My zrobiliśmy rozsądne zapasy na kilka dni, bez przesady... po drobne zakupy typu chleb, mleko, jajka i tak trzeba będzie wychodzić, ale przynajmniej już nie zajmie to tyle czasu i mam nadzieję, że tłumy w marketach też opadną... bo to co się działo przed weekendem było tym, czego wszyscy chcieli uniknąć
Po weekendzie będzie to samo... Zobaczycie
Ja zrobiłam zapasy na tydzień haha ale ja zawsze robię na tydzień. A jak czegoś braknie idę do nas do sklepu. Mamy na wsi 1 sklep i jak narazie wszystko jest więc nie ma co się spinać.
Ja tam nie wiem na ile mam zapasy ale jak coś mąż pojdzie kupi. Narazie nie musimy wychodzić na zakupy
Jak są promocje to zawsze robię jakiś zapas, dzięki temu nie martwimy się teraz o mydło, ręczniki papierowe czy papier toaletowy. Produktów suchych nigdy nie robię dużych zapasów ze względu na mole, nie chciałabym ich sobie wyhodować, więc mąż wybiegłam tygodniu kupił po 2-3 paczki.
Ja z suchymi mam tak samo. Bez przesady. Ale kosmetyki zawsze mam na pół roku w zapasie. Zele, mydełka itp. Papier kupujemy pp 8 paczek zazwyczaj bo bez sensu coś chwilę biegać do sklepu
Mi się wydaje że to całe bum na szal zakupów już minął ludzie też nie mają aż tyle pieniędzy żeby kupować cały czas nie wiadomo jakie ilości . Ja np w ogóle nie wychodzę z domu do sklepów tylko na spacer do lasu albo polne drogi .
Ja zakupy zawsze robiłam na tydzień do przodu teraz też tak jest . Wolę zminimalizować ryzyko zarażenia siebie czy bliskich . Tym bardziej że niecałe 8 km od nas jest już przypadek .
Bułki , czy chleb piekę sama .
Teraz to będzie dopiero boom ale wirusów i chorych... Jak podciągają z zagranicy Polaków
W sklepach się wściekli ceny mają z kosmosu filet z kurczaka 23,99 tydzień wcześniej płaciłam 12,99 trochę chyba ich poniosło:( Przeraża mnie ta rzeczywistość jak się odbudujemy po przejściu wirusa
Pracuję w drogerii więc zapasy mydeł, żeli i szamponów mam full , rodzina i mąż na mnie się darli, że tyle mamy zapasów w domu, do momentu jak do mnie dzwonili czy mam jeszcze trochę mydeł :D
Ja zawsze kupuje zapas jak sa fajne promki 2+2. Mydelka, żele mam na zapas. Pastami do zębów będę handlować bo ze 2kartony mamy xD
Kompletnie wszystko wyprzedane nie będzie, bo cały czas sklepy dostają normalnie towar, braki na bierząco uzupełniają, brakuje tylko tych deficytowych produktów typu rękawiczki, chusteczki, papier...
Szał zakupowy jest głównie przy chemii i żywności. Jeśli chodzi o wyprawki to tutaj nie mamy się co martwić jedyny minus to taki ze trzeba wszystko zamówić przez internet.
Ale też sklepy mięsne czy supermarkety mają odpowiednią ilość produktów spożywczych więc nie ma takiej opcji żeby jedzenia na rynku zabrakło :) bardziej brakuje maseczek płynów do dezynfekcji. Rzeczy które uchronią nas przed wirusem. A jak siedzimy w domach to nam duze ilości nie są potrzebne do dezynfekcji bardziej szpitale powinny mieć do nich dostęp w ilościach nieograniczonych a tak niestety nie jest.
Adelka niektórzy właśnie tacy są lasy na kasę w obliczu takiej biedy.. próbują się wzbogacić... A niektórzy ceny obniżają
Ja mam dokładnie to samo. Wydaję coraz więcej i więcej a pensja ta sama. Państwo wykorzystało moment z koroną i podniosło ceny... i teraz weź się człowieku zastanawiaj czy Cię stać na ten obiad czy nie. Śmieszne to jest, że wszystko idzie w górę a wypłaty stoją w miejscu .
Ja do sklepow już nie chodzę zrobiłam takie porządki w szafach że w szoku byłam ile ja rzeczy mam i dzieci poprosiłam męża że jak wspomnę tylko żeby kupić cos dzieciom to niech znów mi cała szafę wywali i da do zrozumienia ze tam naprawdę już nic więcej się nie zmieści haha niestety odłożyć nie da, za przedszkole trzeba płacić, dzieci w domu, jedza więcej obiady codziennie muszę teraz robić, kasa na jedzenie idzie i to w takich sumach jakie ja wydawałam na miesiąc to tu w tydzień nam teraz idzie bo siedzimy w domu i cały czas coś by się chciało..
Dokładnie. Mi też się wydaje że więcej wydaje pomimo, że siedzę w domu a zakupy raz w tygodniu robię.
W tych czasach ciężko z pieniędzm,mimo się czasem ma.wiecej tym więcej są potrzebne i ciągle na coś idą, albo na samochód,na leki, szkoła, ubrania, jedzenie mąż jak jedzie do pracy to zrobimy zakupy w 3sklepach bo w każdym mamy cos i razem wychodzi ok. 800zl min..na jedzenie jak mąż jedzie na 10dni ale na takie co się nie psuje nie mówię o tych co kupuję na miejscu jak chleb, wędlina, owoce, warzywa itd...takze nie jest łatwo, a już teraz.podczas tej pandemi to już wogole jest ciężko dla każdego.
Bo jak częściej robiliśmy zakupy to mniejsze kwoty widzieliśmy a teraz Jan raz na jakiś czas to większe widzimy kwoty. Choć to może być złudne i okazać się że tyle samo wydajemy
Niestety drożeją najbardziej produkty podstawowej potrzeby. Jedzenie, środki higieny to największy pożeracz kasy na paragonie. Ja np. nie lubię kupować taniej żywności, nie oszczędzam na tym, więc siłą rzeczy wydajemy sporo na zakupy w skali miesiąca. Może nie jestem super oszczędna, ale nie zmieniłam zachowań zakupowych, a też widzę, ze kasa płynie jak woda.