Drogie mamy, czy karmicie lub karmiłyście piersią w miejscu publicznym? Jak się przełamałyście? Czy spotkałyście się z negatywnymi reakcjami?
Udawało mi się zawsze tak że w miejscach publicznych zawsze podałam butelkę przygotowane miałam odciągnięty pokarm , jakoś przełamać się nie mogłam .
Ja nie karmilam… dzieciaki pily mm. Ale spotkalam sie kilka razy jak mamy karmily normalnie przy stoliku… najczesciej widzialam to nad morzem i jakos nikt nie mial z tym problemu
w sensie nikt nie zwracal uwagi na to a kazdy sie boi wlasnie o to…
W naszym przypadku to jest problem z podawaniem lekow… niestety maly musi brac o stalych godzinach leki i szykuje je sama w strzykawkach… w zeszlym roku no i w tym roku zreszta tez kilka osob zwrocilo mi uwage ze powinnam wyjsc z lokalu i podac mu lek. Nie wiem co w tym jest takiego dziwnego jak dziecko siedzi sam otwiera buske wstrzykuje lek i po sprawie no ale jest kilka osob co im to niestety przeszkadza.
Jedna Pani mi powiedziala ze mam do wc z dzieckiem isc
i w toalecie mam podac leki ![]()
W zeszlym roku maly dostawal 1x dziennie zastrzyk w udo i musial dostawac miedzy 13 a 14. Felek mial wtedy 4m i tez mi zwracali uwage ze z dzieckiem mam wyjsc do toalety… ok rozumiem w samochodzie ale nie w toalecie gdzie sa zarazki ![]()
Bardzo krotko karmilam piersia wiec w sumie tylko w domu i w szpitalu. Nie miałam problemu ze wchodzi lekarz/pielegniarka/pani sprzatajaca/stazystka i patrzy ze karmię.
Mysle ze gdybym musiala to bym nakarmila w miejscu publicznym bo teraz praktycznie nie widac ze sie to robi, sa specjalne bluzki,sukienki czy biustonosze gdzie praktycznie odkryty jest kawalek piersi a nie cala.
Nie przeszkadza mi karmienie w miejscu publicznym. Dostaje furii gdy ktokolwiek mowi ze kobiety maja karmic w WC ( bylam dlugo kelnerka) i na bezczela takiego goscia pytalam czy jemu talerz z obiadem tez podac do kibelka
mialam fajnego szefa ktory murem za mną stal, a ze bylam tez kierownikiem sali to na slowa : Pani jest bezczelna, żądam rozmowy z menagerem !" Odwrocilam sie, przeszlam 2 kroki, poprawilam zapaskę i zapytalam w czym mogę pomoc ![]()
![]()
![]()
![]()
Mina mojego szefa ( siedzial wtedy przy stoliku obok przy lapku i cos zamawial) byla bezbledna
tego goscia tez ![]()
Wyszedl glodny, szef sam powiedzial ze to byl straszny buc i mam sie nie przejmowac. ![]()
Aleeeee… kilka razy widzialam naprawde babeczke ktora wystawila obie piersi,wrecz je sobie polozyla na stole, zero krępacji, z jednej karmila, z drugiej sie lalo i wtedy to i ja mialam mysl " nooooo nieee " wiec jesli nie robimy tego nachalnie i niesmacznie obnoszac sie nagoscia to… jest to jedzenie jak kazde inne i jak to mowia " glodnego trzeba nakarmic "
Ja zawsze robiłam tak żeby nie karmić dziecka publicznie. Jak wiedziałam że będzie głodny to ścigałam swoje mleko i brałam butelkę. Ogólnie jak któraś mama karmi normalnie to mi nie przeszkadza ale jak robi to wulgarnie bo ona karmi i wszyscy mają widzieć jej piersi z kapiącym mlekiem to mnie to odrzuca wręcz.
Karmiłam i karmie oczywiście nie jakiś ostentacyjnie zawsze używam takie duuuuzej pieluszki jeden róg zaczepiam o pasek stanika i odkrywamy sie . Nigdy nikt nie zareagował negatywnie . Wręcz przeciwnie jak ktoś podchodził do mnie bo nie widział dziecka i orientował się że dziecko je to przepraszał „ niech maluszek się najpierw naje „
Na pącząku, rzeczywiście było to dość krępujące, z czasem już było łatwiej.
Zawsze okrywałam się pieluchą, starałam odejść się w ustronne miejsce - dla własnego komfortu i spokoju maluszka ![]()
jeśli chodzi o publiczne miejsca to karmiłam tylko w szpitalu na początku tam się nie stresowałam , potem już starałam się jak szło bardziej się z tym kryć , nie mogłam się przełamać , zawsze starałam się odciągać pokarm wcześniej
Mój synek miał awersję do butelek, dostawał tylko w ostateczności jak mnie nie było w domu, bo ciężko go było przekonać. Gdybym mu podała butle w restauracji to mogłoby się skończyć krzykiem i płaczem, co myślę bardziej by przeszkadzało ludziom niż to, że nakarmilam dziecko dyskretnie piersią. Starałam się to robić z poszanowaniem innych i już wchodząc do restauracji wybierałam w miarę możliwości jakiś kącik na uboczu, żeby w razie karmienia nikomu nie przeszkadzać a dodatkowo zakrywalam się pieluszką.
Tak naprawdę jeśli karmione są małe niemowlaki, to uważam że nie powinno to nikomu przeszkadzać, bo takie dziecko nie jest w stanie zjeść nic innego czy poczekać w spokoju aż mama z nim wróci do domu. Jak dziecko jest starsze to już można chwilę je przetrzymać czy dać coś innego do jedzenia, zresztą starszego niemowlaka też dużo gorzej się karmi, bo jak jest głośno w otoczeniu to nie usiedzi grzecznie tylko będzie się kręcił, ściągał pieluszkę. Dlatego jak synek miał już te pół roku, to na karmienie wolałam iść do auta na przykład. Na szczęście takie dziecko nie potrzebuje też karmienia aż tak często jak noworodek.
Także osobiście mimo bycia dość nieśmiałą osobą dałam radę się przełamać, ale też w miarę możliwości wybierałam spokojne, odosobnione miejsca, bo tak jest się wygodniej karmić i mamie i dziecku. Toaleta to jednak nie jest odpowiednie miejsce do karmienia dziecka, ale już taki pokój matki z dzieckiem, gdzie jest wygodny fotel to jak najbardziej.
Ja za krótko karmiłam piersią, a i tak głównie było to odciąganie mleka i podawanie butelka. Za każdym razem miałam próby karmienia piersią, ale kończyło się to krzykiem i zdenerwowaniem córki, więc żeby nie dodawać sobie i mojemu dziecku stresu, robiłam to w ustronnych miejscach.
Natomiast uważam, że karmienie piersią to naturalna czynność, dziecko przecież musi zjeść i nie zrozumie, że jest w miejscu publicznym i musi chwilę zaczekać. Tak jak mi nikt nie każe jeść w toalecie, tak też nikt nie powinien oczekiwać, że będę w takim miejscu karmiła swoje dziecko, bo komuś widok karmiącej matki przeszkadza.
Piersia karmilam 1.5roku i w domu przy rodzinie kompletnie mnie to nie krepowalo.
Jesli chodzi o miejsca publiczne mialam taka huste uszyta przez krawcowa-w srodku byl drucik i dziecko mialo powietrze, bardzo sobie ja chwialilam. Robilam to bardziej dla siebie niz dla otoczenia bo z natury jestem dosc niesmiala.
O super pomysł ![]()
Ja karmilam jak juz musialam. ale na uboczu. Bardzo mnie to krepowalo.
Karmiłam , przykrywałam się pieluchą. Mnie to peszy , moj cycek na wierzhu , ale jak córka glodna była to mialam nie dac jeść? ![]()
Ostanio burza wokół tego tematu dzieki Dawidowi Wolińskiemu.
No właśnie miałam pytać jak z powietrzem dla maluszka , jak w lato i czy jest przewiew ![]()
Super patent ![]()
![]()
Ja zwykle się odwracałam albo pieluszki używałam do okrycia.
Nie lubię tej nagonki na karmienie piersią w miejscu publicznym. Jak ktoś nie chce to niech nie patrzy.
Moja corka jest z czerwca i ten “fartuch” mega sie sprawdzil. Dostep byl i od gory i z boku, zdjecie moze tego nie oddawac, ale bylo to dla nas obu komfortowe, sam material tez byl taki ultra cienki,
wiec corcia sie nie pocila i miala dostep do powietrza ![]()
Fajne są te specjalne chusty do karmienia, ale mi na szczęście wystarczała zwykła pieluszka i też nic nie było widać. Zresztą nawet bez niej, jak się po prostu podwinie koszulkę do góry i dobrze ułoży dziecko to już sama główka dziecka zasłania pierś, także wcale się nagością nie świeci.
Na początku było trochę stresu, zwłaszcza przy większej liczbie osób, ale się przełamałam, starałam się znaleźć spokojne miejsce i używać chusty do osłony
Rozumiemy i szanujemy Twoją decyzję ![]()
