Nie ma chyba innej kwestii związanej z macierzyństwem, wokół której narosłoby więcej mitów, niż karmienie piersią. Jednym z nich jest przekonanie, że karmiąca mama, by uniknąć u dziecka kolek i alergii, powinna jeść tylko ryż, indyka i marchew. Błąd! Menu mamy po porodzie nie tylko nie musi, ale też nie powinno być nudne.
Ja po wyjściu ze szpitala bardzo uważałam na to co jem, strasznie przejęłam się, że moja córeczka może dostać kolki i starałam się nie jeść nic ciężkiego, wszystko gotowane - spełniałam wskazania lekarza, które dostałam w szpitalu. Jednak po miesiącu mój organizm sam prosił się o witaminy - do wypisu miałam dołączoną kartkę z której wynikało, że mogę jeść tylko marchew, fasolkę szparagową i szpinak, ale ile można tego jeść? Powoli zaczęłam wprowadzać coraz to nowe rzeczy z ok. 2 dniowymi przerwami i od drugiego miesiąca zaczęłam jeść dosłownie wszystko. ![]()
a ja mam pytanie do eksperta ale i opinia mam jest dla mnie ważna . od zawsze jem na ostro. sol zastępuje mi maga tymianek ostra papryka i wiele innych przypraw. w ciąży także jadlam ostro i teraz karmiac piersią też. mały ma 4 miesiące robi kupkę co około 2-3 dni i puszcza bąki które bardzo smierdza przez co wszyscy mówią mi że za ostro jem. mały nie ma raczej kolek ani zaparc a przynajmniej tak mi się wydaje bo tylko czasem jak nie może puścić bąka to płacze ale to około min max potem jest prrrrry i po płaczu i już uśmiecha się i bawi. wydaje mi się że jak mały nie płacze i nie ma rozwolnien wysypem to chyba mu nie robię krzywdy ale wolę się upewnić. mały lubi mleko po czosnku. nie przeszkadza mu smak. jedynie jak zjem mekrele kapustę czy pieczarke to mały pkakal strasznie i widać było że mu to zaszkodziło i nie jem już tego wcale. po jego zachowaniu wnioskuje że przyprawy mu przeszkadząją ani nie szkodzą skoro są potrawy które ewidentnie mu szkodzą. z racji tego, że ekspertem nie jestem a rodzina wciąż karze mi przejsc na potrawy bez przypraw czego nie potrafię sobię nawet wyobrazić (jednak wiadomo dla dobra dziecka to zrobię) to wolę upewnić się niż jeść bez smaku tylko dla zasady czy mitu.
Przy wypisie nie dostałam listy produktów które mogę jeść ale niektóre zakazane potrawy znałam. Uważałam na to co jem by nie było wzdymające, za bardzo doprawione i by nie zaszkodziło dziecku ale z czasem próbowałam “nowych” dań, ważne było dla mnie to żeby nie przesadzić by moje dziecko nie cierpiało.
Podobno do smaków przyzwyczaja się dziecko już w brzuszku mamy, ale starałam sie wystrzegać potraw wzdymających, ostrych, kwaśnych i napojów gazowanych.
Pamietam, ze w szpitalu zachcialo mi sie rosolu
moja mama ugotowala delikatny rosolek, nieostry ani nie zbyt slony na kurczaku i akurat do sali wszedl neonatolog i tak mnie objechal, ze nie wolno, ze to za tluste, ze moga mi przynosić tylko pieczone jablko a rosol trzeba zabrac… No zatkalo mnie, a polozna jak przyszla do domu pozniej, to mowila, ze spokojnie jesc wszystko, wprowadzając powoli… A co do szpitala… Obiadu wcale nie byly tam delikatne a czesto wręcz przesolone i ostre, wiec nie rozumiem tego… Ich jedzenie dobre a nasze nie i robimy krzywdę dzieciom - by the way, mojemu nic nie bylo jak jadlam normalnie… Kaja, ja to mysle, ze mozesz jesc tak jak lubisz, jeżeli widzisz ze synkowi nic nie jest to nie ma przeciwskazan a co do rodziny… Myslalam, ze o tym rozmawialiśmy juz gdzieś
ty najlepiej znasz swoje dziecko a im nic do tego ![]()
Ja jadłam “normalnie”, czyli zdrowa dieta, ale bez super rygorów- jak miałam “smaka” na coś słodkiego, zjadałam kostkę czekolady, jak “umierałam” na fast-fooda- zamawiałam pizzę. A poza tym rozsądna i zróżnicowana dieta. Jadłam wszystko, produkty “zabronione” ograniczałam a nie eliminowałam. Jedyne co, to zrezygnowałam ze szczypiorku, bo oboje szczypiorkowym mlekiem pluli- po prostu nie smakowało.
Efekt? Dwoje zdrowych i odpornych dzieci, bez uczuleń i alergii, do tego akceptujących niemal wszystkie smaki.
Nie uznaję diet “profilaktycznych”. Jeśli dziecko jest alergikiem czy są silne reakcje ze strony układu pokarmowego- oczywiście należy uważać! Ale “na wszelki wypadek”? Dla mnie bez sensu.
Kaajkaa karmisz go piersią i jest to w granicach normy, że robi kupkę co 2/3 dni - co do zapachu to tak jak dorosły, je to pierdzi - jedno dziecko głośno, inne cicho ; jedno dziecko puszcza śmierdzące bąki, drugie nie. Zupełnie nie masz się czym przejmować - położna na 1 wizycie odnośnie “kupek” wszystko mi opowiedziała
Ja również lubię mocno przyprawione rzeczy a moja córcia jeszcze nie tak dawno robiła nawet 4/5 dziennie , teraz robi jedną a czasami jedną na dwa dni. Także nie stresuj się, maluchowi nic nie będzie. ![]()
Demotywacja ja się jakoś specjalnie nie stresuje tym, że jem ostro tylko tym, że rodzina nie daje mi przez to życ, jak i przez milion innych rzeczy
pojechałam na miesiąc do rodziców i miałam dość bo wciąż tylko "nie tak go ubierasz, zmarznie, zle go smarujesz, zaslon mu oczka, stan tu bo go razi, trzymaj go inaczej, on sie strasznie prezy pewnie go boli kregoslup, wygina strasznie główke pewnie cos mu zrobilas, puszcza baki bo zle jesz, robi za rzadko kupe bo jesz za ostro, nie jedz tego bo bedzie go bolał brzuszek " etc… zyje z moich dzieckiem od 4 miesiecy kazdego dnia i to ja sie nim zajmuje, a nagle jade na pare dni do kogos i ten ktos wie lepiej co lubi i moze moje dziecko… chcialam glownie dostac opinie od eksperta zeby pokazac ją rodzinie aby dali mi świety spokoj… skoro dziecko nie ma kolek to nic mu nie jest, a ze raz na dzien zaplacze bo ciezko mu puscic bąka… no to cóz, i dorosły miewa zatwardzenia czy bóle brzucha.
Zawsze możesz nasze wpisy też pokazać
W końcu my też jesteśmy ekspertami ![]()
Najbardziej wkurzające jest właśnie to, że każdy udaje najmądrzejszego, a sam się denerwował jak dostawał złote rady od innych. Wydaje mi się, że każdy musi przez to przejść ![]()
Jak chcesz to mogę Ci przesłać ksero takiego spisu od położnej kiedy należy się martwić o dziecko
Dasz rodzinie i już
Jest pieczątka i podpis - może to ich zadowoli ![]()
mogłabys ?
bede wdzieczna ![]()
mogę Ci nawet oryginał przesłać pocztą, priorytetem powinien być następnego dnia ![]()
skontaktuj się z redakcją ( chyba, że ja mam napisać ), żeby przekazali nam “namiary” na siebie ![]()
napisz na kaisa.a.mi@gmail.com ![]()
Hehe kaajka ja ci moge powiedziec, ze niestety nie uwolnisz sie od tych rad babcinych itp. Moj ma 2 lata a batalia jest prawie codziennie, zwlaszcza z moim tata
a najbardziej mi sie podoba tekst “ciaza nie choroba”, oczywiscie wychodzilam z tego zalozenia, ale najbardziej wqrza jak mówią to kobiecie ciężarnej, ktora musi lezec 24h na dobę bo ma zagrożenie wcześniejszym porodem… Jedne przechodza to lepiej, inne gorzej a kazda ciaza i kobieta jest inna
a z doświadczenia wiem, ze jeśli chodzi o wychowanie dziecka hmm… Teraz daje wiecej na luz i czasem ugryzę sie w jezyk, ale wcześniej, krytyka innych lub te tzs.“rady” doprowadzaly mnie do szalu! Wychodzilo, ze jestem zla matka bo mam jedno dziecko a nie trójkę od razu
no wiec “zrobilam sobie” drugie, ciekawe jak teraz będzie
ale wiesz… Najwazniejsze, zebys nie dala sobą manipulować, mojej przyjaciolce jak mowili co ma jesc gdy karmila to od razu zalaczala sie agresja, ale ona ma jezyk cięty… Nikt pozniej sie nie odwazal odzywać
jej dziecko - jej decyzje co do wychowania
odpuść troszke, nie stresuj sie bo wtedy maly będzie sie denerwowal ![]()
Witam,
Mama karmiąca ma jeść różnorodnie i zdrowo, a unikać tylko tego, co dziecku ewidentnie szkodzi. Jeżeli dziecko bez problemu toleruje przyprawy, nie ma kolek, nie odmawia piersi, to nie ma powodu tych przypraw unikać. Kupka raz na 2-3 dni jest normą w tym wieku, nie ma powodu do niepokoju. A gazy u dziecka nie są z definicji bezzapachowe, jak i u dorosłego.
Pozdrawiam serdecznie
P.S. Proszę koniecznie pamiętać o zaznaczaniu ikonki dla mnie, ponieważ nie daję rady być na bieżąco z całym forum i po prostu pytania do mnie w innych wątkach mi umykają
Pani doktor chciałam to zrobić, ale niestety nie ma takiej opcji w komentarzu. tylko w nowo założonym wątku. a nie chciałam zakładać nowego, aby uniknąć problemu z odesłaniem do tego, bo takowy już istnieje. Przepraszam za kłopot i dziękuję za odpowiedź.
Wiele lat temu wykarmiłam dwójkę swoich dzieci, które wyrosły na zdrowych ludzi, bez skłonności do alergii, etc. Zawsze byłam troskliwą, zapobiegliwą matką, ale nie stosowałam żadnych szczególnych diet, bo wówczas zwyczajnie nie było takiej mody i dziesiątków podręczników na ten temat. Myślę, że jest jedną z tych naturalnych czynności, przy których bezpieczeństwo zapewnia sama natura. Jeśli doda się do tego nieco zdrowego rozsądku i czujności, nie ma żadnego powodu, by dzieci nie rozwijały się zdrowo ze względu na dietę matki w okresie laktacji.
Ja w większości przypadków jadłam niestety dania bezpłciowe. Zbuntowałam się jakoś pod koniec karmienia. Najzwyczajniej w świecie miałam już dość tego menu i zarządziłam zmianę. /W ciąży jadłam na ostro, więc zaryzykowałam trochę ostrzej karmiąc piersią. Okazało się, że od odrobiny pieprzu nic się dziecku nie dzieje. Nie było rewolucji w brzuchu, a ja zjadłam smaczny obiad. I tak to się zaczęło. Dziś tylko żałuję, że tak późno odważyłam się na doprawianie dań.
Ja po ok 2 miesiącach zaczęłam wprowadzać coraz to inne potrawy, powoli przyprawy i czekałam na reakcje Jasia, a że nie było żadnych negatywnych reakcji coraz bardziej rozszerzałam swoją dietę. Teraz Jaś ma 6, 5 miesiąca i jem praktycznie wszystko lącznie z cytrusami.
Mała ma 5 tygodni i już pomału zaczynam jeść jak człowiek. I póki co nic jej nie szkodzi. Kolek nie ma, zmian na skórze też więc przynajmniej w naszym wypadku karmienie piersią nie musi oznaczać, że jedzenie będzie bez smaku. To wszystko jednak zależy od dziecka.