Kussia to fajnie że i u Was jest ok:)
Przez pierwsze 2/3 tygodnia stosowałam się do poleceń
Jadłam bez tłuszczu ,unikałam słodyczy i ograniczałam przyprawy. Teraz jednak jem normalnie (w granicach zdrowego rozsądku) i widzę ,że córeczce nic nie jest
A ja też muszę normalnie jeść ,bo czułam się słabo. Odrobina tłuszczyku też jest potrzebne. A dania które jem - wreszcie mają smak
Nie ma co przesadzać, dziecko też trzeba przyzwyczajać do normalnego jedzenia. Najważniejsze to obserwować czy coś dziecku nie zaszkodzi.
U nas tez pierwsze tygodnie były tymi kiedy nie eksperymentowalam, ale z czasem wszystko zaczęło nabierać smaku. Wiadomo najwazniejsza jest obserwacja dziecka. Jeżeli nie zauważymy niepokojących objawów to dlaczego mamy pozbawić siebie tego co lubimy i ci czasami sprawia przyjemność. W ten sposób dziecko tez poznaje smaki i w przyszłości łatwiej nam bedzie wprowadzać nowe produkty.
Ja już na drugi dzień po wyjściu ze szpitala wiedziałam że będę jeść wszystko, odwiedził nas nasz pediatra i powiedział że nie należy jedynie przesadzać z ilością zjadanych produktów- czyli nie wypijać naraz litra mleka czy zjadać kilograma pomarańczy,
Wg naszego lekarza zabronione podczas karmienia są : alkohol, grzyby leśne oraz potrawy zawierające ocet. Nie należy też przesadzać z nabiałem, 200g dziennie to porcja która na pewno nie spowoduje skazy u dzidziusia.
Dodam tylko że u nas w domu je się bardzo zdrowo, nie ma u nas czipsów ani coli, vegety, kolorowych serków i jogurtów, nie używamy półproduktów ani chemicznych dodatków, wszystkie potrawy od początku do końca robię sama- no może czasem kupię gotowe pierogi czy krokiety ![]()
potwierdzeniem mojej teorii jest synek który nie ma żadnych kolek, alergii i przybiera na wadze jak szalony, ma 8 tygodni i waży ok 5500, przy piersi spedza max 10 minut , je co trzy godziny a w nocy śpi nawet 8 godzin, bo pokarm jest bardzo syty i tłuściutki
To o czym pisze Kajka jest najgorszą opcją z możliwych, kiedy rodzina “wszystkowiedząca” strofuje biedną mamę kiedy dziecko pusci bączka lub płacze, prawda jest taka że to mały człowiek i czasem robi inną kupkę czy inaczej puści bączka-tak jak dorośli, a loża “expertów” zmuszająca matkę do jedzenia gotowanego ryżu z kurczakiem tak naprawdę odbiera jej składniki odżywcze co sprawia że pokarm nie jest w pełni wartościowy, nie mówiąc o tym że matka na nic ma siły no bo skąd ma czerpać witaminy?
przykładem tutaj może być mój teść który każdy grymas malucha kwituje tekstem “boli go brzuszek na pewno zjadłaś coś złego”
na szczęście puszczam to mimo uszu bo on po prostu nie ma pojęcia że moje dziecko marudzi wieczorem ze zmęczenia a nie z bólu ![]()
Basia a moja młoda ma skończone 5 tygodni i na piersi przybrała na wadze prawie 2 kg ![]()
U nas Jaś ma 6,5 miesiąca waga 8,5 kg ważony w ub tygodniu czyli bardzo dobrze i jest na piersi a ja jem praktycznie wszystko
Do momentu wprowadzenia diety bezmlecznej (bezbiałkowej, eliminacyjnej jak kto woli) jadłam prawie wszystko. Tak jak Silje nawet smażone, czekoladę jem, truskawkami się obżerałam w sezonie i przynajmniej nie głodowałam ![]()
Ja czekoladę wprowadzałam po 2 miesiącach. Najpierw jedna kosteczka, później dwie, później nawet pół tabliczki byłam w stanie zjeść:) Początkowo jako taką lekką dietę trzymałam, ale że córce prawie nic nie szkodziło, to po 3 miesiącach jadłam dosłownie wszystko. Życie musi mieć smak ![]()
Na wczorajszą chandrę zakupiłam sobie czekoladę i dziś już nie ma po niej śladu ![]()
Ja czekolady staram się unikać. Boje się , że spowoduje zaparcia. Chociaż czytałam gdzieś , ze to kakao zawarte w czekoladzie jest tak przetworzone , ze nie ma już właściwości zapierających. Może kiedys spróbuje ale narazie post
Unikam też mleka. Nie dolewam do kkawy nawet a kawe pije w połowie zbożową.
Zauważyłam też , że jak zjem coś na obiad z sosem pomidorowym to Ola na drugi dzień jest bardzo nieespokojna i pręży się. Dlatego unikam wszystiego co związane z pomidorami. Myśle ze każde dziecko jest inne i że trzeba obserwować jak się zachowuje po tym co my zjemy.
Ja w pierwszej ciąży utrzymywałam ścisłą dietę , bardzo ubogą , nie wiem , ale pewnie to i stres przyczyniło się do zaniku laktacji
Przy drugim dziecku , dzięki wspaniałej doradcy laktacyjnej , jem wszystko co w ciąży . Nie dałam się zwariować lekarzom i położnym , którzy mają słabą wiedzę na temat laktacji w ogóle . Gdy córce wyskoczyło kilka krostek na buzi od razu orzekli skazę białkową kazali wykluczyć nabiał . Mimo ich rad nabiału nie odstawiłam , byłam pewna że to nie skaza . Córka krostek nie ma , ja jem wszystko , mam pokarm , jestem szczęśliwa .
To jest niezwykły powód do dumy
U mojej córki też podejrzewali skazę białkową, zalecali restryktywną dietę…lecz po powrocie do domu zaczęłam kombinować ze smakami i jak do tej pory małej nic nie zaszkodziło.
Ja zauważyłam, że jak odstawiłam produkty mleczne to od razu ładniejsza zrobiła sie buzia mojej córki. Wcześniej miała krostki a teraz gładka buziunia:)
Ja jem dosłownie wszystko oprócz produktów/dań ostrych. Mala zdrowa , zero bóli brzuszka , na wadze ładnie przybiera. Moja dieta jest urozmaicona. Jedyne co wyszły dwie szorskie plamki na buzce ale zakupilam krem na sucha skore dla niemowlat i odstawilam oliwke, po 4 dniach stosowania zeszło , zostay male slady jeszcze
Po porodzie diety specjalnie nie zmieniałam w stosunku do tej z okresu ciąży. Nie jadłam i nie jem ciężkostrawnych potraw, mocno przetworzonych i ostro doprawionych produktów i małej na piersi nic nie jest. Nabiał jej nie szkodzi, czekolada podobnie. Jedyne co jej nie pasowało to była mocna kawa, ale również mi bolała po niej głowa.
A tak w ogóle ten artykuł to kolejna tutaj fajna lektura.
Moje dzieci są alergikami dlatego tym bardziej zależy mi na jak najdłuższym karmieniu ich piersią. Początkowo bardzo uważałam co jem ale stopniowo wprowadzałam różne produkty. Tak na przykład moim maluchom zupełnie nie przeszkadza fasola czy cieciorka. Sporo też szukam w internecie szczególnie strony wegetariańskie i wegańskie są godne polecenia dla mam dzieci nie tolerujących mleka czy jaj. Można wiele ciekawych i inspirujących potraw tam wyszperać i tym samym rozszerzyć sobie menu.
Przez pierwszy miesiąc rzeczywiście jadłam bardzo dietetycznie po porodzie, ale taka dieta też sprzyja chudnięciu:) W innych krajach nie ma czegoś takiego, jak dieta podczas karmienia. to my polacy jesteśmy tak ostrożni
Po 5 miesiącach karmienia jem wszystko i nic się małej nie dzieje. Fakt , na początku jadłam ostrożnie i na wszystko uważałam a teraz się zmieniło. Mała podrosla, lepiej ma rozwinięty układ pokarmowy i juz nie ma takich problemów jak dawniej.
w szkole rodzenia uslyszalam ze mama moze jesc wszystko i to nie plywu na mleko…no wiadomo ze czosnek to zmienia nieco smak pokarmu…jednak moja mama bardzo mnie nastraszyla i powiedziala ze to czy tamto powoduje wzdecia u dzieci kolki i zaparcia wiec jak dostalam pelno pestkowych owocow i roznych warzyw to sie rozplakalam…ale jak sie wkurzylam to doczytalam ze moge jesc wszystko i nie mam sie co martwic czy cos spowoduje kolki…gdybym tylko i wylacznie non stop jadla kapuste to moze cos by mialo wplyw jednak dieta musi byc urozmaicona bo dziecko musi zjadac witaminy z naszeego pokarmu. raz mialam nieprzyjemna sytuacje w przychodni dzieciecej bo przyszlam z maluchem do pediatry gdyz synek cierpial z powodu kolek… a baba z recepcji do mnie z wyrzutami to co ja takiego jem ze on ma kolki…a ja ze lzami w oczach ze nic takiego nie jem bo praktycznie nic nie jadlam bo sie balam cokolwiek zjesc z obawy na rewolucje brzuszkowe maluszka… ale zadzwonilam do poloznej i ona mnie uspokoila ze nic sie nie dzieje prze to co jem tylko zoladek malucha jest jeszcze niedojrzaly i moze to byc przez zmiane pokarmu w moich piersiach…ze z siary zmienia sie na wlasciwy…tlbardziej tlusty i dlatego tak sie dzieje…no i miala racje bo tak hylo.