”.
Ulka całkowicie się zgadzam
To najgorsze co można robić,szczególnie jak już dziecko rozumie,…mozna wielką krzywdę wyrządzić,dziecko czuje się odrzucone…a dużo rodziców myśli ze to skuteczna metoda
Nie wyobrażam sobie powiedzieć dziecku ze go nie kocham bo zle się zachowało. Dzieci tak przezywają później takie słowa. Uważam ze trzeba rozmawiać i tłumaczyć do znudzenia. Natomiast nie neguje i nie krytykuje krzyku czy klapsa bo wszystko się może zdarzyć czasem to jedyne wyjście ostateczne i napewno wyrzuty sumienia dręczą ale wejść na głowę tez nie można dac.
Marta klaps to nigdy nie jest wyjście nawet jak dziecko mega Przeginia. Ja nie posadzam nikogo komu się to zdarzy bo wiem że czasem jest ciężko, ale naprawdę da się nie raz inaczej. Czasem jak coś dziecko zbroi to wystarczy zamiast krzyczeć ze ile razy mam powtarzać żebyś nie rozrzucal tych książek powiedzieć : jest mi smutno kiedy tak robisz. Kiedy moja córka któryś raz odrywala tapety ze ściany bo został nam przedpokuj do remontu a mąż wciąż te skrawki przyklejal to wsciekał się niesamowicie a ja w końcu w ytlumaczylam prosto: tapeta nie jest do darcia, jeżeli chcesz potargaj kartkę i przynioslam jej czystą kartkę. I od tej pory dała spokój tapetom… Czasem wystarczy jedno słowo. Kiedy wraca ze spaceru i rzuca buty na środek korytarza wystarczy poważnie powiedzieć: buty… I buty lądują na swoim miejscu. Kiedy idziemy wszyscy na spacer z mężem to zawsze jest afera ze ona chce do tatusia na rączki choć ma dostawke przy wózku. I tak długo jest afera dopóki jej nie weźmie. A wystarczyło Dac któregoś dnia wybór. Amelko idziesz na nóżkach czy jedziesz N dostawce? Wybrała jazdę i koniec afery. Tak samo jest w sklepie jak szaleje: idziesz grzecznie za rączkę czy jedziesz wózkiem i to zazwyczaj działa. Wczoraj zrobiła aferę bo chciała iść z babcią do sklepu a my właśnie wracaliśmy ze spaceru a ona wychodZiła z klatki: widzę ze jesteś zła, ze babcia nie wzięła Cię ze sobą… Tak… przytulnie i koniec płaczu a normalnie ryczala by jeszcze z 10 min… J nie mówię ze zawsze jest tak kolorowo bo każdemu czasem puszcza nerwy i dzieci mają czasem taki dzień ze nic na nie nie podziała, ale chodzi o to żeby nie Dac się wyprowadzić z równowagi tylko żeby być sptytniejszyn. Ja naprawdę uważam ze ta książka o której pisałam jest świetna i polecam szczerze żeby właśnie do tych klapsow nie dopuszczać bo to naprawdę zostaje w psychice dziecka. Często skutkuje to potem brakiem pewności siebie. .